1912 – otwarcie linii kolejowej Strzelce – Fosowskie

Ogłoszenie. Z dnia 25.10.1912 Reichsanzeiger

W dniu 15 listopada br. zostanie otwarta dla ruchu nowa linia kolejowa o normalnym rozstawie torów o długości 21,64 km na trasie Groß Strehlitz – Vossowska. Na nowej linii, zbudowanej jako linia boczna, znajdują się w kolejności geograficznej stacje: Rosmierka, Kadlub, Carmerau i Groß Stanisch. Wszystkie stacje mają uprawnienia do obsługi pasażerów, bagażu, zwłok, przesyłek ekspresowych i towarowych, ładunków pełnowagonowych, żywych zwierząt i pojazdów. Stacje Rosmierka, Kadlub i Carmerau są wyposażone w stałe rampy do załadunku czołowego i bocznego, natomiast stacja Groß Stanisch posiada ruchomą rampę. Na nowych stacjach nie będą przyjmowane materiały wybuchowe.

Nowe stacje zostaną włączone do taryfy towarowej państwowych i prywatnych kolei, taryfy towarowej środkowo-wschodnich Niemiec i Saksonii, taryfy węglowej Górnego Śląska oraz taryfy przewozowej państwowych i prywatnych kolei. Informacje na temat stawek frachtowych można uzyskać w biurze transportowym zarządu oraz w odpowiednich placówkach służbowych. Na nową linię kolejową obowiązują przepisy budowlane i eksploatacyjne z dnia 4 listopada 1904 roku oraz przepisy ruchu kolejowego z dnia 23 grudnia 1908 roku.

Katowice, październik 1912. Królewska Dyrekcja Kolei

To ogłoszenie urzędowe. Mam jednak osobisty związek z tą linią i spisane wspomnienia, gdyż wielu moich przodków mieszkało na spórackim Banioku i było kolejarzami.

Jak mój praopa Ludwig. Był nastawniczym na stacji w Karmerau a potem Spóroku. Codziennie rano szedł do budki, która znajdowała się ok. 300 m od dworca w stronę Staniszcz. Pracował na zmianie dziennej 12/24. Wnuki codziennie nosiły mu obiad.

Stacja kolejowa tętniła wtedy życiem. Kursowały nie tylko pociągi osobowe ale i towarowe. Stacja miała tor osobowy i towarowy, rampę załadunkową i spory magazyn, w którym zawsze składowano różnorakie towary. Oma zamówiła sobie kiedyś meble, które dostarczono właśnie pociągiem.

Z Zabrza latem przyjeżdżały dwie handlyry, jedna chuda, druga okrągła, z dwoma olbrzymimi koszami wiklinowymi. Skupywały jagody, które kobiety z dziećmi zbierały po spórackich lasach. Dzieci musiały wtedy także pracować. Dodatkowo jagód nie można było jeść przy zbieraniu, mimo że była wielka ochota. Wszystko miało iść na sprzedaż, a naruszenie tego zakazu było od razu widoczne na języku i groziło laniem.

Stacja była też dźwignią handlu. Kursowały bydloki, czyli wagony do transportu bydła. Opa z Kadłuba handlował bydłem: skupywał je w okolicy, wsadzał do bydloka na stacji. Jechało stado potem do Bytomia do dobrze prosperującej masarni Josefa Orzechowskiego z Bahnhofstrasse. Hrabia Strachwitz sprzedawał drewno i dziczyznę ze swoich lasów. Dziczyzna jechała dalej z Bytomia pociągiem nawet do Berlina.

Na stacji znajdował się telegraf. Słychać było cały dzień stukanie urządzenia. Ta sama linia telegraficzna ucierpiała zaraz po wojnie od ataku terrorystycznego organizacji dywersyjnej Freikorps Gross Massdorf, która chciała przywrócenia rzeszy na Śląsku. Ale to już inna historia.

Kolej też była miejscem innego przestępstwa: jesienią jechały transporty buraków cukrowych. Jak pociąg stał na torze towarowym, aby przepuścić pociąg osobowy, mieszkańcy podkradali buraki. Dlaczego? Robiono z nich bimber, gdyż każdy wtedy pędził sam w domu.

Istnieje jeszcze jedno wspomnienie, tragiczne. Już po wojnie na trasie Strzelce-Fosowskie miał miejsce wypadek. Wykoleił się pociąg osobowy. W pociągu zginęła młodziutka dziewczyna ze Spóroka. Zakleszczona w tonach żelastwa długo miała krzyczeć z bólu i wołać o pomoc. Ale nikt nie był stanie jej wydostać. Nie znalazłam jeszcze potwierdzenia tej opowieści w doniesieniach prasowych ani aktach.

Joanna Ania Mrohs

Dodaj komentarz