Dzień Opy i Omy się zbliża, więc czas na małe opowiadanie o moim.

Joanna Ania Mrohs
Opa Peter – zabawiacz
Skat i sztuczki karciane były jego specjalnością. Skata nauczył się w kaczmie, sztuczek karcianych od cyganów – gdy tylko w Kadłubie pojawiał się tabor, mały Peter pędził do wozów i każdą wolną chwilę spędzał na obserwowaniu cygańskich sztuczek.

Jako dziecko nie dostał szczepień ochronnych, bo lekarz uznał, że za słaby i nie dożyje dorosłości, więc szkoda na niego marnować drogą szczepionkę. Jednak Peter dożywa wieku dorosłego, co w tamtych czasach nie jest wcale oczywiste. Dzieci Anny Mross z domu Hutta odwzorowują idealnie ówczesną statystykę, która mówi, że tylko połowa narodzonych dzieci dożyje wieku dorosłego. Na ośmioro rodzeństwa Mross, tylko czwórka osiągnie wiek dorosły (trójka umiera w dzieciństwie, jeden brat ginie w I wojnie światowej).
Przestrzelone ucho
Za młodu Peter jest awanturnikiem i fanem broni. Jako nastolatek obserwuje z okna, że przy rzece robotnicy pogłębiają koryto. Jeden z nich co chwila się schyla, żeby wbić łopatę w muł. Peter wpada na pomysł, że zestrzeli robotnikowi kapelusz. Jednakże w chwili strzału ten akurat się podnosi i Peter przestrzelił mu ucho. Ojciec Petra, Thomas, w wyniku tego incydentu skonfiskował mu wszystkie pistolety. Miłośnikiem broni Peter pozostał, i to nadal nieostrożnym, bo przestrzelił raz bratu Theodorowi rękę.

W czasie drugiej wojny jego ulubionym pistoletem był Browning, którego trzymał pod poduszką. Gdy słyszał szmer nocą w domu, brał go i krążył po domu.
Gdy zbliżał się front ruski, kazał swoim dzieciom zabrać wszystkie pistolety i wyrzucić do rzeki.
Peter marynarz
W czasie I wojny światowej Peter zostaje marynarzem, podobno dlatego, że był niewielkiego wzrostu. Gdy w Rosji wybucha rewolucja październikowa służy akurat na statku pływającym w Zatoce Botnickiej, niedaleko Petersburga. Po demobilizacji przebywa w Berlinie i na własne oczy widzi walki w okolicy Schlesischer Bahnhof podczas rewolucji listopadowej roku 1918/19.

Heimattreuer
Jego dusza rewolucjonisty kolejny raz się odzywa w roku 1920, kiedy to w obliczu groźby odłączenia Śląska od Niemiec wstępuje w szeregi kadłubskiego liczącego 20 osób oddziału Selbstschutzu. Polski wywiad wojskowy umieszcza go na liście wrogów. Gdy nadchodzą wojska powstańcze, jego oddział chowa się w lesie krasiejowskim, gdzie toczą się intensywne walki i gdzie po zakończeniu powstania jeszcze przez miesiące odnajdywane są trupy. Powstańcy szukają ludzi z listy wrogów polskiego wywiadu, nie znajdują Petra, więc mszczą się na rodzinie i maltretują jego ojca Thomasa, prawie na śmierć.
Handlarz i praktyczny podrywacz
Po wojnie Peter postanawia założyć rodzinę. Podczas podróży służbowej do Bytomia, gdzie handlował bydłem, zatrzymuje się raz w gospodzie w Błotnicy Strzeleckiej, gdzie ma być na sprzedaż krowa. Gospodę prowadzi rodzina Haiduk. Tamże podczas transakcji wpada mu w oko jedna z kilku urodziwych córek. Peter wpada na pomysł: właścicielowi gospody mówi, że kupi krowę pod warunkiem, że jedna z córek – Johanna, będzie mu towarzyszyć w przewiezieniu krowy do Kadłuba. Peter miał skrycie nadzieję, że dziewczynie spodobał się jego dom i zgodzi się za niego wyjść. Widocznie dom i kawaler przypadli do gustu i Johanna została żoną Petra. Na ile ta anegdota jest prawdziwa, nie wiemy. Prawdopodobnie kulisy były mniej prozaiczne i praktyczne: ożenki aranżowane w ramach jednego cechu były wtedy normą.

Oprócz handlu bydłem do Bytomia, na zlecenie hrabiego Strachwitza handluje też dziczyzną z hrabiowskich lasów, która trafia aż do Berlina. Opa lubi jeździć do Bytomia, które przed wojną było pięknym miastem. Po skasowaniu zapłaty za towar idzie zawsze na Bahnhofstrasse do kawiarni, pije kawę i obserwuje ruch uliczny.
W czasie II wojny Peter nie dostaje poboru do wojska ze względu na kwalifikacje istotnie dla gospodarki: jest masourzem. Odkrywa jednak inne hobby: ukrywanie zbiegów.
Peter ukrywacz
Pewnego dnia około roku 1942 pod gospodą pojawił człowiek mówiący po polsku, twierdzący że jest domokrążcą i że sprzedaje opony do rowerów. Peter był bardzo kontaktową osobą, mówił też po polsku, rozpoczął więc z nim rozmowę. Szybko wyczuł, że przybysz coś ukrywa. Okazało się po dłuższej rozmowie, że mężczyzna ucieka przed Gestapo i szuka schronienia.
Ukrył więc mężczyznę. A że gospoda ma kilka ciemnych i głębokich piwnic oraz przepastne strychy – ukrył go w domu. Mężczyzna ten pochodził z Sosnowca i nazywał się Roman Kuśmierski.
Nawet Gestapo przeszukujące wkrótce dom, go nie odkryło. Gestapo robiło wtedy często rewizję w gospodzie i masarni, sprawdzając, czy nie wykonuje się zabronionych wtedy ubojów własnych i czy masourz nie handluje na czarno (a handlował). Kuśmierski wkrótce ucieka dalej, zostaje jednak aresztowany, o czym mówią jego wspomnienia. Ale to już inna historia.
Po zakończeniu wojny Peter ukrywa przez dłuższy czas właściciela krasiejowskiej cegielni, tym razem przed polską administracją.
Peter i jego terapie
Opa Peter na starość odstawił broń i znalazł sobie nowe hobby. Kupował chore konie i w rzece kadłubskie urządzał im spa. Tak podleczone zwierzęta sprzedawał z zyskiem dalej.
Już jako 30latka dopadła go uciążliwa dolegliwość: wrzody żołądka. Graf Strachwitz polecił mu swojego lekarza we Wrocławiu, a ten skierował go na leczenie do uzdrowiska w Karlsbad. Zawsze jeździł tam sam, a gdy wracał, żona na zmianę udawała się do Bad Salzbrunn. Bo przecież nie można zostawić geszeftu bez nadzoru.
W Karlsbad leczył się u dr. Med. Paula Friedinga, w domu zdrojowym „Wappen” przy Dr. Becher-Platz.
Z tamtego czasku zachowało się zalecenie lekarskie:
Po południu między 6-7 wypić 4 połówki kubka w źródle Marktbrunn a rano na czczo 4 połówki kubka w źródle Mühlbrunn, a to z dodatkiem ½ paczki soli musującej do 1 kubka rano. Wypić łyczkami w ciągu 10 minut. Między kolejnymi połówkami kubka przerwa 10 minut. 40 minut później zjeść śniadanie lub inny posiłek (kubek to 200 ml).
Przed spaniem jeszcze wypić ½ kubka zimnej wody z Felsenquelle.
Zaleca się też kąpiele tlenowe 36 a 20 minut, 2 atmosfery, potem 1 godzina odpoczynku.
Zalecono także płukanie jelita.
Dieta: na śniadanie herbata z mlekiem, płatki owsiane, kasza owsiana, masło, jajko na miękko, biały chleb i sucharki. Na obiad zupa z lnu, makaron, sałata, pstrąg, szczupak. Wołowina i cielęcina, ale gotowana. Sery imperial, crème, gervais. Młode ziemniaki i szparagi. Po południu sucharki i herbata.
Napoje nigdy zimne, herbata miętowa lub rumiankowa. Zero alkoholu.
Z wrzodów wrocławski lekarz go wyleczył.
Głuchota
Na starość opa Peter był już głuchy, i na wszystko odpowiadał „ja”. A może tylko udawał, żeby mieć święty spokój ![]()
Wersja niemiecka:
Der Tag der Großeltern rückt näher, also ist es Zeit für eine kleine Geschichte über meinen Großvater.
Opa Peter – der Unterhaltungskünstler
Skat und Kartentricks waren seine Spezialität. Skat lernte er in der Kneipe, Kartentricks von Zigeunern – sobald ein Zigeunerwagen in Kadłub ankam, rannte der kleine Peter dorthin und verbrachte jede freie Minute damit, die Zigeunerkunststücke zu beobachten. Als Kind erhielt er keine Schutzimpfung, weil der Arzt meinte, er sei zu schwach und würde das Erwachsenenalter nicht erreichen, also wäre die teure Impfung an ihm verschwendet. Doch Peter erreicht das Erwachsenenalter, was zu jener Zeit überhaupt nicht selbstverständlich war. Die Kinder von Anna Mross, geborene Hutta, spiegelten die damalige Statistik wider, wonach nur die Hälfte der geborenen Kinder das Erwachsenenalter erreichten. Von den acht Mross-Geschwistern erreichten nur vier das Erwachsenenalter (drei starben im Kindesalter, ein Bruder fiel im Ersten Weltkrieg).
Durchschossenes Ohr
In seiner Jugend war Peter ein Draufgänger und Waffenfan. Als Teenager beobachtete er aus dem Fenster, wie Arbeiter das Flussbett ausbaggern. Einer von ihnen beugte sich ständig hin, um die Schaufel in den Schlamm zu stecken. Peter hatte die Idee, dem Arbeiter den Hut abzuschießen. Doch im Moment des Schusses richtete sich der Arbeiter auf, und Peter schoss ihm ins Ohr. Peters Vater, Thomas, konfiszierte ihm daraufhin alle Pistolen. Obwohl Peter ein Waffenliebhaber blieb, war er weiterhin unvorsichtig, denn er schoss seinem Bruder Theodor einmal in die Hand.
Während des Zweiten Weltkriegs war sein Lieblingspistole eine Browning, die er unter dem Kopfkissen hielt. Wenn er nachts ein Geräusch im Haus hörte, griff er danach und durchsuchte das Haus. Als die russische Front näher rückte, befahl er seinen Kindern, alle Pistolen einzusammeln und in den Fluss zu werfen.
Peter der Seemann
Während des Ersten Weltkriegs wurde Peter Seemann, angeblich weil er klein war. Als in Russland die Oktoberrevolution ausbrach, diente er gerade auf einem Schiff in der Bottnischen Bucht, in der Nähe von Petersburg. Nach der Demobilisierung hielt er sich in Berlin auf und erlebte die Kämpfe um den Schlesischen Bahnhof während der Novemberrevolution 1918/19.
Heimattreuer
Seine revolutionäre Seele regte sich erneut im Jahr 1920, als er sich angesichts der Gefahr, dass Schlesien von Deutschland abgetrennt wird, dem 20-köpfigen Kadlub-Selbstschutz anschloss. Der polnische Militärgeheimdienst setzte ihn auf die Feindesliste. Als die aufständischen Truppen ankamen, versteckte sich seine Einheit im Krascheow-Wald, wo intensive Kämpfe stattfanden und auch nach Ende des Aufstands noch monatelang Leichen gefunden wurden. Die Aufständischen suchten nach den Personen auf der Feindesliste des polnischen Geheimdienstes, fanden Peter aber nicht, rächten sich jedoch an seiner Familie und misshandelten seinen Vater Thomas beinahe zu Tode.
Händler und pragmatischer Verführer
Nach dem Krieg beschloss Peter, eine Familie zu gründen. Während einer Geschäftsreise nach Beuthen, wo er mit Vieh handelte, hielt er einmal in einer Schenke in Blottnitz an, wo eine Kuh zum Verkauf stand. Die Schenke wurde von der Familie Haiduk geführt. Während der Transaktion fiel ihm eine der hübschen Töchter ins Auge. Peter hatte die Idee: Er sagte dem Gastwirt, er würde die Kuh kaufen, wenn eine der Töchter – Johanna, ihn bei der Überführung der Kuh nach Kadlub begleiten würde. Peter hoffte insgeheim, dass das Mädchen sein Haus mögen würde und zustimmen würde, ihn zu heiraten. Offensichtlich gefielen Haus und Junggeselle, und Johanna wurde Peters Frau. Inwieweit diese Anekdote wahr ist, wissen wir nicht. Wahrscheinlich waren die Hintergründe weniger prosaisch und pragmatischer: Ehen innerhalb desselben Handwerks waren damals die Norm.
Während des Zweiten Weltkriegs wurde Peter aufgrund seiner für die Wirtschaft wichtigen Qualifikationen nicht zum Militär einberufen: Er war Fleischer. Er entdeckte jedoch ein anderes Hobby: das Verstecken von Flüchtlingen.
Peter der Versteckkünstler
Eines Tages um das Jahr 1942 tauchte ein Mann vor der Schenke auf, der Polnisch sprach und behauptete, ein Hausierer zu sein und Fahrradreifen zu verkaufen. Peter, der eine sehr kontaktfreudige Person war und auch Polnisch sprach, begann ein Gespräch mit ihm. Schnell merkte er, dass der Ankömmling etwas verbarg. Nach längerer Unterhaltung stellte sich heraus, dass der Mann vor der Gestapo auf der Flucht war und Zuflucht suchte. Peter versteckte den Mann. Da die Schenke mehrere dunkle und tiefe Keller sowie geräumige Dachböden hatte, versteckte er ihn im Haus. Der Mann stammte aus Sosnowiec und hieß Roman Kuśmierski. Sogar die Gestapo, die bald darauf das Haus durchsuchte, entdeckte ihn nicht. Die Gestapo führte damals häufig Durchsuchungen in der Schenke und der Metzgerei durch, um zu überprüfen, ob keine verbotenen Schlachtungen durchgeführt wurden und ob der Fleischer nicht illegal handelte (was er tat). Kuśmierski floh bald weiter, wurde jedoch verhaftet, wie seine Erinnerungen erzählen. Aber das ist eine andere Geschichte. Nach dem Krieg versteckte Peter den Besitzer der Krasiejów-Ziegelei, diesmal vor der polnischen Verwaltung.
Peter und seine Therapien
Opa Peter legte im Alter die Waffen ab und fand ein neues Hobby. Er kaufte kranke Pferde und veranstaltete für sie ein Spa im Himmelwitzer Fluss. Die so genesenen Tiere verkaufte er gewinnbringend weiter. Bereits als 30-Jähriger litt er unter einem lästigen Leiden: Magengeschwüre. Graf Strachwitz empfahl ihm seinen Arzt in Breslau, und dieser sendete ihn zur Behandlung nach Karlsbad. Immer reiste er alleine dorthin, und wenn er zurückkehrte, ging seine Frau abwechselnd nach Bad Salzbrunn. Denn man konnte das Geschäft ja nicht unbeaufsichtigt lassen. In Karlsbad ließ er sich bei Dr. Med. Paul Frieding im Kurhaus „Wappen“ am Dr.-Becher-Platz behandeln. Ein ärztliches Empfehlungsschreiben aus jener Zeit ist erhalten geblieben: Nachmittags zwischen 6-7 Uhr 4 halbe Tassen (je 100 ml) am Marktbrunnen trinken, morgens nüchtern 4 halbe Tassen (jeweils mit ½ Päckchen Brausesalz zu einem ganzen Becher) am Mühlbrunnen trinken. Schluckweise innerhalb von 10 Minuten trinken. Zwischen den Halbtassen jeweils 10 Minuten Pause. 40 Minuten später Frühstück oder eine andere Mahlzeit. Vor dem Schlafengehen noch ½ Tasse kaltes Wasser aus der Felsenquelle trinken. Auch Sauerstoffbäder von 36 a 20 Minuten, 2 Atmosphären, dann 1 Stunde Ruhe wurden empfohlen. Auch Darmspülungen wurden empfohlen. Diät: Zum Frühstück Tee mit Milch, Haferflocken, Haferbrei, Butter, weiches Ei, Weißbrot, Zwieback. Zum Mittagessen Leinensuppe, Nudeln, Salat, Forellen, Hecht. Rind- und Kalbfleisch, aber gekocht. Kaiserlicher Käse, Crème, Gervais. Junge Kartoffeln und Spargel. Nachmittags Zwieback und Tee. Getränke sollten nie kalt sein, Pfefferminz- oder Kamillentee. Kein Alkohol. Der Breslauer Arzt heilte ihn von den Magengeschwüren.
Hörprobleme
Im Alter war Opa Peter bereits taub und antwortete auf alles mit „ja“. Vielleicht tat er auch nur so, um seine Ruhe zu haben. ![]()
