Hans Lukaschek od 1922 roku był przedstawicielem Niemiec w Górnośląskiej Komisji Mieszanej. W 1927 roku został jednak usunięty z województwa śląskiego za szpiegostwo polityczne.
W archiwum federalnym znajduje się dowód na jego szpiegostwo: raport z roku 1925 skierowany do sekretarza generalnego niemieckiego rządu o nastrojach w polskiej części Górnego Śląska (BArch R 43-I/368).
Oto tłumaczenie:
Sytuacja na odstąpionym obszarze Górnego Śląska rozwinęła się w sposób, który zasługuje na stałą obserwację i jest niezwykle interesująca. Można śmiało powiedzieć, że we wszystkich warstwach ludności — a teraz także w tych, które podczas plebiscytu głosowały za Polską — daje się zauważyć głębokie rozczarowanie. Wskutek skutków trudności gospodarczych, zwłaszcza bezrobocia, niezadowolenie przeniknęło głęboko w szeregi klasy robotniczej. Jak straszna jest tamtejsza bieda, trudno sobie wyobrazić z zewnątrz, ponieważ wymaga to dokładnej znajomości całokształtu warunków życia. Liczba bezrobotnych otrzymujących zasiłek dla bezrobotnych wynosi około 60 000. Nie oddaje ona jednak rzeczywistego obrazu, ponieważ nie obejmuje pracowników związanych w jakikolwiek sposób z rolnictwem i leśnictwem, np. wszystkich mieszkających w dzielnicach zewnętrznych, którzy posiadają niewielkie gospodarstwo i pokonywali codziennie długą drogę do pracy koleją, rowerem lub pieszo (Rybnik, Pszczyna, Tarnowskie Góry, Lubliniec).
[…]
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że 300 000 z ogólnej liczby 1 miliona mieszkańców Górnego Śląska cierpi z powodu najdotkliwszych braków żywności. Zupełnie zrozumiałe jest, że masy ludności skłania to do porównań z wcześniejszymi czasami i że szczególnie zestawiają one obecne warunki z częścią Śląska pozostałą w Niemczech. Tam, w górnictwie, pod wpływem zamknięcia granicy i wojny celnej, panuje pełne zatrudnienie, a niejeden bezrobotny z polskiej części Górnego Śląska znalazł tam pracę.
Odpowiednio do tego nastroje całkowicie się odwróciły. Jest zapewne tylko niewielu — poza tymi nielicznymi, którzy osobiście zyskali na zmianie przynależności państwowej — którzy dziś nie głosowaliby w plebiscycie za Niemcami. Wśród ludności wiele mówi się o zmianach, które muszą wkrótce nastąpić, i utrwaliło się głębokie przekonanie, że tak, jak jest, pozostać nie może i nie pozostanie. Błędne byłoby jednak wyciąganie z tego wniosku, który wielu chciałoby wysnuć, że zmiana ta miałaby rozpocząć się od wewnętrznego zrywu, na przykład powstania. Oczywiście zjawiska o charakterze rewolucyjnym nigdy nie dają się przewidzieć — nastrój sprzyjający może pojawić się nagle — lecz na razie go nie ma.
Ludność zdaje się pragnąć spokoju. Jest tak, jakby ogarnęło ją głębokie znużenie, psychiczne wyczerpanie po wstrząsach minionych lat. Trudno byłoby również zakładać, że powstanie mogłoby dziś odnieść sukces wobec dobrze zdyscyplinowanej policji, z której rozmyślnie usunięto w możliwie największym stopniu elementy górnośląskie, oraz wobec wojska, rekrutującego się całkowicie z innych części kraju i niemającego żadnego kontaktu z miejscową ludnością. Z pewnością nie byłoby też pożądane, aby przewrót miał wyjść z Górnego Śląska, gdyż każdy ruch stąd wychodzący obciążony byłby podejrzeniem, że został zainicjowany przez Niemcy; […]
Kontrast wobec „starej Polski”, który tu istniał, uległ znacznemu pogłębieniu, a dawna granica z Polską nie zniknęła, lecz raczej stała się jeszcze wyraźniejsza. Natomiast poczucie wspólnoty z niemieckimi Górnoślązakami daje o sobie silnie znać. Nowa granica nie jest granicą psychologiczną. Ludność uważnie obserwuje, co dzieje się po tamtej stronie, a krytyka wydarzeń zachodzących tam oddziałuje zwrotnie na nastroje tutaj — nastroje, które musimy brać pod uwagę, jeśli w ogóle chcemy jeszcze wierzyć w możliwość zmiany granicy i tę wiarę zachować. I co bardzo znamienne, hasło „autonomii” wciąż porusza umysły, choć odegrało ono znaczącą rolę już w czasie walki plebiscytowej. W polskiej części Górnego Śląska prowadzi się z Warszawy intensywną walkę przeciw autonomii, którą ustawa z roku 1920 przyznała województwu jeszcze zanim stało się częścią Polski.
Nic dziwnego, że ludność w związku z tym uważnie śledzi również wydarzenia w niemieckiej części Górnego Śląska i obserwuje walki, które toczą się tam obecnie o prowincję górnośląską. Formy, jakie przybrała ta walka przeciw prowincji w agitacji przed wyborami do sejmiku prowincjonalnego, wywarły tutaj szkodliwy wpływ na nastroje. Musi to oddziaływać na tutejszą opinię, gdy Ulitzka zostaje przez swoich przeciwników napiętnowany jako zdrajca, który rzekomo chce oddać niemiecki Górny Śląsk w ręce Polaków, ponieważ chce dotrzymać słowa danemu podczas plebiscytu i nadać prowincji górnośląskiej charakter tworu przyjaznemu co życia.
[…]
Jeśli jednak uświadomi się sobie, że głosowanie za Polską w plebiscycie wynikało początkowo z poczucia społecznej opozycji, które polska propaganda mogła z łatwością przeobrazić w opozycję narodową, wówczas także ta sprawa nabiera tutaj szczególnego znaczenia — i znów dostrzega się wśród robotników obawę przed planem społecznego ucisku.
[…]
Ze strony urzędów w Berlinie zrobiłbym wszystko, aby udzielić posłom wyjaśnień w tej sprawie, ponieważ to, co dziś możemy uczynić w kwestii polskiego Górnego Śląska, polega przede wszystkim na utrzymaniu na odstąpionym obszarze nastrojów przychylnych Niemcom — na ten moment, w którym kiedyś sytuacja może się odwrócić — oraz przynajmniej na tym, by w niemieckiej części Górnego Śląska nie stwarzać opozycji, która mogłaby dostarczyć jedynie dobrego materiału dla propagandy politycznej po obu stronach.”
Hans Lukaschek, urodzony w Prudniku w roku 1885. Doktor prawa, członek katolickiej partii Centrum. Burmistrz Rybnika, potem starosta powiatu rybnickiego, działacz o pozostanie Śląska w granicach Niemiec podczas plebiscytu, od 1927 nadburmistrz Zabrza, w roku 1929 prezydent rejencji opolskiej. W roku 1933 zmuszony do rezygnacji przez hitlerowców, członek kręgu z Krzyżowej, po zamachu osadzony w Ravensbruck.
