Część 3 artykułu o koloniach Fryderyka na Śląsku – weryfikacja tezy o germanizacji …
„Z punktu widzenia niemczyzny należy uznać za błąd, że król przywiązywał tak małą wagę do budowy kościołów. Wniosek kolonistów z Plümkenau (Radomierowice) o budowę domu modlitwy został odrzucony w 1775 roku, a dopiero w 1778 — za panowania następcy Fryderyka — rozpoczęto budowę kościoła.
W tym rejonie niemczyzna utrzymała się aż do naszych czasów. Natomiast wsie otoczone przez polską ludność, oddalone od siebie, utraciły szybko swój niemiecki charakter — jak Carmerau (Spórok) i Kupferberg (Miedziana).”
***
Sąsiedzkie protesty i konflikty o pastwiska
O realizacji tzw. kolonii królewskich jesteśmy dość dobrze poinformowani dzięki specjalnym aktom z archiwum państwowego we Wrocławiu dotyczącym zakładania nowych wsi w departamentach wrocławskim i głogowskim. W przypadku osad prywatnych źródła są znacznie skromniejsze. [akta wspominane przez Reischela obecnie nie znajdują się już w archiwum. Prawdopodobnie zostały zniszczone podczas wojny, lub powodzi 1997 – Joanna Mrohs].
Akta te zazwyczaj rozpoczynają się od protestów ze strony sąsiednich wsi, które czuły się poszkodowane w swoich prawach do wypasu bydła — ponieważ pola kolonistów zakładano najczęściej na terenach leśnych, które wcześniej służyły chłopom jako pastwiska.

Gdy nie dało się już uniknąć niechcianego sąsiedztwa, chłopi próbowali przynajmniej wywalczyć obniżkę czynszu. W jednej z opinii w tej sprawie naczelny leśniczy Süßenbach wyraził pogląd, że w całych lasach opolskich nie było już ani jednej morgi ziemi, co do której jakaś gmina nie zgłosiła roszczeń o prawo do wypasu bydła — co czyniło zakładanie nowych osad praktycznie niemożliwym.
W sporze dotyczącym zakładania kolonii w Gräfenort (Grotowice) administrująca majątkiem państwowym izba dominialna orzekła, że prawo do wypasu (tzw. Hutung) było co najwyżej przywilejem nadanym przez państwo, ale nie stanowiło prawnie zagwarantowanego tytułu.
Nic dziwnego, że już z tego powodu miejscowi chłopi i koloniści żyli ze sobą w napiętych stosunkach.
Troska o kolonistów i interwencje lokalnych leśniczych
Budowa kolonii podlegała leśniczym danych rewirów, na których terenie były zakładane. Trzeba przyznać, że leśniczy nie tylko wzorowo prowadzili budowę nowych wsi — o ile było to możliwe — lecz także troszczyli się o dobro powierzonych im kolonistów — co potwierdzają liczne pisma do izby dominialnej we Wrocławiu.
Leśniczy Templer pisał w sprawie kolonistów z Carmerau (Spórok): „Nie dostarczono im jeszcze żadnych krów. Proszę, by im je zapewnić, ponieważ to biedni ludzie, którzy nie mają nic.”
Jego prośba była wręcz wzruszająca, gdy apelował: „Proszę, by przyznano im coś do życia, ponieważ obecnie panuje wielka bieda.”

Z drugiej strony izba dominialna darzyła swoich leśniczych pełnym zaufaniem, co wyraźnie widać w jej korespondencji. Na końcu zlecenia na budowę kolonii Carmerau (Spórok) znajduje się zdanie: „Izba darzy Buricha zaufaniem, że zajmie się tą ważną sprawą z pełnym wyrafinowaniem i pośpiechem, i doprowadzi ją do całkowitego zadowolenia Królewskiej Izby; jeśli będzie potrzebował pieniędzy, ma się zgłosić, by natychmiast je otrzymać.”
Zlecenia dotyczące budowy kolonii były zazwyczaj przekazywane leśniczym w połowie stycznia. Pismo zlecenia budowy Carmerau (Spórok – na początku należał cały do powiatu opolskiego, ale jak nazwa wskazuje, toczył się spór o granicę z hrabią Colonna, właścicielem Strzelec) z 18 stycznia 1773 roku daje wgląd w sposób organizacji kolonizacji:
„Jego Królewska Mość najłaskawiej nakazał, by w tym roku w rewirze Krasiejów powstała nowa wieś. Ważne jest przy tym, by wybrano odpowiednie miejsce pod wieś, możliwie centralnie, a następnie dokonano podziału na pola i łąki. Zadanie to powierzono łowczemu Hellerowi, któremu leśniczy Templer ma wskazać teren. Podział miejsca pod wieś ma zostać przeprowadzony wspólnie przez leśniczego Templera, łowczego Hellera i administratora Senftlebena (eksperta rolniczego). Gdy tylko Heller zakończy pomiary, Templer ma niezwłocznie zająć się oczyszczeniem terenu (wycinką drzew), wykorzystując wycięte drewno do budowy. Brakujące drewno należy wyciąć w odpowiednim czasie. Templer ma postarać się o cieślę, który podejmie się budowy domów, ale nie wolno mu było zawierać umów bez zgody izby dominialnej. Gdy tylko pozwolą na to warunki pogodowe, należy zadbać o przygotowanie cegieł — glina ma być pozyskana w pobliżu. Do budowy murowanych kominów najlepiej znaleźć odpowiedniego wykonawcę. Najważniejszym warunkiem jest, by domy były gotowe na początek sierpnia.”
Budowa kolonii Münchhausen (Mnichus) i postępy w Carmerau (Spórok)

Domy zostały ukończone w wyznaczonym terminie. 22 lutego leśniczy poinformował, że łowczy Heller zakończył pomiary placu budowy i przesłał do izby dominialnej dwa kosztorysy: jeden na budowę szkieletową za 109 talarów, drugi na budowę z drewna ciosanego za 94 talary.
Zaledwie pięć dni później polecono kasie skarbowej przekazać leśniczemu Templerowi zaliczkę w wysokości 1000 talarów — przesyłką pocztową, za pokwitowaniem.
4 marca leśniczy zgłosił trudności z sąsiednimi miejscowościami w kwestii lokalizacji i zaproponował nowe miejsce pod kolonię. Izba dominialna odpowiedziała krótko i stanowczo po kilku dniach: „Niech Templer nie da się w żaden sposób odwieść od realizacji tego przedsięwzięcia — jego zadaniem jest doprowadzić go do pełnego ukończenia na początek sierpnia.”
Na nowo zaproponowanym terenie izba domen założyła jeszcze w tym samym roku kolonię Münchhausen (Mnichus) z 20 gospodarstwami.
W zleceniu budowy kolonii z 22 marca polecono Hellerowi: „Udać się natychmiast do Krasiejowa bez najmniejszej zwłoki i tam wskazać sobie teren.”
15 marca przybyło siedem pierwszych rodzin do Carmerau (Spórok), i przekazano im narzędzia do karczowania. Tego samego dnia zawarto umowy z czterema mistrzami ciesielskimi na budowę pięciu domów — każdy po 42 talary.
Umowa obejmowała: ścinkę drewna, obróbkę i wykonanie konstrukcji, łupanie i obróbkę łat dachowych, krycie gontem, wykonanie drzwi i schodów, podłogę strychu, deskowany sufit, podłogi w izbie i komorze z heblowanych desek, wyłożenie stajni heblowanymi belkami oraz wykonanie żłobu.
Z tego wynika, że używano świeżo ściętego drewna — co było możliwe dzięki dużym zasobom silnego drewna i montowaniu grubych belek na krzyż. Drewno konstrukcji kratownicowej miało szerokość 22–26 cm, belki ścian zewnętrznych około 30 cm wysokości.
Murarz otrzymywał 25 talarów za dom — za formowanie i wypalanie cegieł, budowę komina i ścian ogniowych, wypełnienie i obrobienie ścian kratownicowych oraz bielenie ścian wewnątrz i na zewnątrz.
Stosunkowo wysokie były koszty prac kowalskich — 10 talarów, z czego same gwoździe do gontów i desek kosztowały 5 talarów.
Szklarz otrzymywał 2½ talara za trzy okna pokojowe (ok. 70×85 cm) i jedno małe okienko. Garncarz za piec glazurowany wraz z montażem — 2 talary.
Co ciekawe, drobne prace wykonywali rzemieślnicy z pobliskiej husyckiej kolonii Friedrichsgärtz.
W wiosce z 20 gospodarstwami zbudowano 4 studnie z żurawiem — każda za 5 talarów.
W Neuwedel (Święciny) prace związane z bieleniem i obiciem ścian szkieletowych wykonywał cieśla, który za cały dom otrzymywał 54 talary.
Problemy z pozyskaniem słomy na dachy i żyd z Kadłuba
Szczególne trudności sprawiło zdobycie słomy do krycia dachów. 12 kwietnia leśniczy Templer poinformował, że przez trzy dni wysyłał dwóch ludzi w poszukiwaniu słomy i trzciny — bez skutku. Jedynie pewien Żyd z Kadłuba był gotów podjąć się dostawy, ale zażądał 200 talarów zaliczki. Dla izby dominialnej we Wrocławiu było to jednak za dużo i odmówiła.
W roku 1773 panował niedobór słomy, a koszt pokrycia dachu o powierzchni ok. 140 m² wynosił około 28 talarów. Dlatego w tym roku często dopuszczano krycie gontem — pod warunkiem, że koloniści z czasem zastąpią je słomą.
Słoma była preferowana ze względu na lepszą izolację cieplną. Z drugiej strony gonty stanowiły większe zagrożenie pożarowe — lekkie drewniane dachówki łatwo unosiły się w razie wybuchu ognia.
Do połowy maja 1773 roku w Carmerau (Spórok) przebywało już 13 rodzin austriackich — łącznie 50 osób — które początkowo zbudowały sobie prowizoryczne chaty. Pod koniec maja było już gotowych 19 domów. 22 lipca wszystkie 20 domów zostały zgłoszone jako ukończone i zasiedlone przez 84 osoby. Czas budowy wyniósł zatem niespełna cztery miesiące.
Budowa stodół zwykle się opóźniała. Koloniści mieli je budować samodzielnie, otrzymując 15 talarów i darmowe drewno. Jednak osadnicy przez lata byli zajęci trudną pracą przy karczowaniu lasu, więc nie uznawali budowy stodoły za sprawę pilną — mogli jej używać dopiero po przekształceniu części ziemi w grunty uprawne.
W rezultacie stodoły musieli budować wynajęci wykonawcy. Ich wymiary wynosiły 9,25 × 7,0 m i zawierały gumno do młócenia zboża i sąsieki do jego przechowywania.
Budowa stodół, układ wsi i problemy z lokalizacją
51 stodół w miejscowościach Georgenwerk (Bukowo), Plüminkenau (Radomierowice) i Süßenrode (Młodnik), założonych w 1772 roku, zostało w 1773 roku zleconych wykonawcy — po 26 talarów za każdą. Stodoły dla Münchhausen (Mnichus) i Carmerau (Spórok) (kolonie z 1774 roku) ukończono dopiero w 1775 roku. 20 stodół dla Gräfenort (Grotowice) kosztowało łącznie 430 talarów — w stanie gotowym.
W koloniach królewskich, jak pokazują plany sytuacyjne, stodoły budowano zawsze oddzielnie — często po przeciwnej stronie drogi. W koloniach szlacheckich natomiast stodoła, dom mieszkalny i stajnia znajdowały się pod jednym dachem.
W starszych koloniach, takich jak Tempelhof (Niwki), Kreuzthal (Krzyżowa Dolina) i Hirschfelde (Kaniów), dom ze stajnią ustawiano prostopadle do drogi — zgodnie ze słowiańską tradycją wiejską. Rysunki projektowe późniejszych osad pokazują domy ustawione równolegle do drogi (por. plany Niwki, Spórok).
Miejsca wybrane przez izbę dominialną pod kolonie często okazywały się nieprzydatne. Zedlitz (Grabice) miał początkowo powstać między Süßenrode (Młodni) a Georgenwerk (Bukowo), ale teren składał się wyłącznie z piasku. W okolicach Opola wybór ograniczał się zazwyczaj do piasku lub bagna. Kupferberg (Miedziana) również pierwotnie planowano w innym miejscu — porośniętym drewnem nieprzydatnym do karczowania. Łąki często znajdowały się w znacznej odległości od gospodarstw i pól.
Aleje Fryderyka
Król przywiązywał szczególną wagę do obsadzenia drzewami dróg wiejskich i dojazdowych. W 1774 roku jeden z leśniczych zgłosił, że w trzech koloniach zasadzono 1152 drzewa — jesiony, klony i grabie — jako aleje. Rysunki projektowe pokazują, że wszystkie kolonie miały szerokie drogi. Szerokie drogi w koloniach okazały się szczególnie cenne, gdy przez te miejscowości zaczęto prowadzić główne trasy komunikacyjne.
Trudne warunki życia kolonistów
Za karczowanie kolonista otrzymywał od 5 do 20 talarów za morgę, zależnie od trudności terenu. W czasie budowy własnych domów oraz sąsiednich kolonii koloniści byli zatrudniani przez leśniczych i wykonawców do prac pomocniczych — m.in. . przy wycince terenu pod wieś i wypełnianiu ścian szkieletowych.
Poza tym koloniści musieli być przez lata wspierani — zwłaszcza w zakresie dostaw zboża chlebowego dla dzieci. Każdy kolonista otrzymywał dwie krowy.
Mimo to warunki życia w większości osad były bardzo trudne — szczególnie w Plümkenau (Radomierowice) i Süßenrode (Młodnik), często nawiedzanych przez powódź.
W styczniu 1774 roku naczelny leśniczy Büttner pisał do Wrocławia: „Głód wśród kolonistów osiągnął najwyższy poziom, a ich lament i nędza są nie do opisania. Muszę przyznać, że mimo iż z wielką gorliwością zajmują się karczowaniem, zwłaszcza w surowe zimy nie są w stanie zarobić na chleb…”. Leśniczemu natychmiast przyznano 500 talarów.
Dla całej kolonizacji byłoby jednak korzystniejsze, gdyby prace karczownicze były prowadzone przez państwo — jak proponował Büttner. osadnicy przez lata musieli zajmować się karczowaniem lasu zamiast uprawą roli.
Rewizja
Podczas przeglądu kolonii na początku 1776 roku stwierdzono, że osady w okolicach Brzegu — takie jak Karlsburg (Karłowiczki), Neu-Limburg (Błota) i Neu-Köln (Nowe Kolnie) — miały do wykarczowania już tylko około 50 mórg.
Starsze kolonie opolskie, jak Salzbrunn (Ładza), Tempelhof (Niwki) i Tauenzinow (Okoły) zagospodarowały około połowy swoich gruntów. W wielu przypadkach — m.in. w Heinrichsfelde (Kaniów) i Podewils (Kały) — tylko jedna trzecia lub jedna czwarta ziemi była gotowa do uprawy.
Nie brakowało jednak kolonii, gdzie z 320 mórg pozostało jeszcze 250–270 mórg do wykarczowania — jak w Derschau (Suchy Bór), Zedlitz (Grabice) i Carmerau (Spórok).
Część kolonistów zajmowała się rzemiosłem, co prowadziło do zaniedbania rolnictwa.
Izba dominialna przyznała więc zaliczki w wysokości 15 talarów na gospodarstwo dla tych, którzy mieli jeszcze do wykarczowania tylko połowę ziemi, i 5-10 talarów darowizny dla tych, którzy wykarczowali mniej.
Błędy budowlane i koszty napraw
Pośpieszna realizacja budowy kolonii — zwłaszcza tych z roku 1773 — miała bolesne konsekwencje. W latach 1776–77 napływały skargi z wielu wsi, że kominy grożą zawaleniem, a piece rozchodzą się w spoinach.
Główną przyczyną był mokry grunt, na którym wznoszono domy, oraz niewystarczające fundamenty. Jeden z leśniczych pisał, że domy musiały być budowane w równych odstępach, przez co nie można było ominąć podmokłych miejsc.
Z powodu braku kamienia polnego fundamenty wykonywano często z piasku i gruzu. Cegły używane w niektórych przypadkach były wypalane w polu i mało odporne — również materiał do ich produkcji był kiepskiej jakości.
Okazało się, że konieczne jest odpowiednie odwodnienie terenów wiejskich. Nieliczne rowy wykonane na początku budowy były niewystarczające. Szczególnie cierpiały Podewils (Kały) i Zedlitz (Grabice) z powodu nadmiaru wody.
Całkowite koszty prac naprawczych w powiecie opolskim oszacowano na 2514 talarów. Sama miejscowość Podewils (Kały) potrzebowała 261 talarów na rowy melioracyjne. Nowe Kolnie musiało otrzymać wał przeciwpowodziowy za 522 talary, ponieważ leżały na terenie zalewowym.
Wizytacja króla
Nienajlepszy stan kolonii ujawniła wizyta króla na Górnym Śląsku w 1770 roku, kiedy chciał obejrzeć kilka nowych wsi.
Starosta opolski miał wątpliwości, czy prowadzić monarchę przez Tempelhof (Niwki), ponieważ — podobnie jak Neu-Köln (Nowe Kolnie) — kolonia była zbudowane w technologii drewna ciosanego – co król wyraźnie zabronił. W Gräfenort (Grotowice) i Schulenburg (Walidrogi) tynk z domów już odpadł. Nie można było więc liczyć na pochwały. Wszystkie rozpoczęte budowy z drewna ciosanego miały zostać tymczasowo usunięte przed przejazdem monarchy.
Mimo środków ostrożności król 23 maja 1770 roku po podróży skrytykował: „Ponieważ stwierdziłem, że kolonia zwana Derschau bardzo potrzebuje wsparcia, polecam ją Waszej uwadze — należy doprowadzić ją do lepszego stanu.”
Choć koloniści nie żyli w luksusie, a niektóre warunki były wręcz katastrofalne, to nie zawsze można ich uznać za wzorowych obywateli.
Leśniczy Templer pisał w 1773 roku do izby dominialnej we Wrocławiu: „Koloniści nie chcą już słuchać poleceń, żebrzą po wsiach, nie budują stodół i nie poddają się eksmisji z kolonii Carmerau.”
Izba musiała grozić karą więzienia i wydaleniem siłą z gospodarstwa, by przywrócić porządek.
Jeden z kolonistów z Tauenzinow (Okoły) został uwięziony za wzniecenie małego buntu przeciwko nadleśniczemu.
W Georgenwerk (Bukowo) pewien kolonista wpadł na pomysł, by samodzielnie produkować pieniądze, chcąc poprawić swoją sytuację finansową.
Po upływie dziesięciu lat wolnizny niejeden kolonista po prostu zniknął.
Gdy koloniści zakończyli karczowanie swoich 16 mórg, okazało się, że przy słabej jakości gleby powierzchnia uprawna była niewystarczająca.
Już około 1780 roku różne kolonie opolskie otrzymały dodatkowy teren — częściowo jako łąki, częściowo jako grunty orne. Münchhausen (Mnichus) dostał 190 mórg, Gräfenort (Grotowice) 60 mórg, Kupferberg (Miedziana) i Derschau (Suchy Bór) po 40 mórg.
Według danych opolskiego urzędu katastralnego:
• Münchhausen (Mnichus) ma dziś 650 mórg — czyli dwukrotnie więcej niż pierwotnie,
• Tempelhof (Niwki) — 950 mórg,
• Schulenburg (Walidrogi) — około 700 mórg,
• Kreuzthal (Krzyżowa Dolina) — aż 1330 mórg.
Rozwój nowych wsi w kolejnych latach był bardzo zróżnicowany i zależał od wielu czynników.
W chwili powstania osady liczyły 80–90 osób, a do roku 1841 liczba mieszkańców wzrosła do 140–200.
Niektóre miejscowości — jak Tempelhof (Niwki) i Münchhausen (Mnichus) — do dziś pozostają w leśnej samotności i nie przekroczyły liczby ludności z 1841 roku.
Natomiast wsie położone przy ruchliwych drogach rozwijały się znacznie szybciej. Derschau (Suchy Bór) — położone u wrót górnośląskiej stolicy Opola — oraz Gräfenort (Grotowice) — w pobliżu cementowni— mają dziś 450–500 mieszkańców.
Średnia liczba ludności kolonii wynosi obecnie od 200 do 300 osób.
Śląskie kolonie najtańsze
Kolonie śląskie były najtańszymi spośród wszystkich osad fryderycjańskich. Średnio za gospodarstwo można było liczyć 150 talarów kosztów własnych.
W 1782 roku król pisał do ministra śląskiego: „Ponieważ w Prusach Zachodnich podają tak wysokie koszty — 378 talarów za jedno gospodarstwo — podczas gdy w Śląsku kosztuje to tylko 150 talarów, a drewno jest tam równie tanie jak u nas, polecam przesłać dyrektorowi izby w Marienwerder (Kwidzyn) kosztorysy ze Śląska, by mógł się nimi kierować.”
Porównując te koszty z dzisiejszymi warunkami, można oszacować:
• dom o powierzchni 90 m² i wysokości kondygnacji ok. 2,40 m — na 3500 RM,
• stodołę o powierzchni 65 m² — na około 1500 RM,
• czyli całe gospodarstwo — na około 5000 RM. [1 Reichsmark dziś 5 EUR – 25.000 EUR]
Kierownik budowy, zwany konduktorem, otrzymywał rocznie 180 talarów — co dziś odpowiada około 25 RM.
Z powodu kosztów napraw, melioracji i trudności z karczowaniem, rzeczywiste koszty gospodarstwa kolonisty często przekraczały 150 talarów. Najtańsze były gospodarstwa zbudowane z dotacją 36 talarów. Zestawienie kosztów do roku 1787 wykazuje, że 33 kolonii kosztowało łącznie 135 000 talarów. Dla Kreuzthal (Krzyżowa Dolina) wydano tylko 834 talary. Większość kolonii mieściła się w przedziale 3000–4000 talarów. Neu-Limburg (Błota), z 30 gospodarstwami, kosztował państwo 7000 talarów. Cztery kolonie na ziemiach biskupich w okolicach Rychtalu zostały wycenione na 16 750 talarów — czyli około 210 talarów za gospodarstwo.
Niemczyzna i polonizacja
Z punktu widzenia niemczyzny należy uznać za błąd, że król przywiązywał tak małą wagę do budowy kościołów. Wniosek kolonistów z Plümkenau (Radomierowice) o budowę domu modlitwy został odrzucony w 1775 roku, a dopiero w 1778 — za panowania następcy Fryderyka — rozpoczęto budowę kościoła.
W tym rejonie niemczyzna utrzymała się aż do naszych czasów. Natomiast wsie otoczone przez polską ludność, oddalone od siebie, utraciły swój niemiecki charakter — jak Carmerau (Spórok) i Kupferberg (Miedziana).
Wierzchowice
Spośród kolonii prywatnych założonych przed 1770 rokiem szczególne zainteresowanie budziła Neu-Wirschkowitz (Nowe Wierzchowice) — zwłaszcza ze względu na swoją historię powstania. Żona hrabiego Reichenbacha, pochodząca z Badenii, nie czuła się dobrze w polskojęzycznym regionie. W 1753 roku hrabia — za pośrednictwem swoich krewnych z Badenii — doprowadził do emigracji 23 rodzin wirtemberskich na Śląsk. Wśród nich było 12 winiarzy, którzy podjęli próbę uprawy winorośli w Neu-Wirschkowitz — winiarstwo utrzymało się tam aż do 1855 roku.
Z punktu widzenia urbanistyki interesujący jest plan sytuacyjny (por. ilustrację): Wytyczono szeroką oś drogową prostopadłą do starej wsi, wychodzącą od zamku i zamkniętą od strony wzgórza przez kościół zbudowany w 1769 roku.
Szwabom przyznano zaliczki i darmowe drewno na budowę domów — część z nich wzniesiono jako dwukondygnacyjne. Jak pokazuje przedstawiony dom, konstrukcja szkieletowa miała formy frankońskie — choć bez dekoracyjnych krzyży św. Andrzeja.
W 1780 roku miejscowość liczyła już 215 mieszkańców.
Anhalt (Hołdunów)
Własną historię ma także wieś kolonijna Anhalt w powiecie pszczyńskim, która, jak wiele innych kolonii, została później przejęta przez naszych wschodnich sąsiadów.
51 rodzin reformowanych z Polski, osiadłych w Seibersdorf (Kozy), oraz kolejne 29 rodzin mieszkających w wynajętych domach — łącznie około 300 osób — miało zostać osiedlonych u księcia Anhalt-Pleß.
Ponieważ okazało się niemożliwe, by przewieźć ludzi z dobytkiem i 300 sztukami bydła przez granicę, król wysłał 70 pruskich huzarów na teren Polski, by przetransportowali ich na 200 wozach przez granicę do Prus.
Wśród osadników było 40 tkaczy, którym przyznano po 10 talarów na zakup krosna.
W późniejszych latach założono jeszcze kolonię Neu-Anhalt (Nowy Hołdunów).
Trudnym przypadkiem kolonizacji były wsie założone przez miasto Reinerz (Duszniki) w 1777 roku: Hummeltwitz (Zielone Ludowe), Reinerzkron (Ludowe) i Ratschenberg (Grodczyn) — przewidziane na 67 gospodarstw, z czego zrealizowano tylko 51.
We wrześniu 1777 roku 43 domy były już zasiedlone przez tkaczy lnianych. Domy były murowane i wyposażone w 8 mórg ziemi.
7 gospodarstw długo nie znalazło osadników z powodu kamienistego gruntu.
Podczas wojny o sukcesję bawarską mieszkańcy musieli opuścić domy, ponieważ zakwaterowano w nich wojsko. Żołnierze urządzili się tam tak „przytulnie”, że potrzeba było 800 talarów, by przywrócić domy do stanu używalności.
Tłumaczenie serii artykułów niemieckiego architekta Johannesa Reischla – Joanna Mrohs
