Jest północ z 17 na 18 sierpnia 1789 roku. W królewskich zakładach w Jedlicach i w Ozimku wszyscy podekscytowani na nogach. Sprzątają place, przygotowują materiały. Bo jedzie król.
Miesięcznik Schlesische Provinzialblätter rocznik 1789 drukują list radcy górniczego Krusemarcka o wizycie króla Fryderyka w Jedlicach i hucie Malapane.
„Początkowo dostaliśmy informację, że Królewska Mość pojedzie do Kreutzburgerhütte (dziś Zagwiździe), a następnie przez Kup i Węgry do Jedlic [przypis tłumacza: Kreutzburgerhütte, Jedlice, Malapane – siedziby królewskich zakładów metalowych]. Jednakże adiutant króla Geusau posłał mi wiadomość, że król oczekuje mojej obecności w hucie Malapane. Tą wiadomość otrzymałem 17 sierpnia o godzinie 18.00 wieczorem. Tak więc niezwłocznie wraz z nadinspektorem hutniczym Helmkampfem ruszyliśmy w drogę i w nocy o 1 byliśmy w hucie Malapane [34 km w 6 godzin!].
Tutaj mistrz górniczy Abt nadzorował trwające prace porządkowe na placu hutniczym, przygotowywał pracowników i poszczególne zakłady w hucie. Podobne prace trwały w Jedlicach oddalonych o pół mili [5km]. Wszystko było przygotowywane na przyjazd króla.
O godzinie 5 inspektor hutniczy Helmkampf, dyrektor huty Breustedt i chirurg huty Eckmann wyruszyli konno do Jedlic. Jego Królewska Mość przybyli do Jedlic wraz z księciem, majorem von Geusau i majorem von Schack 18 sierpnia o 7.45. Król zapytał o nazwę zakładu, jego strukturę, Helmkampf wyjaśnił, że składa się z trzech fryszerek i jednego młota [podobny, jak do dziś stoi w Zagwiździu]. Król wraz z księciem dokonali oględzin wszystkich urządzeń, wysłuchując informacji o ich najnowszych modernizacjach, o dacie budowy zakładu, wyrażając swoje zadowolenie. Po 15 minutach król wyruszył dalej, przez kolonię Antoniów, obok szkoły ewangelickiej.
Rysunek 57-725 ze zbiorów Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Ja ustawiłem się wraz z mistrzem górniczym Abtem, sekretarzem huty Fabriciusem i kaznodzieją ewangelickim Richterem, przed placem wielkopiecowym, na początku alei klonowej. Tutaj król nakazał zatrzymać powóz i dziękował nam łaskawie za nasze uniżone pokłony. Król podczas wysiadania z powozu wskazał na wysoki budynek i zapytał, czy to wysoki piec, ja potwierdziłem i zaproponowałem królowi, czy łaskawie nie zechciałby się pofatygować i wejść schodami na pomost przy gardzieli pieca. Podczas wspinana się, król zapytał o rok założenia pieca. Wspomniał też bardzo łaskawie zmarłego nadleśniczego Rehdanza, zapytał, czy zakład uległ zniszczeniu podczas najazdu Rosjan w Wojnie Siedmioletniej. Po dotarciu na pomost, który znajdował się na wysokości 30 stóp [około 9m], król kazał sobie objaśnić proces wytopu, skład rud, ich stosunek do domieszki wapnia oraz stosowany węgiel. Zapytał o wagę skrzyni wypełnionej rudą, dotknął jej swoją dłonią, polecił poinformować się o uzysku z wysokiego pieca równo za tydzień. Król wyraził następnie swoje zadowolenie i udał się na plac hutniczy, gdzie wystawiono na stołach stosowane materiały i produkty wytwarzane przez zakład. Jego Wysokość obejrzał wszystko dokładnie, szczególnie zadowolenie wywołały produkty żeliwne, łopaty i pręty produkowane na młocie cajniarskim.

Następnie wszedł do budynku wysokiego pieca, gdzie akurat wykonywano spust surówki. Król zauważył łaskawie, że surówka spłynęła do łożyska z piasku uformowanego w kształcie jego monogramu z królewską koroną i żarzyła się w kolorze czerwonym.

Z głębokim ukłonem poprosiłem o przyjęcie tegoż dowodu naszej głębokiej części dla króla. Na to łaskawie nam podziękował i zwrócił uwagę księcia i majorów na nasz gest. Następnie Jego Królewska Mość zapytał o urządzenia formierskie i poinformował, że styryjskie huty mają przestoje z braku zbytu do prowincji tureckich, dlatego obecnie łatwo jest werbować fachowców [fachowcy do hut prywatnych i królewskich byli sprowadzani z innych rejonów Europy. W hucie prywatnej w Kadłubie pracował w roku 1742 mistrz wielkopiecowy Anderwald ze Styrii, do hut królewskich byli sprowadzani robotnicy z Brandenburgii, Harzu, Rudaw saksońskich i czeskich, z miasta Mansfeld w Saksonii Anhalcie, jeden mistrz był z Geislautern w Kraju Saary, pracownicy w Jedlicach pochodzili z Moraw]. Jednakże król oświadczył równocześnie, że wolałby o wiele bardziej, aby jego podwładni, a szczególnie Górnoślązacy byli zatrudniani jako hutnicy. Następnie król zapytał mnie o różnicę między zwykłą śląską a angielską surówką produkowaną na węglu kamiennym, które to oba rodzaje królowi pokazano. Krój wspomniał wtedy anglika Wilkinsona, podróżne hrabiego Redena i próby Kohlhaasa wytopu żelaza za pomocą węgla. Chwalił Kohlhaasa jako praktycznego i doświadczonego człowieka, zapytał, czy go znam. Poinformowałem go, że stosujemy zarówno surówkę angielską jak i śląską, fryszujemy ją za pomocą węgla drzewnego, następnie wykuwamy z użyciem węgla kamiennego, uzyskując produkt lepszy pod każdym względem od produktów szwedzkich. Król wobec tego kazał sobie to żelazo pokazać. W tym celu udaliśmy się do fryszerki numer 1, gdzie właśnie wykuwano młotem żelogrudę w celu jej zagęszczenia i wytrącenia szlaki. Następnie przeszliśmy do sąsiadującej fryszerni numer 2, gdzie wykuwano za pomocą węgla kamiennego. Król pozwolił mi wszystko objaśnić, obejrzał wykute żelazo, wziął do ręki pręt o szerokości 2 ¼ cala, grubości 3/8 cala i długości 16 stóp [ok. 6cm x 1cm x 5m] i polecił rozeznać jego sprzedaż do Anglii i zobowiązał mnie do jego dystrybucji. Przechodząc do zakładu wiercenia Jego Królewska Mość zażądał ode mnie sprawozdania o wielkości produkcji, wynikających z tego kwot rocznych, ilości osób zamieszkałych na terenie huty, personelu administracji huty i sumie nakładów inwestycyjnych od 1780 roku.
Rysunek 56-724 ze zbiorów Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

W zakładzie wiercenia król obejrzał wyposażenie i obróbkę armaty kręcącej się na wiertarce, zainstalowany w tym samym miejscu młot cajniarski, obejrzał pręt wytworzony na młocie cajniarskim i kazał mi znaleźć zbyt na ten produkt za granicą. Podczas wychodzenia z zakładu wiercenia król obejrzał różne wiertarki, zapytał o przekrój rzeki Malapane, budynek szkoły oraz nowy budynek wybudowany przed domem chirurga hutniczego, zapytał o ilość dzieci szkolnych, i czy założony został lazaret. Zapytał także o kruszarkę do żużla, o miejsce przechowywania kasy i urzędowania pracowników urzędu hutniczego. Miałem możliwość także przedstawić zalety formierni amunicji dla przemysłu całego regionu. Podczas wychodzenia z budynku kruszarki żużla król objaśnił księciu stosowanie żelaza wypłukanego ze skruszonego żużla do wytopu ołowiu w hutach w Tarnowskich Górach. Na koniec król zapytał o użytkowanie wybudowanego przez nadleśniczego Rehdantza reprezentacyjnego budynku administracji. Chwalił przy tym Rehdantza za jego pracowitość i zaangażowanie. Zapytał też o granice działek terenu będącego w posiadaniu urzędu hutniczego, zerkając do przedłożonej mu mapy.
Na koniec podziękował łaskawie i wielokrotnie wszystkim pracownikom huty, ostatni raz dziękując, siedząc już w powozie. Helmkampf otrzymał polecenie towarzyszenia królowi i jego towarzyszom, i to w jego obecności król ponownie wyraził zadowolenie z zastanego stanu zakładu. Król około godziny 9 wyruszył drogą w stronę Krasiejowa. Po fakcie pastor Richter wyliczył, że król przebywał w zakładzie Malapane ponad 50 minut. W chwili przybycia króla w zakładzie panowała uroczysta cisza, ale już chwilę później wszystko zostało wprowadzone w intensywny ruch. Na wieczną pamiątkę dla naszych potomnych urząd górniczy umieści na górze pieca przy gardzieli, gdzie stał król, tablicę pamiątkową. Osoby obce, przebywające w zakładzie przypadkowo, podziwiały pełną godności łaskawość naszego wielkiego monarchy. Ja tej chwili nigdy nie zapomnę, gdy Jego Królewska Mość docenił moją osobę i rozmawiał ze mną ponad trzy kwadranse.”
Joanna Ania Mrohs
