O Mariannie urodzonej w spornym lesie

Rzecz dzieje się w okolicach Karniowa na Śląsku austriackim w marcu 1773 roku.

Katharina jest już w zaawansowanej ciąży. Jednakże z mężem Georgiem Gerlichem zdecydowali się na daleką podróż z Karniowa w austriackiej części Śląska do jego pruskiej części, do nowej kolonii budowanej przez królewskich urzędników w lesie pod Krasiejowem. Ostatnie dwa lata Katharina i Georg cierpieli głód, podobnie jak cała Europa. W latach 1770-1772 kontynent dotknęła tzw. mała epoka lodowa. Do maja zalegały olbrzymie ilości śniegu, rzeki zamarzały do samego dna, następujące po tym roztopy były nazywane drugim potopem. Silne i długotrwałe opady deszczu latem spowodowały, że zboże w spichlerzach pleśniało a ślimaki zjadały uprawy na polach. Ogłoszenie urzędowe było dla nich zbawienne i kuszące: Dostaniecie gotowy dom i 4 ha pola, będziecie przez 10 lat zwolnieni z podatku gruntowego i służby wojskowej. Jedyny warunek do spełnienia, to dostarczanie drewna do huty Malapane (Ozimek).

Więcej o nieurodzajach lat 1772-73 i motywacjach osadników – tutaj z kolonii Podewils (dziś Kały) można przeczytać w: Joachim Poppe Podewils in Oberschlesien: Zur Geschichte des Dorfes im Kreis Oppeln. 250 Jahre Friderizianische Kolonisation 

Katharina i George Gerlich wraz z innymi mieszkańcami osad wokół Karniowa wyruszyli w drogę. Jednakże, gdy dotarli do swojej nowej wioski, domy były dopiero w budowie. Georgowi wydano niezwłocznie sprzęty do ręki i musiał karczować teren i rąbać drzewo potrzebne do budowy domów. Katharina kilka dni później rodzi córkę, Mariannę, która jest pierwszym dzieckiem urodzonym w osadzie leśnej zwanej Spurok. Bowiem kolonia została wytyczona w lesie, o który zarządca majątku hrabiego Colonny ze Strzelec Opolskich – Harrassowsky, od roku 1770 toczył spór z Urzędem Królewskim w Opolu.     

Wpis z 26 marca 1773 w księgach kościelnych mówiący o chrzcie Marianny Gerlich, córki kolonisty Georga Gerlicha i Cathariny z „kolonii koło Krasiejowa, zwanej Spurok”. Świadkiem jest także kolonista – Anton Bock.

Kolonizacja fryderycjańska

W 1753 roku król Prus Fryderyk Wielki zarządza budowę huty Malapane (Ozimek). Wkrótce okazało się, że osiedleni przy hucie węglarze nie nadążają z dostawą węgla drzewnego, dlatego konieczne jest założenie nowych osad i sprowadzenie nowych kolonistów, którzy karczowali by las i produkowali węgiel drzewny. Zaplanowano więc założenie 20 kolonii, po 20 domów w każdej. Posesja kolonisty obejmowała dom oraz około 4,5 ha pola, do tego prawo wypasu bydła i wyrębu drewna na własne potrzeby. Ekonomicznie zagroda była tak zaprojektowana, że nie miała zapewniać utrzymania kolonisty z rolnictwa, kolonista na życie miał zarabiać wyrębem drewna dla huty żelaza. Koloniści do pierwszych kolonii przybyli z Frankonii, Hesji, Wirtembergii. Jednakże nie poradzili sobie z trudnymi warunkami klimatycznymi i pracy, więc szybko powędrowali dalej. Dlatego urzędnicy królewscy postanowili zmienić strategię. Co też opisuje architekt Johannes Reichel, który przeanalizował akta i korespondencję z tamtego czasu, znajdującą się do dziś w archiwum we Wrocławiu, i opisał w Oppelner Heimatkalender 1934, jak powstała kolonia Carmerau.

 Jak powstał Spórok/Carmerau

Johannes Reichel pisze tak:

„Zwerbowani koloniści z Niemiec zachodnich nie wytrzymywali klimatu i ciężkiej pracy i dezerterowali. Po niepowodzeniach z zakładaniem kolonii w latach 1771-1772 urzędnicy królewscy podjęli nową strategię. Na ich miejsce postanowiono osadzić Górnoślązaków i Austriaków. Tak też np. kolonia Kreuzthal [Krzyżowa Dolina] została obsadzona ludźmi z okolicznych wsi a do Spóroka ściągnięto kolonistów ze Śląska Austriackiego (a dokładnie z okolic Karniowa).

Mapa kolonii w powiecie opolskim z roku 1792 w Zöllner, Johann Friedrich: Briefe Über Schlesien, Krakau, Wieliczka, Und Die Grafschaft Glatz. 1.

Postanowiono w koloniach realizowanych od 1773 roku wybudować gotowe wioski i dopiero potem sprowadzać kolonistów do już gotowych domów.  

18 stycznia 1773 roku sporządzono więc pismo dla lokalnego leśniczego ze zleceniem budowy kolonii w krasiejowskim lesie, roboczo nazywanej Sporne – od sporu granicznego prowadzonego z hrabią Colonną: „Królewska Wysokość łaskawie nakazała zbudowanie nowej wioski w tym roku w krasiejowskim rewirze leśnym. Ważnym jest, aby powstało należne miejsce na wybudowanie wioski, o ile możliwe w środku rewiru, w którym można odpowiednio wydzielić pola i łąki, co też zlecono łowczemu Hellerowi. Leśniczy Templer ma obowiązek Hellerowi wskazać okolicę. Wydzielenie wioski ma nastąpić wspólnie przez leśniczego Templera i łowczego Hellera oraz administratora Opolskiego Urzędu Królewskiego Senftlebena. Jak tylko Heller będzie gotowy z obmiarem, Templer ma obowiązek niezwłocznie oczyścić miejsce budowy. Wycięte drewno należy przeznaczyć na budowę domów, brakujące drewno należy w odpowiednim okresie ściąć. Templer postara się o cieślę, który wybuduje domy, jednakże umowy z nim zawrze z polecenia Królewskiej Izby. Jak tylko pogoda pozwoli, należy zadbać o zaopatrzenie w cegły do budowy murów, w tym celu należy znaleźć zasoby gliny w pobliżu. Najlepiej będzie do budowy murów ogniowych znaleźć wykonawcę w okolicy. Warunkiem głównym pozostaje to, że domy muszą być gotowe do początku sierpnia.”

Mapa kolonii Carmerau w Oppelner Heimatkalender 1934

I domy były gotowe. 22 lutego leśniczy informował, że łowczy Heller gotowy jest z obmiarem miejsca na budowę wioski oraz przesłał Izbie dwa kosztorysy: na dom w konstrukcji szkieletowej za 109 Talarów i na dom w konstrukcji z belek ciosanych za 94 talary. Drugi kosztorys odrzucono. Już pięć dni później przekazano pieniądze z kasy skarbu, a to „1000 talarów dla Templera jako zaliczka posłana pierwszym transportem pocztowym za pokwitowaniem”.

4 marca leśniczy informował o problemach w kwestii miejsca na budowę wioski z sąsiadującymi wioskami (czyżby problemy dotyczyły sprawy zawisłej w sądzie z hrabią Colonna) i zaproponował inne miejsce. Wrocławska Izba zadecydowała jednakże krótko i zwięźle kilka dni później: „A więc niech Templer nie pozwoli sobie na zakłócenia w budowie przedsięwzięcia, ma tylko zapewnić, że zostanie zupełnie zakończone do początku sierpnia.”

Na terenie, który Templer wyznaczył alternatywnie, Izba jeszcze w tym samym roku wybudowała kolonię Münchhausen (Mnichus) z 20 domami. W poleceniu budowy kolonii Mnichus Izba poleciła Hellerowi „niezwłoczne udanie się do Krasiejowa i wskazanie sobie miejsca”.

Dnia 15 marca zawarto umowy z 4 cieślami, każdy miał wykonać 5 domów po 42 talary (za prace ciesielskie). W ten sam dzień przybyły pierwsze rodziny przydzielone do kolonii Carmerau, którym tak jak stały przekazano narzędzia do karczowania lasu.

A że były to rodziny z kobietami w zaawansowanej ciąży potwierdza wpis z księgi kościelnej! Patrz wyżej.

Żyd z Kadłuba chciał dostarczyć materiał

Mistrz murarski otrzymał za wykonanie murów ogniowych i wypełnienie wykonanej przez cieśli konstrukcji szkieletowej 25 talarów. Dla każdej kolonii wykonano 4 studnie za 5 talarów każda. Szczególne trudności sprawiało pozyskanie słomy dla pokrycia dachu. 12 kwietnia leśniczy Templer informował, że oddelegowanych przez niego dwóch ludzi przez 3 dni bez powodzenia szukało słomy i trzciny. Tylko jeden Żyd z Kadłuba chciał dostarczyć materiał, ale żądał 200 talarów zaliczki. Jednakże Izba podziękowała i odmówiła. Jako że w roku 1773 istniał niedobór słomy, pokrycie dachu kosztowało 28 talarów (w roku 2022 – 3450 EURO lub 16.500 zł). Dlatego w tym roku zezwalano często na pokrycie dachu klepkami drewnianymi pod takim warunkiem, że jak tylko będzie możliwość, zastąpi się je pokryciem ze słomy. Pod koniec maja już 19 domów było gotowych a 22 lipca wszystkie 20, do których wprowadziły się 84 osoby, przeważnie Austriacy (z austriackiej części Śląska, z okolic Karniowa, co potwierdzają wpisy w księgach kościelnych).

Projekt domu w kolonii Tauenzinow, domy w Spóroku wyglądały prawdopodobnie identycznie. Oppelner Heimatkalender 1934

Dom w kolonii Tauenzinow. W ten sposób wyglądały wszystkie domy we wiosce. Dopiero w latach 1930tych zastąpiły je domy murowane.

Później rozpoczęta budowa Mnichusa została zakończona w październiku 1773. Jednakże budowa stodół się opóźniała. Koloniści mieli budowę stodół przejąć sami i dostali na to 15 talarów i za darmo drewno budowlane. Jako że koloniści na lata byli zajęci ciężką pracą karczowania lasu pod pola i łąki, budowa stodół wydawała im się niepotrzebna. Stodoły były im potrzebne dopiero, gdy mieli pole do uprawy. Ostatecznie stodoły zostały wybudowane przez państwo za pośrednictwem wykonawców. Stodoły miały rozmiar 9,15/7,00 metrów i zawierały oprócz gumna do młócenia zboża także sąsieki do jego przechowywania.

Stodoła w Spóroku, Helmigk, Oberschlesische Landbaukunst um 1800

W koloniach królewskich stodoły były zawsze budowane oddzielnie, zazwyczaj z tyłu zagrody, często także po drugiej stronie ulicy. W koloniach wybudowanych w roku 1771 domy stały prostopadle do ulicy, jako to było lokalnie w zwyczaju. W późniejszych koloniach domy i obory ustawione były równolegle do drogi. Król kładł szczególny nacisk na zieleń we wioskach. W roku 1774 leśniczy meldował, że w 3 koloniach posadził w alejach 1125 drzew: jesiony, klony i buki.         

Koloniści nędznicy w walących się domach

Na prace związane z karczowaniem koloniści dostawali za morgę 5-20 talarów, odpowiednio do trudności terenu. Podczas budowy własnych i sąsiednich później zakładanych kolonii osadnicy byli angażowani przez leśniczego do prac pomocniczych, np. karczowania miejsca budowy wioski lub dostarczania materiału do budowy konstrukcji szkieletowej. Za wykonaną pracę otrzymywali do 4 groszy na dzień. Po za tym koloniści na lata musieli być zaopatrywani w zborze na chleb, przede wszystkim dla dzieci. Każdy kolonista dostawał 2 krowy. Mimo to żyli oni w większości wiosek w żałosnych warunkach. Szczególnie w Radomierowicach, które były często zalewane. W roku 1774 nadleśniczy Büttner pisał do Wrocławia do Izby: „Wśród kolonistów zapanował jeszcze większy głód, a ich żale i codzienne lamenty nie da się opisać słowami. Sam muszę przyznać, że mimo że pilnie wykonują prace karczowania, w szczególności podczas tak ciężkiej zimy nie są w stanie zapracować na chleb.” Izba od razu przekazała 500 talarów pomocy. Pomocne dla kolonii było by jednak wykonanie choćby części prac karczowania przez państwo. Jednakże koloniści przez lata byli zajęci karczowaniem zamiast uprawą pól, na których ziemia i tak była słabej jakości.

Co roku 15 sierpnia leśniczy mieli obowiązek sporządzenia zestawienia o stanie gotowych i budowanych kolonii i przesłania go do Wrocławia. Zestawienie zawierało stan budowli, ilość i pochodzenie osadników, wielkość pogłowia bydła oraz stan zaawansowania karczowania lasów pod pola uprawne i łąki. Na przesłane zestawienie w sierpniu 1773 Król odpowiedział: „Takie podoba mi się, ale musicie mi w nadchodzącym roku plany budowanych wiosek posłać, żebym mógł z wami to omówić, itd.”.

Po tym, jak Królowi mocą deklaracji z 26 sierpnia 1773, w której wyznacza kwotę 150 talarów za każdą zagrodę kolonijną wyposażoną w 8 mórg ziemi, zachęcić szlachtę do kolonizacji, państwo mogło tą działalność ograniczyć. Tak więc kolonie zaplanowane na 1775 rok przekazano całości szlachcie.

Mapa kolonii Carmerau

Karczowane w między czasie szło bardzo powolnie. Rewizja z roku 1776 wykazała, że starsze opolskie kolonie uzyskały tylko połowę gruntu przeznaczonego pod uprawy. Większość kolonii uzyskała pod uprawy dopiero ¼ lub 1/3 terenu. Kilka wiosek miało do wykarczowania 250-270 mórg z 320 do tego wyznaczonych, jak Derschau (Suchy Bór), Zedlitz (Grabice) i Karmerau (Spórok). Izba więc poczuła się zmuszona do wypłaty zaliczek w wysokości 15 talarów dla zagród, które miały wykarczowane pół lub mniej terenu.   

W latach 1776-77 przychodziły z większości opolskich kolonii skargi, że kominy groziły zawaleniem. Przyczyną było prawdopodobnie mokre podłoże, na którym zbudowano domy. Fundament, który z braku kamieni polnych często był zbudowany z piasku i gruzu, tutaj oczywiście nie wystarczał. Pomocne by tu było tylko dokładne odwodnienie terenu, gdyż te kilka wykonanych rowów nie wystarczało. Usunięcie szkód w samym Podewils (Kały) i Zeidlitz (Grabice) kosztowało 2514 talarów.    

Potiomkinowskie wioski

To, że kolonie nie były w najlepszym stanie, okazało się podczas podróży króla na Górny Śląsk w roku 1779. Starosta opolski miał obawy przed pokazaniem władcy kolonii Tempelhof (Niwki), gdyż tam zbudowano domy z belek ciosanych (co Król wyraźnie zabronił). Zatrzymanie się w Gräfenort (Grotowice) i Schulenburg (Walidrogi) nie wchodziło w rachubę, bo tamże odpadł tynk z domów. Wszystkie rozpoczęte budowy z belek ciosanych na trasie podróży Króla zostały tymczasowo usunięte. Mimo wszelkich środków ostrożności Król zgłaszał uwagi w piśmie z 23 maja 1779: „Jako że zauważyłem, że kolonia zwana Derschau koniecznie wymaga pomocy, rekomenduję wam niniejszym i polecam zapewnienie, że postaracie się o lepszy stan tej miejscowości”.

Żebranie i drukowanie pieniędzy jako pomysł na niedolę

Koloniści nie żyli w luksusach, wręcz przeciwnie, przede wszystkim ze względów warunki, w których przyszło im żyć. Ale należy zaznaczyć, że w wielu przypadkach byli sami sobie winni. Leśniczy Templer pisał w 1773 roku do Izby we Wrocławiu: „że koloniści z Tempelhof nie chcą się słuchać, włóczą się po wioskach i żebrzą, nie chcą budować swoich stodół, i nie chcą wykonywać zleconych im robót karczowania gruntu pod kolonię Carmerau”. Izba musiała grozić karą więzienia i wygnaniem z zagrody, aby przywrócić porządek. W Georgenberg (Bukowo) jeden kolonista wpadł na pomysł produkcji własnego pieniądza, aby poprawić swoje warunki ekonomiczne. Po upływie 10 lat zwolnienia z obciążeń (służba wojskowa, podatek gruntowy, szarwark), co niektóry kolonista po prostu zniknał.            

Salomonowe rozwiązanie

Już od roku 1770 trwał spór Colonny z urzędem królewskim w Opolu o las między Kadłubem a Krasiejowem, nazwany potem „spornym”. Jak wspomniano wyżej, już 4 marca 1773 roku leśniczy informował o problemach w kwestii miejsca na budowę wioski, jednakże wrocławska Izba zadecydowała o kontynuacji. Jak sprawę rozwiązano, można wyczytać z nadania dziedzicznego (Erbverschreibung) pierwszej posesji kolonijnej dla Ignatza Weissa, gdzie można przeczytać, że

„Po tym, jak Królewska Izba Wojenna i Dominialna we Wrocławiu ustanowiła nową kolonię z 20toma posesjami w lesie krasiejowskim zwanym Sporne, której nadano nazwę Camerau, i obsadziła obcokrajowcami narodowości niemieckiej, podzielonej w wyniku recesu granicznego założonego przez hrabiego Colonnę w Strzelcach Opolskich dnia 9 listopada 1775 i potwierdzonego 10 lutego 1776 przez Królewską Izbę Wojenną i Dominialną, w ten sposób, że połowa posesji od numeru 1 do 10 przypadła dominium Strzelce Opolskie a druga połowa od numeru 11 do 20 Królewskiemu Urzędowi w Opolu, powołuje na kolonisty Ignatza Weissa z Karniowa z austriackiej części Śląska na posesję pod numerem 11”.

Pierwsza strona nadania dziedzicznego posesji numer 11 dla Ignatza Weissa. Cały dokument z transkrypcją w poprzednim wpisie.

Wkrótce ciąg dalszy historii kolonii.

One thought on “O Mariannie urodzonej w spornym lesie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: