Małe miejscowości trafiają zazwyczaj do gazet tylko w kilku przypadkach: wojna lub mord.
Tak też jest w przypadku Spóroka. Pojawia się w gazetach w roku 1921 i potem w 1929, gdy Johann Kokott zabił swoją narzeczoną Konstantine.
Oto szczegółowy raport z sali sądowej:
Zbrodnia i kara w Carmerau
7 lat więzienia dla mordercy dziewczyny
Opole, 19 grudnia.
Po jedenastogodzinnym procesie Sąd Rejonowy w Opolu skazał oskarżonego Johanna Kokotta na siedem lat więzienia za umyślne zabójstwo narzeczonej Konstantine Kokott z Gräflich Carmerau (Spórok Hrabiowski). Okoliczności łagodzące nie zostały przyznane oskarżonemu, gdyż czyn został popełniony z nadzwyczajną brutalnością, a oskarżony powinien był być w pełni świadomy konsekwencji swoich czynów.

Jak do tego doszło
Kiedy w godzinach porannych 16 września 1929 córka chałupnika, Konstantine Kokott, została znaleziona martwa w Carmerau w pobliżu posiadłości swoich rodziców, społeczność i okolica wpadły w zrozumiałe wzburzenie. Śledztwo władz wkrótce doprowadziło do zidentyfikowania mordercy w osobie 23-letniego spawacza Johanna Kokotta z Gräflich Carmerau, który został aresztowany 17 września i wkrótce po aresztowaniu złożył wyczerpujące zeznania. W czwartek stanął przed opolskim sądem przysięgłych za to morderstwo. Posiedzeniu przewodniczył dyrektor Sądu Okręgowego Kunze, natomiast prokuraturę reprezentował prokurator Scholz. Adwokat Kubrisch z Opola i dr Cohn z Wrocławia występowali jako obrońcy. Na rozprawę wezwano łącznie 22 świadków i 2 biegłych.

Najpierw przesłuchano oskarżonego Kokott. Ze łzami w oczach opisywał relację, jaka łączyła go z zamordowaną kobietą przez trzy lata. Zarówno on, jak i zamordowana Kokott wielokrotnie obiecywali sobie, że się pobiorą i zapewniali o swojej wielkiej miłości. Oskarżony opisał, że często bywał w domu swojej narzeczonej, a także otrzymywał prezenty od jej rodziców. Zamordowana kobieta była jedyną córką chałupnika, który żył zamożnych warunkach. Matka zamordowanej kobiety wydawała się nie do końca zgadzać na małżeństwo. Jakiś czas przed zbrodnią chałupnik Kokott wybudował w swojej posiadłości kuźnię i rodzicom spodobałoby się, gdyby ich córka wyszła za mąż za kowala. W czasie zabawy córka poznała kowala K. i również obdarzyła go swoim uczuciem i nawiązała z nim pisemną korespondencję, ale raz po raz zapewniała starego narzeczonego, że wyjdzie za mąż tylko za niego. Opisał swoją narzeczoną jako niezwykle oszczędną. Po południu w dniu zbrodni odwiedził swoją narzeczoną, która pasła krowy w pobliżu domu. Towarzyszył jej kowal K. Przepełniony wielką zazdrością i gniewem, wrócił do domu, wypił kilka likierów ze szwagrem, a w końcu odszukał przyjaciela, któremu poskarżył się na swój gniew. W godzinach wieczornych udał się na stację kolejową, aby sprawdzić, czy jego rywal już odjechał. Kiedy tak się nie stało, poszedł ponownie do domu swojej narzeczonej i stwierdził, że siedzi on w pokoju. Znowu odszedł, by wrócić tam późnym wieczorem. W końcu udało mu się porozmawiać ze swoją narzeczoną, która obiecała mu, że wyjdzie za mąż tylko za niego.
Następnie wrócił do swojego przyjaciela. Ale późnym wieczorem poszedł z powrotem do domu narzeczonej. Tu zaobserwował serdeczne pożegnanie z nowym kawalerem. Kiedy ten odszedł na dworzec, znów spotkał się ze swoją narzeczoną na wiejskiej drodze. Tu ona wyjaśniła mu, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. Oskarżony twierdzi, że wpadł w bezgraniczną wściekłość i chwycił ją za gardło. Zeznał jednak, że nie pamięta zbyt wiele o samej zbrodni. Oskarżony zeznał, że jego narzeczona nagle straciła przytomność. Zaciągnął je do rowu, gdzie miał nadzieję znaleźć wodę, aby spróbować ją ożywić. Nie znalazłszy jednak wody, zaciągnął swoją ofiarę na łąkę w pobliżu posiadłości rodziców, gdzie znaleziono ją następnego ranka. Początkowo ukrywał się w lesie i na strychu na siano w posiadłości rodziców, aby następnie oddać się w ręce władz, gdy dowiedział się o powadze swojej zbrodni.
Pierwszymi świadkami, którzy zostali przesłuchani, byli rodzice zamordowanej kobiety, którzy zeznali, że w ich obecności nie było żadnej wzmianki o małżeństwie ich córki z oskarżonym i że nie wyrazili na to zgody.

W dalszej kolejności przesłuchano dr Wiesnera w charakterze biegłego, który stwierdził, że na ciele zamordowanej kobiety widoczne były niezwykle silne ślady uduszenia. Powiatowy Radca Lekarski Dr. Lange twierdzi, że oskarżony jest histerykiem. Jednakże zaburzenie woli w chwili popełnienia przestępstwa lub upośledzenie umysłowe nie wchodziło w rachubę, a paragraf 51 nie mógł być w żadnym wypadku zastosowany.
Po przeprowadzeniu wszystkich czynności dowodowych prokurator doszedł do wniosku, że oskarżony był winny nieumyślnego spowodowania śmierci w afekcie i złożył wniosek o karę 12 lat pozbawienia wolności bez zastosowania okoliczności łagodzących.
Obrona stwierdziła, że oskarżony był mocno poirytowany zachowaniem zamordowanej kobiety, po tym jak ona równocześnie korespondowała z nowym kochankiem i pokazała oskarżonemu listy miłosne od niego. Był w zrozumiałej zazdrości i popełnił zbrodnię w przypływie wściekłości. Obaj powoływali się na uszkodzenie ciała skutkujące śmiercią i prosili, aby nie odmawiać oskarżonemu okoliczności łagodzących.
Joanna Ania Mrohs
