Zgodnie z opnią prof. Udolpha, slawisty i onomastyka, nazwa Kadłub pochodzi od:
Nazwy miast Polski IV S. 245:
Słownik etymologiczny nazw geograficznych Śląska, Bd. 4, S. 118f.:
Nazwa występuje też na obszarze Niemiec:
Aus einer Diskussion um den Ortsnamen Garlipp in Deutschland:
Kalübbe (Kr. Plön) hat A. Schmitz, Die Orts- und Gewässernamen des Kreises Plön, Neumünster 1986, S. 78f. ausführlich behandelt. Aufgrund der älteren Belege 1341 Karlybbe, 1433 Karlubbe, 1588 Karlibbe, usw. setzt sie eine Grundform polab. *Charluby (nach Trautmann, EO. II 115, Trautmann, MH. 73) an. Trautmann hatte den poln. ON. Charłub, den er zu poln. charłub, karłub = kadłub stellt, vgl. slk. kadlub „hohler Fichtenstamm“, russ. kadolb, kadolb´ ausgemeißeltes Holzgefäß“, wruss. kadolba „ausgehöhlter Baumstamm, der wie ein Faß zum Sammeln des Wassers in die Erde gestellt wird“, tschech. kadlub, kadlubek „Lauf, Mühllauf, Mühlbottich, Mantel, Gußform“ usw., verglichen.
Sie meint weiter: vgl. den poln. FlN u. ON Kadłub, ON. Charłupia, Karłub, Karłubek, Karłubiec, Karłubie (frdl. Mitteilung von J. Udolph, nach dem die Gleichsetzung charłub = kadłub [aber] nicht unumstritten ist).
Weiter hilft wohl auch der poln. ON. Charłub bei Posen, den die Bearbeiter des Nazwy miejscowe Polski, Bd. 2, Kraków 1997, S. 23 zu poln. charłub „hohler Baumstamm; Baumhöhlenstock; häufig Aufenthaltsort von wilden Bienen“ stellen.
zu slovak. kadlub „aus einem ausgehöhlten Baumstamm hergestellter Trog, Wanne“.
Takie konstrukcje jeszcze przed wojną stały na Śląsku, np na Annabergu na potoku Cedron.
Czasami w księgach kościelnych spotyka się historię zwykłych ludzi, niesionych falą wielkiej historii. W jednym wpisie w jemielnickich księgach kościelnych trafiłam na takiego człowieka. Był na tyle egzotycznym mieszkańcem Jemielnicy, że ksiądz poświęcił mu dwustronicową adnotację na marginesie księgi kościelnej. Oto ona:
„Tutaj jest wspomniany Franciscus Saluzzo po italiańsku jednak Salicco, pochodzący z księstwa Piemontu w Italii, z dystryktu Turyn, departamentu Po, mieszkaniec miasta Baudenasca, niedaleko miasta Pinerolo. Tutaj był żołnierzem sławnej armii, która prawie wszystkie europejskie prowincje poturbowała i smagała biczem na wyprawie sławnego i nazywanego niezwyciężonym Cesarzem Francji Napoleona Bonaparte, zaiste bicza Bożego biczującego narody Europy.
Baudenasca dziś.
W 1812 roku ruszył na wschód do Rosji, gdzie poniósł porażkę, częściowo przez głód, częściowo przez mróz. W strasznym stanie uciekł z Rosji w stronę Francji, aż do rzeki zwanej Elba, dostał się do niewoli do lazaretu francuskich żołnierzy w Jemielnicy, gdzie wśród panujących infekcji śmiertelnych uchował się od śmierci.”
Z informacji UG Jemielnica: na Zawodziu – dzielnicy Jemielnicy znajduje się cmentarz francuski z 1813 roku. W środku stoi pomnik z napisem w języku francuskim „Żołnierzom wielkiej armii zmarłym w latach 1812 – 1813”. Z informacji zapisanych w kronice parafialnej wiemy, że w 1813r. przybyło 1300 chorych francuskich żołnierzy, 900 z nich trafiło do Jemielnicy, a 400 do Błotnicy Strzeleckiej. Z 1300 żołnierzy zostało tylko 45, reszta zmarła na tyfus zarażając tym samym licznych mieszkańców wioski. Spoczywa tu 470 francuzów. (https://jemielnica.pl/2658/cmentarz-francuski.html)
„Następnie wraz z kilkoma ozdrowiałymi Francuzami powinien był powrócić do swoich kompanów, jednakże ukrył się w Jemielnicy, i zamieszkał wspólnie z Marianną Zbieg, która była praczką w lazarecie i z którą prowadził rozmowy i zakochał się w niej, którą też wziął za swoją żonę 18 października 1814 roku.”
Poniżej wpis z księgi chrztów: jak to w zwyczaju było (potwierdza to wiele wpisów w księgach kościelnych), już miesiąc później – 29.11.1814 – rodzi się pierwsza córka Francisca i Marianny – Francisca.
„Po jej śmierci wziął za żonę dnia 23.6.1816 Dorotheę z domu Krzyk.
31 maja 1818 wyjechał do rodzimej ojczyzny oddalonej o 150 mil niemieckich, a to z dwójką dzieci, które miał z pierwszą żoną Marianną Zbieg, i z potomstwem, które miał z drugą żoną Dorotheą Krzyk. Szczęśliwa wielkoduszna, niesamowita jest miłość małżeńska!
Jednakże wielkoduszność kobiet rzadko jest stabilna, a ich zdanie szybko się zmienia, co i w tym przypadku się potwierdziło. W następnym roku mąż, żona i dzieci wracają do Jemielnicy z Piemontu 24. maja 1819.
Wcześniej 1 kwietnia rozpoczęli życie ma modłę piemoncką, większość mieszkańców przywiozło swoje żony z powrotem, mieszkańcy tam żyją ma modłę moskiewską, dom był czarny od przygotowywania posiłków w piecu na środku mieszkania.”
Z lakonicznej uwagi można wyczytać między wierszami, że śląska żona Saluzzo po 2 miesiącach miała dosyć mieszkania „na modłę piemoncką”, czyli w okopconych sadzą izbach, a to od gotowania na palenisku w środku izby w żrącym dymie, jak to rzekomo było wtedy w zwyczaju u Moskalów, będących ówcześnie synonimem zacofania. Tak więc, nie zmienność nastrojów kobiety była przyczyną powrotu, a zdrowy rozsądek, aby wracać bardziej rozwiniętego regionu.
Po powrocie do Jemielnicy w roku 1820 rodzi się kolejna córka Ursula, tamże jest adnotacja, że Francisco jest szewcem.
[Dopisek w księdze]
„Tutaj zmarła druga żona Franciscusa Saluzzo Dorothea Krzyk 4.2.1841, ożenił się on więc z trzecią 4 czerwca 1841, Marianną wdowa po zmarłym Mathia Roskosch kowalu z Jemielnicy.”
Potomkowie Saluzzo pojawiają się w księgach aż do połowy 20 wieku. Kto wie, mieszkańcy Jemielnicy i okolic, może macie trochę z Włocha w sobie 🙂
p.s. podziękowania dla Sebastiana Ruszała w koordynacji tłumaczenia łaciny
Joanna Ania Mrohs
Podoba Ci się, co robię? Szperanie i zamawianie materiałów z archiwów kosztuje. Chcesz mnie wesprzeć? Kup mi kawę. buycoffee.to/joannaaniamrohs
Przepastne archiwa jemielnickiego klasztoru zawierają pamięć naszego regionu. Między innymi znajdują się w nich odpisy aktów fundacyjnych dla lokalnych kościołów. Obok aktów fundacyjnych dla Jemielnicy, Rozmierzy, Wysokiej, Żyrowej, Otmic, Izbicka Dolnej i Kamienia Śląskiego, znajdujemy fundacje dla kościoła w Szymiszowie (wybudowanego w 1609 jako kościół ewangelicki).
Jeden z najstarszych wpisów pochodzi z roku 1777. Wtedy to Johann Erdmann Graf von Tenczin właściciel Szymiszowa [objaśnienia do postaci na końcu tekstu] – rok po śmierci żony Theresii Josephy von Wilczek – spisuje akt fundacyjny. W jego treści zobowiązuje się do wniesienia wkładu w wysokości 7230 rth [talarów] oprocentowanego na 5, 4 ½ i 3 ½, w zamian za to zatrudniony ksiądz ma taki obowiązek, że: „... we wszystkie niedziele i święta po mszy świętej wytłumaczy ewangelię w krótkim i wyraźnym kazaniu.”
Oto treść umowy fundacyjnej:
„Fundacja w szymiszowskim kościele filialnym
Nazwisko, stan i miejsce zamieszkania fundatora
1. Graf von Tenczin Erdmann właściciel ziemski majątku Schimischow
Data listu fundacyjnego 31.12.1776
Data potwierdzenia 22.08.1777
Kapitał fundacyjny 7230 rth
Stopa odsetkowa 5, 4 ½ i 3 ½
Roczna umowa odsetkowa 293 rth 10 sgr 6 pf
Uczestnicy
1. Kościół w Schimischow 25 rth
2. Proboszcz procura 10 rth
3. Fundator 200 rth
4. Na utrzymane drogi krzyżowej 3 rth 10 sgr [groszy srebrnych]
5. Na utrzymanie mieszkania fundatora 6 rth 20 sgr
6. Biedota 48 rth 10 sgr 6 pf
Suma 293 rth 10 sgr 6 pf
Co należy odprawiać
Akt fundacyjny ustala jak poniżej:
W Schimischow ma zostać zatrudniony katolicki ksiądz, który
1. We wszystkie niedziele i święta po mszy świętej wytłumaczy ewangelię w krótkim i wyraźnym kazaniu w szymiszowskim kościele o porze ustalonej przez proboszcza, a także we wszystkie niedziele dawał będzie dzieciom nauki z wiary chrześcijańskiej.
2. Ma pomagać w duszpasterstwie proboszczowi w Groß Rosmierz [Rozmierz], któremu jest podległy jako kapelan fundacyjny.
3. We wszystkie piątki za zmarłych z rodziny von Wilczek a we wszystkie Soboty za zmarłych z rodziny von Tenczin ma odprawić mszę. [objaśnienie do rodzin na końcu tekstu]
W Wielkim Tygodniu za to:
We wtorek za Wilczków
A w środę za Tenczinów ma odprawić mszę świętą.
4. Z fundacji ma kupić lampkę kościelną, wino mszalne i świeczki.
5. Z tego ma utrzymać też drogę krzyżową (obrazy na stacjach) i mieszkanie fundatora.
6. Biedota otrzyma na rękę wypłacone obecnie 48 rth 10 sgr 6 pf. Pierwotnie było to 86 rth 20 sgr ale w wyniku redukcji odsetek datki na biedotę należy obniżyć do wyżej podanej kwoty[sic!].
7. Proboszcz w Gr. Rosmierz jest kuratorem fundacji.
Stosunek fundatora do proboszcza.
Urząd Wikariatu Księcia Biskupa z datą 22 sierpnia 1777 reguluje stosunek proboszcza w Rosmierz do fundatora w ten sposób: treść:
Dodatkowo do § II aktu fundacyjnego ustalamy:
[długa regulacja, że w ważne święta w Rozmierzy w Szymiszowie nie będzie odprawiana msza, a ksiądz z fundacji szymiszowskiej będzie pomagał w Rozmierzy, i że bez zgodny nie może udzielać sakramentów]„
W księdze fundacyjnej jest wzmianka o wcześniejszej fundacji, na której sam fundator zarobił.
„Nazwisko, stanowisko fundatora:
2. von Skall Carl właściciel ziemski z Schimischowa
Data listu fundacyjnego 30.05.1726
Data potwierdzenia czerwiec 1786
Kapitał fundacji 350 rth
Stopa procentowa 3½
Roczna umowa procentowa 12 rth 7 sgr 6 pf
Co należy odprawiać.
Proboszcz odprawi co miesiąc 1 cichą mszę w kościele szymiszowskim za Ludovicę [von Skall] i krewnych i za każdym razem 1 modlitwę powszechną.
2. Co kwartał 1 cichą mszę za Annę von Schweinoch. Wszystkie będą sformułowane.
Uczestnicy
Proboszcz procura 2 rth 13 sgr 6 pf
Za intencje 4 rth 2 sgr 6 pf
Organista 1 rth 19 sgr
Kościół 4 rth 2 sgr 6 pf
Suma 12 rth 7 sgr 6 pf
Uwagi Fundacja widniała pierwotnie na 200 rth i obciążała nieodwołalnie majątek Schimischow. W drodze obopólnego porozumienia kapitał za zgodą urzędów z dnia 23.10.1854 o wysokości 350 rth zamieniono na listy dłużne, stąd fundacja zyskała 150 rth.”
Kim były osoby z treści aktu:
Julie Marie Ludovica, córka Leopolda Wilhelma von Warlowski, pierwsza żona Carla von Skall, pana na Szymiszowie, zmarła 1717. Źródło: Historia rodu Praschma, Augustin Weltzel
Anna von Schweinoch – nie udało mi się ustalić, kim była, ale rodzina von Schweinoch posiadała wtedy niedaleki Siedlec (patrz publikacja Roman Sękowski, Posledni Wule).
Johann Erdmann von Tenczin (*1734 + 1803 Wiedeń) właściciel Szymiszowa,
i jego żona Josepha Theresia von Wilczek, (*1739 Wiedeń, +1776 Wiedeń), wyszła za Tenczina 16. października 1764 roku.
W księgach kościelnych Jemielnicy z roku 1767 jest wspomniana jako chrzestna przy chrzcie jako: „pani Theresia de Wiltzkin teraz de Tenczin, pani na Rosmierzy i Suchej”
W księdze fundacyjnej dla szymiszowskiego kościoła widnieją jeszcze 3 późniejsze wpisy
1836 Heinrich Riedel karczmarz
1827 Thecla Blaschkowitz strażniczka więzienna
1837 Michael Niestroj vulgo Michalik wolny zagrodnik z Szymiszowa
Transkrypcja tekstu:
Fundation bei der Schimischower Filialkirche
Name, Stand und Wohnort des Stifters
1. Graf von Tenczin Erdmann Grundherr der Schimischower Herrschaft
Datum des Stiftungsbriefes 31.12.1776
Datum der Confirmation 22.08.1777
Stiftungskapital 7230 rth
Zinsfuss 5, 4 ½ und 3 ½
Jährlicher Zinsvertrag 293 rth 10 sgr 6 pf
Was zu halten ist vide Rubrik Bemerkungen
Partizipanten
1. Die Kirche in Schimischow 25 rth
2. Der Pfarrer procura 10 rth
3. Der Fundatis 200 rth
4. Zur Unterhaltung des Kreuzwegs 3 rth 10 sgr
5. Zur Unterhaltung der Fundatistenwohnung 6 rth 20 sgr
6. Die Armen 48 rth 10 sgr 6 pf
Summa 293 rth 10 sgr 6 pf
Bemerkungen
Die Fundationsurkunde bestimmt:
Zu Schimischow soll ein katholischer Priester angestellt werden, welcher
1. Alle Sonn und Freitage nach der Hl. Messe das Evangelium mittels einer kurzen und deutlichen Predigt in der Schimischower Kirche zu einer von dem Pfarrer zu bestimmende Zeit erklären und so auch alle Sonntage die Kinder in der Christenlehre zu unterrichten hat.
2. Soll dem Pfarrer in Groß Rosmierz dem er als fundierter Kapelan subordiniert ist, im und außerhalb Schimischow alle mögliche Hilfe in der Seelsorge leisten.
3. Soll er alle Freitage für die Seelen aller aus der Graf von Wilczekschen Familie alle Sonnabende hingegen für die aus der Graf Tenczinschen Familie verstorbenen die Hl. Messe appliciren.
In der Karwoche wird dagegen:
Dienstags für die Wilczekschen
Und Mittwochs für die Tenczinschen die Hl. Messe gelesen.
4. Soll aus der Stiftung die Kirchenlampe unterhalten, der Kirchenwein und die Kerzen beschafft werden.
5. Soll hieraus der Kreuzgang (Stationsbilder) unterhalten und desgleichen die Fundatistenwohnung.
6. Die Armen erhalten auf die Hand ausgezahlt zur Zeit 48 rth 10 sgr 6 pf. Ursprünglich erhielten die Armen 86 rth 20 sgr in Folge der Zinsenreduktion ist jedoch diese Armengabe auf die oben angegeben Höhe herabzusenken.
7. Der Pfarrer von Gr. Rosmierz ist Curator der Fundation.
Verhältnis der Fundatisten zum Pfarrer.
Das Fürstbischöfliche General Vikariat Amt hat unterm 22 August 1777 das Verhältnis des Fundatisten zum Rosmierzer Pfarrer dahin normiert: wörtlich:
Wir setzen zugleich ad § II der Fundationsurkunde hierdurch fest:
„das an höheren und jenen Festtagen wo besondere Andachten mit häufigen Zusammenlaufen des Volkes in der eigentlichen Pfarrkirche zu Gr. Rosmierz begangen werden, als da sind: die heiligen Tage an Ostern, Pfingsten, und Weihnachten, Christi Himmelfahrt, das Neujahr, Hl. Drei Könige, Fronleichnamsfest, Kirchweih und Patrocinium der Pfarrkirche, Palmsonntag, der zweiter Ostersonntag und das Fest St. Stephani in der Kirche zu Schimischow der Gottesdienst entfallen und dagegen der Fundatist schuldig und gehalten sein soll, nach Inhalt und Anweisung des Fundations Instruments sowohl im Beichtstuhle als den übrigen Funktionen an diesen Tagen, und wann es immer von dem Pfarrer verlangt wird, demselben fleißig beizustehen, alle Kranken zu Schimischow, wann der Pfarrer selbst ausdrücklich hierzu begehrt wird, so wie auch außer diesen Orten auf Verlangen des Pfarrers gehörig zu besorgen – dagegen aber sich des Taufens, Einleitens, Copulierens und Begrabens ohne Einwilligung der Parochie zu enthalten.“
2. von Skall Carl Gutsherr von Schimischow
Datum des Stiftungsbriefes 30.05.1726
Datum der Confirmation Juni 1786
Stiftungskapital 350 rth
Zinsfuss 3½
Jährlicher Zinsvertrag 12 rth 7 sgr 6 pf
Was zu halten ist.
Der Pfarrer hält allmonatlich 1 stille Hl. Messe in der Schimischower Kirche pro honesta Ludovica et consanquinitate auch jedes mal 1 Fürbitte.
2. Alle Quatemperpiten[?] 1 stille Hl. Messe pro onesta Anna von Schweinoch. Alle werden vormulirt.
Partizipanten
Der Pfarrer procura 2 rth 13 sgr 6 pf
Für die Intention 4 rth 2 sgr 6 pf
Der Organist 1 rth 19 sgr
Die Kirche 4 rth 2 sgr 6 pf
Summa 12 rth 7 sgr 6 pf Bemerkungen Die Fundation validierte ursprünglich auf 200 rth und haftete irredimibile auf der Herrschaft Schimischow. Im Wege güttlicher Einigung ist jedoch dieses Capital laut hochamtlicher Genehmigung vom 23.10.1854 mit 350 rth in Pfandbriefen abgelöst worden, wodurch die Fundation 150 rth profitierte
W zasobie opolskiego konserwatora zabytków znajduje się też dokumentacja budynku pierwszej szkoły w Kadłubie.
Klasycystyczny budynek powstał w 1804 roku w dzielnicy Piec (w bezpośrednim sąsiedztwie ówczesnej huty żelaza). Wybudowany z cegły, drewna i dachówki. Zauważyć należy, że wszystkim budynkom towarzyszyły do niedawna drzewa, które dziś są skrupulatnie wycinane.
Elementem, który zniknął prawie z naszej architektury jest też wykładany kamieniami wapiennymi chodnik.
Tutejsza szkoła powstała w roku 1804. Patronem był Graf von Tenczin na Szymiszowie, ówczesny właściciel Kadłuba. Koszty budowy pokrył w patron w 1/3 i w 2/3 gminy, z których dzieci uczęszczały później do szkoły, czyli Kadłub, Osiek a potem Carlsthal, już po założeniu tej koloni w 1820 roku. Pierwszy nauczyciel nazywał się Thomas Maintzik (1805 do 1824), piastował urząd aż do śmierci, jego żona była położną.
Przed rokiem 1804 większość dzieci nie otrzymywała nauki, poza nauką spowiedzi w kościele parafialnym w Rozmierzy oraz nauką czytania udzielaną przez zwykłą kobietę o nazwisku Mroß w jej mieszkaniu.
Budynek szkoły posiadał tylko jedną izbę do nauki i jedną mieszkalną dla nauczyciela, która była równocześnie kuchnią i sypialnią.
Jako że liczba uczniów szybko urosła do 240, a stara szkoła miała tylko jedne pomieszczenie klasowe, postanowiono wybudować w 1844 nową szkołę w centrum Kadłuba, z dwoma klasami. Stary budynek kupił graf i przebudował na mieszkania robotnicze. Dlatego do dziś stara szkoła nazywana jest familokiem.
Powyższe dane pochodzą z kroniki szkolnej w Kadłubie. W tejże kronice znajduje się też protokół z wizytacji, który opisuje ówczesną sytuację w szkole.
„6 marca 1806 odbyła się wizytacja nowo założonej szkoły. W uzgodnionym terminie stawili sołtysi i sędziowie wiejscy obu gmin należących do szkoły, czyli Kadłuba i Osieka, oraz 94 dzieci.
Mimo, że nauka rozpoczęła się dopiero na św. Michała (29 września), zapewniono jednakże wizytatorowi, że młodzież jest pilnie nauczana przez tutejszego nauczyciela. 32 dzieci potrafi już porządnie pisać, 40 literuje a 22 zna litery. Osiem dzieci piszących już sprawnie naucza dzieci kolejne. W sztuce liczenia uczniowie znają podstawy, dzieci liczące poprowadzono do miliona. Dzieci uczone są też dwa razy w tygodniu śpiewu. W tym celu wyposażone są w książki zgodnie z przepisami. Nauczyciel szkolny pilnie wypełnia swój urząd, wpajając dzieciom zachowanie czystości, dobre obyczaje i porządek, rozumie istotę urzędu nauczyciela i w przyszłości pragnie kształcić się, złożyć egzaminy i odbyć praktyki w seminarium nauczycielskim w Ober Glogau.
Wizytator zauważa, że tutejszy budynek szkoły jest przepisowy i został wybudowany w tym roku, nie wymaga więc napraw.
Podpisy złożyli:
Thomas Mantzyk nauczyciel
XXX [niepiśmienni się tak podpisywali] Michael Kałka sołtys z Kadłuba
XXX Johann Lipok sędzia wiejski z Kadłuba
XXX Woitek Marzok sołtys z Osieka
XXX Jacob Urbańczyk sędzia wiejski z Osieka
XXX Joseph Koyik przewodniczący szkolny
XXX Johann Latka przewodniczący szkolny
Dziś właścicielem budynku jest gmina. Budynek jest w złym stanie i szuka właściciela.
Jako że Kadłub leży na piaszczystych terenach, często latem łąki są bardzo suche. Z tego powodu graf Strachwitz postanawia w roku 1900 wybudować system nawadniania na łąkach należących do jego majątku, który w przeważającej części bazował na gospodarce leśnej. Wedle metod starożytnych Egipcjan wybudował koło wodne do nawadniania systemu kanałów. Koło wodne wygląda jak zwykłe koło młyńskie. Potężna oś koła, belki krzyżowe podwójne i pierścień koła zostały wykonane z drewna dębowego. Na kole umieszczono drewniane czerpaki, po 10 z każdej strony. Czerpaki czerpią wodę i wlewają ją do skrzyni, od której prowadzą koryta. Koło zajmuje całą szerokość rzeki. Końcówki osi koła są posadowione w łożyskach olejowych. Przed kołem zbudowana jest zapora wedle wzoru spiętrzających zapór młyńskich. Przesuwana zastawa pozwala na regulację pracy koła.
Źródło: Deutsche Kunstdenkmäler in Oberschlesien 1934
Poniżej zdjęcie ze zbiorów własnych: graf na tle koła.
Graf Strachwitz i koło nawadniające pola
Powyżej mapa z oznaczony kołem wodnym i siatką kanałów. Na tym terenie graf pasał potem swoje owce. Jak pisze w swoich wspomnieniach: „W Kadłubie powstało stado owiec wiejskich z Wirtembergii. To rasa, która dobrze tolerowała nasz klimat.”
Zasoby opolskiego konserwatora zabytków są ciekawym źródłem informacji o naszych wioskach. Zawierają bowiem one dokumentację zabytków sporządzoną w latach 1960tych. Rozpoczynam więc serię o najstarszych budowlach naszej wioski.
W centrum Kadłuba stoi kaplica. Dziś pięknie odremontowana, poświęcona jest św. Walentemu. Jednakże z opisu z lat 1960ych wynika, że w kaplicy znajdowała się figura św. Jana Nepomucena.
Zdjęcie z lat 60tych.
Z boku kaplicy leżą fundamenty pomnika ku czci poległych w I wojnie światowej. Pomnik stan niedaleko kaplicy, w centrum Kadłuba.
Pocztówka z pomnikiem w środku.
Zdjęcie z poświęcenia pomnika. W rzędzie stoi straż pożarna, w tle budynek starej remizy.
Pomnik został rozebrany zaraz po wojnie, tablice z nazwiskami poległych umieszczone zostały na cmentarzu. Fundamenty ułożono najpierw koło kaplicy, a dziś leżą pod murem na placu kościelnym.
Tutaj w tle widać sklep spożywczy.
Powyżej szkic sytuacyjny kaplicy. Poniżej opis.
Kaplica musiała powstać między rokiem 1827 a 1863. Dlaczego? Na mapie z 1827 roku nie jest oznaczona, dopiero na mapie z 1863.
Poezją jest ten dokument, który sporządzili urzędnicy cesarza Karola IV Habsburga. Kaligrafowane litery, dokładne opisy poddanych, ich stanu/zawodu, posiadanego majątku, naliczonych podatków, ilości bydła. Do tego opis sytuacji poddanych, z zaznaczeniem trudnych warunków ich życia i pracy. To wszystko znajduje się w katastrze karolińskim.
Kataster karoliński?
Cesarz zarządził w 1721 na Śląsku, znajdującym się wtedy pod panowaniem Habsburgów, modernizację systemu podatkowego. W tym celu urzędnicy cesarscy odwiedzali poddanych i rejestrowali ich majątek, od którego naliczano podatek.
I tak to w listopadzie 1725 roku przybyła do Kadłuba cesarska komisja rektyfikacyjna w osobie Carla Friedricha von Rogoyskiego i Johanna Ignatza Jäckela.
Komisje rektyfikacyjne dokonywały rewizji gospodarstw i ich zasobności. Tomy Katastru Karolińskiego zawierają tym samym spis poddanych z informacjami dotyczącymi ich sytuacji gospodarczej oraz protokoły rewizyjne dotyczące posiadanych nieruchomości, tabele podatkowe i spis podatników.
Tomy Katastru Karolińskiego, które przetrwały II wojnę światową, są przechowywane głównie w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. I tamże znalazłam także rejestry odnoszące się Kadłuba, Osieka, Grodziska, Rozmierzy i Krośnicy. Są źródłem informacji dla badaczy historii lokalnej ale także dla genealogów.
Czego dowiadujemy się z katastru?
Po pierwsze, ilu podatników mieszkało w Kadłubie i kolonii Banateck i jakiego byli stanu/zawodu:
Adalbert Knap sołtys
wolni poddani
Peter Steindor
Barthel Klischt [Klyszcz] posiada sad
Baltzer Kalla osiada sad
chałupnicy [posiadali dom]
George Pasterack [Pasternok]
Blasius Schwietz
Jochem Jochemczick
Węglarze [produkowali węgiel drzewny na wsad do wysokiego pieca]
Paul Purda posiada sad i ogród warzywny
Michael Glick
Thomas Schawel
Martin Kalla
Wytapiacze [pracowali przy wytopie żelaza na wysokim piecu]
Mathias Spaleck
Andreas Duda
Johann Brandela
Mathias Piessa
Kowale [pracowali w młotowni znajdującej się wtedy w miejscu dzisiejszego sklepu spożywczego w Kadłubie]
Johann Bomba
Johann Koziel
Johann Kuczmann
pozostali
Greger Kolodziejczick – karczmarz
George Zulka – młynarz
Kadłub na mapie w roku 1741. Wg legendy, w Kadłubie mieszka wtedy tylko 12 zagrodników i chałupników.
Co wynika ze spisu? Kadłub jest wtedy osadą przemysłową. Na 20 podatników, aż 11 pracuje w hucie. Nie ma w Kadłubie ani jednego kmiota [posiadającego większą ilość ziemi, z której może utrzymać rodzinę], tylko chałupnicy (posiadają tylko dom) albo zagrodnicy (posiadają niewielki skrawek ogrodu). Mapa z tamtego czasu pokazuje, że Kadłub jest jeszcze osadą hutniczą w lesie. Większe połacie pól znajdują się tylko w jego północnej części, zwanej kolonią Banateck. Prawdopodobnie założono kolonię na terenach pozostałych po wyrębie lasu na potrzeby produkcji węgla drzewnego. W księgach kościelnych istnieją adnotacje, że rodziny Spranzel, Spalek, Hasterok mieszkały właśnie na Banatkach.
Ze spisu dowiadujemy się też, ile krów hodowano w osadzie, gdyż każda krowa była opodatkowana.
W kolejnych tabelach znajduje się wyliczenie objętości wysiewanego zboża i należnego od tego podatku, wraz z opisem, kto jakie pola posiada i gdzie się one znajdują. Na przykład sołtys Knapp posiada pole pod lasem dębowym, Barteck Klischt ma pole przy swoim domu, Baltzer Kalla przy drodze na Rosmierkę, Paul Kurda w stronę Boryczy, Josef Kutzman za karczmą i przy drodze na Grodzisko.
Dokument jest ciekawie podpisany:
Woytek Knop Scholtis
Gregor Kolodzieytzig Starsy [sic!]
Baltzer Sklars Starsy [sic!]
Na kolejnej stronie znajduje się informacja o nadzwyczajnych dochodach ze sprzedaży siana, które także podlegają opodatkowaniu:
„Mimo że poddani w tej miejscowości nie zbierają dużych ilości siana, którym można nakarmić bydło wykonujące pańszczyznę lub inne bydło, dodatkowo większość nie posiada ziemi, a jedynie wykonuje należne prace na rzecz majątku lub odprowadza czynsz, co więcej, w ostatnich pięciu latach panowała choroba bydła a i dzierżawca zmuszał do ciężkiej pracy pańszczyźnianej, z tego powodu konsumpcja była niewielka i co niektóry zarobił na sprzedaży siana, co też sumiennie zgłosił do opodatkowania, jednakże taka sprzedaż nie będzie możliwa co roku i brak możliwości jej przedłużenia.
Johann Standor 16 groszy
George Hasterack 10 groszy
Stentzel Grobarz 10 groszy
Anna Sigmuntin 12 groszy
Michael Pieczorka 16 groszy
Blasig Schwircz 18 groszy
Mathes Spalegk 12groszy
i Andreas Hommel, Johann Sprentzel, Franz Kostarczik, Gregor Pakosch i Stenzel Groborz każdy 1/4 grosza […] „
Na kolejnych stronach są adnotacje odnośnie zaszeregowania zagród, ziemi i bydła do odpowiednich grup podatkowych. Z tekstu wynika, że w Kadłubie były tylko 4 zagrody.
Na koniec dokumentu znajduje się tabela z podsumowaniem opodatkowanych pozycji:
Że nasza karczma jest stara, to wiemy. Jednakże znalezisko w Archiwum Państwowym w Opolu odkryło historię ponad 300 letnią. W aktach gruntowych karczmy znajduje się bowiem tłumaczenie aktu sprzedaży karczmy z 1708 roku.
Powyżej: obraz z przedwojennego muzeum w Strzelcach Opolskich, przedstawiający karczmę w powiecie strzeleckim z około 1700 roku. Może to ta nasza? 😉
Oryginalny dokument został sporządzony w 1708 roku na zamku w Toszku w języku morawsko-czeskim, a w roku 1847 przetłumaczony przez sekretarza sądu w Bolatitz, pana Zimirskiego. A to jako dowód w sporze ówczesnego (1847) właściciela Johanna Kalka o prawa do wyrobku drewna z pańskiego lasu.
Oto więc tłumaczenie z języka niemieckiego na polski tłumaczenia z języka morawsko-czeskiego na niemiecki.
***
Poświadczona kopia
Oryginał sporządzony w języku morawsko-czeskim znajduje się w księdze gruntowej majątku Rozmierka, Rozmierz, Szymiszów
Tłumaczenie przysięgłe sporządzone w Bolatitz 28 lutego 1847 roku przez sekretarza sądu Zimirskiego
Sprawiedliwość dla Dorothei Kolodziejczyk na karczmie w Kadlubie.
Ja, Johann Heinirich von Peterswald, wolny pan Peterswadu i właściciel majątków na twierdzy Buchlow, Zierawycz i Mostneitz w Margrabstwie Moraw, jak również w Księstwie Opolskim na Toszku, Pyskowicach i Grodzisku, oznajmiam moim spadkobiercom i potomnym, i gdzie tylko będzie to konieczne, że na mocy niniejszego listu i na wniosek obecnie nie będącej mą poddaną Dorothei Kolodziejczyk, jej samej i jej potomkom sprzedaję na wsze czasy należącą do majątku kadłubską karczmę wraz z siedzibą i przynależnym wyposażeniem, wraz polami, a to obok pola należącego do majątku koło drogi pieszej do Grodziska dwa pola, jedno pole na Banowskym koło pola łowczego, pod Zrazem w Dambniku dwa pola, także małą Niwę położoną przy polu górnym i polu należącym do majątku i Niwie Kaczmarzonkowej, a także wraz z łąkami poniżej Zrzaźu i obok pola należącego do majątku, dwie łąki obok Palischczek i jedną przy Cziantke, jedną koło łowczego na Banowskym, za sumę w gotówce 60 florenów, każdy po 60 krajcarów i każdy krajcar po 6 hellerów liczony, z poniższym warunkiem, że właściciele i posiadacze karczmy co roku w terminie na św. Michała zamiast czynszu, sześć talarów śląskich liczonych po 72 krajcarów odprowadzą do mojej administracji, i będą zobowiązani do serwowania pańskiego piwa i wódki, które sami muszą sobie przywieźć.
Muszą także w celu serwowania napojów pańskich sami zakupić kwarty (naczynie do picia piwa, ok. 0,7l), dzbany i świeczki.
Jeżeli właścicielka serwować będzie inne napoje niż z majątku pańskiego, podlega karze zgodnie z urbarzem w wysokości 2 florenów.
Ma być ona zwolniona także na wsze czasy z wszelakiej pańszczyzny, także pańszczyzny świadczonej zaprzęgiem. Zezwala się także jej na wsze czasy na pobranie i przywiezienie drewna z moich lasów w celu budowy stodoły i innych koniecznych budowli, w okresie 10 lat nieodpłatnie a po upływie tego terminu za opłatą, oraz nieodpłatnie zbieranie drewna leżącego z moich lasów przeznaczonego na opał.
Jednakże wszelkie inne podatki, lenna cesarskie i inne zwyczajne zobowiązania musi spełniać jak każdy zagrodnik, przejmować zobowiązania w związku z przemarszem wojsk i zakwaterowaniem jak zwyczajny zagrodnik.
Mocą niniejszego listu posiada ona prawo bez uszczerbku prawa dominialnego i opłaty laudemialnej do sprzedaży, zamiany, zastawu, darowizny, przepisania tejże karczmy, i rozporządzania nią jak swoją własnością.
Moim własnoręcznym podpisem i odciskiem mojej pieczęci potwierdzam nienaruszalność powyższej umowy, do której mam się stosować ja i moi spadkobiercy i potomkowie oraz przyszli właściciele Grodziska – oraz zarządzam niniejszym, że chcę, aby moja wola wykonana była tak a nie inaczej.
Tak spisano na zamku w Toszku dnia 12 lipca 1708 roku.
Pieczęć i podpis
Johann Heinrich von Peterswald
***
Rodzina Kolodziejczyk jest przez jakiś czas jeszcze właścicielem karczmy, co potwierdza kataster karoliński dla Kadłuba z roku 1723. Późnej trafia w ręce rodziny Kalka, następnie Adamietz, Woschek, a w roku 1900 kupuje ją Thomas Mross.
Poniżej kataster karoliński dla Kadluba (Archiwum we Wrocławiu). Właścicielem karczmy jest Gregor Kolodzieyczik.
Joanna Ania Mrohs
Transkrypcja dokumentu
Copia vidimata
Das mährisch-böhmische Original befindet sich Fol. 17 18 und 19 des Rustikal Grundbuchs der Herrschaft Groß Klein Rosmirka, Schimischow
Übersetzung
Gerichtigkeit, der Dorothea Kolodziejczyk auf der Kretscham
zu Kadlub erhielt.
Ich Johann Heinrich von Peterswald Freiherr von Peters
wald und Grundherr auf Burg Buchlow, Zierawycz und
Phen Mostenitz in Marggrafthum Maehren gelegen,
wie auch im Fürstenthum Oppeln auf Tost, Peiskretscham
und Grodisko, thue mit meinem Erben nur Nach¬
kommen, da wo dies etwa nöthig werden sollte, kraft
dieses Briefes hiermit kund, daß ich auf das angebrachte
Gesuch der zur Zeit nicht unterthanen Dorothea Kolodziejczyk, ihr und ihren Nachkommen meinen Kradl¬
ber herrschaftlichen Kretscham nebst dem Sitz und ande¬
rem zu demselben von Wraltensher gehörendem
Zubehor, als dem Acker, dessen neben dem Herrschaft¬
licher Acker bei dem Fußwege nach Grodisko zwei
Gewende, auf dem Banowskyschen bei dem Acker
des Jägers ein Gewende, und unterhalb Zraz im
Dambnik zwei Gewende sich befieden, desgleichen
die kleine Niwa, welche bei dem Obenfelde nur
bei der Herrschaftlichen und Kaczmarzonkyschen
Niwa gelegen ist, ferner mit den Wiesen, derer uter
halb Zrzaź bei der herrschaftlichen und bei der
Palischczek zweie und eine bei der des Cziantke
aus der des Jägers auf dem Banowskyschen (Feld
theil) belegen sind, für die baare Summe vor sechszig
Floren, jeden zu 60 Xr und der Xr zu 6. Hellern gerech
net, mit dem nachstehen den Onus für ewige Zeige
verkauft habe, nehmlich daß die Inhaben und Posseso
dieses Kretschams alljärlich Termino St. Michaeli anstatt
Zins Sechs Thaler schlesisch jeden zu 72 Xr gerechnet
in meine Renten abzuführen, das Bier, den Brandwein
wie auch alles andere herrschaftliche Getränk aus
Auschänken und sich dasselbe selbst anzufahren verbunden
und verpflichtet sein sollen. Dieselben sollen aber für
den Ausschank dieser herrschaftlichen Getränke das
dreißigeste Quart jetzt und künftig hin pasirt erhalten, woraus sie sich je doch die Quarte (Auschankge
fässen, Kannen und das Licht selbst schaffen müsten
Fals dieselbe (Besitzerin) aber ohne herrschaftliches
Getränken betroffen werden sollte, so verfällt sie in de
in Urbario ausgesetze Strafe von 2 Floren. Diese
soll auch von allen erdenklichen Roboten und Fuhrdien
sten für ewige Zeiten befreit bleiben. Derselbe
wird hiermit semel pro sempor erlaubet, zum Aufbau
der Scheune und zu anderen nöthigen Bauten
das erforderliche Holz intra Decennium unert
geltlich, – nach Verlauf dieses Termins gegen Bezalung,
zur Feuerung aber für künftige und ewige Zeiten
das liegende Holz aus meinen Waldungen unentgelt¬
lich zu entnehmen und sich anzufahren. – die abga¬
be, Anlagen und die andere alleartigen Kaiserlehen, Landes- und gewöhnlichen Verpflichtungen müssen
gleich einem Gärtner geleistet, die Durchmärsche
und Einquartirungen ebenfalls gleich den an¬
deren Gärtnern übernommen werden. Und
somit wird dieselbe Kraft diese Briefes das Recht
und die Befugniß haben, diesen Kretscham, wem sie nur immer will salvo tamen jure Dominu,
der Laudemial Gelder ohne Schaden zu verkaufen,
zu vertauschen, zu verpfänden, zu verschenken, zu
vermachen, undendlich damit so wie mit ihrem Eigen¬
thume zu schalten und zu walten. – Daß ich sowie
meine Erben und Nachkommen und die künftigen
Herrn von Grodisko diest alles unverbruchlich
zu halten und uns hiernach zu richten haben, sol¬
ches bekräftige ich mit meiner eigenhändigen
Unterschrift und durch Beidrueckung meines
angestammten Innsiegels, – und verordne
ich hiermit, daß ich es so und nicht anders ge¬
halten haben will
So gegeben auf dem Schlose tost den 12ten Juli 1708.
Dziś dom z bali jest marzeniem wielu. Kojarzy się z luksusem i romantycznym weekendem w górach. Ale wyobraźcie sobie, że jeszcze 150 lat temu, wjeżdżając do Kadłuba pokazał by się wam taki obraz:
Z daleka, jeszcze w lesie, na głównym trakcie ze Strzelec, którzy przebiegał wtedy dzisiejszą ulicą Wolności, poczulibyście dym, który unosił się z murowanych kominów drewnianych chat. Domy były zbudowane z ciosanych belek drewnianych, kryte słomą, co niektóre jeszcze dodatkowo były otynkowane gliną i na biało pomalowane. Jedyne murowane domy w tym czasie to stara szkoła na Piecu, pozostałości wysokiego pieca, młyn na Barwinku, gospoda na Piecu (potem poczta), gospoda i młyn w Kadłubie, pałac hrabiowski z zabudowaniami gospodarczymi (potem nadleśnictwo). Wioski w naszej okolicy wyglądały jak skansen w Bierkowicach.
W tle drewniany dom na ulicy Młyńskiej, kryty słomą, tynkowany gliną i bielony
Niestety ówcześni fotografowie ulegli poglądowi, że murowane jest nowoczesne i tylko murowane należy fotografować, dlatego na starych kartkach pocztowych znajdujemy często jedyne murowane budynki we wiosce. Tak też to było w Kadłubie.
Na niewielu zdjęciach rodzinnych z lat 1920tych udało się jednak uchwycić starą drewnianą zabudowę.
Dom posłańca gminnego Josefa Locha mieszczący się koło nowej szkoły, a rozebrany w 1932 roku.
Poświęcenie kamienna węgielnego kościoła, w tle dom drewniany obok domu murowanego.
Rzut typowego drewnianego domu
Architekt Hans Joachim Helmigk w publikacji „Oberschlesische Landbaukunst um 1800“ zachwyca się, że Śląsk i śląscy cieśle słynęli z kunsztu stawiania drewnianych budowli. Każdy chłop potrafił z pomocą czeladnika ciesielskiego wybudować dom czy budynek gospodarczy. Drewno na lesistym terenie było prawie za darmo, a drewniane domy kryte słomą skutecznie chroniły przed srogimi zimami. Nawet koloniści niemieccy, którzy przynieśli ze sobą technologię stawiania domów z muru pruskiego (drewniana konstrukcja szkieletowa wypełniona cegłą) dopasowywali swoje budynki do klimatu i stawiali często domy drewniane.
Jednakże domy drewniane miały jedną poważną wadę: były bardzo palne. Po przejęciu Śląska przez Prusy król Fryderyk Wielki wydał w 1756 roku pierwsze przepisy ppoż. i zabronił stawiania domów z drzewa ciosanego. Jednakże zarządzenie długo nie wszędzie przestrzegano, szczególnie w odległych od miast wioskach położonych w gęstych lasach. Mieszkańcy byli bardzo biedni, nie stać ich było na kupienie cegieł czy kamieni. A dodatkowo bardzo złe drogi uniemożliwiały transport.
Jednakże w 20 wieku śląskie drewniane budownictwo dopadła moda i przepisy. Dom drewniany uchodził za niemodny, zacofany, a przepisy pożarowe, szczególnie wysokie stawki składek na ubezpieczenie ogniowe, zmusiło właścicieli do budowy domów murowanych. Stopniowo domy drewniane zastępowano murowanymi. Ostatni drewniany dom w Kadłubie rozebrano w latach 1960tych.
Spalony w pożarze w 1936 dom Johanna Koya na przeciw nowej szkoły.
Jak palnym materiałem jest drewniana wioska opowiada artykuł z 22 maja 1936 roku, którego wycinek znajduje się w kadłubskiej kronice szkolnej.
„Wielki pożar w Kadłubie. W sobotę przed południem spaliły się 4 zagrody: Johanna Koya, Jakoba Lasara, Antona Kaczmarczyka i Petera Hasteroka. Częściowo aż do fundamentów. Pożar szczególnie silnie zniszczył zagrodę Koya, gdzie się ogień zaprószył. Został tylko komin i kila gołych murów. Straże pożarne z okolicy, w tym ze Strzelec mogły już tylko zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Pożar zaprószony w domu chałupnika Koja (mieścił się naprzeciwko szkoły podstawowej) przeszedł na kryty słomą dach, tak więc nie można było uratować nawet bydła. Żona właściciela po zobaczeniu ognia chciała uratować żywy inwentarz i pognała bydło z obory, jednak bydło pobiegło z powrotem w ogień. Spaliły się dwie wartościowe krowy, jeden byk, cztery świnie, 13 gęsi i nawet pies. Kobieta i jeszcze jedna wycużniczka doznały oparzeń i musiały być przewiezione do szpitala do Strzelec. Zaraz po zgłoszeniu ognia na miejsce przybyła miejscowa straż z sikawką silnikową. Jednakże nie potrafiła ugasić zarzewia ognia. Wezwano także strzelecką jednostkę, która po 30 minutach pod dowództwem kierownika straży Wosnitza przybyła na miejsce. Ogień zwalczano trzema rurami, użyto 400 metrów węży, gdyż rzeczka wiejska była w znacznej odległości od miejsca pożaru.
Spalony dom obok domu Johanna Koya.
Przyczyną pożaru było zapalenie się komina, a iskry wydobywające się z niego zapaliły sąsiednie dachy kryte słomą. Szkoda trafia właścicieli mocno, bowiem nie byli wystarczająco ubezpieczeni. Mieszkańcy opowiadali, że co roku w maju spotykają wioskę takie pożary. 10 starych budynków spaliło się w pożarze w roku 1931.
Znowu uległa zniszczeniu praca rąk ludu. Jakkolwiek domy kryte słomą są romantyczne, jednakże są one niebezpieczne szczególnie w ciepłych porach roku, z powodu ich łatwopalności.”
Na marginesie wycinka prasowego wynotowano pożary w Kadłubie od 1927 roku:
W archiwum w Opolu znajduje się kronika szkoły w Carmerau/Spóroku. Szkoła w Carmerau została założona w 1809 roku w domu przeznaczonym dla gminnego pasterza bydła. Ale to inna historia.
Co ciekawe, kronika szkolna opisuje nie tylko wydarzenia ważne dla szkoły, ale także zawiera opis historii kolonii Carmerau [poniżej pierwsza strona].
Oto jej wycinek:
„Carmerau
Powiat opolski i strzelecki
Założenie
Kolonia Carmerau, w języku polskim Spórok zwana, została założona wkrótce po zakończeniu wojny siedmioletniej [wojna Austrii z Prusami, między innymi o zajęty wcześniej przez Prusy Śląsk] przez Fryderyka Wielkiego króla Prus, a jako że kolonia ta częściowo znajdowała się na terenach majątku strzeleckiego, podzielono ją na pół, tak że północną część przydzielono majątkowi strzeleckiemu a południową Królewskiemu Urzędowi w Opolu. Podział podobno nie przebiegał sprawnie i szybko, z tego powodu krążyła legenda, że kolonia nazywała się „Spórok“ od słowa „spór”.
Nazwa
Jednakże polska nazwa kolonii Sporok pochodzi od nazwy ostępu leśnego „Sporne”, w którym założono kolonię. [więcej na temat procedur zakładania ówczesnych kolonii tutaj]. Niemiecka nazwa Carmerau pochodzi od Johanna Heinricha Kasimira hrabiego Carmera urodzonego dnia 29 grudnia w wówczas należącym do palatynatu reńskiego mieście Kreuznach. W roku 1749 wstąpił Carmer do pruskiej służby państwowej. W roku 1750 został radcą rządowym w Opolu, dyrektorem w 1751 roku a w 1763 roku prezydentem rządu we Wrocławiu, w roku 1768 ministrem sprawiedliwości i prezydentem wszystkich rządów na Śląsku, w 1779 wielkim kanclerzem. W roku 1788 wycofał się z życia publicznego na swój majątek w Ryczeniu koło Głogowa. Król Fryderyk Wilhelm II. nadał mu tytuł hrabiowski. Carmer zmarł 23 maja 1801 roku.
Pierwsze akty nadania własności dla kolonistów miały te same brzmienie, jak przytaczamy poniżej:
[pełna treść aktu nadania własności dla posesji 11 znajduje się tutaj]
„Po tym, jak Najwyższa Królewska Izba Wojny i Domen we Wrocławiu ustanowiła nową kolonię z 20-toma posesjami w lesie krasiejowskim, w ostoi zwanej Sporne, której to kolonii nadano nazwę Camerau, i obsadziła ją obcokrajowcami narodowości niemieckiej, podzielonej w wyniku recesu granicznego założonego przez hrabiego Colonnę w Strzelcach Opolskich dnia 9 listopada 1775 i potwierdzonego 10 lutego 1776 przez Królewską Izbę Wojny i Domen, w ten sposób, że połowa posesji od numeru 1 do 10 przypadła domenie Strzelce Opolskie a druga połowa od numeru 11 do 20 Królewskiemu Urzędowi w Opolu, powołuje na kolonistę N. N. z N. w N. na posesję pod numerem …”. W przypadku posesji 17 był to Florian Koschinski z Budišova na Morawach. [w przypadku posesji 11 był to Ignatz Weiss z Karniowa na Śląsku Austriackim, a posesji 16 Balthasar Thiel]
Powyżej pierwsza strona aktu nadania własności dla Ignatza Weissa z Karniowa
Do aktu nadania własności do posesji 17 dla Floriana Koschinskiego dodano § 10, w którym nadaje się koloniście prawo w dwa dni w tygodniu, które leśniczy wyznacza do ścinki drewna, do zbierania leżaniny bez użycia siekiery w lasach królewskich za opłatą 2 groszy 3 fenigów, przy czym drewno zabrania się używać do celów handlowych (dla hut szkła lub potażu itd.).
Akty nadania własności dla 10 kolonistów w Carmerau strzeleckim są wystawione 7 maja 1776 roku [tak późno, bowiem dopiero w 1776 doszło do ugody z hrabią Colonna] i prawie identyczne w brzmieniu z zapisami dla kolonistów w Carmerau królewskim, oprócz kilku zmian i dodatków odnośnie odprowadzania dziesięciny od miodu i zbierania popiołu za wynagrodzeniem 16 krajcarów [waluta] za opolski korzec [jednostka miary].
Część hrabiowska Carmerau należała wtedy do Philippa hrabiego Colonna von und zu Fels, właściciela gruntów i sędziego majątku Gr. Strehlitz, Tworog, Olschowa, Dzieschowitz, Dziewkowitz i innych.
Pierwsi osadnicy, którzy byli Niemcami z Moraw [jak wspomniano wcześniej, nie tylko z Moraw, ale też Karniowa], otrzymali gotowe domy i obory w konstrukcji szachulcowej zwane „lepionkami” [oryginalny zapis w kronice w języku śląskim].
Drewno uzyskane podczas karczowania lasu pod pola nie mogło być wykorzystane do budowy, więc było gromadzone na polach i palone.
Oprócz samych posesji kolonistów założono następujące działki względnie budynki:
a. dla gminnego pasterza bydła dom (obecnie [czyli w chwili spisywania pierwszych stron kroniki, około roku 1830] znajduje się w tym budynku szkoła) oraz pole o powierzchni 4 mórg. Pole dla gminnego pasterza bydła graniczy od wschodu z działką kolonisty Leopolda Klyszcza, od południa z drogą wiejską, od zachodu z działką chałupnika Franza Koja i królewskim lasem krasiejowskim oraz od północy z tym samym lasem. Ta działka jest wydzierżawiona a zyski z dzierżawy dzieli między sobą 10 kolonistów z Carmerau królewskiego w równych częściach.
[poniżej lokalizacja budynku pierwszej szkoły]
b. dla gminnego pasterza świń dom oraz pole o powierzchni 1 morgi. Pole dla gminnego pasterza świń jest wydzierżawione a zyski z dzierżawy dostaje urzędujący sołtys z Carmerau hrabiowskiego jako odszkodowanie za nakład pracy. Dom został sprzedany. Obecnie należy do chałupnika Martina Korek a dokładnie do jego spadkobierców, hipoteka numer 26 dom numer 45 Carmerau hrabiowski.
c. dla buhaja gminnego działki, które obecnie posiada Wilhelm Bąk. Hipoteka numer 23 dom numer 3 Carmerau królewski. Później do tej posesji przydzielono 1 morgę ziemi, zwaną „sowina”.
Pierwsi mieszkańcy kolonii byli w ¾ katolikami i około ¼ ewangelikami. Katolicy należeli do parafii Krasiejów, która należała do Szczedrzyka. [ewangelicy należeli do parafii w Ozimku. Analiza ksiąg kościelnych pokazuje, że dzieci z małżeństw mieszanych wyznaniowo chrzczone były w obrządku katolickim, tak więc ilość ewangelików stale malała] Pierwsi właściciele sprzedali wkrótce swoje posesje Niemcom lub Górnoślązakom z okolicy. Jak mówią starzy ludzie, z 20 pierwszych kolonistów tylko 3 pozostało i przekazała swoje majątki dzieciom. [Nie do końca jest to prawdą. Jako właściciele posesji pojawiają się także nowe nazwiska przez wżenienie się. Np. parcela 11 należąca do Carla Weissa, po jego śmierci przeszła na wdowę, a potem na jej dzieci z drugim mężem Sobkiem Lochem pochodzącym z Krasiejowa. Kwestia ta wymaga zbadania w archiwum].
Np. właściciel hipoteki numer 4 Johann Georg Meisner sprzedał swoją posesję komornikowi Blasiusowi Mrochen z Krasiejowa za 70 talarów wraz ze zbożem na polu za 10 talarów. W umowie spisanej w sądzie wiejskim 5tego czerwca 1783 spisano między innymi: „ A jeżeli między kupcem a kupującym dojdzie do niezgody i zmienią zdanie, oskarżony jako karę ma odpracować w urzędzie dominialnym 6 klastrów, a sołtysowi i sędziom sądu wiejskiego strzeleckiej części Carmerau przekazać 4 garnki wódki i pół achtla piwa, aby oni prawidłowość zgodnie z obowiązkiem atestowali. Spisano Kolonia Carmerau w części strzeleckiej. 5 czerwca 1783. Podpisano Matheas Finke sołtys, sędziowie sądu wiejskiego Martin Müller i Thomas Krautwurst.
Powiększenie gminy
Mniej więcej w okresie od 1800 do 1826 roku założono posesje chałupnicze [działka z domem bez pola] na wschód kolonii, przy drodze do Staniszcz Wielkich. Pierwszymi właścicielami byli zazwyczaj robotnicy lub osoby na służbie majątku pańskiego, którzy za wierną służbę lub z powodu inwalidztwa nabytego na służbie mogli kupić od dominium jedną do czterech mórg ziemi, na których zbudowali dom. W tym samym czasie powstały bielarnie na Ptasim Potoku. W jakiej kolejności powstawały nowe parcele pokazuje kolejność hipotek 11 do 24 w hrabiowskim Carmerau.
Parcele chałupników na Banioku w powiecie opolskim powstały częściowo przed 1825 rokiem, częściowo po. Parcele chałupników w Banioku w powiecie strzeleckim powstały dopiero po roku 1832, najpierw po południowej stronie drogi do Strzelec Wielkich, a potem po północnej. Każda parcela chałupnika miała tylko 24 prętów kwadratowych (1 pręt kwadratowy, niem. Quadratruthe = 18m2) ziemi, reszta była dzierżawiona.
Stan liczbowy w roku 1843
Carmerau Königlich (królewski)
22 domy prywatne mieszkalne
186 mieszkańców
Z tego ewangelicy 22
Niemcy 16
Carmerau Gräflich (hrabiowski)
43 domy prywatne mieszkalne
393 mieszkańców łącznie z Baniokiem
Z tego ewangelicy 27
Niemcy 16
[autorowi chodzi tutaj prawdopodobnie o niemieckojęzycznych mieszkańców, jak pisze Niemcy]
Stan liczbowy w roku 1855
Carmerau Königlich
24 domy prywatne mieszkalne
203 mieszkańców
Z tego ewangelicy 22
Niemcy 8
Carmerau Gräflich
47 domy prywatne mieszkalne
394 mieszkańców łącznie z Baniokiem
Z tego ewangelicy 12
Niemcy 7
Stan liczbowy w roku 1864
Carmerau Königlich
25 domy prywatne mieszkalne
219 mieszkańców
Z tego ewangelicy 20
Niemcy 41
Carmerau Gräflich
47 domy prywatne mieszkalne
415 mieszkańców łącznie z Baniokiem
Z tego ewangelicy 5
Niemcy 81
Stan liczbowy w roku 1867
Carmerau Königlich
25 domy prywatne mieszkalne
228 mieszkańców
Z tego ewangelicy 18
Niemcy 43
Carmerau Gräflich
47 domy prywatne mieszkalne
440 mieszkańców
Z tego ewangelicy 7
Niemcy 87
W tym
Stan bydła wedle dobrowolnych danych:
źrebięta
konie
woły
krowy
cielęta
Świnie i prosięta
psy
ule
Carmerau Königlich
2
6
3
56
31
15
15
15
Carmerau Gräflich
2
8
1
106
63
31
30
6
Kronika szkoły obejmuje ponad 100 stron chronologicznych wpisów. Transkrypcję i tłumaczenie będę publikować na bieżąco. Jeszcze jedną kwestię warto opisać: skąd przyszli pierwsi koloności i jak się nazywali. Odpowiedź na to dają różne źródła: akta z archiwum w Opolu, księgi kościelnie i portale genealogiczne. Oto zestawienie:
Ignatz Weiss kolonista na domu numer 11. Pochodził z Schoenwiese, dziś Krasna Loucka pod Karniowem w austriackim Śląsku, był Niemcem. On jako pierwszy dostał akt nadania własności dla posesji kolonisty numer 11. Wkrótce na Ptasim Potoku założył też bielarnię. Posesję kupił od niego syn Carl, który jednak zmarł. Wdowa Marianna Kolodziejczyk (pochodząca z Barwinka) wyszła ponownie za Sobka Locha z Krasiejowa. Sobek zmarł, Marianna wyszła ponownie za Mathusa Dlugoscha z Grodziska.
Balthasar Thiel z Bruntalu, otrzymał posesję kolonisty numer 16. Umiera 1777, wdowa po Balthasarze żeni się potem także z wdowcem Ignatzem Weiss.
Posesję kolonisty numer 4 otrzymał Johann Georg Meisner, sprzedał ją komornikowi Blasiusowi Mrochen z Krasiejowa za 70 talarów wraz ze zbożem na polu za 10 talarów.
Posesję kolonisty numer 10 posiadał Johann Hahnel
Posesję numer 12 posiadał Hanus Georg Gildner a potem wdowa po nim Anna z domu Berger urodzona w Zauchel koło Neu Jitschin. W 1788 kupuje posesję Gottfried Rückert, w 1798 Joseph Bock, syn kolonisty Antona, wspomnianego poniżej. Joseph urodzony jeszcze w Jägerndorf, jest mistrzem ciesielskim w hutach w Malapane, Königshuld, Gleiwitz i Kieferstädtel. W 1805 Joseph Bock sprzedaje posesję Beniaminowi Habel, który jest mieszkańcem innej kolonii – Podewils (dziś Kały). Koloniści w Podewils pochodzili z tym samych okolic, co ci z Carmerau i często się żenili ze sobą i sprzedawali sobie posesje.
Georg Gerlich, wspomniany jako kolonista w księgach kościelnych, gdyż w marcu 1773 roku rodzi mu się jeszcze w ostoi leśniej Sporne córka Marianna. Georg urodził się w Kuttellberg, dziś Spalene w kraju morawsko-śląskim. Przybył wraz z synem Gottfriedem, który urodził się już w Langendorf, dziś Dlouha Ves.
Johann Müller, z Neiderdorf koło Jägerndorf, występuje w księgach kościelnych jedynie jako świadek, więc prawdopodobnie był ewangelikiem. Ewangelicy należeli do kościoła w Ozimku. Jednakże tam księgi spłonęły. Z ogłaszanych w dziennikach ustaw kontraktów kupna działek wynika, że rodzina Müller posiadała parcelę numer 13.
Johann Ludwig, żeni się w 1773, wpis w księdze kościelnej mówi, że pochodzi z Seibertsdorf koło Jägerndorf (dziś Karniów)
Anton Bock, miał 3 synów: Franza, Lorenza i Josepha. Jego syn Lorenz miał 17 dzieci. Prawdopodobnie jest przodkiem wielu Bocków w okolicy. Patrz drzewo na ancestry
Martin Bock, umiera już w 1775 roku w wieku 45 lat na gorączkę. Jest prawdopodobnie bratem Antona Bocka.
Lorenz Kosin, wspomniany w księgach, gdy umiera mu córka w 1775 i żona Anna w 1777 roku
Franz Richter, urodzony w Jägerndorf, kolonista na posesji numer 20 i masorz, wspomniany w księgach, gdy jego syn Ferdinand żeni się w Grodzisku z Agnes córką młynarza Johanna Kostka. W 1780 posesję posiada już wspomniany syn Ferdinad, i w księgach podany jest jego przydomek „Masarz”.
Mathes Finck, wspomniany w księgach kościelnych, gdy w 1779 rodzi mu się syn, lub gdy umiera w 1797 roku, i żona Elisabeth.
Posesję 17 otrzymał Florian Koschinski z Budišova na Morawach, o czym wspomina kronika szkolna.
Florian Repecky, wspomniany w księgach kościelnych.
Johann i Hedwig Paul(Pohl), wspomniana jako świadek przy chrzcie w księdze kościelnej
Johanna Goerlich wspomniany w księgach kościelnych
Christian Spielvogel
Andreas Kiersner
Andreas Gosla
Balzer Dela
Anton i Anna Waldner
Friedrich i Barbara Keprych
Johann Paprich
25. W roku 1791 pojawia się w zapisach Johann Bock, prawdopodobnie przybył w kolejnej fali kolonizacji, i kupił posesję od jednego z pierwotnych kolonistów. Johann żeni się z Josephą Slotta, córką leśniczego z Łazisk. W 1804 sprzedają kolonię i kupują ziemię w okolicy Łazisk, tamże też powstaje karczma. Od ich nazwiska wywodzi się nazwa miejscowości Bokowe koło Łazisk.