Kontrowersje wokół pomnika Rehdanza

W otchłaniach Tajnego Pruskiego Archiwum w Berlinie znajduje się mnóstwo nieodkrytych dokumentów z historii Śląska. Podczas naszych kwerend natknęliśmy się na akta sprawy związanej z postawieniem nadleśniczemu Rehdanzowi – budowniczemu ozimskiej huty – pomnika w Ozimku z roku 1832.

Rehdanz kontrowersyjny?

Z akt wynika, że co do osoby Rehdanza zdania wtedy były mocno podzielone.  W dokumentacji pomnika znajdują się dwa ciekawe raporty. Pierwszy z nich – raport sporządzony przez Głównego Nadleśniczego Lasów Królewskich we Wrocławiu von Kleista, zajmuje jednoznacznie negatywną opinie odnośnie osiągnięć leśnika. Jednakże posiada dodatkowo inną nieocenioną wartość: pokazuje szczegółowo historię osadnictwa przemysłowego wokół huty Malapane. Oto on (wersja lekko skrócona).

„Do Królewskiego Tajnego Radcy i Nadprezydenta Prowincji Śląsk, Rycerza wielu orderów

Pana von Merckel,

Ekscelencjo

Breslau (Wrocław) 27 marca 1832

Rzeczywistość zasług służbowych zatrudnionego na Śląsku nadleśniczego Rehdanza

Niniejszym dokonuję sprawozdania Ekscelencji, na wezwanie z dnia 7 tego miesiąca, a to na temat:

A. życiorysu zatrudnionego na Śląsku Nadleśniczego Rehdanza, o jego stanowisku służbowym i skuteczności służbowej podczas wykonywania swojego urzędu

B. o założonych w Królewskich Lasach kanałach do spławu drewna

C. o założeniu w Ozimku huty żelaza, i w związku z tym założonych kilku hut i młotowni, które do dziś w Niemczech się pozytywnie wyróżniają

D. o koloniach założonych przez Rehdanza, dzięki którym dzikie otchłanie Górnego śląska zostały zagospodarowane i ożyły i dają utrzymanie wielu rodzinom.

Dopowiadam uniżenie, że

A. Rehdanz został zatrudniony najpierw jako leśniczy  w Górnośląskich Lasach Królewskich, a dnia 29 maja 1753, po tym jak Nadleśniczy Minkwitz odszedł na emeryturę, został powołany na stanowisko nadleśniczego, które obejmował do śmierci 6 maja 1765, czyli 12 lat. W aktach brak informacji o jego pracy na stanowisku leśniczego, istnieje tylko adnotacja, że funkcję pełnił już w roku 1742. Z akt wynika jednoznacznie, że w tym czasie nie działał samodzielnie, a pod kierownictwem ówczesnego nadleśniczego Minkwitza.

Jako leśniczy Rehdanz nie zasłużył na zadowolenie ówczesnego ministra prowincji von Schlabrendorffa, który zarzucał mu zaniedbywanie obowiązku nadzoru nad pracownikami leśnymi, niewystarczające rewizje lasów i zły postęp w sprawach hutnictwa (zakładanie hut wtedy leżało w zakresie obowiązków nadleśniczego), w związku ze słabym uzyskiem żelaza, i koniecznej optymalizacji nadwyżek. W związku z krytyką, minister wydał szczególne instrukcje Rehdanzowi, a to na podstawie zarządzeń i instrukcji służbowych opracowanych i wydanych przez nadleśniczego Mayera w prowincji pomorskiej.

Stanowiska Rehdanza do stawianych mu zarzutów nie można znaleźć a aktach. Co znajdujemy w aktach, to wezwanie von Schlabrendorffa dla następcy Rehdanza – nadleśniczego Süssenbacha w chwili jego zatrudnienia dnia 5 października 1765 obejmujące:

a. dokładne przestrzeganie wydanych instrukcji służbowych i uporządkowanie w końcu gospodarki leśnej, podjęcie kroków w celu poprawy działalności hut i wytopu amunicji, w celu zwiększenia uzysku, zwiększenie nadwyżek.

Odnośnie niezadowolenia Schlabrendorffa z pracy Rehdanza nadmieniam, że z akt nie wynika, które kanały do spławu drewna założył Rehdanz, ab rzekomo zwiększyć zbyt drewna z lasów Górno- i Dolnośląskich.

b. W tym przypadku z akt jasno wynika, że to nie Rehdanz pierwszy zainicjował budowę systemu kanałów do spławu drewna.  Już w roku 1742 w wyniku objazdu Lasów Królewskich na Śląsku przez tajnego radcy hrabiego von Schwerin zarządzono w ramach budżetu założenie systemu spławu drewna na obecnych rzekach spławnych, a to Budkowiczance, Bogacicy (zwanej wtedy Schlagenberger Bach),  rzece Barut i Małej Panwi.

Na tej podstawie i po podróży objazdowej po górnośląskich lasach Minkwitza ówczeska Kamera Wojenno-Dominialna we Wrocławiu dnia 20 sierpnia 1742 wydała szczegółowe instrukcje Rehdanzowi obejmujące ulepszenie i udrożnienie wymienionych rzek. We wrześniu 1742 Rehdanz obiecuje wykonanie prac i obietnicę prawdopodobnie dotrzymuje, gdyż w roku 1777 zostaje we Wrocławiu założona składnica drewna na koszt kasy królewskiej. Które dodatkowe nitki kanałów do spływu drewna Rehdanz zakłada z akt nie wynika. Co jednoznacznie wynika, to to, że obecna rozbudowana idealna siatka kanałów w lasach królewskich powstała jedynie dzięki dalekowzrocznej pracowitości zmarłego nadleśniczego hrabiego von Wedell. […]

c. Odnośnie zakładanych przez Rehdanza hut i młotowni, Malapane i innych w okolicy, w aktach nic się nie znajduje. Prawdopodobnie akta te zostały wraz z przeniesieniem zarządu nad hutami do departamentu hutniczo-górniczego tamże przeniesione. Z tutejszych akt wynika, że praca hut na Górnym Śląsku należała do zakresu obowiązków danego nadleśniczego.

d. to samo dotyczy zakładania kolonii w lasach królewskich i prywatnych. Podczas służby nadleśniczego Rehdanza od 29 maja 1753 do 6 maja 1765 w królewskich lasach założono poniższe kolonie:

  1. Friedrichsthal przy Hucie Kluczborskiej (Zagwiździe) w lesie Dombrowka w roku 1754 z  45 posesjami  

2. Chobie, niedaleko huty Malapane w lesie krasiejowskim w roku 1755 z 83 posesjami

Razem 128 posesji.

Podczas urzędowania nadleśniczego Minkwitza na gruntach królewskich na Górnym Śląsku założone poniższe kolonie w roku 1751.

1. Friedrichsgrätz (Grodziec) w lesie krasiejowskim z 83 posesjami  

2. folwark Poppellau (Popielow) 12 posesji

3. folwark Budkowitz (Budkowice) 14  posesji

4. folwark Damratsch Hammer (Domaradzka Kuźnia) 16 posesji

Razem 125 posesji

Podczas urzędowania nadleśniczego Süssenbacha od 5 października 1765 do 15 października 1772 na gruntach królewskich na Górnym Śląsku założone poniższe kolonie w roku 1771.

1. Creutzthal (Krzyżowa Dolina) w lesie krasiejowskim z 20 posesjami  

2 Tempelhoff (Niwki) tamże z 20 posesjami

3. Saltzbrunn (Ładza) w lesie kupskim z 18 posesjami

4. Hirschfelde (Kaniów) w lecie popielowskim z 20 koloniami

W roku 1772.

5. Tauenzinow (Okoły) w lesie dąborowskim z 20 posesjami

 6. Süssenroda (Młodnik) tamże z 16

7. Plümkienau (Radomierowice) tamże z 15

8. Georgenwerk (Bukowo) tamże z 20 posesjami

9. Gräfenort (Grotowice) w lesie zwanym zwierzyniec (Thiergarten) z 20 posesjami

10. Finkenstein (Brzezie) w lesie kupskim z 20 posesjami

11. Heinrichsfelde (Grabie) tamże z 20 posesjami

12. Seydlitz (Siedlice) w popielowskim lesie z posesjami

Razem 229 posesji.

W roku 1772

13 Limburg (Błota) w lesie szydłowickim z 30 posesjami

14. Neu Cölln (Nowe Kolnie) w lesie stobrawskim z 16 posesjami

15. Carlsburg (Karłowiczki) w lesie roszkowickim z 20 posesjami

Razem 295 posesji.

Nadmienić chcę, że w uznaniu zasług kolonia pod numerem 6 Süssenroda (Młodnik) nazwana została od nazwiska nadleśniczego   Süssenbacha.

W okresie urzędowania hrabiego von Wedell jako faktycznego nadleśniczego dla Śląska od 8.12.1772 do 16.11.1799 na gruntach królewskich i biskupich w roku 1773 założono poniższe kolonie.

1. Derschau (Suchy Bór) w lesie zwanym Thiergarten (zwierzyniec) z 20 posesjami

2. Kupferberg (Miedziana) tamże z 20 posesjami  

3. Schulenburg (Walidrogi) tamże z 20 posesjami

4. Carmerau (Spórok) w lesie krasiejowskim z 20 posesjami

5. Münchhausen (Mnichus) tamże z 20 posesjami

6. Blumenthal (Krzywa Góra) w lesie kupskim z 20 posesjami  

7. Massow (Masów) tamże z 20 posesjami

8. Podewils (Kały) tamże z 20 posesjami

9. Neuwedel (Święciny) w lesie dąbrowskim z 20 posesjami

 10 Zedlitz (Grabice) tamże z 20 posesjami

Na terenie biskupim (Namysłów)

11. Dörenberg (Darnowiec) w lesie zgorzeleckim (Namysłów, teren biskupi) 20

12. Hertzberg (Stogniewice) w lesie sadogórskim z 20 posesjami

13. Erdmannsdorff (Nowa Wieś) w lesie wielołęckim z 20 posesjami

14. Sophienthal (Zofijówka) tamże z 20 posesjami

Razem  280 posesji

Zasługi von Wedella uhonorowano, nazywając kolonię  Neuwedel (Święciny) od jego nazwiska.

Ograniczony Tschampel wielbiciel Rehdanza

Pierwszy pomysł uhonorowania nadleśniczego Rehdanza poprzez ustawienie pomnika na wyspie rzeki Mała Panew przy tamtejszej hucie został zgłoszony przez ówczesnego już zmarłego nadleśniczego Tschampela w Krasiejowie. Tenże był nieco ograniczony, a dodatkowo zapalonym wielbicielem Rehdanza, bez posiadania podstaw to faktycznych jego zasług. Uroił sobie także, że dzięki pomnikowi zatriumfuje, udowadniając, że założenie tamtejszej huty nie było zasługą urzędników urzędu hutniczego a zasługą urzędu leśnego.”

Tym ostrym zdaniem kończy się raport von Kleista. W innym dokumencie z tej jednostki w archiwum znajduje się dodatkowo oświadczenie Lasów Królewskich, że z pomnikiem Rehdanza nie mają nic wspólnego.

Urzędnicy są za, i to bardzo

Raport z archiwów Urzędu Górniczo-Hutniczego jest w zupełnie innym tonie, tamże autor rozpływa się nad osobą Rehdanza, ale rzetelnie podaje, że w aktach swojego urzędu nie znajduje potwierdzenia na osiągnięcia leśnika.

„Do Królewskiego Tajnego Ministra Państwa i Finansów Pana Maassena

Ekscelencjo

Ekscelencja w piśmie z 20 stycznia tego roku zażądała informacji o skuteczności i osiągnięciach nadleśniczego Rehdanza, w związku z zamiarem ustawienia pomnika w Ozimku na cześć Rehdanza.

Akta przechowywane w Wyższym Urzędzie Górniczym we Wrocławiu zawierają niestety tylko fragmentaryczne informacje, a to tylko odnośnie zakładania huty Malapane i Huty Kluczborskiej (Zagwiździe).

[tutaj następuję pieśń pochwalna na cześć Rehdanza na kilka akapitów. Dalej autor pisze tak:]

Odnośnie założenia huty w Ozimku (Hüttenwerke Malapane) i Zagwiździu (Hüttenwerke Creuzburg) Rehdanz złożył propozycję Królowi w roku 1750, uzasadniając budowę ty, że pozwoli to na lepsze wykorzystanie lasów w opolskim urzędzie leśnym, które to produkowały więcej drewna, niż można było sprzedać w okolicy lub dalej, spławiając je Odrą, z drugiej strony, celem budowy było zwiększenie zaopatrzenia w amunicję dla śląskich twierdz, a która za rządów cesarskich pochodziła z innych odległych prowincji, a po przejęciu Śląska przez Prusy, z Marchii Brandenburskiej. Król zatwierdził propozycję, tak więc Rehdanz mógł rozpocząć prace nad założeniem huty Malapane w roku 1750, a huty kluczborskiej w Zagwiździu w roku 1755.

[Dalej ponownie następują akapity pochwalne na cześć Rehdanza]

Jako że brakowało wtedy na miejscu wykwalifikowanych pracowników, Rehdanz sprowadził hutników z Czech, a ich potomkowie mieszkają i pracują w Ozimku i Zagwiździu do dziś (zapewne mowa o rodzinie Krigar pochodzącej z Hornego Studenca).   

Pierwotnie Rehdanzowi powierzono administrację zakładów,  później ustanowiono nadzór przez tamtejszą Kamerę Dominialno-Wojenną, aby w końcu w roku 1780 przenieść huty pod zarząd Śląskiego Wyższego Urzędu Górniczo-Hutniczego.”

W ostatnim zdaniu autor delikatnie zauważa, że odsunięto Rehdanza od zarządzania huty, co też opisuje Józef Tomasz Juros w swojej książce „W dolinie Małej Panwi”.

Opisywane wyżej akta zawierają dodatkowo jeden rarytas: rysunki projektowanego pomnika wraz z mapą sytuacyjną wyspy.

Joanna Ania Mrohs

poniżej transkrypcja tekstu oryginalnego

Dem Königlichen wirklichen Geheimen Rath und Oberpräsidenten der Provinz Schlesien Ritter mehrere hohen Orden

Herr von Merckel

Excellenz

Breslau 27 März 1832

Die verdienstliche Dienstwirklichkeit des in Schlesien angestellten Oberforstmeister Rehdanz betreffend

Den von Euer Excellenz unterm 4 am 7. d. M. hochgeneigtst erforderten Bericht

A. über die Lebensverhältnisse des in Schlesien angestellt gewesenen Oberforstmeister Rehdanz, über seine dienstliche Stellung und über seine verdienstliche Wirksamkeit bey Verwaltung seines Amtes

B. über die von dem p Rehdanz in Königlichen Forsten angelegten Flößkanale, ingleichen

c. über die von denselben zu Malapane angelegte große Eisenhütte, und über die damit in Verbindung gesetzte Anlage mehrerer Hütten und Hammerwerke welche sich noch jetzt in Deutschland sehr vortheilhaft auszeichnen, und endlich

d. über die von dem Oberforstmeister Rehdanz begründeten mehreren Kolonien, wodurch die Wildniss in Ober-Schlesien kultiviert und belebt ward, auch sehr viele Familien Unterhalt fanden;

verfehle ich nicht ganz gehorsamst, dahin zu erstatten, wie ad. A. der Oberforstmeister Rehdanz, zuvorderst als Oberförster demnächst als Forstmeister für die Königlichen Oberschlesischen Forsten angestellt worden, und endlich am 29 May 1753, nachdem der damalige Oberforstmeister von Minkwitz, als Unerkenntniß seiner Verdienstlichkeit, mit dem ganzen Gehalte pensioniret ward zum Oberforstmeister von Schlesien ernennt worden; in diesen Posten hat derselbe bis zu seinem Todestag am 6 May 1765. also während 12 Jahre fungirt. Ueber die Zeit der Anstellung des & Rehdanz als Königlicher Oberförster und Forstmeister für die Königlichen Oberschleisischen Forsten, und über die Art und Weise seiner Dienstleistung daselbst, ist in den Acten nichts weiter aufzufinden, als daß derselbe, in dieser Dienststellung sich schon im Jahre 1742 befunden hat.

Dagegen erweisen die Acten überzeugend daß der p Rehdanz in dieser Stellung, keinesweges selbständig, sondern unter Leitung und Mitwirkung des damaligen Oberforstmeister von Minkwitz fungirt hat. Als Oberforstmeister hat der Rehdanz, die Zufriedenheit des damaligen Provinzialminister, Grafen von Schlabrendorff nicht zu erlangen vermacht. S. Excellenz haben demselben eine Vernachläßigung der Aufsicht der Forstbediensen, unzureichende Forstrevisionen einen schlechten Fortgang der Hüttensachen, mit geringer Ausbeute an Eisen, und nothwendigen Verbeßerung der Ueberschüsse, zum Vorwurfe gemacht, auch auf den Grund des in den älteren Preußischen Provinzen eingerichteten Forstwesen, und namentlich der von dem Oberforstmeister Meyer in Pommern getroffenen Anordnungen, Dienstinstructionen für den Oberforstmeister so wie für die übrigen Forst Beamten ertheilet, auch den Oberforstmeister, wegen seiner Forstbereisungen und Revisionen besonders instruirt. Eine Rechtfertigung des Rehdanz über die angeführten Vorwürfe ist in den Acten nicht zu finden. Dagegen erweiset die vom damaligen Provinzialminister Grafen von Schlabrendorff Excellenz, für den Dienstnachfolger des p Rehdanz den Oberforstmeister Süssenbach bey seiner Anstellung am 5 Octobr 1765 erlassene Aufforderung

n. durch genaue Befolgung der vorhandenen Dienstinstructionen, der Forstwesen, endlich einmal in der Ordnung zu bringen imgleichen 2. zur Verbesserung der Hüttenwerke und des Munitionsgußes, thätig zu wirken, damit künftig mehr Ausbeute davon erhalten, und die Ueberschüsse vermehrt werden. Daß Sr Excellenz bis zum Absterben des p Rehdanz, mit deßen Dienstführung als Oberforstmeister unzufrieden gewesen sind. ad l. Ist aus den Acten nicht zu entnehmen welche Flößkanale der Oberforstmeister Rehdanz, zur Beförderung des Holtzabsatzes aus den Ober und Niederschlesischen Forsten angelegt hat. Dahingegen erweisen die Acten überzeugend, daß die für die gedachten Königlichen Forsten, bestehende Flößeinrichtung von dem Rehdanz keinesweges zuerst getroffen ist. Nach der, von dem Oberjägermeister und Geheimen Ober Finanzrath, Grafen von Schwerin, im Jahre 1742 geschehene Bereisung der Königlichen Forsten in Schlesien Behufs deren Etatsanfertigung, ward damals die Holzverflößung, aus den genannten Forsten, schon auf die gegenwärtigen Hauptflößbachen, nehmlich die Budkowitzer, Schlagenberger oder Stoberauer und Baruther Bache, ingleichen auf die Malapane bewirket, und der genannte Kommissarius hat die Nothwendigkeit der Räumung und Verbesserung der gedachten Flößbachen vorgestellet. Hiernach und auf den Grund der von dem Oberforstmeister von Minkwitz geschehenen Bereisung der Oberschlesischen Forsten, hat die damalige Krieges und Domainen Kammer zu Breslau am 29ten August 1742 von dem damaligen Oberförster Rehdanz zu Oppeln nähere Vorschläge zur Verbeßerung und Räumung der genannten Flößbachen erfordert. Diese Vorschläge sind demnächst von dem p Rehdanz, im Septbr 1742, mit Räumung. Abstechung der Krümmen, und Anlegung verschiedener Flößschleußen versprochen worden, und es ist dieses Versprechen wahrscheinlich auch erfüllet, indem im Jahre 1777 für Königliche Rechnung, ein Holz-Hof in Breslau angelegt worden ist. Welche Verbindungs-Flößbache, für die vorgenannten noch jetzt bestehende Haupt Flößbachen, der Oberforstmeister Rehdanz angelegt, ist aus den Acten nicht zu entnehmen. Dagegen stehet ganz unbezweifelt fest, daß die gegenwärtige Vollkommenheit der Flößeirichtung in die Königlichen Schlesischen Forsten, mit ihren mehrfachen Verbindungsbächen, lediglich und allein der umsichtigen Betriebsamkeit des verstorbenen Landjägermeister Grafen von Wedell zu verdanken ist, und daß sich dieser dadurch und durch die Einführung einer regelmäßigen Forstwirthschaft und Kultur, ingleichen durch zweckmäßige Urbarmachung sehr bedeutender vorhin wegen ermangelnden Abfluß völlig unnutzbaren Forststrecken, ein sehr großer Verdienst um die Königlichen Forsten in Schlesien ganz unleugbar erworben hat. Dieses ist von dem damaligen Provinzialminister Grafen von Hoym Excellenz, bey dem Absterben des Grafen von Wedell, gegen die damalige Krieges und Danainen Kammer, am 16. Noembr 1799. sehr richtig ausgesprochen worden, so wie der genannte Provinzialminister, über das am 15 Octbr. 1772 erfolgte Absterben des als sehr verdient anerkannten, aber nur 7 Jahr fungirten Eberforstmeister Süssenbach sein Bedauern gegen die damalige Krieges und Domainen Kammer öffentliche ausgesprochen hat.

ad. c. Ueber die von dem Rehdanz zu Malapane, und in der dortigen Gegend angelegten Hütten und Hammerwerke ist in den Acten nichts aufzufinden. Wahrscheinlich sind diese Acten bey dem Uebergang der Hüttenwerke, an das Berg und Hütten-Departement dahin abgegeben worden; inzwischen gehet aus den hiesigen Acten hervor, daß bis zu dem gedachten Uebergange, der Betrieb der Eisenhütten- Werke in Oberschlesien zur besondern Dienstverrichtung des jedesmaligen Oberforstmeister gehört hat Dieses Letztere, war

ad d. auch der Fall, mit der Anlegung von Kolonien, in Königlichen und Privatwaldungen. Während der Dienstverwaltung des Oberforstmeister Rehdanz vom 29. May 1753 bis zum 6. May 1765 sind in den Königlichen Oppelnschen Forsten folgende Kolonien angelegt worden

1. Friedrichsthal, bey dem Creutzburger Hüttenwerke, vom Dombrowker Forst. im Jahre 1754 mit 45 Stellen

2. Chobie, ohnfern der Malapaner Hütte, von Krascheower Forst. im Jahre 1755 mit 83. Stellen

Zusammen 128 Stellen

Während der Dienstverwaltung des Oberforstmeister von Minkwitz sind auf Königlichem Grunde in Oberschlesien folgende Kolonien angelegt worden im Jahre 1751.

1. Friedrichsgrätz vom Krascheower Forst mit  83 Stellen

2. Von Vorwerk Poppellau 12

3. Budkowitz 14 

4. Damratsch Hammer 16

Zusammen 125 Stellen

Während der Dienstverwaltung des Oberforstmeister Süssenbach vom 5 Octbr 1765, bis zum 15. Octbr 1772 sind auf Königlichem Grunde folgende Kolonien erbauet worden, und zwar im Jahre 1771.

1. Creutzthal im Krascheower Forst mit. 20 Stellen

2 Tempelhoff daselbst 20

3. Saltzbrunn, im Kupper Forst 18

4. Hirschfelde, im Poppellauer Forst 20

Ferner im Jahre 1772.

5. Tauenzinow im Dombrowker Forst mit 20-

 6. Süssenroda, daselbst. 16-

7. Plümkienau daselbst. 15

8. Georgenwerk daselbst. 20

9. Gräfenort im Thiergarten Forst. 20

10. Finkenstein, in Kupper Forst 20

11. Heinrichsfelde daselbst 20

12. Seydlitz im Poppellauer Forst. 20

 Latus 229 Stellen.

Transport. 229 Stellen

Ferner im Jahre 1772

13 Limburg im Scheidelwitzer Forst. 30

14. Neu Cölln im Stoberauer Forst. 16

15. Carlsburg im Raschwitzer Forst mit 20

 Zusammen mit 295 Stellen.

Hierbei erlaube ich mir die gehorsame Bemerkung, daß zum Anerkenntniß der Verdienstlichkeit des Oberforstmeister Süssenbach, um die Anlage der vorbemerkten Kolonien, die ad 6 vorgenannte Kollonie, nach demselben benannt worden ist. Während der Dienstverwaltung des Landjägermeister Graf von Wedell alswirklicher Oberforstmeister für Schlesien, vom 8 Decmbr. 1772 bis zum 16 Noembr 1799. sind auf Königlichem und zur damaligen Königlichen Forstadministration, gehörigem Fürstbischöflichen Forstgrunde im Jahre 1773 folgende Kolonien angelegt worden.

1. Derschau im Thiergarten Forst mit: 20 Stellen 2 Kupferberg, daselbst 20-

3. Schulenburg daselbst. 20-

4. Carmerau in Krascheower Forst. 20

5. Münchhausen daselbst. 20

6. Blumenthal im Kupper Forst 20.

7. Massow daselbst 20

8. Podewils daselbst 20

Latus 160 Stellen.

Transport 160 Stellen

9. Neuwedel, im Dombrowker Forst 20

 10 Zedlitz daselbst 20

11. Dörenberg im Sgorselitzer Forst 20

12. Hertzberg im Schadegurer Forst. 20

13. Erdmannsdorff im Bachwitzer Forst 20

14. Sophienthal, daselbst. 20

Zusammen 280 Stellen

Die Verdienstlichkeit, des Landjägermeister Graf von Wedell, um die Anlage der vorstehenden Kolonien, ist dadurch anerkannt worden, daß die ad 9 vorbemerkte Kolonie, nach Demselben benannt worden ist. Die erste Iden, dem Oberforstmeister Rehdanz, für seine verdienstliche Dienstleistung, auf eine, bey dem Königlichen Hüttenwerke, zu Malapane in dem dortigen Malapane Fluß vorhandene Inselem Denkmahl zu errichten, ist von dem verstorbenen Königlichen OberFörster Tschampel in Krascheow ausgegangen. Dieser war an und für sich beschränkt, aber höchst aufgereget, ein leidenschaftlicher Verehrer des  Rehdanz, ohne alle gründliche Ueberzeugung von deßen wirklicher Verdienstlichkeit, dem Hüttenoffizianten sehr abgeneigt, und in dem Wahn stehend über sie, durch das gedachte Denkmahl den Triumph zu erlangen, daß die Anlage der dortigen Hüttenwerke, nicht von einem Hüttenbeamten sondern von einem Forst Beamten, ausgegangen sey.

Oberforstmeister ?

Euer Excellenz haben in dem geehrten Schreiben vom 20. Jan: d. J. nähere Nachricht über die Würksamkeit und die Leistungen des früher in Oberschleisinn thätig gewesenen Ober Forstmeister Rehdanz zu erhalten gewünscht, um den von des Königs Majestät auf den Immediat-Antrag des Herrn OberLand Forstmeister Hartig geforderten Bericht, wegen eines zu Malapane aufzustellenden und dem Andenken des verstorbenen Rehdanz gewidmeten Denkmals, erstatten zu können. Sogleich nach dem Eingang Ew Excellenz geehrten Schreibens, ist das Schleisische Oberbergamt angewiesen worden, specielle Data über die frühere dienstliche Wirksamkeit des p Rehdanz aus

den ältern Acten zu extrahiren und anzuzeigen. Die in der Oberbergamtlichen und Hüttenamtlichen Registraturen aufbewahrt gebliebenen wenigen nur fragmentarischen Nachrichten, beziehen sich indeß bloß auf die Anlage der beiden Eisenhüttenwerke Malapane und Creutzburger Hütte, wodurch sich der verstorbene Rehdanz zwar ein – besonders für die damaligen Zeit Verhältniße – sehr großes, jedoch nach minder wichtiges Verdienst, als durch die Regulirung der damals fast ganz unbekannten Forsten, welche

jetzt im Oppelnschen Regierungs Departement die Forst Reviere von Kupp, Dombrowa, Bodland, Crenzburg, Carlsmarkt und Poppellau bilden, erworben hat. Die näheren Nachweisungen über die von der p Rehdanz speciell angeordnete und geleitete Eintheilung der Forsten und über deren bessere und übersichtlichere Benutzung, durch Anlage von vielen Kolonien und von Floßbächen, werden Euer Excellenz wahrscheinlich durch den Herrn Ober Präsidenten Merkel nn: 32. erhalten, wenn nicht etwa ein ungünstiger Zufall veranlaßt hat, daß die großen Verdienste des verstorbenen Rehdanz um die Benutzung jener ausgezeichneten Forsten, durch versäumte Niederlegung der darüber sprechenden Nachrichten in den Acten, der dankbaren Erinnerung der Nachkommen

entzogen worden sind. Dies wäre allerdings wohl möglich, weil der Eiferdie Thätigkeit und die Einsicht, welche der verstorbene Rehdanz bei allen seinen Schöpfungen bewiesen hat, sich zwar durch den noch jetzt fortdauernder glücklichen Erfolg derselben darthun, obgleich sich aus den Acten nur wenige und sparsame Spuren davon ersehen lassen. Der Grund der Mangelhaftigkeit altenmäßiger Nachrichten über die Eintheilung und Benutzung der Forsten in dem damaligen Amt Oppeln, liegt theils darinn, daß der verstorbene Rehdanz des persönlichen Vertrauens des Königs Friedrich II. glorreichen Andenkens gewürdigt ward und daher nicht nach erhaltenen Instructionen, sondern nach eigener Einsicht handelte, weshalb er auch seine Anordnungen mehr mündlich als schriftlich ertheilte, theils darin, daß die wenigen actenmäßigen

Nachrichten bei den Unruhen des siebenjährigen Krieges, verlohren gegangen sein mögen. Zu der Anlage der Hüttenwerke Malapane und Creuzburg, machte der verstorbene Rehidanz dem Könige den Vorschlag im Jahre 1750., theils um dadurch Gelegenheit zu geben, die Waldungen im Amte Oppeln vollständiger zu benutzen, indem sie mehr Holz producirten, als in der Umgegend und auf der Oder abgesetzt werden konnte, obgleich er sie durch Flaßbache mit diesem

Stram in Verbindung gesetzt hatte, theils um die schlechischen Festungen mit Munition zu versorgen, welche unter der Kaiserlichen Regierung aus ander entfernten Provinzen, und nach der Besitznahme Schlesiens, aus der MarkBrandenburg herbeigeschaft werden mußte. Der König genehmigte den Vorschlag, so daß Rehdanz im Jahre 1750. zur Anlage von Malapane und im Jahre 1755. zur Erbauung der Creuzburger Hüttenwerke, schreiten konnte Die Anlage dieser Hüttenwerke, war nur durch die Einsicht und Thätigkeit dieses einzigen Mannes ausführbar, weil es zu jener Zeit an kundigen

Arbeitern fehlte, welche Rehdanz selbst zuzuziehen genöthigt war und mit großen Schwierigkeiten kämpfend nur dadurch erringen konnte, daß er aus dem Böhmerlande Hüttenleute hereinzog, deren Nachkommen jetzo noch in Creuzburger Hütte leben und thätige Arbeiter sind. Die Verwaltung dieser Werke blieb dem Rehdanz anfänglich speciell und persönlich überlassen, später (der Zeitpunkt ergiebt sich nicht aus den Acten, scheint jedoch erst nach Beendigung des 7jährigen Krieges eingetroten zu seyn) wurde sie der Aufsicht der damaligen Krieges- und Domanien-Kammer zu Breslau übergeben und erst im Jahre 1780 ward die Administration dem Schlesischen OberBerg Amte übertragen. Die Anlage jener Hüttenwerke ist aber nicht allein ein redender Beweis

von der Energie und der Sachkunde des verstorbenen Rehdanz, sondern sie ist auch in ihren nächsten Folgen dadurch nach besonders höchst wichtig geworden, daß jene Hüttenwerke die Munition lieferten, mit welcher der Krieg in Schlesien geführt ward, so daß der glückliche Erfolg der Waffen zum Theil davon abhing, daß der Artillerie das nöthige Material aus der Nähe zugeführt werden konnte. Mit welchem Eifter der Rehdanz die Herbeischaf

fung der Munition sich angelegen seyn ließ, ungeachtet er nicht bloß mit Schwierigkeiten zu kämpfen hatte, die aus der Unkunde der Arbeiter und der Beamten entsprangen, sondern auch sogar die widerspenstigen und dem Könige wenig ergebenen Unterthanen zu ihrer Pflichterfüllung anhalten mußte, – davon befinden sich zwar nur wenige und zerstreute aber nicht mieder kräftige und erfolgreiche Beweise durch die Anordnungen des Verstorbenen, in den Aklen. Obgleich durch die Mangelhaftigkeit der schriftlichen Ueberlieferungen ich außer Stande bin, Euer Excellenz über die Verdienstlichkeit des Rehdanz

um die Provinz Schlesien, genügendere Mittheilungen zu machen, so werden die gegebenen Andeutungen doch hoffentlich hinreichen, die Leistungen dieses Mannes in ein unzweifelhaftes Licht zu stellen und ich bin daher sehr gern, zu einem gemeinschaftlichen Bericht an des Königs Majestät, zur Unterstützung des Antrages des Herrn OberLand Forstmeisters Hartig, bereit

Berlin, den 21te May 1832.

Spis podatników w Krasiejowie w roku 1726 (no i w sumie w Ozimku, bo wtedy ozimskie pole należało do Krasiejowa)

Poezją jest ten dokument, który sporządzili urzędnicy cesarza Karola IV Habsburga w roku 1726. Kaligrafowane litery, dokładne opisy poddanych, ich stanu/zawodu, posiadanego majątku, naliczonych podatków, ilości bydła. Do tego opis sytuacji poddanych, z zaznaczeniem trudnych warunków ich życia i pracy. To wszystko znajduje się w katastrze karolińskim.

Kataster karoliński?

Cesarz zarządził w 1721 na Śląsku, znajdującym się wtedy pod panowaniem Habsburgów, modernizację systemu podatkowego. W tym celu urzędnicy cesarscy odwiedzali poddanych i rejestrowali ich majątek, od którego naliczano podatek.

I tak to we wrześniu 1726 roku przybyła do Krasiejowa cesarska komisja rektyfikacyjna. Komisje rektyfikacyjne dokonywały rewizji gospodarstw i ich zasobności. Tomy Katastru Karolińskiego zawierają tym samym spis poddanych z informacjami dotyczącymi ich sytuacji gospodarczej oraz protokoły rewizyjne dotyczące posiadanych nieruchomości, tabele podatkowe i spis podatników. Prawie cały kataster jest już obecnie zeskanowany i dostępny na stronie archiwum państwowego.

Czego dowiadujemy się z katastru?

Po pierwsze nazwiska mieszkańców posiadających jakąś własność, od której musieli odprowadzić podatek, wraz z wyszczególnieniem tego majątku. Oto lista dla Krasiejowa. Mieszkańcy Krasiejowa i okolic na pewno znajdą znajome nazwiska, może nawet swoich przodków.

Ambrosy Schaffartzick, sołtys,

Christoph Kziuck

Nyckolay Zeckmann vel Tschechmann

Johann Janess

Casper Mrochin

Christoph Zandeck

Johann Sobeck

Matthes Kziuck

Adam Haleck

Andres Chlebosch

Peter Loch

Blasius Ochotta

Christoph Ozymeck

Mattheus Drzymalla, młynarz, który posiada młyn 1-biegowy nad rzeczką dobrodzieńską, za który odprowadza podatek do urzędu cesarskiego

W spisie widnieje też wdowa po nadleśniczym o nazwisku Rerner.

Wszyscy z wymienionych właścicieli mają ogrody, od których płacą podatek, mają także pola. Na przykład sołtys Schafartzick ma pole „w chropoczach, w psim polu, u stoku, na ogrodzie”. Kziuck „w chropoczach, w moiscisku, w psim polu, u stoku, na laczach, w niwie, w ogrodzie”, Mrochin dodatkowo „na brzezinach”, Loch ma pole tylko „u mostu”, Drzymalla tylko „na mischlinie”, a Ozymek tylko „na ozimkowy polni”. Znajomo brzmi? Na ozimkowym polu powstanie 30 lat później huta Malapane, a jeszcze później miejscowość Ozimek.

Perełką tego dokumentu jest adnotacja odnośnie młynarza Drzymalla:

Działo się około roku 1706 w Krasiejowie, wiosce zarządzanej przez Cesarsko-Królewską Izbę Śląską. „Graf Collona na swoim terytorium, graniczącym z młynem Drzemalla, w majątku w Staniszczach, ufundował dwa nowe młyny, i wydał zarządzenie, że jego właśni poddani, którzy wcześniej „od zawsze już byli klientami młynarza Drzemalla”, swoje zboże nie mogą nigdzie indziej mielić, niż w nowo wybudowanych młynach.”

Tak więc Izba Cesarsko-Królewska z siedzibą we Wrocławiu wydała dnia 23 czerwca 1706 decyzję, a to o pomniejszeniu podatku zbożowego młynarza Johanna Drzemalla o połowę! Zamiast dwóch maldrów wrocławskich zboża z tytułu podatku zbożowego, „Johann Drzemalla i jego potomni jako właściciele młyna” mogli odprowadzić rocznie tylko jeden, a to do Cesarskiego Urzędu Zbożowego w Opolu. Decyzja zaznacza jednak, że pozostałe zobowiązania i cesarskie podatki musi odprowadzać bez zmian.

Podpisano na zamku w Opolu, dnia 10 lipca 1706, radca i agent Izby Dóbr Cesarstwa Rzymskiego i Królestwa obu księstw opolskiego i raciborskiego, Wenzel Ferdinand von Frackstein und Nimbsdorff.

Joanna Ania Mrohs

Moritz i przebudowa zakładu wojskowego w Krasiejowie

200 lat temu nasza okolica miał strategiczne znaczenie, bowiem w Ozimku i Krasiejowie pełną parą leciała produkcja amunicji i broni dla wojsk pruskich walczących z Napoleonem. Z tego okresu pochodzi raport Franza Moritza, wybitnego konstruktora i managera zakładów hutniczych, który w czasach wojennych niedoborów remontuje zakład krasiejowski i opisuje perypetie z tym związane. Dodać należy, że Moritz był też wyśmienitym kreślarzem, co widać na rysunkach poniżej.

Więcej o Moritzu tutaj …

Fabryka broni (Gewehrfabrik) na mapie z 1827 roku

A poniżej znalezisko z archiwów berlińskich, gdzie Moritz dokonuje sprawozdania z przebudowy krasiejowskiego zakładu:

„Ozimek, 18.10.1814

Jak pokazano na załączonych rysunkach z 10 października i 10 grudnia 1810, krasiejowska fabryka miała zostać wyposażona w nadmuch cylindryczny składający się z 4 cylindrów nadmuchowych o wymiarze 40 cali z poziomymi wodzidłami wahacza, które, podobnie jak nadmuchy w Jedlicach, miały być zamocowane w samym środku arki [drewniana skrzynia]. Korpus nadmuchu miał zajmować możliwie najmniejszą przestrzeń w arce i być ustawiony równolegle do budynku huty. I tak już wąską arkę nie można było wężej zabudować.

Jako, że uznałem mój projekt z 10 października jako odpowiadający tym wymaganiom, przedłożyłem go do kontroli Królewskiemu Dyrektorowi Budowlanemu Weddingowi, jednakże nie otrzymałem odpowiedzi. 

Przebudowa krasiejowskiej arki nie nastąpiła ani w roku 1811 ani 1812. Jednakże w tak ważnym roku 1813 [wojna wyzwoleńcza – wojna Prus przeciw Napoleonowi] nie można jej było już odroczyć, gdyż produkcja armat nie mogła być zakłócona. W ostatniej chwili zdecydowałem się na przebudowę arki, jak obiecałem – w ciągu tylko 14 dni, tak więc pod tym warunkiem Administracja Generalna Górniczo-Hutnicza wydała dnia 26 marca 1813 zgodę na przebudowę.

Data przebudowy nastąpiła wcześniej, niż przewidywałem, gdyż 12 maja rozpoczął się spływ drewna, i poziom wody spadł tak mocno, że zarówno młot platerujący jak i oba młoty rurowe [służyły do produkcji luf] nie mogły pracować. Odczekałem kolejny dzień, licząc na podniesienie się poziomu wody, jednakże to nie nastąpiło, 13ego rozpoczęto prace demontażowe arki.  

Spław drewna zakończył się 18tego, co pozwoliło na zupełne spuszczenie wody i ruszenie pełną parą z remontem.            

Aby dotrzymać obietnicy, prace trwały dzień i noc, w niedziele i święta, gdyż oprócz arki remontu wymagał też zbiornik żeliwiaka, ścianki tegoż zbiornika, skrzydła lądowe, fundamenty prawej huty, należało wykonać nowe cztery głowy śluzy, przemieścić dwa koła wodne, wydobyć z gruntu metalowe elementy młota czołowego i platerującego itd. Tak więc zgodnie z harmonogramem 31 maja rozpoczęły się prace na młocie rurowym numer 8, pozostałe mechanizmy i nowy nadmuch skrzyniowy miał być gotowy kilka dni później, jednakże prace się wydłużały. 2 czerwca pojawili się panowie Karsten i Wedding, musiałem wysłuchać, że tenże remont, konieczny moim zdaniem i zdaniem innych osób, ma być ponownie zniweczony. Podczas 14 dni przebudowy nie udało mi się wbudować zaplanowanego w roku 1810 nadmuchu cylindrycznego, gdyż brakowało koniecznych do tego cylindrów, a jako że wydano rozkazy, aby produkcja amunicji w zakładzie w Malapane była utrzymywana na najwyższym możliwym poziomie, nie mogłem liczyć nawet na cetnar wyrobów żeliwnych. Dlatego opracowałem niniejszy plan dla obecnego nadmuchu skrzyniowego dla wszystkich krasiejowskich pieców, i kazałem wszystko co możliwe wykonać z drewna, wykorzystałem co było dostępne z materiałów żeliwnych, i kazałem tylko jedną jedyną przekładnie wyprodukować w Gliwicach. Chciałem stworzyć drewniany nadmuch, który zasługiwałby na powielenie w innych miejscach.”

Poniżej mapa z królewską hutą broni w Krasiejowie z roku 1830.

Dalej następuje szczegółowy opis mechanizmu nadmuchu. Poniżej transkrypcja tekstu oryginalnego:

Malapane  18te Octbr 1814. 4 Beilen den 10. 8t 15 K VI. 16. Kasten Gebleese Holzernes So wie aus beiliegenden Aufsätzen zu Krascheow. von 10ten October und 10te December 1810. zu ersehen ist, solte das Krascheower Welein Cylinder Geblüse von 4 Stück 40 Zölligen einfachen aber gepannten Blase Cylinder mit horisontaten Lenkerstangen erhalten, welches so wie das Jedlitzer Gebläse mitten in die Arche eingebaut werden solte; und zwar solte das BlaseHaus den möglichst kleinsten Raum in der Arche einnehmen und parallel mit

den Hütten Gebäuden gestellt werden. um die ohnedieß enge Arche nicht noch mehr zu beschränken. Da ich das Project vom 10ten Octbr 1810 diesen Forderungen angemessen befand, sondte ich es sogleich zur näheren Prüfung an den Königl. Bau Director p Wedding, worauf ich jedoch keine Antwort erhielt.

Den Umbau der Krescheower Arche unterblieb in 1811 und in 1812. Das wichtige Jahr 1813 konnte er jedoch nicht unterbleiben, weil die Armatur Fabrication, die in diesem Jahre so nothwendig geworden war in Stocken gerathen sein. würde. Noch zur rechten Zeit entGeh.Staatsarchiv schloß ich mich das Versprechen zu machen. 421 IIt Rep. 120 2.2855 das nöthigste an dieser Arche während vierzehn Tagen umzubauen, und untern Mss. Nr. 324. 36te Martz 1813 würde diesen Umbau von (mit 8 Bet. teidm.) der Hohen General Verwaltung für das Satz.

Satze Berg- und Hüttenwesen unterder ausdrücklichen Bedingung genehmiget, daß er binnen 14 Tagen fertig sein. müsse. Der Zeitpunkt zu diesem Umbau kamfrüher als ich noch vermuthete, und ehe ich noch mit allen Vorarbeiten fertig würden 12ten May begann das Holzflößen durch das Krascheower Wehe, das schon ohnedieß niedrige Wasser fiel bei der Arche dergestalt, daß weder der Plettienenhammer noch die beiden Rohrhämmer arbeiten konnten, ich wartete den folgenden Tag ab, indem man ein Steigen

des Wassers verhofte, allein da dies nicht erfolgte so wurde am 13te Nachmittags des Griffwerk zugesetzt, und der Anfang zum demoliren der Arche gemacht. das Holzflößen würde den 18ten beendigt, und jetzt konnte erst das Wässer gänzlich abgeschlagen, und mit Macht zum Umbau der Arche geschritten werden. Um mein Versprechen zu halten, wurde Tag und Nacht Sonntag und Feiertag gearbeitet, und obgleich nebst der tragenden Arche auch der Vorheerd gemacht werden muße, auch die Vorherrdwände, ein Landflügel, die Fundamente zur rechten Hütte und 4 Brückenhäupter massio angefertigt wurden, zwei Wasserräder verlegt, und alles ganzbare Zeugund tief in der Erde befindliche Eisen Zeug von einem Stirnhammer und dem vorgelegten Plettirnenhammer herausgeschafft werden muste etc. so fieng schon am 31ten May.

May, mithin in der festgesetzten Zeit den Rohrhammer Nro 8 an zu arbeiten. die übrigen Werke und das neue Kasten Gebläse würden wenige Tage nachherauch in Gang gekommen sein, allein der westliche Horizont trübte sich sehr, die Arbeiten entfernten sich, und den 2ten Jun. da die Herren Karsten und  Wedding erschienen, müste ich von einer möglichen baldigen Wieder Vernichtung dieses nach meiner und vieler anderer Meinung riesenhaften Umbaues hören. Während den 14 Tagen dieses Umbau es. war mir es nicht möglich das in 1810 projectirte Cylinder Gebläse einzubauen hauptsächlich, weil zu diesem nichts als die Zylieder selbst vorräthig wären, und wegen der so strengen Befehle, den Munitions Guß in Malapane auf das lebhafteste zu betreiben,  nicht auf einen zentner Gußwaar zu rechnen warIch entwarf daher den Plan zu den

gegenwärtigen Kasten Gebläse für sämtliche Kreschiower Feuer, und ließ alles was nur möglich war von Holz anfertigen, benutzte von vorräthigen Gußwaren was ich konnte, und so habe ich denn ein einziges Getriebe in Gleiwitz gießen lassen, und indem ich dachte, es sei nichts zu schlecht, als daß es nicht auch zu etwas gut sei, wolte ich ein ganz hölzernes Geblöse darstellen, welches auch nachgenhmt zu werden verdiente. der

Der Platz wurde dem Gebläß Wasserrade durch den Grundbau den alten Arche nach Verlegung des Plettienenhammer Wasserrades gegeben, und diesem mußte ich mein Gebläse anschmiegen. Es ist über ein Jahr ganz hötzern gewesen wie die Zeichnungen A. B. C. D. es derstellen, und erst in diesem Jahre, da mehrere Zähne an den Zugrädern brachen, habe ich Zuräder Jahnstangen Zugwellen und Friction Wellen mit gußeisernen ausgewechselt. wie die Zeichnung C darstellt. das Gebläse ist außerdem, daß es ein Vorgelege erhalten müste ganz nach jenem Plane de 1810 eingerichtet und hat nachstehende Construction. Das Getriebe a auf den Wasserrads Welle bewegt des Getriebe b. dieses ist auf eine Triebwelle c befestigt, die um so viel höher liegt als die Wasserads Welle, daß die hintere Lenkerstange von der Wasserrads Welle nicht erreicht wird. Die Triebwelle c. hat zu jeder Seite eine Kurbel (Krummzapte) D. E. an welchen sich die horisontalen Lenkerstangen f. g. bewegen, das von den Krummzupten Bolzen entfrente Ende k der Lenkerstange ist auf der Unterfläche gezahnt, und grrift in ein gezähntes Zugrad i, welches es bei dem rotiren der Triebwelle vor und zurück-schiebt. Das Zugrad i ist auf die Zugwelle k befestigt, die sich in Lagern l. l. bewegt und neben dem ersten Zugrade i ist auf jeder Zugwelle ein zweites Zugrad 1 befestigt, dieses gerift zu jeder Seite in eine gegen das Zugrad gezähnte Kolbenstange m, und zieht die Kolbenstange auf und abwärts, wenn die Triebwelle c sich um ihre Axe dreht. Damit die Lenker stangen, und Kolbenstangen jedoch nicht aus den Zugrädern ausweichen können, ist über die Lenkerstange des Frictions Rad n, und hinter den Kolbenstangen die Frictions Scheiben o, o, angebracht. Jede Kolbenstange hat einen Kolben der in einem 30 Zolle weitem Blasekasten auf- und abwärts gehet, und jedwede paar Kolben sind dergestalt miteinanden gepaart, daß ihr Gewicht sie untereinander ausgleicht. Jeder Blasekasten giebt bei einer Evolution 15 Cubicfuss, mithin alle 4 bei einem Umgänge der Triebwelle c – 60 Cubicfuss, und bei 8 Umgangen pro Minute 480 Cubicfuss Wind, womit gegenwärtig 6 Schmiedefeuer als einPlettieren Feuer 4 Rohschmiedefeuer, und ein Bohrschmiede Feuer beblasen werden, und das entfernteste Feuer ist von den Windladen in den Windröhrengemessen über 120 Fuß entfernt. Die Windleitungsröhren sind von Holz und nur die im Freien über die Arche zur zweiten Hütte gestreckten sind von Gußeisen, weil während dem Baue des Gebläses nur grade eben so viel eiserne Röhren vorhanden waren. Jedes Feuer hat auch einen hölzernen Windsperrungskasten mit Ausblase Oefnung, die der Weite der Düßen Oefnung gleich ist, und das Gebläse ist die ganze Woche in fortwährendem Gange. Die Eile mit der dieses Gebläse gebaut worden ist, und der Umstand, daß keine Gußwaaren zu haben waren haben. Misverhältnisse herbeigebracht, die ich nicht passender machen konnte. Noch lege ich vorliegendem zwei Blatt Zeichnungen I und G bei, die dasselbe Gebläse in veränderten Manier darstellen, wie es aber aus oben angeführten Gründen nicht hat ausgeführt werden können. die Lankerstangen solten sich nach dieser Idee stets ganz horisontal bewegen, anstatt daß sie gegenwärtig mit den Krummzäpfen steigen und fallen, und die Frictions Scheiben n nicht jederzeit an die Lenkerstangen ganz anschließen. Es ist die Anwendung des Krumzapfens mit gezähntem Rade im nach einwärts gezähnten Kreise, die jedoch des Gebläse 12 nur complicirter gemacht haben würde. und nur in dem Falle angewendet werden dürfte, wo die Lenkerstangen nur ganz kurz sein können.

Moritz

Derschau

Szperanie w aktach to jak podróż w czasie. Czasami jednak trafiają się perełki, które powodują dreszczyk emocji. Taką perełką są te dokumenty z archiwum w Opolu.

Pochodzą z archiwum powiaty opolskiego i mówią o założeniu jednej z dziesiątek kolonii fryderycjańskim na Górnym Śląsku. Pierwszy dokument do odpis edyktu Fryderyka Wielkiego o takim brzmieniu:

Z Boskiej Łaski Fryderyk Król Prus

Margrabia Brandenburgii, Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Arcykomorzy i Wielki Elektor, suweren i wielki Książe Śląska.

Posyłamy naprzód Nasze łaskawe pozdrowienie, szlachetnie urodzony Radco, kochany towarzyszu!

Aby uniknąć powstawania nieporozumień, zadecydowaliśmy o nadaniu nazwy założonej nowej kolonii, i zgodnie z tym zamiarem nadaję kolonia założona na suchym wrzosowisku (Sucher Heyde) ma nosić nazwę Derschau, co wszem ogłaszam i nakazuję tego przestrzeganie. Jesteśmy wam łaskawie przychylni. Nadano w Breslau, 3 października 1774.

Królewska Pruska Kamera Wojskowa i Dominialna we Wrocławiu

N. N.

Do starosty Pana von Lyneker (Johann Ludwig Ernst von Lyncker)

Kolejny dokument, nie mniej ciekawy, jest aktem nadania własności posesji numer 1 w kolonii Derschau. Oto jego streszczenie.

Posesja numer 1 zgodnie z umową obsadzona będzie obcokrajowcem narodowości niemieckiej, Jacobem Kunickiem z Polski. Otrzymuje on królewski akt darowizny zawierający poniższe regulacje:

1. Jacob Kunick otrzymuje posesję pod numerem 1 z rozbudowanym domem i oborą, wraz z prawem do wyrębu drewna budowlanego w lesie oaz wraz z 15 talarami Rzeszy do budowy stodoły, do tego wymierzone i przydzielone 17 mórg lasu przeznaczonego pod 12 mórg pola, 4 morgi łąk i 1 morgę z przeznaczeniem na zabudowaną zagrodę. Powyższe dostaje on na własność i może dowolnie i nieodpłatnie tym rozporządzać. Jednakże każdą czynność musi zgłosić i otrzymać na nią zgodę Urzędu Królewskiego w Oppeln.

2. Ma prawo wypasać w lesie dwie krowy i dwa konie lub woły pociągowe bez opłaty za wypas.

3. Jako że karczowanie przydzielonej mu powierzchni pod pola i łąki zajmuje dużo czasu i kosztuje dużo wysiłku, na kosz króla wykarczowano mu już jedną morgę. Do wykarczowania pozostałych 16 otrzymuje wymagane narzędzia: łopatę, kilof i siekierę.

4. Na 8 lat jest zwolniony z opłat gruntowych, licząc od Święta Trójcy 1774.

5. Po upływie 8 lat jest zobowiązany do zapłaty od 16 mórg (nie licząc zagrody i ogrodu zwolnionych z opłat) 2 talarów podatku gruntowego do Urzędu w Oppeln.

6. Jakob Kunick i jego dzieci przywieziona na Śląsk, jako obcokrajowcy, zwolnieni są z powołania do wojska. Zwolniony jest z podatków krajowych (z wyłączeniem podatku od ewentualnego rzemiosła, które chciałby wykonywać), oraz ze świadczeń dla stacjonującego wojska (zakwaterowanie, wypas koni).

7. On, jego żona i dzieci są wolnymi ludźmi, i ma prawo osiedlić się w każdym miejscu na pruskim Śląsku lub Hrabstwie Kłodzkim. Podlegać będzie jurysdykcji Urzędu Królewskiego w Oppeln.

8. Jeżeli chodzi o sprzedaż posesji, ma zakaz sprzedania jej poddanym króla mieszkającym na Śląsku, a każdą sprzedaż musi zgłosić do Urzędu, uzyskać jego pozwolenie i potwierdzenie.

9. Od każdej sprzedaży zapłaci podatek 10 ze stu, i opłatę w wysokości 3 hellerów od jednego talara.

10. Jak cała kolonia zobowiązany jest zapłacić opłatę od każdego obcego achtla piwa w wysokości 4 talarów i każdy obcy kwart wódki 8 groszy srebrnych, do urzędowego urbarza piwnego, a zborze ma mielić tylko w młynach podlegających Urzędowi Królewskiemu, a wszystko pod groźbą surowych kar.

11. Ostatecznie on i kolejni właściciele, w zamian za zniesienie pańszczyzny, jest zobowiązany na rzecz Opolskiego Urzędu Leśnego, a dokładnie na rzecz danego rewiru leśnego, po upływie wspomnianych 8 lat, co roku nieodpłatnie wyrąbać 8 klaftrów drewna.

Spisano na zamku w Oppeln 31 maja 1774

Potwierdzono w Breslau 30 kwietnia 1776 z trzema podpisami: Boehm, von Bismarck, von Pfeil

***

Joanna Ania Mrohs

Podoba Ci się, co robię? Szperanie i zamawianie materiałów z archiwów kosztuje. Chcesz mnie wesprzeć? Kup mi kawę. buycoffee.to/joannaaniamrohs

Od fake newsa do ludobójstwa kulturowego – kariera Utikala z Grodźca w NSDAP

W roku 1941 Sztab Operacyjny Rosenberga wysyła z Paryża do Rzeszy 6.000 skrzyń wypełnionych dokumentami, a 30 wagonów wypełnionych skonfiskowaną sztuką jedzie na rozkaz Führera na południe Niemiec. Tą informacje umieszcza w tajnym raporcie z 1941 roku Gerhard Utikal – wtedy 29-latek pochodzący z małej wioski pod Ozimkiem o nazwie Grodziec, który robi w NDSAP zawrotną karierę i będzie miał znaczny udział w ludobójstwie kulturowym popełnionym przez hitlerowskie Niemcy. A zaczęło się niewinnie.

Powyżej strona tajnego raportu Gerharda Utikala z 1941 roku, źródło Bundesarchiv.

Friedrichsgrätz, tak się wtedy nazywał Grodziec, był spokojną kolonią braci czeskich, którzy w 18 wieku uciekli przed prześladowaniem religijnym z Austrii do Prus.      

Utikal rodzi się w 1912 roku. W wieku 19 lat wstępuje do NSDAP, w wieku 23 lat publikuje antysemickie pismo „Der jüdische Ritualmord“, w którym podchwytuje i rozwija fake news tamtych czasów, że żydzi już zawsze zabijali chrześcijańskie dzieci w mordach rytualnych. Potem już tylko robi zawrotną karierę. W wieku 29 lat już nie tylko sieje propagandę, ale bierze czynny udział w ludobójstwie – pełni funkcję Reichshauptstellenleitera w Sztabie Operacyjnym Rosenberga, powołanym przez ideologa zagłady Alfreda Rosenberga do rabowania dóbr kultury.  

Günther Haase w swojej książce „Kunstraub und Kunstschutz“ z roku 2008 pisze tak:

„Zlecenie na przeniesienie dóbr kultury dostał Sztab Operacyjny Rosenberga. 29-letni Gerhard Utikal pełnił w nim wysoką funkcję Reichshauptstellenleitera, a do realizacji rozkazu podlegały mu dwa referaty, organizacyjny i polityczny. Celem działalności sztabu była konfiskata dokumentów, dzieł sztuki, książek. W roku 1941 Reichshauptstellenleiter Utikal przesyła wielostronicowy tajny raport o działalności sztabu, w którym opisuje osiągnięcia sztabu.”

Odpis raportu znajduje się dziś w archiwum federalnym. We wstępie raportu Utikal zaznacza, że celem sztabu jest „konfiskata wszelkich koniecznych dokumentów, aby walczyć z ideologią zachodu”.

Do realizacji zadań specjalnych Utikal powołał sztaby specjalne, np. sztab Luwr, który koncentrował się na zbiorach tego muzeum. W muzeach szukał „bezpańskiej” sztuki żydowskiej i transportował ją do Rzeszy. Szczególną zdobyczą było ponad 1.000 przedmiotów ze zbiorów rodziny Rothschild. Sztuki i książek ze zbiorów żydowskich szukał także w kościołach, bibliotekach, archiwach. Utikal wycenił wartość zrabowanych przedmiotów na ponad 1 miliard franków. Referat biblioteczny konfiskował lub kupował zasoby, w celu przeniesieni ich do „Hohe Schule” – elitarnej ideologicznej szkoły wyższej NSDAP. Sztab specjalny sztuk pięknych miał na rozkaz Hitlera konfiskować pozostawioną przez żydów sztukę we współpracy z francuską policją (do 1944 zinwentaryzowano 21.903 dzieł sztuki, z tego 5.281 obrazów, pasteli, akwareli, rysunków). W raporcie przechwala się, jakie szczególne zdobycze sztab pozyskał, np. dokumenty loży masońskiej z wyspy Jersey.

Na zdjęciu pracownicy sztabu pakują dzieła w Villa Rothschild, źródło Jüdisches Museum Berlin

Haase w swojej książce „Kunstraub und Kunstschutz” zaznacza także, że w Holandii Sztab Operacyjny Rosenberga nie odnotowało takiego powodzenia jak we Francji, bowiem Holandia była po niemieckim zarządem cywilnym, poza tym Holendrzy skutecznie pochowali dzieła w wydmach, także dzieła właścicieli żydowskich.

Przerażająco brzmi rozporządzenie, na podstawie którego działał Utikal, oto jego treść:

„Dekret Führera.

Żydzi, wolnomurarze i połączeni z nimi światopoglądowo przeciwnicy narodowego socjalizmu są inicjatorami wojny skierowanej przeciw Rzeszy. Planowe zwalczanie tych sił jest koniecznym zadaniem wojennym. […] Sztab Operacyjny ma prawo w tym celu przetrząsać biblioteki, archiwa, loże i inne instytucje światopoglądowe i kulturalne na podbitych terenach w poszukiwaniu odpowiednich materiałów.” 

Historia ma też drugi nasz lokalny wątek. Patricia Kennedy Grimsted w swoim artykule „Droga do Raciborza, grabież bibliotek i archiwów Europy przez Sztab Operacyjny Rosenberga” pisze, że 2 miliony z wspomnianych książek trafiły do centrum badawczego Sztabu Operacyjnego Rosenberga do Raciborza, skąd ponownie zostały zrabowane przez Armię Czerwoną i wywiezione do Rosji.

Struktura Sztabu Operacyjnego Rosenberga, źródło yadwashem

Po wojnie Utikal ukrywał się do 1947 roku, został schwytany i internowany w Dachau, w procesach norymberskich został przesłuchany a w Paryżu skazany za rabunek dzieł sztuki jako osoba głównie odpowiedzialna za działalność Sztabu Operacyjnego Rosenberga. W roku 1951 zwolniony został z więzienia, zmarł w Remscheid w 1981 roku.  

 

Poniżej na zdjeciu: Utikal drugi z lewej, źródlo alamy

  

Poniżej: Archiwum w Norymbergii, jednostka dotycząca Gerharda Utikala z zasobów procesów norymberskich

Tajny raport Utikala z roku 1941 w oryginale

Joanna Ania Mrohs

Podoba Ci się, co robię? Szperanie i zamawianie materiałów z archiwów kosztuje. Chcesz mnie wesprzeć? Kup mi kawę. buycoffee.to/joannaaniamrohs

Wspomnienia zdemobilizowanego żołnierza w Spóroku 1945

Dziki Zachód – tak był nazywany Śląsk zaraz po wojnie po przejęciu byłych terenów niemieckich przez polską administrację. Wpadły mi w rękę jakiś czas temu wspomnienia polskiego żołnierza Wieńczysława Hejnemana, który po demobilizacji, z rodzinnego Żytomierza przeniósł się na Górny Śląsk.

***

[…] W Szczecinie zdemobilizowałem się (do końca), zda­łem broń. Po tym wszystkim przy­pad­kowo spotka­łem znajomego oficera, który za­pro­ponował mi pracę w Straży Przemysło­wej. Nie miałem pojęcia, o co cho­dzi. Wy­tłuma­czył mi, że jest to coś podobnego do woj­ska, mają­cego ochra­niać zakłady pracy. Myślę sobie, to wojsko i to woj­sko. Zgodziłem się. Tak znala­złem się w Kolo­nowskiej, w Fabryce Tektury. Pensja tam była bar­dzo mała, trzeba było dora­biać. Zrezy­gnowa­łem i zatrudniłem się w Za­wadzkiem, w przyfa­brycz­nej szkole zawodowej. Byłem wykładowcą do spraw woj­skowych. Po­tem doło­żono mi funk­cję Komen­danta PRW (Gminnego). Skrót ten oznaczał Przy­sposobie­nie Rolniczo—Wojskowe.

– W Gliwicach Komendant WKR – u, po­wia­domił mnie, że jest to rozkaz Mi­nistra obrony Na­rodo­wej. Trzeba być czujnym. Ofi­ce­rowie po­winni być w ten sposób wykorzystani. W efekcie dzień pracy wy­glądał tak, że wyjeż­dża­łem z Kolo­now­skiego na rowerze z rana do Za­wadzkiego. Tam wy­kłady w dwóch szko­łach, na dodatek to szko­lenie rolni­czo -wojskowe. By­łem z powro­tem w domu o go­dzinie dwudziestej dru­giej. Jeździłem jeszcze do Sta­niszcz Ma­łych i Wielkich. Potem teren mi się po­większył, aż po Spo­rok. Wszyst­kie sale na tym te­re­nie podle­gały mnie. Jeżeli ktoś chciał urządzić zabawę, mu­siał to ze mną uzgod­nić. My brali­śmy pienią­dze za wstęp, a orga­niza­tor za bu­fet. Po­tem kupowałem tzw. sprzęt sportowy. Prowadzi­łem całą kar­totekę przycho­dów i wydatków, żeby nikt mi nie zarzucił, że przy­własz­czy­łem sobie jakieś pienią­dze.

W Sporoku, jak się zbliżały jakieś święta, za­czy­nała się “bi­twa” między Richterem, a Wol­nym kto do­stanie pozwolenie na za­bawę. Mia­łem tam jesz­cze jedno zdarzenie. Prowadzi­liśmy na tych te­renach “re­polonizację”, czyli po­wrót do języka pol­skiego. W Spo­roku prowa­dził zaję­cia profesor, starszy pan. Do­wiedziałem się od ludzi, że jeden z mieszkańców Spóroka chodzi i opowiada, jak to może być w tej Polsce do­brze, gdy starszy czło­wiek musi wstać i meldo­wać, jak wcho­dzi na salę taki polski porucznik. Posze­dłem do domu tego Pana i potrząsnąłem nieco ga­dułą, ale nic mu specjal­nie nie zdążyłem zro­bić, bo uciekł przez okno. Z tego była sprawa w są­dzie w Strzelcach Opolskich. Sę­dzina z miejsca ostro się za nas wzięła.  Ja przedsta­wiłem swoją wersję. Jak jestem wpusz­czany przez go­spodarza do domu, a po chwili rusza on na mnie z siekierą, to co mia­łem robić. Za­bra­łem mu tę siekierę, a że przy oka­zji nadwyrę­żyłem rękę, no cóż, zdarza się. Po moim tłuma­czeniu sędzina wzięła się za mieszkańca Spóroka. My­ślę, że moim du­żym plusem było, że je­stem Polakiem – ona też była Polką. Miej­sco­wych uwa­żano za Niemców. Na koniec zapropo­no­wała nam ugodę. Podali­śmy sobie z mieszkańcem Spóroka ręce i na tym sprawa się skoń­czyła. Spo­tka­liśmy się gdzieś po 15 latach. Prze­pro­sił mnie.

***

Joanna Ania Mrohs

Podoba Ci się, co robię? Szperanie i zamawianie materiałów z archiwów kosztuje. Chcesz mnie wesprzeć? Kup mi kawę. buycoffee.to/joannaaniamrohs

Kolonia Carlsthal (śl. Kasztal) 1824

1827: mapa z kolonią Carlsthal

Kolonia założona w roku 1824 przez hrabiego Renarda w Strzelcach Wielkich. Składała się z 10 parceli, z przynależnymi 3 morgami pola i 30 rutami kwadratowymi lasu. Koloniści otrzymali parcele na własność. Koloniści musieli najpierw wykarczować przydzielone działki o potem wybudować na nich dom. Drewno do tego celu pochodziło z pańskiego lasu. Poza tym kolonista miał prawo do wypasu jednej krowy i dwóch wołów w pańskim lesie, w zamian za to każdy musiał dostarczyć rocznie 30 koszy węgla drzewnego do hut pracujących w okolicach Staniszcz.

Na mapie z 1827 poniżej zagłębie hutnicze wokół Staniszcz.

Każdy kolonista płacił też 3 talary czynszu, musiał nieodpłatnie wyrąbać w lesie 18 klastrów drewna, a w przypadku pożaru lub powodzi stawić się do pomocy oraz przez 6 dni być do dyspozycji hrabiego podczas większych i małych polowań.

Pieczęć kolonii Carlsthal, sołtys w roku 1872 to Urbanczyk

W roku 1850 Renard sprzedał majątek Kielcza i Staniszcze, do którego należał Karlstal, spółce akcyjnej Minerva. W roku 1854 nastąpiła regulacja praw i obowiązków pomiędzy chłopami a właścicielem ziemskim. Każdy z osadników dodatkowo otrzymał wtedy jedną morgę pola. Około 1870 roku Karlstal jako samodzielny samorząd liczył 14 działek kolonijnych, jedną karczmę i leśniczówkę, z 140 mieszkańcami, którzy bez wyjątku pracowali na roli lub w lesie. Wtedy sołtysem był Anton Urbanczyk. W ramach ujednolicenia Karlstal został wcielony do gminy Osiek. W roku 1937 wydzielony od parafii Jemielnica i przydzielony do Kadłuba. W roku 1941 liczy już 132 mieszkańców i 22 domów.

Źródło: Gross Strehlitzer Heimat-Kalender, 1941

Zdjęcie: Miejscowość Osiek, do którego Karlsthal później wcielono, około roku 1940.

Kim byli koloniści?

Nie posiadam listy kolonistów, ale z ksiąg kościelnych można wyczytać, komu rodziły się dzieci w pierwszych 10 latach kolonii.

Laurentius Rain i Teresia David, zagrodnik

Johannes Malik i Margaretta Wilk

Simon Raytor I Barbara Mutz

Mathias Grobarek i Magdalena Urbanczyk

Johannes Wojtenek I Anna Urbanczyk

Valentin Mutz i Josefa Pioszczyk

Michael Nowok i Marianna Wrona

Lorenz Steindor i Susanna Pyka

Marcus Konowol iMarianna Koslik

Anton Pietruska I Julianna Rein

Bernard Schaffars I Anna Nerlik

Christek Urbanczyk i Johanna Namyslo

Franz Scholz kolonista i kowal

Nicolaus Dziewior i Maria Grobarek

Anton Pietrzynski i Juliana Pleń

Christian Lassonczyk i Marianna Scholz

Thaddeus Piosczyk i Marianna Lasonczyk

Andreas Piosek

Oprócz kolonistów też w księgach pojawiają się inne funkcje

Matheus Krul karczmarz

łowczy Peter Horra i Anna Grossman

Z listy nazwisk można wywnioskować, że jeżeli chodzi o kolonię Carlsthal, to koloniści pochodzili z okolicznych wiosek.

Poniżej: rok 1870 – Carlsthal ma 117 mieszkańców, 32 dzieci chodzą do szkoły w Osieku.

1872: sprawozdanie do urzędów państwowych ws. sytuacji językowej: 132 osoby katolicy pochodzenia polskiego. 121 z nich nie mówi po niemiecku.

1827: mapa z miejscowością Osiek

Carlsthal około roku 1870

Joanna Ania Mrohs

Podoba Ci się, co robię? Szperanie i zamawianie materiałów z archiwów kosztuje. Chcesz mnie wesprzeć? Kup mi kawę. buycoffee.to/joannaaniamrohs

Ostatnia i pierwsza pieśń

Kadłubska szkoła ma kronikę szkolną. Ostatni wpis w kronice pochodzi z 1991 roku i został wykonany przez Emilie Miensok, z domu Anderwald (1921-2009).

„21.1.1945 roku po raz ostatni w kościele w Starenheim (wtedy tak się Kadłub nazywał) zabrzmiała pieśń w języku niemieckim. W ten dzień o 10.00 rano proboszcz Pilot odprawiał mszę. Pod kościół podjechały dwa rosyjskie czołgi. Żołnierze wyszli z czołgów, dwóch weszło do kościoła, jeden został z tyłu, drugi poszedł do przodu i obszedł ołtarz dookoła. Wtedy zabrzmiała pierwszy raz polska pieśń „Nie opuszczaj nas” śpiewana przez Alfonsa Urbanczyka.

Po 46 latach 20.1.1991 można było ponownie usłyszeć niemieckie pieśni w kościele. Kantorem wtedy była Agnes Hasterok z Kadłuba.”

Kadłub – wydrążony pień do ujęcia wody

Zgodnie z opnią prof. Udolpha, slawisty i onomastyka, nazwa Kadłub pochodzi od:

Nazwy miast Polski IV S. 245:

Słownik etymologiczny nazw geograficznych Śląska, Bd. 4, S. 118f.:

Nazwa występuje też na obszarze Niemiec:

Aus einer Diskussion um den Ortsnamen Garlipp in Deutschland:

Kalübbe (Kr. Plön) hat A. Schmitz, Die Orts- und Gewässernamen des Kreises Plön, Neumünster 1986, S. 78f. ausführlich behandelt. Aufgrund der älteren Belege 1341 Karlybbe, 1433 Karlubbe, 1588 Karlibbe, usw. setzt sie eine Grundform polab. *Charluby (nach Trautmann, EO. II 115, Trautmann, MH. 73) an. Trautmann hatte den poln. ON. Charłub, den er zu poln. charłub, karłub = kadłub stellt, vgl. slk. kadlub „hohler Fichtenstamm“, russ. kadolb, kadolb´ ausgemeißeltes Holzgefäß“, wruss. kadolba „ausgehöhlter Baumstamm, der wie ein Faß zum Sammeln des Wassers in die Erde gestellt wird“, tschech. kadlub, kadlubek „Lauf, Mühllauf, Mühlbottich, Mantel, Gußform“ usw., verglichen.

Sie meint weiter: vgl. den poln. FlN u. ON Kadłub, ON. Charłupia, Karłub, Karłubek, Karłubiec, Karłubie (frdl. Mitteilung von J. Udolph, nach dem die Gleichsetzung charłub = kadłub [aber] nicht unumstritten ist).

Weiter hilft wohl auch der poln. ON. Charłub bei Posen, den die Bearbeiter des Nazwy miejscowe Polski, Bd. 2, Kraków 1997, S. 23 zu poln. charłub „hohler Baumstamm; Baumhöhlenstock; häufig Aufenthaltsort von wilden Bienen“ stellen.

zu slovak. kadlub „aus einem ausgehöhlten Baumstamm hergestellter Trog, Wanne“.

Takie konstrukcje jeszcze przed wojną stały na Śląsku, np na Annabergu na potoku Cedron.

Jak żołnierz straszliwej armii Napoleona został szewcem w Jemielnicy

Czasami w księgach kościelnych spotyka się historię zwykłych ludzi, niesionych falą wielkiej historii. W jednym wpisie w jemielnickich księgach kościelnych trafiłam na takiego człowieka. Był na tyle egzotycznym mieszkańcem Jemielnicy, że ksiądz poświęcił mu dwustronicową adnotację na marginesie księgi kościelnej. Oto ona:

„Tutaj jest wspomniany Franciscus Saluzzo po italiańsku jednak Salicco, pochodzący z księstwa Piemontu w Italii, z dystryktu Turyn, departamentu Po, mieszkaniec miasta Baudenasca, niedaleko miasta Pinerolo. Tutaj był żołnierzem sławnej armii, która prawie wszystkie europejskie prowincje poturbowała i smagała biczem na wyprawie sławnego i nazywanego niezwyciężonym Cesarzem Francji Napoleona Bonaparte, zaiste bicza Bożego biczującego narody Europy.

Baudenasca dziś.

W 1812 roku ruszył na wschód do Rosji, gdzie  poniósł porażkę, częściowo przez głód, częściowo przez mróz. W strasznym stanie uciekł z Rosji w stronę Francji, aż do rzeki zwanej Elba, dostał się do niewoli do lazaretu francuskich żołnierzy w Jemielnicy, gdzie wśród panujących infekcji śmiertelnych uchował się od śmierci.”

Z informacji UG Jemielnica: na Zawodziu – dzielnicy Jemielnicy znajduje się cmentarz francuski  z 1813 roku.  W środku stoi pomnik z napisem w języku francuskim „Żołnierzom wielkiej armii zmarłym w latach 1812 – 1813”. Z informacji zapisanych w kronice parafialnej wiemy, że w 1813r. przybyło 1300 chorych francuskich żołnierzy, 900 z nich trafiło do Jemielnicy, a 400 do Błotnicy Strzeleckiej. Z 1300 żołnierzy zostało tylko 45, reszta zmarła na tyfus zarażając tym samym licznych mieszkańców wioski.  Spoczywa tu 470 francuzów. (https://jemielnica.pl/2658/cmentarz-francuski.html)

„Następnie wraz z kilkoma ozdrowiałymi Francuzami powinien był powrócić do swoich kompanów, jednakże ukrył się w Jemielnicy, i zamieszkał wspólnie z Marianną Zbieg, która była praczką w lazarecie i z którą prowadził rozmowy i zakochał się w niej, którą też wziął za swoją żonę 18 października 1814 roku.”

Poniżej wpis z księgi chrztów: jak to w zwyczaju było (potwierdza to wiele wpisów w księgach kościelnych), już miesiąc później – 29.11.1814 – rodzi się pierwsza córka Francisca i Marianny – Francisca.  

„Po jej śmierci wziął za żonę dnia 23.6.1816 Dorotheę z domu Krzyk.

31 maja 1818 wyjechał do rodzimej ojczyzny oddalonej o 150 mil niemieckich, a to z dwójką dzieci, które miał z pierwszą żoną Marianną Zbieg, i z potomstwem, które miał z drugą żoną Dorotheą Krzyk. Szczęśliwa wielkoduszna, niesamowita jest miłość małżeńska!

Jednakże wielkoduszność kobiet rzadko jest stabilna, a ich zdanie szybko się zmienia, co i w tym przypadku się potwierdziło. W następnym roku mąż, żona i dzieci wracają do Jemielnicy z Piemontu 24. maja 1819.

Wcześniej 1 kwietnia rozpoczęli życie ma modłę piemoncką, większość mieszkańców przywiozło swoje żony z powrotem, mieszkańcy tam żyją ma modłę moskiewską, dom był czarny od przygotowywania posiłków w piecu na środku mieszkania.”

Z lakonicznej uwagi można wyczytać między wierszami, że śląska żona Saluzzo po 2 miesiącach miała dosyć mieszkania „na modłę piemoncką”, czyli w okopconych sadzą izbach, a to od gotowania na palenisku w środku izby w żrącym dymie, jak to rzekomo było wtedy w zwyczaju u Moskalów, będących ówcześnie synonimem zacofania. Tak więc, nie zmienność nastrojów kobiety była przyczyną powrotu, a zdrowy rozsądek, aby wracać bardziej rozwiniętego regionu.

Po powrocie do Jemielnicy w roku 1820 rodzi się kolejna córka Ursula, tamże jest adnotacja, że Francisco jest szewcem.

[Dopisek w księdze]

„Tutaj zmarła druga żona Franciscusa Saluzzo Dorothea Krzyk 4.2.1841, ożenił się on więc z trzecią 4 czerwca 1841, Marianną wdowa po zmarłym Mathia Roskosch kowalu z Jemielnicy.”  

Potomkowie Saluzzo pojawiają się w księgach aż do połowy 20 wieku. Kto wie, mieszkańcy Jemielnicy i okolic, może macie trochę z Włocha w sobie 🙂

p.s. podziękowania dla Sebastiana Ruszała w koordynacji tłumaczenia łaciny

Joanna Ania Mrohs

Podoba Ci się, co robię? Szperanie i zamawianie materiałów z archiwów kosztuje. Chcesz mnie wesprzeć? Kup mi kawę. buycoffee.to/joannaaniamrohs