Gdy Johann Gustav Gottlieb Büsching, pruski komisarz ds. zbiorów posekularyzacyjnych, przyjechał do Himmelwitz, nic nie zapowiadało sensacji. Decyzją króla Fryderyka Wilhelma III z 30 października 1810 r. skarb państwa pruskiego przejął większość majątków kościelnych, także śląskie klasztory. Büsching jako urzędnik, otrzymał zadanie zabezpieczenia i sprowadzenia do Wrocławia przechowywanych w klasztorach kolekcji rękopisów, obrazów i rycin. Większość tychże kolekcji uratował, bowiem były zaniedbane i niezabezpieczone.

Moreantiqua, znajdująca się w urzędzie gminy Jemielnica

Przeglądając zbiory klasztorne Büsching natknął się na figurkę. Obecni mnisi poinformowali go, że zasłyszeli od starszych współbraci, jakoby została ona znaleziona jakiś czas temu podczas odmulania stawu klasztornego.
Komisarz zabrał ją do Wrocławia, gdzie w 1818 roku stała się eksponatem nowo zainaugurowanego Królewskiego Muzeum Sztuki i Starożytności (Königliches Museum für Kunst Und Altertümer), w którym stanowiła jeden z najważniejszych artefaktów.
Także w roku 1818 Johann Gustav Gottlieb Büsching opublikował rozprawę naukową na jej temat pod tytułem „Das Bild des Gottes Tyr, gefunden in Oberschlesien“. Tamże opisuje, że figurka była dobrze zachowana. Miała około 7cm wysokości. Wykonana była z żółtawego stopu metalu. Uderzając ją, wydawała dźwięczny ton. Postać była tak uformowana, jakby wykonywała krok do przodu, podnosząc jedną nogę. Była naga, tylko na biodrach widniała zawiązana chusta z opadającymi końcówkami. Na piersiach wyryte miała kilka kresek. Prawa ręka była wzniesiona, brakowało jednak dłoni. Na pierwszy rzut oka ręka wyglądała na złamaną, jednakże Büsching po dokładnej analizie stwierdził, że figurka została już wykonana bez ręki. Lewa ręka była opuszczona, dłoń tak uformowana, jakby coś trzymała, gdyż w środku zaciśniętej dłoni widoczny był otwór. Gdy wsuwało się do tejże dłoni patyczek, jego przedłużenie pasowało idealnie do rynienki przy stopie. Twarz figurki była wyraźna, z wyraźnie zaznaczonymi oczami i nosem. Postać miała gęstą brodę i wąsy, spod których widać było tylko dolną wargę. Na głowie miała chustę zawiniętą w wianek, tak że widać było czubek głowy. Włosy miała przycięte na prosto, na głowie widać było wyraźnie na środku przedziałek.
Büsching, znajdując figurkę i stwierdzając, że jest bez jednej ręki, wywnioskował, że musi to być skandynawski bóg Tyr, który wedle skandynawskich wierzeń stracił dłoń, odgryzioną przez wilka. Jego interpretacja wywoływała jednakże kontrowersje. Józef Ignacy Kraszewski w publikacji „Sztuka u Słowian” z roku 1860 upatrywał się w figurce słowiańskiego Peruna. Archeolog Tadeusz Wolański zinterpretował kreski wyryte na piersi figurki jako nazwę słowiańskiego boga Jesse.
Natomiast Alfons Nowack w swojej publikacji „Geschichte der Pfarrei Gross Strehlitz bis 1795” z roku 1923 opisuje, że figurkę znaleziono podczas wykopów pod budowę tartaku napędzanego kołem wodnym w Jemielnicy w roku 1664. Zaprzecza on poprzednim teoriom i zaznacza, że figurka jest nowożytna, podobna do figurki będącej w zasobach Deutsches Nationalmuseum w Nürnberg a przedstawiającego żołnierza.

Nowack miał tylko częściowo rację. Tak, figurka jest nowożytna, późnośredniowieczna (około 1500 roku), ale nie przedstawia żołnierza tylko dzikiego człowieka (Wilder Mann). W zasobach norymberskiego muzeum znajdują się do dziś 2 podobne figurki. Kolejne figurki znajdują się w innych muzeach, ale wskazują na pochodzenie z Norymbergi. Dlaczego?


Element świecznika w Muzeum Sztuki użytkowej w Berlinie


Dzicy ludzie byli częstym motywem w literaturze i sztuce średniowiecznej, także ludowe wierzenia znały tą postać, jako owłosionego mężczyznę mieszkającego w lesie, kradnącego plony, dzieci i kobiety z wioski. Jedynym świeckim zabytkiem w Polsce z rysunkiem dzikiego człowieka jest Księga praw miejskich Głubczyc z 1421 roku.

Opis figurki „Wild Man” znajdującej się w zasobach Metropolitan Museum of Art wskazuje, że Norymberga mogła być centrum produkcji takiej sztuki ze względu na działającego wtedy tamże Albrechta Dürera, który w wielu swoich dziełach umieszczał dzikiego owłosionego mężczyznę jako postać symboliczną.
Figurka z cysterskiego stawu w Himmelwitz wzmiankowana jest w inwentaryzacjach wrocławskich instytucji muzealnych aż do 1945 roku, potem jej ślad się urywa i nie zostaje odnaleziona w zbiorach muzeum, jak informuje kustosz muzeum Krzysztof Demidziuk.
Wrocławskie archiwa muzealne zawierają jednakże zapisy, że Büsching znalazł w klasztornym archiwum oprócz „Tyra”/Dzikiego Człowieka także dwie inne figurki. Okazuje się, że replika jednej z nich została zakupiona w roku 1870 przez British Museum z kolekcji drezdeńskiego bibliotekarza Gustava Klemma i znajduje się w tamtejszych zbiorach.

Gustav Klemm był zapalonym zbieraczem artefaktów z zamierzchłych czasów. Jakimś cudem jemielnicka figurka znalazła się w jego rękach. Jego kolekcja była olbrzymia, po jego śmierci jej główna część stanowiła podstawę utworzenia muzeum archeologicznego w Lipsku. Muzeum archeologiczne w Lipsku informuje jednakże, że nie posiada obecnie żadnych artefaktów z Jemielnicy.
Figurka Tyra przepadła. Może kiedyś się jeszcze odnajdzie w jakiejś prywatnej kolekcji bądź w muzeum w Warszawie albo Moskwie. Mimo to warto wybrać się do Muzeum Archeologicznego do Wrocławia, które bazuje częściowo na kolekcji zebranej przez Büschinga. Chociażby z tego powodu, że jak informuje kustosz muzeum Krzysztof Demidziuk, Muzeum Archeologiczne posiada nie tylko bardzo interesujące znaleziska (zabytki grobowe kultury łużyckiej, rzymskie monety, elementy uzbrojenia kultury przeworskiej), ale i pełną dokumentację do nich. A między nimi znaleziska z początku XIX w., np. pola grobowego ze strzeleckich Adamowic czy grobów z Szymiszowa.
Ostatnią kwestią do wyjaśnienia pozostaje, skąd figurki znalazły się około 1600 roku w Jemielnicy? Przywieźli je mnisi? A może któryś z lokalnych hutników pracujących w kuźnicach nad rzeką Jemielnicą miał talent artystyczny i je produkował? A może zgubił ją żołnierz wojny trzydziestoletniej, może ktoś z wojska Mannsfelda, które splądrowały klasztor w 1627, a może z wojsk Wallensteina, które oczyszczały Śląsk z wojsk protestanckich. Może sam Wallenstein zgubił figurkę, jako że studiował na uniwersytecie w Altdorfie koło Norymbergi, skąd figurka najprawdopodobniej pochodzi. Na to pytanie nigdy nie poznamy odpowiedzi.
Panu kustoszowi Muzeum Archeologicznego Wrocławia Krzysztofowi Demidziukowi dziękuję na koniec za wsparcie merytoryczne w napisaniu artykułu.
Ania Mrohs

Rysunek z publikacji Büschinga:
- 2. 3. Figurka z Himmelwitz 4. figurka znaleziona w Münster w 17 wieku, zidentyfikowana wówczas jako germański bóg Wulkan, 5 i 6. Figurka zidentyfikowana wówczas jak Bodha (Wodan) znaleziona w niemieckim Prillwitz w 18. wieku.

Źródła:
Profesor Büsching na Uniwersytecie Wrocławskim – początki archeologii akademickiej w Europie, Jan M Burdukiewicz, Krzysztof Demidziuk, Urszula Bończuk-Dawidzi
