Poniżej już kolejny artykuł architekta Johannesa Reischela. Jego materiały są niezwykle wartościowym źródłem historycznym, ponieważ posiadał on dostęp do kompletnych przedwojennych archiwów wrocławskich. Niestety wojna i powodzie te archiwa bezpowrotnie uszkodziły. Dziś prezentuję tłumaczenie pierwszego artykułu z serii o koloniach zakładanych przez Fryderyka Wielkiego na Śląsku.
Kolonizacja obszarów leśnych za Odrą
Niemiecka kolonizacja Śląska w XIII wieku, zapoczątkowana przez książąt piastowskich, zatrzymała się na Odrze. Nie sam nurt rzeki był przeszkodą, lecz rozległy pas lasów, który ciągnął się za Odrą w głąb terytorium — od Oławy aż po granicę Rzeszy. Ze względu na wyjątkowo słabe gleby, które uniemożliwiały rozwój rolnictwa, ten niemal niezamieszkany pas leśny stał się w kolejnych epokach naturalną granicą.
Już wkrótce po objęciu tych ziem Fryderyk dążył do jak najszybszego zaludnienia tego pustego obszaru. W swoich listach do śląskiego ministra wielokrotnie wskazywał na ten teren — na przykład w czerwcu 1770 roku pisał: „Muszę uznać, że ten obszar, mimo iż od wielu lat nie widziałem okolic po drugiej stronie Odry, nie jest jeszcze dostatecznie zaludniony, tak że tam — a szczególnie między Raciborzem a Opolem — można by jeszcze zakładać całe wsie.”
Skala osadnictwa do 1770 roku
Do roku 1770 działalność osadnicza była stosunkowo niewielka. W latach 1742–1771 w okręgu administracji królewskiej we Wrocławiu zgłoszono tylko 30 wsi z 768 gospodarstwami, z czego około 450–500 stanowisk zajmowali husyci. W okręgu administracji królewskiej w Głogowie powstało w tym czasie zaledwie 7 wsi, z czego 4 znajdowały się w powiecie milickim.
Duży sukces odnotowano natomiast w zakładaniu pojedynczych gospodarstw przy istniejących wsiach. W latach 1752–1755 założono aż 1300 takich gospodarstw, zwanych wówczas „possesjami”.
W czasie wojny działalność osadnicza była znikoma — brak danych liczbowych z tego okresu. Po zawarciu pokoju w 1763 roku ponownie zaczęto zakładać rocznie od 200 do 300 nowych gospodarstw. W latach 1763–1769 powstało 1619 takich stanowisk, a 2875 opuszczonych gospodarstw zostało ponownie zasiedlonych. Dodatkowo 1517 gospodarstw podwójnych zostało rozdzielonych i przekazanych nowym osadnikom.
Łącznie daje to ponad 6000 nowych gospodarstw w ciągu sześciu lat — nie licząc nowo założonych wsi.
Król jednak dążył do osiedlenia jeszcze 200 000 osób, aby przywrócić poziom ludności sprzed wojny. W tym celu należało podjąć znacznie bardziej zdecydowane działania.
15 stycznia 1767 roku Fryderyk pisał do śląskiego ministra Schlabrendorffa: „Chciałbym się dowiedzieć, czy można na Śląsku uzyskać dobry plon, jeśli zagospodaruje się tereny podmokłe, osuszone jeziora lub inne ulepszone grunty — w co wierzę w stosunku do ziemi opolskiej i okolic. Proszę więc o szczegółowe propozycje takich przedsięwzięć, a także kosztorysy i prognozy dochodów, które mają zostać sporządzone i przesłane do mnie.”
Naczelny leśniczy Süßenbach, który dostarczył wiele cennych ekspertyz dotyczących kolonizacji, był zdania, że w lasach opolskich nie ma takich nieużytków, które nadawałyby się do sensownego zasiedlenia przez Niemców. Istniały co prawda wolne miejsca, ale były one położone na jałowych, nieurodzajnych piaskach. Obszary podmokłe były porośnięte gęstym drzewostanem.
Inspektor stawów Neuwertz był tego samego zdania: „Wszystkie istniejące tereny podmokłe należą do klasztorów i prywatnych majątków.” Choć można przypuszczać, że naczelny leśniczy uchylał się od nowych obowiązków, każdy, kto zna lasy opolskie, zrozumie jego stanowisko.
Król był jednak innego zdania i pisał: „Mimo to chcę, abyście się tym zajęli i sprawdzili, czy nie dałoby się tam przeprowadzić jakichś przedsięwzięć gospodarczych.” Administracja majątku królewskiego we Wrocławiu rozesłała do starostów okólniki z poleceniem zbadania, czy w państwowych lasach istnieje miejsce i możliwość zakładania kolonii wiejskich.

Wszystkie raporty były negatywne — z powodu złej jakości gleby i braku terenów łąkowych. „Niemiec, który nie żyje wyłącznie z gryki i żyta, nie mógłby się tam utrzymać. Ponadto nie byłby w stanie samodzielnie wykarczować tych terenów bez pomocy administracji — nawet przez całe życie.”
Po nacisku króla minister von Hoym ponownie wysłał naczelnego leśniczego do górnośląskich lasów, by ten poszukał miejsc pod kolonie oraz odległych pól, które były trudne w uprawie, ale mogłyby się nadawać do zasiedlenia. Po dużym wysiłku leśniczy zaproponował w 1769 roku siedem takich lokalizacji.
Równoległe próby przekonania przeora klasztoru w Czarnowąsach koło Opola do założenia wsi zakończyły się niepowodzeniem. Dopiero specjalna interwencja ministra doprowadziła w 1771 roku do zgody klasztoru na osiedlenie 16 kolonistów i zawarcie z nimi wieloletnich umów.
Osiedlanie cudzoziemców, zgodnie z życzeniem króla, było możliwe tylko wtedy, gdy oferowano im istotne przywileje w porównaniu z miejscową ludnością. Niemieckich osadników w pierwszych latach w ogóle nie udawało się pozyskać, co potwierdza raport: „Wśród osób, które zgłosiły się do tej kolonii, nie ma Niemców, lecz wyłącznie Polacy i Górnoślązacy, których zatrudniono jako drwali lub flisaków. Na tych działkach rośnie jedynie żyto, proso i gryka.”
Zgodnie z planem osadniczym z 1770 roku każdy kolonista miał otrzymać 12–18 mórg ziemi karczowanej, 4–6 mórg łąki, darmowe drewno budowlane oraz 30 talarów pomocy budowlanej. Ponadto on i jego dzieci byli przez 8 lat zwolnieni z podatków i świadczeń.
Po upływie tych 8 lat koloniści mieli płacić rocznie 3 talary czynszu gruntowego oraz dostarczać dla leśnictwa 9 klafterów drewna (ok. 30 m³). Ten ostatni obowiązek był szczególnie istotny, ponieważ nowo założone huty Malapane (Ozimek) i Kreuzburg (Zagwiździe) potrzebowały stałych dostaw drewna, co bez nowych wsi byłoby niemożliwe.
Król przywiązywał dużą wagę do tego, by koloniści byli wolnymi ludźmi, i miał nadzieję, że szlachta pójdzie za jego przykładem. W sierpniu 1771 roku pisał do ministra von Hoyma: „Mam uzasadnioną nadzieję, że szlachta na Górnym Śląsku pójdzie za tym przykładem i również osiedli kolonistów na swoich majątkach, stopniowo zwiększając ilość poddanych. Przyniesie to taką korzyść, że ludzie żyjący w stanie niewolniczym ujrzą, że kolonistom lepiej się powodzi, i będą próbować się wyzwolić.”
Starania króla w kwestii wyzwolenia chłopów spotykały się jednak z niewielkim poparciem ze strony szlachty, a starostowie — przeważnie również wywodzący się z tego stanu — nie wspierali go w tych dążeniach. Dlatego też Fryderyk forsował kolonizację, często wbrew woli urzędników i szlachty. Kolonizacja — ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami — powinna być uznana za osobiste dzieło Fryderyka Wielkiego.
Budowa królewskich kolonii w 1771 roku
W roku 1771 rozpoczęto budowę tzw. królewskich kolonii, czyli osad zakładanych na państwowych gruntach. W pierwszym roku powstały cztery wsie: Hirschfelde (Kaniów), Salzbrunn (Ładza), Kreuzthal (Krzyżowa Dolina, zob. ilustrację) i Tempelhof (Niwki) w powiecie opolskim. Salzbrunn otrzymało 18 gospodarstw po 18 mórg każde, pozostałe wsie — po 20 gospodarstw z 24 morgami ziemi. W okolicach Brzegu rozpoczęto również budowę Neuköln (Nowe Kolnie) z 15 gospodarstwami.
Lokalna ludność, z której wywodzili się pierwsi koloniści, nie dała się przekonać, by budować domy zgodnie z życzeniem króla — w konstrukcji szkieletowej i kryte słomą. Naczelny leśniczy był zdania, że żadna kolonia nie powstanie, jeśli nie zostanie dopuszczona tradycyjna technika budowy z drewna ciosanego, ponieważ ludzie musieli budować domy samodzielnie. Nie udało się też nakłonić ich do rezygnacji z tradycyjnego pokrycia dachów gontem.
W jednym przypadku spośród dziewięciu kolonistów sześciu zgodziło się na budowę w konstrukcji szkieletowej, ale stanowczo odmówiło krycia słomą; trzej pozostali byli gotowi użyć słomy, ale nie chcieli budować w konstrukcji szkieletowej.
W roku 1772 zrealizowano trzynaście kolonii według warunków ustalonych w 1770 roku. W powiecie opolskim były to: Tauenzinow (Okoły), Plümkenau (Radomierowice), Süßenrode (Młodik), Georgenwerk (Bukowo), Seidlitz (Grabice), Gräfenort (Grotowice), Heinrichsfelde (Kaniów), Podewils (Kały); w okolicach Brzegu — Neu-Lemburg (Błota), Piastenthal (Piastowice), Karlsburg (Karłowiczki) oraz wcześniej wspomniane Neu-Köln (Nowe Kolnie).
Jednak już w 1771 roku okazało się, że jednolita kolonizacja według zasad z 1770 roku nie była możliwa. Osoby zgłaszające się do osiedlenia były przeważnie bardzo ubogie i wymagały znacznego wsparcia.
Trudności w obsadzeniu kolonii ujawniły się np. w Neu-Köln (Nowe Kolnie), gdzie w wyznaczonym terminie nie zgłosił się żaden chętny do budowy. Dopiero później pojawiło się trzech entuzjastów, z których część się wycofała. Osoby wcześniej zapisane do Gräfenort (Grotowice) i Tempelhof (Niwki) również zrezygnowały.
Ponieważ szczególnie cudzoziemcy przybywali bez żadnych środków, król zdecydował, że powinni być wspierani z funduszu dobroczynnego. Utworzono specjalną kasę osadniczą, a izba administracji królewskiej powołała komisję do spraw kolonizacji. W jej skład wszedł również starszy Langhans.
Budowa kolonii i propozycje organizacyjne z 1771 roku
Choć dotychczas działki i miejsca budowy były wytyczane przez urzędników państwowych, co zapewniało charakterystyczną dla epoki regularność układu osad, budowa wsi często się przeciągała, ponieważ nie zawsze udawało się zgromadzić kolonistów jednocześnie.
Z tego powodu — a szczególnie w celu wyeliminowania budownictwa z drewna ciosanego — minister von Hoym zaproponował w czerwcu 1771 roku, by domy były budowane przez państwo, a następnie sprzedawane kolonistom lub oddawane im za niewielką opłatą.
Dzięki temu możliwe było równoczesne wznoszenie domów kolonijnych i uzyskanie jednolitego wyglądu osady. Warunkiem realizacji tego planu było jednak zapewnienie przez króla odpowiednich środków finansowych.
Dążenie ministra do budowy murowanej — jak na Błotach Nadwarciańskich — nie powiodło się z powodu odległości placów budowy. Cegielnie były zbyt daleko, a kamienie polne niedostępne. Koszt budowy jednego gospodarstwa w technologii murowanej wynosiłby 260 talarów, podczas gdy dostępne środki wynosiły tylko 150 talarów.
Mimo to budownictwo szkieletowe z murowanym kominem można uznać za postęp w porównaniu z dotychczasową techniką z drewna ciosanego. Domy z lat 1771 i część z roku 1772 były jeszcze wybudowane w tej technologii.
Do roku 1771 zasiedlanie kolonii było trudne, lecz sytuacja zmieniła się w połowie tego roku, o czym świadczy poniższy list komisji do ministra z 17 czerwca 1771 roku:
„Wasza Ekscelencjo wie, że obecnie wielu ludzi z Rzeszy przybywa od pewnego czasu z powodu wysokich cen zboża i wynikającego z tego niedoboru chleba, prosząc o możliwość osiedlenia się na Śląsku. Ludzie ci są przeważnie całkowicie bez środków i domagają się, by bez żadnych kosztów otrzymać gospodarstwa na terenach wiejskich — wraz z niezbędnym sprzętem rolniczym i inwentarzem żywym. Powołują się przy tym na to, że urzędnicy w Rzeszy rozdawali drukowane patenty, w których zapewniano ich, że jeśli osiedlą się na ziemiach królewskich, wszystko to zostanie im przekazane za darmo.”
Napływ był tak duży, że nie wiedziano, co zrobić z taką liczbą ludzi, i tylko ograniczoną ich część można było ulokować w budowanych koloniach.
Z ankiety wynikało, że większość tych osób miała być osiedlona w Błotach Nadwarciańskich i na Pomorzu.
Przy zasiedlaniu kolonii kierowano się zasadą, by nie osiedlać już wcześniej zamieszkałych osób z innych terenów Prus, „ponieważ intencją nie było zakładanie nowych kolonii i wsi kosztem upadku starych ani odbieranie gospodarzy innym administracjom królewskim.”
Pod koniec 1771 roku izba dominialna wysłała komisarza Schlucha do Niemiec Zachodnich, by zwerbował kolonistów potrzebnych na Śląsku i zorganizował ich przybycie w uporządkowany sposób.
Pruski konsul we Frankfurcie, von Hochstetter, wystawił od 1771 do kwietnia 1772 roku przepustki dla 992 osób udających się na Śląsk. Spośród nich 528 pochodziło z Hesji-Darmstadt, pozostali z hrabstwa Hanau, Solms-Laubach i księstwa Isenburg.
Motywy, które skłoniły tych ludzi do porzucenia ojczyzny między Westerwaldem a Spessartem na rzecz Górnego Śląska, stają się zrozumiałe, gdy spojrzy się na mapę tamtego okresu: w tej okolicy istniało wiele małych i najmniejszych państewek, z odpowiednią liczbą władców i dworów, których utrzymanie wymagało od nielicznych poddanych znacznych danin i osobistych świadczeń. W Prusach natomiast byli wolnymi ludźmi na własnej ziemi, chociaż była ona uboga.
Wsie założone w roku 1772 zostały w większości zasiedlone przez kolonistów z Hesji. Trzynaście kolonii z tego roku obejmowało łącznie około 250 gospodarstw. Większość z nich miała po 20 gospodarstw, niektóre 15, a Neu-Lemburg (Błota) aż 30. W roku 1773 mieszkało w tych wsiach ponad 1000 osób.
Przeciętne gospodarstwo obejmowało 12 mórg ziemi ornej i 4 morgi łąk. Osiedlenie Hesów przyniosło — przynajmniej na początku — rozczarowanie zarówno dla administrującej królewską ziemią izby dominialnej, jak i dla samych kolonistów.
Z raportu komisarza Schucha, który w maju odwiedził kolonie, do których wcześniej werbował osadników, wynika, że Niemcy z zachodu nie byli przygotowani na tutejszy klimat ani na trud pracy. Większość zapadła na gorączkę. Tylko w Georgenwerk (Bukowo) spośród 83 osób aż 20 było chorych.
Głównym problemem była dla Hesów ciężka praca przy karczowaniu. Otrzymywali tylko jeden mórg ziemi już oczyszczonej, a resztę musieli zagospodarować samodzielnie. Pod koniec 1772 roku wiele kolonii zgłaszało dezercje — m.in. . z Neu-Limburg (Błota) i Gräfenort (Grotowice).
Zmiana strategii kolonizacyjnej i plany na rok 1773
Po dezercjach w Neu-Limburg i Gräfenort następca naczelnego leśniczego Süßenbacha zaproponował w 1773 roku, by w kolejnych koloniach osiedlać miejscowych — Górnoślązaków lub Austriaków — którzy lepiej rozumieli trud pracy przy karczowaniu. W Gräfenort pięć gospodarstw opuszczonych przez Hesów zostało obsadzonych Austriakami.
W sierpniu 1772 roku król wyraził zamiar założenia kolejnych 100 wsi na Śląsku, przy czym nowe kolonie miały być lokowane możliwie jak najdalej od Odry — przy granicy z Polską. Na rok 1773 zaplanowano kolejne 13 wsi.
Pod koniec 1772 roku król wysłał ministra von Hoyma do regionów Netzebruch (Łęgi Nadnoteckie) i Warthebruch (Błota Nadwarciańskie), by zbadał tamtejsze działania kolonizacyjne. W liście z 21 października pisał: „Zobaczycie tam wiele dobrych i pożytecznych rzeczy. Jednak tylko niewiele z tego da się zastosować w koloniach opolskich. Do tych mam już zatwierdzono środki w wysokości 100 000 talarów.”
Jednak śmierć naczelnego leśniczego Süßenbacha w październiku 1772 roku opóźniła przygotowania do budowy nowych kolonii. Nikt nie wiedział, gdzie miały powstać. Musiały więc zostać zrealizowane w przyspieszonym tempie, ponieważ król oczekiwał, że w sierpniu będą już gotowe.
W roku 1773 założono kolonie: Kupferberg (miedziana), Derschau (Suchy Bór), Schulenburg (Walidrogi), Camerau (Spórok), Münchhausen (Mnichus), Zedlitz (Grabice), Neuwedel (Święciny), Finkenstein (Brzezie) oraz Horst (Świerkle) — ta ostatnia powstała na gruntach klasztoru Czarnowąsy. Na ziemiach biskupich w okolicach Reichthal (Rychtal) zbudowano jeszcze cztery zespoły osadnicze z 90 gospodarstwami, głównie zasiedlonymi przez husytów.
Pomimo wszelkich starań nie udało się dotąd nakłonić szlachty do budowy kolonii. Süßenbach pisał w sierpniu 1772 roku: „Prywatni właściciele, mimo królewskiego wsparcia, nie wykazują ciekawości wobec przyjmowania kolonistów. Trzeba by ich przekonać poprzez specjalne inspekcje, gdzie i w jaki sposób mogliby zakładać osady, aby było to korzystne, wymagało by to także pozytywnej deklaracji króla, aby sprawa nabrała wagi.”
Wcześniej wyznaczone przez izbę domen 34 lokalizacje nie zostały uwzględnione. Dopiero deklaracja króla z 28 sierpnia 1773 roku, która przewidywała 150 talarów dotacji budowlanej na każde gospodarstwo, przyniosła przełom.
Początkowo niechętnie, ale stopniowo w coraz większej liczbie zaczęły napływać oferty ze strony szlachty dotyczące zakładania nowych wsi. Ponieważ plan na rok 1774 był już ustalony, wiele projektów musiało zostać przesuniętych na kolejny rok.
Król nie ustawał w naciskach na rozwój kolonizacji. W odpowiedzi na zestawienie wsi założonych w 1773 roku odparł: „To mnie bardzo cieszy, ale musicie przesłać również plan wsi, które mają powstać w nadchodzącym roku.”
Naczelny leśniczy von Wedell przewidział na rok 1774 budowę 40 wsi z 526 gospodarstwami na gruntach prywatnych oraz 7 wsi ze 128 gospodarstwami na ziemiach królewskich.
W rzeczywistości zrealizowano tylko 30 wsi.
Im bardziej udawało się zaangażować szlachtę w budowę kolonii, tym bardziej państwo mogło ograniczyć własne działania budowlane — dlatego kolonie założone w 1775 roku zostały niemal całkowicie przekazane administracji domen królewskich.
Wsie zakładane przez szlachtę miały początkowo po 15 gospodarstw i rzadko więcej niż przewidziane w deklaracji 8 mórg ziemi na jedno gospodarstwo, ponieważ nie było zainteresowania dostarczaniem więcej niż absolutne minimum.
Zamieszczone plany sytuacyjne Kesselsdorf, Friedrichswille (Kolonia Biskupska) i Königswille (Królewska Wola) są przykładami kolonizacji prywatnej.
Często izba królewska otrzymywała wnioski o dotacje dla kolonii założonych już we wcześniejszych latach. Wszystkie zostały odrzucone, ponieważ izba nie była zainteresowana wydawaniem pieniędzy na osady, które już istniały.
Z czasem okazało się, że szlachta była mniej zainteresowana gospodarstwami o powierzchni 8 mórg, a bardziej tzw. gospodarstwami bez ziemi — czyli domami z samym ogrodem, których mieszkańcy byli zależni od pracy na majątku.
Dlatego w 1776 roku wydano nową deklarację, która przewidywała 100 talarów dotacji na takie gospodarstwo, jeśli właściciel musiał kupić drewno budowlane, oraz 70 talarów, jeśli dostarczał je samodzielnie.
Król życzył sobie, by nie powstawało zbyt wiele takich gospodarstw obok siebie — zwłaszcza by nie tworzyć całych wsi złożonych wyłącznie z domów bez ziemi. Rozważał też osiedlenie ogrodników z Palatynatu na terenach górskich, szlachta jednak próbowano osiedlać tkaczy lnianych.
Na rok 1775 zaplanowano w okręgu wrocławskim kolejne 30 wsi z 466 gospodarstwami, co wymagało dotacji w wysokości 69 900 talarów.
Kapituła katedralna we Wrocławiu miała założyć 3 wsie z 40 gospodarstwami w powiecie oleśnickim, a klasztor w Trzebnicy również 40 gospodarstw. W 1775 roku po raz pierwszy zatwierdzono budowę 20 wsi w okręgu głogowskim — wcześniej powstawały tam tylko gospodarstwa bez ziemi.
Do roku 1777 planowano łącznie 200 nowych wsi. Że dla króla najważniejszy był wzrost liczby ludności, świadczy jego list z lutego 1776 roku, w którym przewidywał, że Śląsk w następnym roku osiągnie 1 400 000 mieszkańców.
Okres do roku 1777 można uznać za szczytowy moment kolonizacji śląskiej. Choć wojna o sukcesję bawarską nie przyniosła rozlewu krwi, wywołała duże zamieszanie i na kilka lat zahamowała działalność osadniczą.
Program budowlany zlecony przez króla został ukończony w 1777 roku. W odpowiedzi na jego zapytanie minister poinformował, że na Górnym i Dolnym Śląsku powstało 200 wsi z 2815 gospodarstwami z pomocą królewską, a także 1236 gospodarstw bez ziemi oraz 1299 takich gospodarstw bez dotacji budowlanej — łącznie 5348 nowych siedlisk, zasiedlonych przez 21 499 osób, które uprawiały 22 503 morgi ziemi i posiadały 17 862 sztuki bydła.
CDN.
Tłumaczenie Joanna Mrohs
