Jako że w 2023 Spórok/Carmerau będzie obchodził 250-lecie założenia, rozpoczynamy cykl artykułów o tej kolonii fryderycjańskiej z 1773 roku.
Da Carmerau 2023 sein 250jähriges Gründungsjubiläum feiern wird, werden hier Artikel zur Geschichte dieser friderizianischen Siedlung veröffentlicht. (Deutsche Version siehe unten).
Poniższy wpis pochodzi z kroniki szkoły w Spóroku odnalezionej w archiwum w Opolu.
„Dzwonnica
W roku 1864 wybudowano murowaną dzwonnicę. Do tego celu wykorzystano:
Dzwonnica z dobudowaną kapliczką.
– 9 klaftrów kamieni wapiennych z Rozmierki za 6 talarów wraz z transportem za 18 talarów 5 groszy – razem 24 tlr 5 gr
– 600 szt. cegieł z Dobrodzienia i 300 ze Strzelec łącznie z transportem – 11 rtl 21 gr
– 1000 cegieł łamanych z Kolonowskiego z transportem – 4 rtl
– 18 korców wapna z Opola 2 rtl 12 gr (transport 1 rtl 6 gr) 15 korców z Tarnowa 2 ¼ rtl (transport 1 ¼ rtl) – 7 rtl 13 gr
– za gaszenie powyższego 29 gr
– 4 pnie 3 rtl 16 gr (transport 20 gr) 4 deski 1 rtl 4 gr 15 korców gontów 4 rtl – 9 rtl 10 gr
– murarz zgodnie z kontraktem – 16 rtl
– cieśle zgodnie z kontraktem – 7 rtl 10 gr
– kowal – 3 rtl 27 gr 6 pf
– za kamienie polne do gruntu i różnorakie drewno – 1 rtl 10 gr
Sołtysowi Jarząbek za podróż w celu zakupu cegieł, drewna itp – 2 rtl 20 gr
Suma 88 rtl 25 gr 6 pf
(1 talar to dziś 30 Eur, więc koszt całkowity to 2.640 eur. Roczne wynagrodzenie nauczyciela wtedy wynosiło w tym czasie w Spóroku 20 talarów a w Kadłubie 28.)
Dzwon kupiono w styczniu 1857 za 43 rtl w Gnadenfeld (Pawłowiczki). Ważył 87 funty wg. starych miar, na boku miał obraz naszego Pana na krzyżu, pod obrazem napis „Jesus unsere Zuversicht“ (Jezus moją nadzieją) a na drugiej stronie rok 1856. Stary i bardzo mały dzwon sprzedano do Nowej Schodni za 10 rtl.
Hałupnik i sołtys Mathus Jarząbek z Carmerau hrabiowskiego był inicjatorem i kierownikiem budowy dzwonnicy. Usłyszał nie jedno gorzkie słowo od co niektórych mieszkańców obu wiosek zarówno na początku jak i podczas budowy. Bez jego starań, dzwonnica by nie powstała. Sołtys Mathus Jarząbek zmarł 25.10.1866.”
Tradycja głosi, że dzwon kupili mieszkańcy Spóroka, którzy wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Archiwa amerykańskie podają, że ze Spóroka wyjechały do USA w styczniu 1855 dwie rodziny: Lorenz Bock z rodziną oraz Mathies Knappik z rodziną, prawdopodobnie oni byli fundatorami?
Powyżej Lorenz Bock z żoną Marianną Knappik w USA, źródło: ancestry.de
Poniżej lista pasażerów parowca Archimedes z Bockami, Knappikami ze Spóroka oraz Klabisch i Wiorra ze Staniszcz.
Glockenturm
Im Jahre 1864 wurde der Glockenthurm massiv aufgebaut. Es wurden dazu verwendet
9 Klafter Kalksteine aus Rozmierka 6 Reichstaler und Ausfuhr 18 Reichsthaler 5 Groschen – 24 rtl 5 gr
600 Stück Mauerziegeln aus Guttentag und 300 aus Gr. Strehlitz incl. Ausfuhr – 11 rtl 21 gr
1000 Stück Bruchziegeln aus Colonowska und Ausfuhr – 4 rtl
18 Scheffel Kalk aus Oppeln 2 rtl 12 gr /: Ausfuhr 1 rtl 6 gr 15 Scheffel aus Tarnau 2 ¼ rtl /:Ausfuhr 1 ¼ rtl:/ – 7 rtl 13 gr
Für Löschen desselben 29 gr
4 Stämme 3 rtl 16 gr /: Ausfuhr 20 gr 4 Bretter 1 rtl 4 gr 15 Schock Schindeln 4 rtl – 9 rtl 10 gr
Den Maurer laut Contrakt – 16 rtl
Den Zimmerleuten laut Contrakt – 7 rtl 10 gr
Dem Schmiede – 3 rtl 27 gr 6 pf
Für Feldsteine in den Grund und diverse Hölzer – 1 rtl 10 gr
Dem Scholzen Jarząbek für Wege zum Ankauf der Steine, Ziegeln, des Holzes ect – 2 rtl 20 gr
Summa 88 rtl 25 gr 6 pf
Zu diese Kosten trug Carmerau Köngl. bei: 31 rtl 5 gr, Carmerau Gräfl.: 57 rtl 20 gr 6 pf.
Die Glocke wurde im Januar 1857 für 43 rtl in Gnadenfeld gekauft. Sie wiegt 87 Pfund altes Gewicht und hat auf der einen Seite das Bild unseres Herrn am Kreuze und darunter die Worte: „Jesus unsere Zuversicht“ und auf der anderen Seite die Jahreszahl 1856. Die alte sehr kleine Glocke ist nach Neu Schodnia für 10 rtl verkauft worden.
Der Häusler und Scholze Jarząbek zu Gräfl. Carmerau war der Anreger und Leiter des Glockenturmbaus. Er hat so manches bitteres Wort von einzelnen Einsaßen der beiden Gemeinden sowohl vor Beginn des Baues sowie auch während desselben hören müssen. Ohne sein Bemühen wäre der Bau nicht zu Stande gekommen. Der Scholze Mathus Jarząbek starb 25.1.1866.
Rzecz dzieje się w Langendorf (dziś Dlouha Ves) w okolicach Karniowa na Śląsku austriackim w marcu 1773 roku.
Katharina jest już w zaawansowanej ciąży. Jednakże z mężem Georgiem Gerlichem i dziećmi zdecydowali się na daleką podróż z austriackiej części Śląska do jego pruskiej części, do nowej kolonii budowanej przez królewskich urzędników w lesie pod Krasiejowem.
W roku 1768 w Langendorf rodzi się Katharinie i Georgowi syn Godefridus, od którego pochodzą Gerlichy mieszkające w naszej okolicy.
Ostatnie dwa lata Katharina i Georg cierpieli głód, podobnie jak cała Europa. W latach 1770-1772 kontynent dotknęła tzw. mała epoka lodowa. Do maja zalegały olbrzymie ilości śniegu, rzeki zamarzały do samego dna, następujące po tym roztopy były nazywane drugim potopem. Silne i długotrwałe opady deszczu latem spowodowały, że zboże w spichlerzach pleśniało a ślimaki zjadały uprawy na polach. Ogłoszenie urzędowe było dla nich zbawienne i kuszące: Dostaniecie gotowy dom i 4 ha pola, będziecie przez 10 lat zwolnieni z podatku gruntowego i służby wojskowej. Jedyny warunek do spełnienia, to dostarczanie drewna do huty Malapane (Ozimek).
Katharina i George Gerlich wraz z innymi mieszkańcami osad wokół Karniowa wyruszyli w drogę. Jednakże, gdy dotarli do swojej nowej wioski, domy były dopiero w budowie. Georgowi wydano niezwłocznie sprzęty do ręki i musiał karczować teren i rąbać drzewo potrzebne do budowy domów. Katharina kilka dni później rodzi córkę, Mariannę, która jest pierwszym dzieckiem urodzonym w osadzie leśnej zwanej Spurok. Bowiem kolonia została wytyczona w lesie, o który zarządca majątku hrabiego Colonny ze Strzelec Opolskich – Harrassowsky, od roku 1770 toczył spór z Urzędem Królewskim w Opolu.
Wpis z 26 marca 1773 w księgach kościelnych mówiący o chrzcie Marianny Gerlich, córki kolonisty Georga Gerlicha i Cathariny z „kolonii koło Krasiejowa, zwanej Spurok”. Świadkiem jest także kolonista – Anton Bock pochodzący z Karlstal (dziś Karlovice).
Kolonizacja fryderycjańska
W 1753 roku król Prus Fryderyk Wielki zarządza budowę huty Malapane (Ozimek). Wkrótce okazało się, że osiedleni przy hucie węglarze nie nadążają z dostawą węgla drzewnego, dlatego konieczne jest założenie nowych osad i sprowadzenie nowych kolonistów, którzy karczowali by las i produkowali węgiel drzewny. Zaplanowano więc założenie 20 kolonii, po 20 domów w każdej. Posesja kolonisty obejmowała dom oraz około 4,5 ha pola, do tego prawo wypasu bydła i wyrębu drewna na własne potrzeby. Ekonomicznie zagroda była tak zaprojektowana, że nie miała zapewniać utrzymania kolonisty z rolnictwa, kolonista na życie miał zarabiać wyrębem drewna dla huty żelaza. Koloniści do pierwszych kolonii przybyli z Frankonii, Hesji, Wirtembergii. Jednakże nie poradzili sobie z trudnymi warunkami klimatycznymi i pracy, więc szybko powędrowali dalej. Dlatego urzędnicy królewscy postanowili zmienić strategię. Co też opisuje architekt Johannes Reichel, który przeanalizował akta i korespondencję z tamtego czasu, znajdującą się do dziś w archiwum we Wrocławiu, i opisał w Oppelner Heimatkalender 1934, jak powstała kolonia Carmerau.
Jak powstał Spórok/Carmerau
Johannes Reichel pisze tak:
„Zwerbowani koloniści z Niemiec zachodnich nie wytrzymywali klimatu i ciężkiej pracy i dezerterowali. Po niepowodzeniach z zakładaniem kolonii w latach 1771-1772 urzędnicy królewscy podjęli nową strategię. Na ich miejsce postanowiono osadzić Górnoślązaków i Austriaków. Tak też np. kolonia Kreuzthal [Krzyżowa Dolina] została obsadzona ludźmi z okolicznych wsi a do Spóroka ściągnięto kolonistów ze Śląska Austriackiego (a dokładnie z okolic Karniowa).
Postanowiono w koloniach realizowanych od 1773 roku wybudować gotowe wioski i dopiero potem sprowadzać kolonistów do już gotowych domów.
18 stycznia 1773 roku sporządzono więc pismo dla lokalnego leśniczego ze zleceniem budowy kolonii w krasiejowskim lesie, roboczo nazywanej Sporne – od sporu granicznego prowadzonego z hrabią Colonną: „Królewska Wysokość łaskawie nakazała zbudowanie nowej wioski w tym roku w krasiejowskim rewirze leśnym. Ważnym jest, aby powstało należne miejsce na wybudowanie wioski, o ile możliwe w środku rewiru, w którym można odpowiednio wydzielić pola i łąki, co też zlecono łowczemu Hellerowi. Leśniczy Templer ma obowiązek Hellerowi wskazać okolicę. Wydzielenie wioski ma nastąpić wspólnie przez leśniczego Templera i łowczego Hellera oraz administratora Opolskiego Urzędu Królewskiego Senftlebena. Jak tylko Heller będzie gotowy z obmiarem, Templer ma obowiązek niezwłocznie oczyścić miejsce budowy. Wycięte drewno należy przeznaczyć na budowę domów, brakujące drewno należy w odpowiednim okresie ściąć. Templer postara się o cieślę, który wybuduje domy, jednakże umowy z nim zawrze z polecenia Królewskiej Izby. Jak tylko pogoda pozwoli, należy zadbać o zaopatrzenie w cegły do budowy murów, w tym celu należy znaleźć zasoby gliny w pobliżu. Najlepiej będzie do budowy murów ogniowych znaleźć wykonawcę w okolicy. Warunkiem głównym pozostaje to, że domy muszą być gotowe do początku sierpnia.”
Mapa kolonii Carmerau w Oppelner Heimatkalender 1934
I domy były gotowe. 22 lutego leśniczy informował, że łowczy Heller gotowy jest z obmiarem miejsca na budowę wioski oraz przesłał Izbie dwa kosztorysy: na dom w konstrukcji szkieletowej za 109 Talarów i na dom w konstrukcji z belek ciosanych za 94 talary. Drugi kosztorys odrzucono. Już pięć dni później przekazano pieniądze z kasy skarbu, a to „1000 talarów dla Templera jako zaliczka posłana pierwszym transportem pocztowym za pokwitowaniem”.
4 marca leśniczy informował o problemach w kwestii miejsca na budowę wioski z sąsiadującymi wioskami (chodziło o to, że na terenie przeznaczonym pod kolonie okoliczni mieszkańcy mieli prawa do wypasu bydła) i zaproponował inne miejsce. Wrocławska Izba zadecydowała jednakże krótko i zwięźle kilka dni później: „A więc niech Templer nie pozwoli sobie na zakłócenia w budowie przedsięwzięcia, ma tylko zapewnić, że zostanie zupełnie zakończone do początku sierpnia.”
Na terenie, który Templer wyznaczył alternatywnie, Izba jeszcze w tym samym roku wybudowała kolonię Münchhausen (Mnichus) z 20 domami. W poleceniu budowy kolonii Mnichus Izba poleciła Hellerowi „niezwłoczne udanie się do Krasiejowa i wskazanie sobie miejsca”.
Dnia 15 marca zawarto umowy z 4 cieślami, każdy miał wykonać 5 domów po 42 talary (za prace ciesielskie). W ten sam dzień przybyło pierwszych 7 rodzin, którym tak jak stały przekazano narzędzia do karczowania lasu.
A że były to rodziny z kobietami w zaawansowanej ciąży potwierdza wpis z księgi kościelnej! W połowie maja w przyszłej kolonii Carmerau było już 13 austriackich rodzin w ilości 50 osób. Jako że domy nie były gotowe, wybudowali sobie tymczasowe chaty.
Żyd z Kadłuba chciał dostarczyć materiał
Mistrz murarski otrzymał za wykonanie murów ogniowych i wypełnienie wykonanej przez cieśli konstrukcji szkieletowej 25 talarów. Dla każdej kolonii wykonano 4 studnie za 5 talarów każda. Szczególne trudności sprawiało pozyskanie słomy dla pokrycia dachu. 12 kwietnia leśniczy Templer informował, że oddelegowanych przez niego dwóch ludzi przez 3 dni bez powodzenia szukało słomy i trzciny. Tylko jeden Żyd z Kadłuba chciał dostarczyć materiał, ale żądał 200 talarów zaliczki. Jednakże Izba podziękowała i odmówiła. Jako że w roku 1773 istniał niedobór słomy, pokrycie dachu kosztowało 28 talarów (w roku 2022 – 3450 EURO lub 16.500 zł). Dlatego w tym roku zezwalano często na pokrycie dachu klepkami drewnianymi pod takim warunkiem, że jak tylko będzie możliwość, zastąpi się je pokryciem ze słomy. Preferowano dach kryty słomą, bowiem był on cieplejszy a klepki podczas pożaru od razu spadały. Pod koniec maja już 19 domów było gotowych a 22 lipca wszystkie 20, do których wprowadziły się 84 osoby, przeważnie Austriacy (z austriackiej części Śląska, z okolic Karniowa, co potwierdzają wpisy w księgach kościelnych).
Projekt domu w kolonii Tauenzinow, domy w Spóroku wyglądały prawdopodobnie identycznie. Oppelner Heimatkalender 1934
Dom w kolonii Tauenzinow. W ten sposób wyglądały wszystkie domy we wiosce. Dopiero w latach 1930tych zastąpiły je domy murowane.
Później rozpoczęta budowa Mnichusa została zakończona w październiku 1773. Jednakże budowa stodół się opóźniała. Koloniści mieli budowę stodół przejąć sami i dostali na to 15 talarów i za darmo drewno budowlane. Jako że koloniści na lata byli zajęci ciężką pracą karczowania lasu pod pola i łąki, budowa stodół wydawała im się niepotrzebna. Stodoły były im potrzebne dopiero, gdy mieli pole do uprawy. Ostatecznie stodoły zostały wybudowane przez państwo za pośrednictwem wykonawców. Stodoły miały rozmiar 9,15/7,00 metrów i zawierały oprócz gumna do młócenia zboża także sąsieki do jego przechowywania.
Stodoła w Spóroku, Helmigk, Oberschlesische Landbaukunst um 1800
W koloniach królewskich stodoły były zawsze budowane oddzielnie, zazwyczaj z tyłu zagrody, często także po drugiej stronie ulicy. W koloniach wybudowanych w roku 1771 domy stały prostopadle do ulicy, jako to było lokalnie w zwyczaju. W późniejszych koloniach domy i obory ustawione były równolegle do drogi. Król kładł szczególny nacisk na zieleń we wioskach. W roku 1774 leśniczy meldował, że w 3 koloniach posadził w alejach 1125 drzew: jesiony, klony i buki.
Koloniści nędznicy w walących się domach
Na prace związane z karczowaniem koloniści dostawali za morgę 5-20 talarów, odpowiednio do trudności terenu. Podczas budowy własnych i sąsiednich później zakładanych kolonii osadnicy byli angażowani przez leśniczego do prac pomocniczych, np. karczowania miejsca budowy wioski lub dostarczania materiału do budowy konstrukcji szkieletowej. Za wykonaną pracę otrzymywali do 4 groszy na dzień. Po za tym koloniści na lata musieli być zaopatrywani w zborze na chleb, przede wszystkim dla dzieci. Każdy kolonista dostawał 2 krowy. Mimo to żyli oni w większości wiosek w żałosnych warunkach. Szczególnie w Radomierowicach, które były często zalewane. W roku 1774 nadleśniczy Büttner pisał do Wrocławia do Izby: „Wśród kolonistów zapanował jeszcze większy głód, a ich żale i codzienne lamenty nie da się opisać słowami. Sam muszę przyznać, że mimo że pilnie wykonują prace karczowania, w szczególności podczas tak ciężkiej zimy nie są w stanie zapracować na chleb.” Izba od razu przekazała 500 talarów pomocy. Pomocne dla kolonii było by jednak wykonanie choćby części prac karczowania przez państwo. Jednakże koloniści przez lata byli zajęci karczowaniem zamiast uprawą pól, na których ziemia i tak była słabej jakości.
Co roku 15 sierpnia leśniczy mieli obowiązek sporządzenia zestawienia o stanie gotowych i budowanych kolonii i przesłania go do Wrocławia. Zestawienie zawierało stan budowli, ilość i pochodzenie osadników, wielkość pogłowia bydła oraz stan zaawansowania karczowania lasów pod pola uprawne i łąki. Na przesłane zestawienie w sierpniu 1773 Król odpowiedział: „Takie podoba mi się, ale musicie mi w nadchodzącym roku plany budowanych wiosek posłać, żebym mógł z wami to omówić, itd.”.
Po tym, jak Królowi mocą deklaracji z 26 sierpnia 1773, w której wyznacza kwotę 150 talarów za każdą zagrodę kolonijną wyposażoną w 8 mórg ziemi, zachęcić szlachtę do kolonizacji, państwo mogło tą działalność ograniczyć. Tak więc kolonie zaplanowane na 1775 rok przekazano całości szlachcie.
Mapa kolonii Carmerau
Karczowane w między czasie szło bardzo powolnie. Rewizja z roku 1776 wykazała, że starsze opolskie kolonie uzyskały tylko połowę gruntu przeznaczonego pod uprawy. Większość kolonii uzyskała pod uprawy dopiero ¼ lub 1/3 terenu. Kilka wiosek miało do wykarczowania 250-270 mórg z 320 do tego wyznaczonych, jak Derschau (Suchy Bór), Zedlitz (Grabice) i Karmerau (Spórok). Izba więc poczuła się zmuszona do wypłaty zaliczek w wysokości 15 talarów dla zagród, które miały wykarczowane pół lub mniej terenu.
W latach 1776-77 przychodziły z większości opolskich kolonii skargi, że kominy groziły zawaleniem. Przyczyną było prawdopodobnie mokre podłoże, na którym zbudowano domy. Fundament, który z braku kamieni polnych często był zbudowany z piasku i gruzu, tutaj oczywiście nie wystarczał. Pomocne by tu było tylko dokładne odwodnienie terenu, gdyż te kilka wykonanych rowów nie wystarczało. Usunięcie szkód w samym Podewils (Kały) i Zeidlitz (Grabice) kosztowało 2514 talarów.
Potiomkinowskie wioski
To, że kolonie nie były w najlepszym stanie, okazało się podczas podróży króla na Górny Śląsk w roku 1779. Starosta opolski miał obawy przed pokazaniem władcy kolonii Tempelhof (Niwki), gdyż tam zbudowano domy z belek ciosanych (co Król wyraźnie zabronił). Zatrzymanie się w Gräfenort (Grotowice) i Schulenburg (Walidrogi) nie wchodziło w rachubę, bo tamże odpadł tynk z domów. Wszystkie rozpoczęte budowy z belek ciosanych na trasie podróży Króla zostały tymczasowo usunięte. Mimo wszelkich środków ostrożności Król zgłaszał uwagi w piśmie z 23 maja 1779: „Jako że zauważyłem, że kolonia zwana Derschau koniecznie wymaga pomocy, rekomenduję wam niniejszym i polecam zapewnienie, że postaracie się o lepszy stan tej miejscowości”.
Żebranie i drukowanie pieniędzy jako pomysł na niedolę
Koloniści nie żyli w luksusach, wręcz przeciwnie, przede wszystkim ze względów warunki, w których przyszło im żyć. Ale należy zaznaczyć, że w wielu przypadkach byli sami sobie winni. Leśniczy Templer pisał w 1773 roku do Izby we Wrocławiu: „że koloniści z Tempelhof nie chcą się słuchać, włóczą się po wioskach i żebrzą, nie chcą budować swoich stodół, i nie chcą wykonywać zleconych im robót karczowania gruntu pod kolonię Carmerau”. Izba musiała grozić karą więzienia i wygnaniem z zagrody, aby przywrócić porządek. W Georgenberg (Bukowo) jeden kolonista wpadł na pomysł produkcji własnego pieniądza, aby poprawić swoje warunki ekonomiczne. Po upływie 10 lat zwolnienia z obciążeń (służba wojskowa, podatek gruntowy, szarwark), co niektóry kolonista po prostu zniknał.
Salomonowe rozwiązanie
Już od roku 1770 trwał spór Colonny z urzędem królewskim w Opolu o las między Kadłubem a Krasiejowem, nazwany potem „spornym”. Jak wspomniano wyżej, już 4 marca 1773 roku leśniczy informował o problemach w kwestii miejsca na budowę wioski, jednakże wrocławska Izba zadecydowała o kontynuacji. Jak sprawę rozwiązano, można wyczytać z nadania dziedzicznego (Erbverschreibung) pierwszej posesji kolonijnej dla Ignatza Weissa, gdzie można przeczytać, że
„Po tym, jak Królewska Izba Wojenna i Dominialna we Wrocławiu ustanowiła nową kolonię z 20toma posesjami w lesie krasiejowskim zwanym Sporne, której nadano nazwę Camerau, i obsadziła obcokrajowcami narodowości niemieckiej, podzielonej w wyniku recesu granicznego założonego przez hrabiego Colonnę w Strzelcach Opolskich dnia 9 listopada 1775 i potwierdzonego 10 lutego 1776 przez Królewską Izbę Wojenną i Dominialną, w ten sposób, że połowa posesji od numeru 1 do 10 przypadła dominium Strzelce Opolskie a druga połowa od numeru 11 do 20 Królewskiemu Urzędowi w Opolu, powołuje na kolonisty Ignatza Weissa z Karniowa z austriackiej części Śląska na posesję pod numerem 11”.
Pierwsza strona nadania dziedzicznego posesji numer 11 dla Ignatza Weissa. Cały dokument z transkrypcją w poprzednim wpisie.
Copia eines Erb-Verschreibungs-Briefes von der neuen Colonie Carmerau im Amte Oppeln.
Nachdem die von Einer Königl. Hochgerichtl. Krieges und Domainen Cammer zu Breslau, in dem Krascheower Forst und dessen Stallung Sporne genannt, etablirte neue Colonie von zwantzig Possessionen, welcher der Nahme Carmerau beygeleget und solche mit Ausländern deutscher Nation besezt worden, durch den mit dem Hoch-Reichs-Gräflich von Colonnaschen Dominio Gross. Strehlitz unterm 9ten November 1775 errichteten und den 10ten Februar 1776 von Einer Hochgerichtl. Königl. Krieges und Domainen Cammer zu Breslau confirmirten Gräntz-Recess dergestallt in Theilung gekommen, daß die Helfte der Possessionen von No. 1 bis 10 inclusive dem Dominio Gross Strehlitz, die zweyte Helfte aber von No. 11 bis 20 inclusive dem Königl. Amte Oppeln zugefallen, und dann der Ignatz Weiss aus dem Oesterreichischen Antheil von Schlesien von Jaegersdorf gebürtig auf der Stelle sub No. 11 zu einem Colonisten angenommen worden.
So wird demselben als ersten Acquirenten zu seiner Legitimation und Sicherheit von königlichen Amtswegen gegenwärtiger Schenckungs-Brief und Erb-Verschreibung folgender gestallt ertheilet:
1. Wird ihm Ignatz Weiss besagte Stelle No. 11 mit einem völlig ausgebauten Wohnhause und Stallung, nebst den freyen BauHoltze und einer baaren Beyhülfe von Fünfzehn Reichsthalern zu Erbauung einer Scheune, ingleichen mit den dazu ausgemessenen und angewiesenen Siebenzehen Morgen Magdebg. a 180. □R., 12. Morgen zu Acker nehmlich, 4 Morgen zu Wiesewachs und 1 Morgen zur Hof-Rehde und Gartenland
hierdurch und Krafft dieses, zu Erb, und eigenthümlichen Rechte zugetheilet, geschenckt und unentgeltlich dergestallt überlassen, daß er weder jezt noch künftig einiges Kaufgeld dafür zu bezahlen gehalten seyn, und damit als mit seinem wahren Erb, und Eigenthume zu schalten und zu walten, auch nach seinem Wohlgefallen, jedoch nicht ohne Vorbewusst und Genehmigung des Königl. Amtes Oppeln zu verkauffen, zu vertauschen und zu verpfänden, freye Macht und Gewallt haben solle.
2. So wie überhaupt das Amtliche Artheil der Colonie seine hinlängliche Huthung in dem Königlichen Amts-Forst angewiesen erhalten, also hat er Ignatz Weiss auch solche vor sich darin dergestallt frey und ohnentgeldlich zu geniessen, daß er und alle seine Nachkommen und Besitzer dieser Stelle befugt seyn sollen zwey Kühe und zwey Pferde oder zwey Zug-Ochsen in selbige einzutreiben ohne von dieser Anzahl jemals einigen Huthungs-Zinß abführen zu dürfen.
3. Da die Rodung der ihm zugetheilten Acker und Wiesen viel Zeit und Mühe erfordert, so ist demselben nicht nur Ein Morgen zum Anfange auf Königl. Kosten gerodet worden, sondern es werden ihm auch zu Rodung der übrigen 16 Morgen die er auf eigene Kosten zu besorgen hat, und wozu ihm blos die Geräthschafften an einem Grabscheite, Rodehacke, Holtz Axt und Säge geschenckt worden,
Acht Frey Jahre und zwar von Termino Trinitatis 1774 an bis dahin 1782 gerechnet, accordiret während welcher Zeit er seine Stelle und dazu gehörige Grundstücke ganz frey und ohne Abführung einiges Zinßes genießen soll.
Nach Verlauff dieses nehmlich der Acht Frey Jahre hingegen ist er schuldig und verbunden, exclusive des 1. Morgens zur Hof Rehde und Garten, welcher zinßfrey bleibet, von jedem der übrigen 16 Morgen Jährlich 3. ggr. als einen Grund Zins zu erlegen; und zwar unter folgenden Modalitaeten,
dass er von den 12 Morgen Acker die auf Königl. Amts. Grunde gelegen, den Zins mit ein RThler 12 ggr. an das Amt Oppeln von den 4 Morgen Wiesewachs hingegen, welche auf der dem Dominio Gross Strehlitz zugefallenen Seite liegen, den Betrag desselben jährlich mit zwölf guten Groschen an das dasige Rent-Amt entrichte, zu Termino Trinitatis 1783 damit den Anfang mache und so denn alljährlich damit continuire
4. Ist er Ignatz Weiß als ein Ausländer für sich und seine hieher nach Schlesien mitgebrachte Kinder von aller Werbung und Enrollierung frey, deßgleichen außergedachten Grund Zinßen nicht nur von den Landesherrlichen Abgaben an Steuern und an Nahrungs-Gelde von der Stelle /: nicht aber von derjenigen Profession, die er etwa treiben möchte / sondern auch von aller Fourage Lieferung an die Regimenter, Grasung und Einquartierung völlig eximiret und befreyet.
5. Ueberdies bleibet er nebst Weib und Kindern, so wie bisher freye Leuthe, dergestallt, daß weder Er noch Sie durch Acquisition dieser Colonie dem Amte Oppeln in diejenige Erb. Unterthänigkeit verfallen sollen, der andere aus dessen Jurisdiction angesessene Wirthe unterworfen sind; wenn er demnach mit der Zeit diese seine Possession, nachdem sie im Stand gesezt und nutzbar gemacht worden, verkauffen, und sich anderwärts in dem Königl. Preuß. Schlesien und der Grafschafft Glatz niederlassen wollte, so ist er keines weges schuldig, für sich oder die Seinigen einiges Loßlassungs-Geld, oder von seinem Vermögen einiges Abzugs-Geld zu bezahlen.
Nichts destoweniger aber, bleibt er dennoch, sowie alle nachfolgende Besitzer dieser Stelle, der Jurisdiction des Königl. Amtes Oppeln, als auf welcherer sein Domicilium hat, in allen Fällen unterworffen und muß sich dessen Verfügungen gehorsamlich submittiren.
Folglich ist er
6. bey etwanniger Veräußerung dieser Stelle, welche jedoch, wie hiemit ausdrücklich reserviret und verboten wird, an keinen unterthänigen Einländer geschehen soll, verbunden, solches dem Amte anzuzeigen und dessen Obrigkeitliche Genehmigung und Confirmation hierüber zu suchen, wiedrigenfalls der deshalb geschlossene Contract eoipso ungültig, null und nichtig seyn und keine Klage aus derselben statt finden soll.
Desgleichen muß er
7. bey jeder Veräußerung dieser Frey Stelle, sie geschehe durch Verkauff oder Tausch, von dem contrahirten Kauff-Quanto das Landübliche Laudemium a 10 Procent und das festgesezte Verreichgeld nehmlich drey Heller vom Reichsthaler: wie auch die sonst nach dem Sportul Reglement und der bisherigen darauf gegründeten Observanz zu entrichtende Gerichts-Gebühren an das Königl. Amt Oppeln ohne Wiederrede abführen und bezahlen.
Nichtweniger ist
8. in dem oballegirten Grenz-Recess festgesezzet worden, daß der Bier und Branntwein Verlag, auf der Colonie Carmerau wechselsweise ein Jahr um das andere von dem Königl. Amte Oppeln und dem Dominio Groß-Strehlitz genutzet werden soll; daher die ganze Colonie und jedes Individuum der selben mithin auch der Weiß schuldig und verbunden ist, sich darnach zu achten, und in den Jahren, welche dem Amtlichen Debit zugehören, das Bier und den Branntwein bey Vermeidung der darauf gesezten Strafe der Confiscation und Erlegung vier Rthl. vor jedes fremden Achtel Bier und Acht Silbergroschen für jedes Quart fremden Branntwein, sonst nirgendsher, als aus dem Amtlichen Brau und Branntwein Urbar zu Dembiehammer zu nehmen, wie er denn auch sein Mahlwerck in keinen fremden, sondern lediglich in Amtlichen Mühlen fördern und mahlen lassen muß, bey ebenmäßiger Strafe der Confiscation des Mehls und Bezahlung der doppelten Mahl-Metze.
9. Endlich ist er und alle nachfolgende Besitzer dieser Stelle, so wie jeder andere Einwohner dieser Colonie schuldig, statt der ihm auf immer und ewig erlassenen Frohn-Dienste und Robothen, für das Oppelnsche Forst-Amt und in specie für dasjenige Revier, in welchem die Colonie gelegen, Jährlich nach verflossenen Acht Frey Jahren Neun Klaftern Holtz ohnentgeldlich und ohne alle Wiederrede und Zwang einzuschlagen. Dagegen hat derselbe keine weitere Unterstützung, sie habe Nahmen wie sie wolle, auch in keinem Falle weder einige Remission noch freyes Bau, oder Brenn Holz zu gewärtigen, sondern solches muß nach der Forst Taxa erkaufft, und zur nothdürfftigen Consumtion des leztern jährlich aus den Hauen drey Klaftern Tannen, Fichten, Birken oder Weiß-Buchen Holtz gegen die Taxe genommen werden.
Zu mehrerer Urkunde und Festhaltung alles dessen, ist gegenwärtige Erb-Verschreibung unter Vordruckung des grössern Amts Siegels und unserer des dermaligen Amts Administratoris und Amts- Justitiarii Unterschrift ausgefertiget worden, und soll nach erfolgter allerhöchsten Confirmation Einer Königl. Hochgerichtlichen. Krieges, und Domainen-Cammer zu Breslau dem Ignatz Weiß zu seiner Legitimation und Achtung eingehändiget werden.
Sogeschehen. Schloß Oppeln den 7ten May 1776.
Königl. Preuß. Oppelnsches Domainen Amt
Senftleben Krieger.
Vorstehende von dem Königl. Domainen-Amte Oppeln unterm 7ten May. c. a. ausgefertigte Erb-Verschreibung für den Colonisten Ignatz Weiß über die demselben auf der in dem Krascheower Forst-Revier gedachten Amts etablirten Colonie Carmerau mit 12 Morgen zu Acker, vier Morgen zu Wiesewachs, und einen Morgen zur Hofrehde und Garten-Land erb- und eigenthümlich übergebene Stelle sub No. 11. wird in allen ihren Puncten und Clausuln von der Königl. Krieges und Domainen Cammer hiermit confirmiret und bestätiget.
Signatum Breslau, den 17ten Juni 1776.
Königl. Preuß. Breslauische Krieges- und Domainen Cammer.
v. Pfeil Reisel Bochno.
Confirmation der ErbVerschreibung für den Colonisten Ignatz Weiss über die Stelle sub No. 11 auf der Colonie Carmerau Amts Antheil, im Krascheower Revier.
Abschrift mit ihrem Original collationiret und von Wort zu Wort gleichlautend befunden worden. Solches wird hiermit pflichtmäßig attestiret.
Czyli jak wyglądała przysięga małżeństwa w Kadłubie 1793 roku.
Archiwum w Opolu skrywa ogrom nieodkrytych tajemnic. Podczas moich poszukiwań materiałów do publikacji o historii Spóroka, kolonii założonej w roku 1773, natknęłam się na protokół sporządzony przez kadłubskiego sołtysa w roku 1793. A tam przysięga małżeńska między panną z Kadłuba a kawalerem ze Spóroka o treści, która dziś dla nas wydaje się śmieszna, a kiedyś była po prostu praktyczna. Młoda ustala w jej treści podział majątku na wypadek śmierci któregoś z nich. Oto treść:
Akta Kadłuba należącego do hrabiego von Tenczina
dnia 29 października 1793
Stawili się przed tutejszym (w Kadłubie) sądem wiejskim kawaler Carl ślubny syn Ignatza Weissa (kolonisty z zagrody numer 11) z kolonii Carmerau (Spórok) jak też panna Marina ślubna córka Walka Klitza[Klyszcza] wolnego kmiota z Kadłuba należącego do hrabiego von Tenczina i zgłosili, że złożyli przysięgę małżeńską, jak poniżej:
Carl Weiss przysięga swojej małżonce całą swoją miłość i wierność aż do końca swojego życia, a gdyby przed jednym rokiem i jednym dniem zmarł, zapisuje jej całe swoje szaty ślubne i całe gospodarstwo (zagroda kolonisty numer 11 w Spóroku Królewskim, patrz mapa).
Panna młoda także przysięga miłość i wierność aż do śmierci, a w przypadku zgonu przed jednym rokiem i jednym dniem bez urodzenia dziedzica, zapisuje w spadku mężowi także szaty ślubne oraz swój udział dziedziczny w gospodarstwie ojca, czyli 3 florenów, 2 krowy i pierzyny.
Powyższe ślubowanie atestują: para młoda Carl Weiss i Marina Klitzin, sołtys Kadłuba Micholl Kalka, świadkowie Jasch Prweith i Barteg Sprantzel. Obok sołtys stawia ówczesną pieczęć Kadłuba, z grabiami i młotami w środku. Młoty, bo w Kadłubie działała wtedy huta z wysokim piecem, fryszerkami i młotownią.
Wszyscy podpisują się trzema krzyżykami, bo jeszcze nie potrafią pisać. Może ich dzieci potrafią już, bo szkoła w Kadłubie powstaje dopiero w 1804.
p.s.
Skryba spisujący oświadczenie miał widoczny problem z zapisywaniem śląskich miejscowości i nazwisk. Kadlub zapisał fonetycznie jako Kattlub, a także pomylił nazwisko panny młodej. Proboszcz z Rozmierzy we wpisie w księdze ślubów zapisał je poprawnie.
Na zdjęciu wpis w księdze ślubów z 17 listopada 1793: Carl Weiss bierze ślub z Marią Kleszcz córką Valentina Kleszcz
p.p.s.
Marianna Weiß umiera dwa lata później, 3 kwietnia 1795 podczas porodu.
Carl żeni się ponownie już 5 lipca 1795 z Marią Kollotzieczick z młyna na Barwinku.
Nie ma bardzie zmitologizowanego i zdogmatyzowanego wydarzenia w historii lokalnej Górnego Śląska niż konflikt w roku 1921, nazywany obecnie przez naukowców wojną polsko-niemiecką (prof. Kaczmarek).
Poniżej dokumenty źródłowe o tym, co się działo na linii frontu w okolicach Kadłuba w roku 1921.
Rok 1919
Powstaje Polska Organizacja Wojskowa Górnego Śląska – nadzorowana i współtworzona przez Oddział VI (późniejszy II) Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Była to organizacja konspiracyjna do walki nieregularnej, podjazdowej o odłączenie Górnego Śląska od Niemiec i przyłączenie do Polski. Organizacja ta powstała 11 stycznia 1919 w Katowicach. Była główną polską siłę zbrojną w powstaniach śląskich 1919–1921.
Liczba zaprzysiężonych członków Polskiej Organizacji Wojskowej w powiecie strzeleckim: 810.
źródło: Ryszard Kaczmarek, Powstania Śląskie 1919-1920-1921 Nieznana wojna polsko-niemiecka
***
W 1919 roku powstaje organizacja „Heimattreuer Oberschlesier e. V.“ (Wierni heimatowi Górnoślązacy). Organizacja gromadziła Górnoślązaków, którzy angażowali się w pozostanie Górnego Śląska w granicach Niemiec.
Raport wywiadowczy Polskiego Komitetu Plebiscytowego, sprawozdanie sytuacyjne z powiatu Strzeleckiego 1920 rok:
„Powiat strzelecki jest 75% polski, niewiele uświadomiony i obojętny, przeważnie rolniczy.
Organizacje bojowe: Istnieje w powiecie organizacja, do której należą ludzie V.H.O.S (Wierni Heimatowi Górnoślązacy) i leśniczy. Uzbrojenie powiatu dobre. Siła zorganizowana na powiat liczy około 900 ludzi. Powiatowym jest nauczyciel Langer lub hrabia Strachwitz.
Punktami oporu są:
Miasto Strzelce – 200 ludzi zorganizowanych
[…]
Piotrówka: Czysto niemiecka kolonia. Stawić może 100 ludzi. Posiadają karabin maszynowy
Gogolin: bojówka 40 chłopa
Kadłub – 20 uzbrojonych ludzi
Kolonowska: 10 Stosstrupplerów
Źródło: Archiwum Państwowe w Katowicach
Powyżej lista wrogów, prawdopodobnie sporządzona przez kogoś z miejscowości Kadłub lub okolicy, kto był członkiem POW.
Poniżej listy wypłaty żołdu dla powstańców z powiatu strzeleckiego (źródło archiwum wojskowe).
***
Niemiecki wywiad (Bundesarchiv) także był dobrze poinformowany. Szpiedzy z terenu powiatu strzeleckiego donosili, że Polacy rozpoczną walki w kwietniu, jak pogoda pozwoli. Rolnicy ewakuowali wartościowe bydło do Strzelec albo w okolice miasta. Ludność kupuje masowo broń.
Rok 1920
Kronika szkoły w Kadłubie,
Mayer, nauczyciel w Kadłubie, członek Heimattreue Oberschlesier (organizacja działająca na rzecz pozostania Górnego Śląska w granicach Niemiec), rok 1920:
„Bał się nasz lud przyznawać do kontaktów ze szkołą. Łatwo można było być podejrzanym, że jest się Niemcem. A co to znaczy u Polaków okazało się 6 lipca [1920]. Trzystu Polaków przybyło w świątecznym pochodzie, dowiadując się, kto jest Niemcem, gdzie jest szkoła, nauczyciel Meyer. Sołtysa i karczmarza Thomasa Mrohsa pobili prawie na śmierć, kupca Meiera całkiem na śmierć. Mrohs kandydował z ramienia Partii Niemieckiej do nowo wybranego zarządu gminy. Partia Niemiecka obsadziła w nim 10 miejsc, a Polacy 5.”
akt zgonu kupca Meiera zastrzelonego przez powstańców w 1921 roku
Transliteracja aktu:
Nr. 7
Krascheow, am 2. Februar 1923
Auf Grund der Mitteilung des Amtsgericht Oppeln vom 8. März 1921 wird heute eingetragen, daß der Kaufmann Adolf Meier, 44 Jahre alt, wohnhaft in Carmerau, Kreis Groß-Strehlitz, geboren in Carmerau, Kreis Oppeln, am 21. Januar 1877, verheiratet gewesen mit Martha geborene Dietrich, zu Königlich Carmerau im Lokal des Gastwirts Paul Bock am sechsten März des Jahres tausend neunhundert einundzwanzig von Insurgenten erschossen worden sei. Die genaue Zeit des Todes ist nicht ermittelt worden. Vorstehende 23 Druckworte gestrichen.
Der Standesbeamte Uliczka
Die Eintragung erfolgte mit Genehmigung der Aufsichtsbehörde. Diese Genehmigung ist erteil worden am 30. Januar 1923.
Der Standesbeamte Uliczka
***
20.3.1921 odbywa się plebiscyt na Górnym Śląsku. Wyniki głosowania w Kadłubie
Maj 1921
Kronika szkoły w Spóroku:
” 3 maja wybuchło w Polsce powstanie, które zmusiło nauczycieli do ucieczki. Carmerau było okupowane przez powstańców od 3 maja do 13 czerwca. Mieszkanie nauczyciela zostało doszczętnie splądrowane. Do dwóch pokoi wychodzących na ulicę wrzucono kilka granatów ręcznych. Z szafek w klasach skradziono lub zniszczono cały sprzęt szkolny. Naprawa kosztowała 20 tys. Zajęcia można było wznowić dopiero 9 grudnia 1921. Zatem od 3 maja do 9 grudnia dzieci nie miały zajęć.”
Kronika szkoły w Kadłubie, Mayer, nauczyciel w Kadłubie:
„Już następnego dnia przybył do mnie w czasie zajęć uczeń Kowalski, wychowanek polskiego przywódcy z wiadomością, że przybyli Polacy by mnie aresztować. Pożegnałem się z moją rodziną i poszedłem do lasu w ukrycie. Po drodze spotkałem uzbrojonych powstańców w rogatywkach, pytających o moje mieszkanie. W lesie ukrywało się nas wielu wiernych ojczyźnie mężczyzn. Jak horda wdarli się powstańcy do szkoły. Nauczyciel Karhan był w tym dniu u swoich teściów. Nauczyciel Hübner został wyciągnięty ze swego ukrycia – grożono mu rozstrzelaniem. Podobnie postąpiono z moją żoną i 2-letnim synem Hellmuthem. Postawiono ich wszystkich pod ścianą, mieli zdradzić miejsce mojego ukrycia i magazyn broni. Wieczorem zebraliśmy się w nadleśnictwie i postanowiliśmy próbować uciekać następnego dnia. Wkrótce po wyjściu zaskoczył nas ogień z karabinów maszynowych. W ogniu tym przebiegliśmy do oddalonego o dwa kilometry lasu. Na szczęście powstańcy byli złymi strzelcami. Również w lesie byliśmy często ostrzeliwani. Pojedynczo i grupkami przedarliśmy się do Ozimka. W moim mieszkaniu powybijano okna, zerwano podłogi, zbito obrazy. Książki i pisma podarto, wszystko zabrudzono ludzkim kałem. Tylko większe meble pozostały, ich odtransportowanie zaplanowano na później, przeszkodził temu Selbstschutz.”
***
Wspomnienia Jana Gomoła, członka Polskiej Organizacji Wojskowej z Grodziska
Powstaniec Piotr Puzik
Wspomnienia Piotra Puzika, rocznik 1900, urodzony w Kadłubie, członka Polskiej Organizacji Wojskowej:
Richter Piotr zginął pod Żyrową, został jednak pochowany w parafii Rozmierz.
***
4 maja do zagrody Friedricha Hoppe w Spóroku (niem. Carmerau, pow. strzelecki) wtargnęło 10 polskich insurgentów, między którymi został rozpoznany Joseph Anderwald z Szymiszowa. Złoczyńcy wywlekli wpierw żonę Franziskę a potem córkę gospodarza, którego nie zastali, z domu, po czym sromotnie je pobili. Kilka dni później bandyci ponownie nawiedzili gospodarstwo, aczkolwiek tym razem nie zastali nikogo, kobiety bowiem zdołały zawczasu uciec wraz z gospodarzem i skrywały się w pobliżu. Niezastawszy mieszkańców bandyci udali się do mieszkającej w pobliżu Marie Koy, szwagierki, u której obie kobiety się ukrywały. Grożąc jej pistoletem bandyci na próżno żądali, by wydała uciekinierów. Ale gdy kobieta nie wydała ukrywających się, mężczyźni zaczęli przeszukiwać jej gospodarstwo, niszcząc przy okazji drzwi, kradnąc lub niszcząc ubrania i odzież. Na koniec stłuczono jej talerze oraz uprowadzono bydło.
USC Grodzisko, akt zgonu: Richard Smiatek, 31 lat, młynarz z Jemielnicy, zginął w powstaniu dnia 6.6.1921 roku
USC Antoniów, jedyny akt zgonu z wyraźnym oznaczeniem przyczyny: Franz Dyga, 25 lat, urodzony w Schodni, zamieszkały w Hüttendorf, Ozimek, zginął 25 maja w Krośnicy w walce z powstańcami polskimi. Był prawdopodobnie członkiem Sebstschutzu, który zaatakował Borycz i który wspominają francuskie raporty pokazane poniżej.
księga zgonów parafii w Strzelcach Opolskich. W szpitalu umiera Theophil Paisdzior, który zginął pod Boryczą:
***
Linia walk w roku 1921.
***
Wypad powstańców na Krasiejów 11 maja. Lokalny Selbstschutz z Kadłuba, który stacjonował w Krasiejowskim lesie wyparł powstańców do Spóroka.
Raporty francuskiej komisji międzysojuszniczej (Archiwum w Opolu):
25 lipca 60 policjantów z Krasiejowa i Krzyżowej Doliny weszło do Grodziska, rozbroili gwardię komunalną i znęcali się nad mieszkańcami.
w Kadłubie wiadomo o stacjonowaniu 30-osobowego nieregularnego oddziału Niemców.
7 maja 1921 roku Krośnica została zajęta przez kompanię 4 baonu strzeleckiego pod dowództwem Karola Brandysa z Podgrupy ,,Bogdan”. Powstańcy wzięli do niewoli stacjonujący we wsi oddział SSOS. Od 9 do 13 maja 1921 roku powstańcy odparli nieudane niemieckie ataki. Najcięższe walki toczyły się 25 maja 1921 roku gdy wieś przechodziła z rąk do rąk.
W Suchym Dańcu w chwili wkroczenia oddziałów powstańczych ginie wiele osób.
Akta zgonu USC Izbicko:
Johann Hurek z Boryczy, lat 20, syn Mathiasa, zostaje zabity 26 maja przy słupie stodoły w swoim gospodarstwie przez powstańców strzałem z broni.
Jakob Kalla, lat 63, zostaje zabity w swoim mieszkaniu w Boryczy 6 czerwca przez uczestników powstania strzałem z broni.
Franz Smolorz, lat 19, z Suchodańca, syn Johanna Smolorza, zostaje zabity przez powstańców strzałem z broni 1 czerwca na terenie między Suchodańcem a Grodziskiem. Widnieje na liście wrogów wywiadu Polskiej Organizacji Wojskowej.
Michael Gawlik, lat 64, zabity przez polskich powstańców 1 czerwca w Suchodańcu. Widnieje na liście wrogów wywiadu Polskiej Organizacji Wojskowej.
Maximilian Zwierzina, lat 22, zamieszkały w Krośnicy, zastrzelony przez powstańców 26 maja w Krośnicy na własnym podwórku. Jego ojciec Paul, karczmarz w Krośnicy, widnieje na liście wrogów wywiadu Polskiej Organizacji Wojskowej.
Księga zgonów kościoła w Krasiejowie
11.5.21 pochówek, Johann Gryc, powstaniec
11.5.21 Johann Precjan, powstaniec
15.5.21 Willibald Mende, Selbstschutz
w lesie pod Knieją giną
2.6.21 Josef Koj
2.6.21 August Kotula
2.6.21 Paul Prukop
7.6.21 Johann Koj
7.6.21 August Pokora
w lesie Krasiejowskim 18 czerwca 21 giną Vinzent Suchanek, Franz Grabiec
17. sierpnia 1921 w lesie krasiejowskim znajdowane jest zmasakrowane ciało Augusta Gusnera. Guzner zniknął kilka tygodnie wcześniej. Dopiero w roku 1945 prowadzone jest dochodzenia i przesłuchiwani świadkowie.
27. sierpnia 1921 znaleziono w lesie w Schodni zwłoki Urbana Rajtora
1 września w lesie krasiejowskim II znaleziono zwłoki Franza Hasteroka i jego syna Vinzenta Hasterok
Dopiero w roku 1922 znajdowane jest w lesie w Dębiu ciało Juliusa Laskawietz, który był działaczem w Kółku Rolniczym.
Księga zmarłych parafii Szczedrzyk:
12.7.21 wyłącznie pochówek Juliusa Mlotek, 30 lat, zastrzelony
12.7.21 wyłącznie pochówek Augusta Krawczyk, 33 lat, zastrzelony
***
Sytuacja ludności 21. maja trudna, brak informacji, odcięci od świata. Kadłub i Rosmierz ma silne oddziały Heimattreuerów, które stawiają opór.
***
Archiwum Wojskowe
Archiwum Wojskowe udostępniło skany dokumentów Polskiej Organizacji Wojskowej, która koordynowała działania powstańców w roku 1921 na Śląsku. Na podstawie tych dokumentów, można zrekonstruować grozę tych kilku dni w czerwcu 1921.
Meldunek z 30 maja:
Przez Dziewkowice przechodzili powstańcy w sile jednej kompanii i zabrali od ludności tamtejszej gwałtem 8 wozów.
2 czerwca 1921
Kadłub zaatakowany przez Niemców, w sile 100 chłopa, ze stratami odparty.
13 czerwca poniedziałek po południu, Ryszka zeznaje, że w Spóroku wpadli do jego mieszkania Heimattreuerzy. Ryszki z żoną obili. Gromadzą się u Jana Meiera i planują dalsze gwałty. Anglicy w sprawie nic nie czynią, tylko przyjdą na skraj wioski i odjadą.
Meldunek z 15.6.21
W nocy Niemiecka Policja Plebiscytowa zajęła linię Kadłub Banatki Spórok, wśród nich byli mieszkańcy Kadłuba ubrani w mundury, jednego mieszkańca pobito, rozebrawszy go do naga i związawszy oczy,
14.6. o 10.00 opuścili Kadłub, gdyż podchodziła tam komisja angielska, maszerująca na Staniszcze Małe, w Spóroku komisja dokonała obdukcji pobitego Jana Kapitza.
14.06. Niemcy wysadzili w Banatkach drzewo, które upadło w poprzek drogi, tamując przejazd.
Mapa rozmieszczenia oddziałów powstańczych
W Banioku Niemców już nie było. W nocy z 14 na 15 czerwca w Staniszczach Małych uprowadzono 4 Polaków. Komisja stwierdziła, że tych czynów dokonały bandy rozbójników i nie będzie organizowanej obławy. Po sporządzeniu protokołów komisja pojechała do Opola.
W Fosowskim znajdują się Anglicy i Szkoci, nie mówią oni po niemiecku, wobec czego są tam oficerowie francuscy z 24 baonu – dowódca Cassanowa – którzy uspasabiają Anglików do Polaków przychylnie.
Od 14.06. w Banatkach i Kadłubie pojawiają się oddziały niemieckiej Policji Plebiscytowej wraz z bandami cywili, które dopuściły się następujących czynów:
14.06. o 3.30 banda napadła i zbiła Jaskuły i Wieczorka
O 11.00 zostali odparci przez straż obywatelską
O 7.30 napadli po raz trzeci, rozbroili straż obywatelską, broń zabrali i odprowadzili ze sobą jedną osobę
15.06.21
Godzina 3.30 ponownie napastowali Wieczorka, szukali Plocha, zabrali 3600 marek.
Przedtem codziennie zajeżdżają mniejsze lub większe oddziały od strony Krasiejowa i maltretują ludność polską, która ucieka w popłochu. Co dzień wieczorem rozpoczynają ostrzeliwanie wsi. W nocy z 19 na 20 zrabowali krowy Franciszkowi Hasterokowi.
Oddziały powstańcze stacjonowały w karczmie Wieczorka na Banatkach, który był działaczem polskim. Protokół z zatrzymania szpiega Emerlinga Ryszarda.
Wikipedia:
W dniu 5 lipca 1921 zawarto rozejm. Rząd polski oficjalnie odciął się od odpowiedzialności za powstanie. W dniu 12 sierpnia Rada Najwyższa obradowała w sprawie Górnego Śląska. W wyniku powstania Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku podjęła 12 października 1921 decyzję o korzystniejszym dla Polski podziale Górnego Śląska. Ostatecznie Komisja Międzysojusznicza zaleciła korzystne dla Polski rozwiązanie w sprawie Górnego Śląska, według którego obszar przyznany Polsce powiększony został do ok. 1/3 spornego terytorium. Polsce przypadło 50% hutnictwa i 76% kopalń węgla. Rada Ambasadorów zaakceptowała tę decyzję 20 października 1921. Miało to ogromne znaczenie dla gospodarczego bytu II Rzeczypospolitej. Cel powstania został w dużej mierze osiągnięty.
Drugiego października 1801 roku o godzinie 2 po południu w miejscowości Grodisko oddalonej 1 milę od Gross Strehlitz, na pruskim Śląsku, rodzi się Michael Mros, syn Adalberta, żołnierza, i Cathariny córki Simona Mrosa. Ksiądz Caspar Funke chrzci go imieniem Michael. Dziecko, podobnie jak rodzice, są poddanymi hrabiego von Tenczin, rezydującego na zamku w Schimischow.
Wpis chrztu Michaela w księdze kościelnej
Na początku 19. wieku, zasadniczo na Śląsku ziemia należała do króla, lokalnej szlachty lub kościoła. Właściciel ziemski dzielił swoją ziemię na gospodarstwa i przekazywał w użytkowanie poszczególnym rodzinom. One obrabiały ziemię, ale jednocześnie były zobowiązane do świadczenia na rzecz właściciela ziemskiego prac w jego majątku. Poddany właściciela ziemskiego był na kilka sposobów od niego zależny: płacił mu czynsz, wykonywał dla niego pracę, był przez niego nadzorowany (policja dominialna) i sądzony (sądy patrymonialne). Właściciel ziemski decydował o wielu sferach życia prywatnego, przykładowo wyrażał zgodę (lub nie) na ślub swojego poddanego lub wybór zawodu. Stopień poddaństwa w Prusach był różny, największy i najcięższy na Górnym Śląsku. Z tego powodu sytuacja górnośląskiej ludności wiejskiej w skali całych Prus była najgorsza. Większość miała obowiązek odpracowania pańszczyzny u właściciela ziemskiego, mogło to być nawet 5,5 dnia na tydzień. Dopiero zagrodnik, posiadający gospodarstwo i trochę pola, albo kmiot, posiadający co najmniej 14h, potrafił z posiadanej ziemi utrzymać rodzinę i zatrudnić pachołka do odrabiania pańszczyzny. W Grodisku w roku 1750 było tylko 6 kmiotów i 36 zagrodników i chałupników (posiadali chałupę bez pola).
Grodisko rok 1750
Śląsk – najbardziej zacofany region Prus
Uwłaszczenie na pruskim Śląsku było procesem bardzo długim i spotykającym opór szlachty. Zaczęło się w roku 1807 ustawą znoszącą poddaństwo osobiste. W ramach kolejnych edyktów, np. z 1811 roku, kmiot czy zagrodnik mógł otrzymać ziemię dotąd użytkowaną wraz z równoczesnym przekształceniem pańszczyzny na czynsz lub zniesieniem jej za spłatą większej sumy. Jednakże na Śląsku ten wykup przebiegał bardzo opieszale i na niekorzystnych dla ludności wiejskiej warunkach. Bogaty chłop potrafił szybko spłacić właściciela ziemskiego, biedny chałupnik już nie, musiał odstąpić część przejmowanego gospodarstwa lub był zmuszony w ramach spłaty do świadczenia pracy na rzecz właściciela ziemskiego, co uniemożliwiało mu pracę utrzymującą własną rodzinę. Ostatnie umowy przeniesienia własności ziemi użytkowanej przez chłopów za odszkodowaniem w miejscowości Kadlub zawarte zostały z grafem Strachwitzem dopiero w roku 1851, a to w wyniku uchwalenia w 1850 roku edyktu znoszącego szereg uprawnień dworu z mocy prawa bez odszkodowania!
Grodisko 1827 – na przeciw kościoła budynki majątku, na rzecz którego mieszkańcy świadczyli pańszczyznę
Księgi kościelne mówią, że w 1816 roku ojciec Michaela, Adalbert, jest sołtysem i wolnym zagrodnikiem (wolny, gdyż otrzymał już ziemię na własność i zwolniono go z powinności na rzecz dworu). Może stąd wzięło się u Michaela zaangażowanie polityczne. A może także z powodu drastycznego zaniedbania śląskiej ludności wiejskiej i zaniechań rządzącej szlachty w realizowaniu koniecznych reform.
Rewolucja
Fatalna sytuacja społeczna, zaniechanie wprowadzenia koniecznych reform, bieda, złe zbiory, powodzie i epidemia tyfusu w roku 1847 doprowadziły do protestów i zamieszek w całych Prusach, także na Śląsku. Protesty objęły wszystkie warstwy społeczne. Śląscy chłopi zaczęli się politycznie organizować, zaniechali w wielu miejscach wykonywania powinności na rzecz właściciela ziemskiego, przeszli wręcz do zniszczeń. Żądali głośno zniesienia przywilejów ziemiaństwa.
Zmuszony protestami król zgodził się na ogłoszenie pierwszych wyborów: ogólnych, bezpośrednich i równych. Aktywne prawo wyborcze mieli mężczyźni, starsi niż 24 lata, nie pobierający zasiłków dla biedoty. Zadaniem zgromadzenia narodowego było wypracowanie konstytucji Królestwa Prus.
Pierwsze wolne wybory
Dariusz Zalega pisze na profilu https://www.facebook.com/slaskzbuntowany: „W maju 1848 roku odbyły się wybory. Korespondent „Schlesische Zeitung” donosił, że w Gogolinie „gminy wybierały przeważnie tego rolnika czy zagrodnika, który występował z najbezczelniejszymi żądaniami wobec dworu”. W okręgu wyborczym Strzelce Wielkie (Opolskie) kandydujący na posła hrabia Renard otrzymał tylko jeden głos! W powiecie raciborskim rzeźnik Chrószcz w wyborach ścisłych pokonał księcia Lichnowskiego.
Wśród 24 posłów z Górnego Śląska do Berlina większość była chłopami i rzemieślnikami, a tylko 7 przedstawicielami szlachty i zamożnych mieszczan. Górnoślązacy znaleźli się na lewicy domagającej się reform społecznych i demokratycznych.”
Kandydatem, który tak miażdżąco wygrał z hrabię Renardem w okręgu obejmującym powiat strzelecki i lubliniecki był Michael Mros, wolny zagrodnik z Grodiska.
Rycina przedstawiająca członków Zgromadzenia. Gdzieś na niej musi być Michael Mros
Mros zamieszkał w Berlinie pod adresem Neue Friedrichstrasse 57 w najstarszej części miasta. Jak głosował Mros? Zasadniczo tak, jak lewicowa frakcja w zgromadzeniu. W pierwszej zasadniczej dyskusji głosował za uznaniem suwerennego prawa ludu do rewolucji. Głosował też za opracowaniem projektu konstytucji przez specjalnie do tego powołaną komisję. Głosował za zniesieniem bez odszkodowania prawa do polowania przysługującego dotychczas wyłącznie właścicielowi ziemskiemu, nowe uchwalone prawo zezwalało każdemu polowanie na własnej ziemi. W kwestii brzmienia nowej konstytucji głosował za zniesieniem stanu szlacheckiego, za zakazem posługiwania się publicznie tytułami szlacheckimi, za wprowadzeniem akapitu, że konstytucja została uchwalona przez przedstawicieli ludu, za wykreśleniem z konstytucji powołania na Boga. Jednym z najczęściej w polskim piśmiennictwie omawianych głosowań, w których Mros wziął udział, była debata o reorganizacji narodowej Poznania. Debata dotyczyła podziału prowincji na część niemiecką i polską oraz stopnia uniezależnienia części polskiej od Prus. Szczególnie lewicowe frakcje w niemieckim zgromadzeniu, a z nimi Michael Mros, głosowały za niezależnością Poznania. Sympatyzujący z Rosją król i niektórzy jego ministrowie, obawiali się natomiast, że sprowokuje to Rosję do wojny. W dyskusji pojawiały się głosy, że z militarnego punktu widzenia lepiej nie pozwalać uniezależniać się Polakom, i rozbudowywać niemieckie pozycje na wschodzie w ramach ochrony wschodniej flanki, zamiast ufać w tym względzie samodzielnej ale słabej Polsce.
Tabela z wynikiem głosowania Michaela Mrosa (1 – za, 0 – przeciw, a -nieobecny)
Zgromadzenie nie ograniczało się tylko do obrad i głosowań. Napływały do niego petycje odnośnie brzmienia zapisów konstytucji. Wpłynęło ich ponad 6000. Do ich rozpatrywania zgromadzenie zmuszone zostało powołać specjalną komisję.
Archiwa zawierają zestawienia zgłaszanych petycji, poniżej te, które Mros złożył w imieniu swoich wyborców. Treść petycji pokazuje, z jakimi problemami borykała się wtedy ludność wiejska, czyli przede wszystkim źle realizowane edykty odnośnie uwłaszczenia i nadmierne i nadużywane przywileje ziemiaństwa.
Gmina Grodisko, Kalinowitz, Borowian i Keltsch, Alt-Ujest, Warmuntowitz, Karlsthal, Kalinow za pośrednictwem radnego Mrosa wnioskowała o zniesienie podatku od sądu patrymonialnego (sądownictwo sprawowane przez właściciela ziemskiego, któremu podlegali chłopi, będący jego poddanymi), reformę samorządową i praw feudalnych, zniesienie sądu patrymonialnego, zmniejszenie podatków, ustalenie wynagrodzenia dla duchownych.
Koloniści z miejscowości Petersgrätz (dziś Piotrówka) za pośrednictwem radnego Mrosa składali wniosek o zmniejszenie podatku od dzierżawy dziedzicznej (dzierżawa przez chłopa majątku właściciela ziemskiego) i rozdział gruntów leśnych.
Gmina Himmelwitz wnioskowała o zniesienie podatku od sądu patrymonialnego i rewizję spłat.
Gmina Liebenhain za pośrednictwem radnego Mrosa składała wniosek o regulację obniżki podatku od dzierżawy dziedzicznej i rozdział gruntów leśnych.
Gmina Wysoka o rewizję wykupu dzierżawy dziedzicznej, zniesienie laudemium (podatek od przeniesienia własności dzierżawy dziedzicznej) oraz zmniejszenie podatków.
Zagrodnicy świadczący pańszczyznę z gmin Grabow i Suchau o przekazanie im zajmowanych przez nich parceli na własność.
Gmina Adamowitz za pośrednictwem posła Mrosa prosiła o przekazanie zagrodnikom świadczącym pańszczyznę zajmowanych parceli, zniesienie laudemium i zmniejszenie podatku klasowego, zniesienie mesznego (opłaty dla kościoła) i podział gruntów leśnych.
Wolny rolnik Lotalla z Kalinowitz za pośrednictwem radnego Mrosa prosi o zwrot roli zatrzymanej przez dwór w związku z zaleganiem ze spłatą laudemium.
Rolnik Jonczyk z Alt-Ujesd skarżył się za pośrednictwem posła Mrosa na zabranie mu gospodarstwa w toku wykupu dzierżawy dziedzicznej.
Właściciel na wolnym majątku Gordziel za pośrednictwem posła Mrosa prosił o zwrot ziemi, którą musiał oddać właścicielowi ziemskiemu w toku wykupu dzierżawy dziedzicznej.
Hettwich z Nakel w imieniu chłopów z Rosmierzy, Rozmierki i Suchej za pośrednictwem posła Mrosa prosił o zwrot gruntów zagarniętych przez dwór.
Petycje zgłaszane przez Mrosa
Powyżej przytoczono dokumentację działalności Michaela Mrosa znajdującą się w archiwum w Berlinie. Są też inne źródła, które należy wspomnieć. Najsławniejszym (niekoniecznie najrzetelniejszym) był Gustav Freytag – urodzony w Kluczborku powieściopisarz i felietonista. W 1848 roku opublikował on dwa listy „do wolnego zagrodnika Michaela Mrossa”. Obraz szkicowany przez Freytaga jest – łagodnie mówiąc – niekorzystny. Według Freytaga, Mros ma być niedouczonym, nierozgarniętym wasserpolakiem, nie mówiącym po niemiecku, ale nienawidzącym Polaków. Opinia krążąca po okolicy ma być też nienajlepsza. Rzekomo ma być Mros uparty, kłótliwy i największym awanturnikiem w okolicy. Ma być także przeciwnikiem króla i monarchii, gdyż król już niejednego grosza go pozbawił. Freytag zarzuca Mrosowi, że jest zwolennikiem wolności dla każdego bez wyjątku, wolności pracy a także, o zgrozo, powszechnego prawa do zbierania leżaniny (suche drewno leżące na gruncie) drewna w „pańskim lesie”. Zarzuca mu, że jest za emancypacją żydów. Stwierdza, że nie lubi on Polaków, co jest „starą odrazą polskich Górnoślązaków”. Freytag zadaje retoryczne pytanie, co Mros myśli o reorganizacji Wiekopolski w Prusach. Przecież rzekomo służył w Wielkopolsce jako żołnierz. Freytag w swoich pracach obwinia kler i śląskich włościan za to, przez braki w wspieraniu edukacji ludności wiejskiej, do parlamentu dostają się tacy niedouczeni Górnoślązacy jak Mros i inni.
W swoich tekstach Freytag krytykuje zasadę wyborów pośrednich (za pośrednictwem elektorów), wskazując Mrosa jako niepożądany wynik takiego systemu. Artykułuję także poczucie wyższości mieszczaństwa, do którego on sam się zaliczał, nad niewykształconymi warstwami niższymi, przede wszystkim górnośląskimi rolnikami. Ten brak wykształcenia i brak integracji dyskwalifikuje ich wg Freytaga do pełnienia funkcji politycznych. Jest sceptyczny co do równych i powszechnych wyborów, odmawiając dolnym warstwom społeczeństwa intelektualnych zdolności do wyboru właściwego przedstawiciela. To zdanie jest identyczne z ówczesną liberalną większością, która uważała, że niewykształcona większość ludu nie posiada zdolności decydowania o dobru ogółu.
Nie wiemy, czy Freytag osobiście poznał Michaela Mrosa. Możliwe, że swoje informacje czerpał z drugiej ręki, gdyż w Strzelcach w tym czasie mieszka jego brat Reinhold, asesor sądowy. 14 kwietnia 1848 Freytag przebywa nawet w Strzelcach, gdyż jest świadkiem na ślubie swojego brata.
Freytag był przeciwnikiem politycznym Mrosa, optował za zachowaniem monarchii i przywilejów szlachty. Trudno dziś ocenić, czy rysowany przez niego obraz był prawdziwy, czy tylko narzędziem walki politycznej. A walka wyborcza musiała być wtedy zażarta, każdy chwyt był dozwolony. Pokazuje to poniższy przykład.
Wół z immunitetem
Podczas obrad w Berlinie wół Mrosa wszedł na pole majątku w Rosmierce, należącego do Strachwitza, i został zarekwirowany przez tamtejszego dzierżawcę Jaschkowitza. Mros napisał do policji dominialnej (leżącej w gestii właściciela ziemskiego), żeby zawiesić rozpatrzenie odszkodowania, aż do jego powrotu. A to z tego powodu, że on i jego majątek na czas obrad posiada immunitet. Nie wiemy, co zadecydował Dilla, administrator policji dominialnej w Stubendorf, ale co wiemy na pewno, to to, że od razu opublikował list Mrosa w największej śląskiej gazecie – Schlesische Zeitung, jako dowód niewielkiej inteligencji autora. Można się domyślić, że list kazał opublikować właściciel ziemski Strachwitz, jako zwolennik zachowania przywilejów szlachty, aby Mrosowi zaszkodzić.
Można się też domyślić, że szlachta była przerażona postulatami zgłaszanymi przez Michaela Mrosa. Z przywilejów wynikała wtedy jej cała władza nad poddanymi oraz majątek.
Hrabia Renard po przegranych wyborach obraził się niemiłosiernie na swoich poddanych. Petycje poddanych odsyłał ze złośliwą uwagą, że mają się zwracać ze sprawami do tych, na których głosowali.
Ostatecznie rewolucja upada. Liberalny projekt konstytucji zostaje odrzucony, król narzuca swoje rozwiązanie. Sytuacja chłopów wraca do stanu sprzed 1848 roku, a wręcz się pogarsza. Robotnicy rolni na Śląsku, a także w okręgu przemysłowym, znajdują się w tym czasie na końcu skali dochodów w Prusach. Aby wykluczyć ponowne dostanie się członków niższych warstw do parlamentu, przez kolejnymi wyborami wprowadzono ordynację klasową. Kandydatów dzielono na trzy klasy wg wielkości płaconych podatków, głosy na kandydata z najwyższej klasy miały wyższą wagę. Tak też wyeliminowano lub zmniejszono ilość chłopów w parlamencie na korzyść bogatych magnatów. W interesie magnaterii nie leżały reformy, gdyż przedrewolucyjny status przynosił im korzyści: przywileje i tanią siłę roboczą, czy to na roli czy w kopalni. Ubóstwo i zacofanie Śląska rosło, jednocześnie rosły majątki magnatów. Kilkadziesiąt lat później Śląsk miał najbogatszych przemysłowców i najbiedniejszy proletariat w Prusach. Jak to wszystko się skończyło, to już inna historia.
Jak bardzo królewska wersja konstytucji zachowująca status quo cieszyła konserwatystów, pokazuje doniesienie z Schlesische Zeitung z 13 grudnia 1848: „11 grudnia w Strzelcach Wielkich odbyła się uroczysta iluminacja i parada z pochodniami w związku z uchwaleniem Konstytucji. Pochód uświetniło dodatkowo Bractwo Kurkowe za pomocą muzyki i sztandarów. Pochód przeszedł wokół ratusza, zatrzymał się pod jego portalem głównym, gdzie przewodniczący rady Reichel wygłosił przemówienie o przesłankach uroczystości. Tłum następnie wiwatował trzy razy: „Niech żyje król!”. […] A co do byłego deputowanego powiatu, wolnego zagrodnika Mroßa z Grodziska, po jego powrocie z Berlina został przywitany przez mieszkańców swojej wioski w sposób nieprzyjazny, w wyniku czego udał się na obdukcję do chirurga powiatowego, aby móc wnieść skargę.”
Prolog
Michael Mros z pierwszą żoną Franciską Urbanczyk z Oschieka miał 9 dzieci, z drugą Susanną Hadrion z Jendrin 3. Wielu jego potomków do dziś mieszka w Gordzisku i okolicy.
Pewnego dnia w czasie wojny pod gospodą w Kadłubie pojawił człowiek mówiący po polsku, twierdzący że jest domokrążcą i że sprzedaje opony do rowerów. Kaczmourz Peter Mross był bardzo kontaktową osobą, mówił też po polsku, rozpoczął więc z nim rozmowę. Szybko wyczuł, że przybysz coś ukrywa. Okazało się po dłuższej rozmowie, że mężczyzna ucieka przed Gestapo i szuka schronienia.
Kaczmourz ukrył więc mężczyznę. A że gospoda ma kilka ciemnych i głębokich piwnic oraz przepastne strychy – ukrył go w domu. Mężczyzna ten pochodził z Sosnowca i nazywał się Roman Kuśmierski.
Nawet Gestapo przeszukujące wkrótce dom, go nie odkryło. Gestapo robiło wtedy często rewizję w gospodzie i masarni, sprawdzając, czy nie wykonuje się zabronionych wtedy ubojów własnych i czy masourz nie handluje na czarno. Kuśmierski wkrótce ucieka dalej, zostaje jednak aresztowany, o czym mówią jego wspomnienia. Jest torturowany przez Gestapo w więzieniu w Mysłowicach, następnie przeniesiony do Gross Rosen i Mauthausen.
Nagle krótko po zakończeniu wojny, gdy Kadłub znalazł się w granicach państwa polskiego, podjeżdża pod gospodę luksusowy Landauer, a w nim Roman Kuśmierski z towarzyszącą mu Niemką u boku. Mówi, że jest szefem Urzędu Bezpieczeństwa w Lądku-Zdroju. Mówi: „Pjetrze, jakby ci się krzywda działa, to daj znać”. No to żona Petra, Johanna, mówi Kuśmierskiemu, że jej brat przetrzymywany jest w więzieniu w Strzelcach. Kuśmierski biegnie do Petra, i krzyczy: „ty śpisz a twój szwagier uwięziony!”. Od razu jadą obaj do Strzelec i natychmiast uwalniają szwagra.
Peter Mross miał chyba sentyment do uciekinierów. Zaraz po wojnie bowiem ukrywa z dwa lata właściciela cegielni w Krasiejowie, Gawlika. Ale po tym, jak w jednym z pokoi gospody kwateruje się milicjant, Gawlik ucieka dalej.
Na zdjęciu glejt wystawiony przez Kuśmierskiego na wypadek jakiś problemów oraz legitymacja Petra Mrossa uprawniająca do handlu bydłem.
P.S.
Dnia 10.03.2022 dotarła wiadomość z obozu Gross Rosen o wynikach kwerendy dotyczącej Romana Kuśmierskiego:
” […] po przeprowadzeniu kwerendy w zasobie archiwum Muzeum Gross-Rosen informujemy:
Roman Kuśmierski syn Walentego urodził się 09. 08. 1925 roku w Dąbrowie Górniczej.
W dokumentach występują różne dane dotyczące jego dziejów w okresie II wojny światowej:
MGR-A; sygn. 5011/DP-A- ankieta byłego więźnia – aresztowany 15.03.1941 roku za przynależność do AK.
Przebywał w KL Mauthausen.
W KL Gross-Rosen osadzony 06.03.1942 roku numer 30567; pracował w kamieniołomach.
Przebywał w filiach Landeshut do 05. 05. 1945 roku; w trakcie ewakuacji dotarł do Libau.
MGR-A; sygn. 125/L. 45716/MF- pismo PCK w Warszawie– aresztowany 06. 03. 1942 roku.
W KL Gross-Rosen osadzony 19. 04. 1944 roku ( ta data raczej jest właściwa ponieważ według Chronologii transportów i numeracji więźniów KL Gross-Rosen numer 30567 został wydany więźniowi przybyłemu transportem z Radomia, Kielc i Częstochowy).
W roku 1730 Kadlub jest jeszcze osadą w zalesionej i bagnistej dolinie silnie meandrującej rzeki Jemielnicy – co pokazuje mapa powyżej. Gdzie okiem sięgnąć – czerwonawe błoto. Błoto to jednak okazuje się być naszym złotem. Bo w tym błocie jest ruda żelaza, którą można przetopić na stal. Wiedzieli o tym już germańscy hutnicy, którzy 2000 lat temu w dolinie rzeki Jemielnicy założyli osady hutnicze i produkowali broń na potrzeby wojen z Cesarstwem Rzymskim – zostawiając pokłady żużla, które w latach 1970tych odkryją w Kadłubie archeolodzy. Ale to już inna historia.
Setki lat żelazo przetapiane było w prymitywnych piecach dymarkowych. Na zdjęciu ostatni piec dymarkowy na Górnym Śląsku pracujący w Tworogu do około 1790 roku, należący do hrabiego Colonna.
Pierwsza wzmianka o takim piecu w Kadłubie pochodzi z 1558 roku, kiedy to hrabia Borinski von Nostropitz posiada w Boryczy hutę żelaza, którą wkrótce przeniesie do Kadłuba.
Jednakże prawdziwą rewolucją będzie wybudowanie w Kadłubie wysokiego pieca, który pozwala na produkcję stali na przemysłową skalę. Skąd przyszła technologia wysokiego pieca. Tu pewne wskazówki dają księgi kościelne, które wspominają, że w latach 1740-1763 mistrzem hutniczym był Jacob Anderwald ze Styrii, regionu, który w 17 wieku był centrum technologicznym Europy, jeżeli chodzi o produkcję stali.
model pieca na węgiel drzewny ze Styrii o. 1800 roku, źródło Technisches Museum Wien
Pierwsze wysokie piece nie były tak duże, jak obecne. Ten Kadłubski w 1718 roku miał prawdopodobnie wysokość około 6 metrów i podstawę o długości 3m.
Jak wyglądał nasz zakład produkcji żelaza?
Pierwszym ważnym budynkiem był budynek namiarowania, czyli przygotowywania wsadu do pieca. Ważono tam składniki według ścisłej receptury. Najważniejszym był jednak piec. W szczycie pieca znajdowała się gardziel, do której prowadziła rampa, po której pracownicy transportowali i warstwami wsypywali składniki wsadu: rudę żelaza zbieraną z kadłubskich pól, węgiel drzewny wypalany przez lokalnych węglarzy oraz kamień wapienny, sprowadzany np. z Kamienia Śląskiego. Dodatek wapnia miał za zadanie, że ziemia, będąca składnikiem rudy żelaza, w chwili wytopu zbrylała się do postaci żużla. U dołu pieca znajdował się gar, gdzie zbierało się stopione żelazo, które było po wytopieniu spuszczane. Obok otworu do spustu surówki żelaza znajdował otwór, przez który miechy napędzane kołem wodnym w Jemielniczance wtłaczały powietrze, konieczne do uzyskania odpowiedniej temperatury wytopu. Spust następował do tzw. łoża rozlewniczego, czyli wgłębień uformowanych z piasku, do których spływała spuszczana surówka i zastygała w kawałki metalu (kęsiska), przeznaczone do dalszej obróbki. Uzyskana surówka była jednakże krucha, ze względu na zawartość węgla, i należało ją dalej obrobić. Do tego celu służyły fryszerki, czyli piece, gdzie surówkę wielkopiecową nadtapiano i nadmuchiwano powietrzem za pomocą miechów napędzanych kołem wodnym, co powodowało wypalanie węgla. Kadłubski zakład posiadał także młot napędzany kołem wodnym, gdzie kowale wykuwali stal do postaci prętów, które można było już sprzedać.
młot w zabytkowej kuźnicy w Zagwiździu
Mała ale przemysłowa
Mimo że mapy pokazują w roku 1730 Kadłub jako osadę leśną, nasza miejscowość miała wtedy stricte przemysłowy charakter. Pokazuje to kataster karoliński z 1723 roku, czyli spis mieszkańców i podatki, które muszą płacić.
Na 20 podatników, 1 był sołtysem (Adalbert Knap), 3 zagrodników wolnych (Peter Steindor, Barthel Klischt vel Klyszcz, Balzer Kalla), 3 chałupników (George Pasterak vel Pasternok, Blasius Schwietz, Jochem Jochemczik), 4 węglarzy (Paul Purda, Michael Glick, Thomas Schawel, Martin Kalla), 4 wytapiaczy (Mathias Spaleck, Andreas Duda, Johann Brandela, Mathias Piessa), 3 kowali (Johann Bomba, Johann Koziel, Johann Kuczmann – który w księgach kościelnych widnieje jako mistrz hutniczy), Greger Kolodziejczick karczmarz i George Zulka młynarz.
Czyli 11 mieszkańców pracowało na rzecz huty, nie było ani jednego kmiota, co może świadczyć o tym, że nie było jeszcze wystarczająco dużo wykarczowanych pól wokół huty.
Mimo małych rozmiarów, w Kadłubie musiał być spory ruch w związku z transportem wyrobów czy dostawą materiału wsadowego. Bowiem już z roku 1708 istnieje wzmianka, że w Kadłubie jest karczma, którą Heinrich von Peterswald sprzedaje Dorothei Kolodziejczyk. Patrz wpis poprzedni tutaj
Jak działała huta w Kadłubie?
Najpierw konieczne było przygotowanie lub sprowadzenie materiału wsadowego. Kopaczee kopali na okolicznych bagnach rudę darniową lub później rudę żelaza z Tarnowskich Gór, węglarze produkowali węgiel drzewny. Do oczyszczenia wytopu dodawało się do wsadu piecowego kamienie wapienne, które były dostarczane przez okolicznych chłopów. Dowodem tego jest dokument z 1803 roku mówiący o ugodzie pomiędzy Johannem Grafem von Tenczin a wolnymi chłopami z ówczesnej miejscowości Rosmierz. Paragraf 15. tejże ugody mówił, że każdy chłop miał obowiązek zabrać z Kadłuba 3 sztuki suchego drewna na stemple, o długości siedmiu i pół łokcia ( 1 łokieć = ok. 600mm; miara ta obowiązywała Prusach do zjednoczenia Niemiec w 1871 roku) i dostarczyć do Tarnowskich Gór. Tam miał załadować dwa kubły rudy i dostarczyć do wysokiego pieca w Kadłubie. Chłop otrzymywał zapłatę jak za trzy dni robocze. Paragraf 16. ugody mówił, że chłopi w miesiącu czerwcu i lipcu musieli z rana nazbierać 2 kubły kamieni wapiennych i zawieźć po południu do Kadłuba. W pozostałych 10 miesiącach trzy kubły.
Wysoki piec działał w sposób ciągły. W jego 150 letniej historii pracowało przy nim średnio 20 robotników. Zespołem kierował mistrz hutniczy, sprawy księgowe prowadził sekretarz. Czasami wspominany jest też mistrz fryszerski. W zakładzie pracowali także kowale, którzy na młocie obrabiali uzyskaną surówkę żelaza do postaci prętów i innych wyrobów. Zakład zatrudniał także wielu pomocników. Ważnym elementem produkcji był węgiel drzewny. Całe rzesze węglarzy wycinały więc pobliskie lasy i przerabiały drewno w mielerzach na węgiel drzewny.
Jaka była wydajność naszej huty? Pokazuje to statystyka Carnalla z 1855 roku:
Huta Malapane produkowała 13000 cetnarów na rok. Pracowało w niej 10 pracowników przy wysokim piecu, 22 formierzy, 40 fryszerów, 11 walcowników, 75 w warsztacie budowy maszyn. Razem 160, dodatkowo 49 robotników dziennych i węglarzy, co daje 209. Urzędników nadzorujących było 16.
A prywatne huty?
Collonowska (Spółka Minerwa) posiadała wydajność 19400 cetnarów i 56 pracowników.
Kadlub (Strachwitz) posiadała wydajność 20 000 cetnarów i 12 ludzi.
Ligota Czamborowa (Strachwitz) posiadała wydajność 18000 cetnarów i 11 pracowników.
Krizankowitz (Bethusi) posiadała wydajność 13200 cetnarów 18 pracowników.
Huta kadłubska, jak każda inna, przyciągała przez lata specjalistów od wytopu żelaza. A wyręb lasów zostawił wolne połacie ziemi, które zasiedlali koloniści. Tak też powstała dzielnica Banatki. Te czynniki powodują nagły przyrost ludności naszej miejscowości. W roku 1750 w Kadłubie jest tylko 10 zagród, w 1774 roku Kadłub ma około 200 mieszkańców, z czego 20 zatrudnionych jest w hucie. W 1791 stoi już folwark hrabiowski (dziś zabudowania wokół starego nadleśnictwa, które było pierwotnie zamkiem myśliwskim), wielki piec, 2 fryszerki, mieszka 222 mieszkańców, istnieje też kopalnia rudy żelaza. W roku 1822 istnieje dodatkowo szkoła katolicka, 1 leśniczówka, tłuczkarnia żużla, mieszka 287 mieszkańców.
W roku 1840 Kadłub już ma już prawie 900 mieszkańców. W 1871 już 1000 osób mieszka w Kadłubie, z czego urodzeni w Kadłubie to 825, 7 ewangelików, 6 żydów. Czyli w przeciągu 100 lat liczba mieszkańców zwiększa się ponad czterokrotnie!
Niezwykle ciekawym źródłem informacji o mieszkańcach są księgi kościelne. Proboszcz miał obowiązek we wpisach o chrztach, ślubach czy pogrzebach, informować, jaki stan czy zawód miał mieszkaniec. I stąd też wiemy, że wysoko wykwalifikowani pracownicy byli pozyskiwani początkowo z zagranicy, np. w 1747 mistrzem hutniczym jest Gregory Krigar (Jura Grigar) z Czech, w 1762 roku Jacobus Anderwald ze Styrii, w 1763 roku Mathias Wszudybył z Czech, Simon Maywalder jest kowalem, ale w roku 1772 już sekretarzem huty. W roku 1779 umiera Valentin Kutzmann, magister fericudina (mistrz hutniczy) w wieku 70 lat. W roku 1792 Fryszerem jest Johann Weyrauch. W roku 1794 umiera Thomas Czys – kowal ręczny z Polski.
Wiemy, że od brudnej roboty byli lokalni mieszkańcy, tak więc węglarzem w roku 1766 jest niejaki Grabolus, Smarzly, Steindor. Ładowaczem węgla jest Lipak. W roku 1780 węglarzem jest Petri Kiolbassa, Michael Mutz, Franz Urbańczyk z Osieka i Simon Pasternok z Kadłuba. 1798 umiera Martin Pasternok, kopacz rudy darniowej z Kadłuba.W roku 1788 wspominani są kowale na kuźnicy Jakob Duda i Mathias Watzlawczyk, obaj mieszkają w Kadłubie. Jednakże przez lata lokalni pracownicy nabywają wyższe kwalifikacje. Tak więc w roku 1831 Balthasarus Deja jest mistrzem hutniczym a w roku 1840 Franciskus Pawleta jest mistrzem fryszerskim w Kadłubie. A w roku 1852 Valentin Kalka jest kowalem w hucie.
Po 150 latach pracy historia naszej huty dobiega końca. Dogania nas postęp technologiczny. Pierwszy piece na koks Graf Reden wprowadził już wcześnie, bo w 1796 roku w Gliwicach. Jednakże ich ilość tych pieców była ograniczona. Dopiero, gdy w latach 1850tych wzrosły ceny na surówkę, rozpoczęto inwestycje w piece, i wybudowano ich 30 w krótkim czasie. Są one nowoczesne i osiągają wysoką wydajność i przez to niższą cenę surowca. Produkty z pieców na węgiel nie mogły z nimi już konkurować. Statystyki mówią o tym, że jeszcze w 1868 roku pracują piece na węgiel drzewny, np. w Kadłubie, Pyskowicach, Żędowicach, a także piec w Malapane (Ozimek), który przetapia rudy darniowe. Jednakże wkrótce zostają one zlikwidowane.
Potwierdzają to ponownie wpisy w księgach kościelnych parafii. Około roku 1858 przeprowadza się z Kadłuba Turawskiego do Kadłuba strzeleckiego Sebastian Adamietz. Pochodzi on z rodziny młynarzy Trzęsiny koło Kadłuba Turawskiego, a zaraz obok jego młyna stała kuźnica. Więc prawdopodobnie już z domu wyniósł fach młynarski i hutniczy. W Kałubie już rodzi mu się córka Mechtilde. We wpisie o chrzcie proboszcz skrupulatnie zapisuje zawód ojca – jest on mistrzem huty w Kadłubie. Rodzą się kolejne dzieci Sebastiana – mistrza hutniczego. Aż w roku 1873 przy chrzcie córki Pauliny jest on już młynarzem. Te wpisy wskazują na około rok 1870, kiedy zlikwidowana została huta w Kadłubie. Ta data pokrywa się informacjami w starych dokumentach z młyna Adamietz, które mówią o tym, że mechanizm kuźni rodzina Adamietz przerobiła na młyn.
Opis starego napędu kuźnicy w aktach prawa wodnego.
Natomiast zgodnie z przekazem ustnym rodziny Adamietz, mechanizm napędowy starej kuźnicy a potem młyna miał 6 kół wodnych. Przebudowa na młyn nastąpić miała w latach 1860-tych. Do roku 1908 jako napęd służyły dwa koła o średnicy 4,5m i szerokości 1,8m, które były wprowadzane w ruch za pomocą wody przepływającej w korycie pod kołami. Po pożarze w 1908 roku w miejsce kół młyńskich zamontowano turbinę Francisa, która generowała prąd. Z tego prądu korzystała np. pobliska masarnia, zasilając chłodnię. Ruiny wielkich pieców i fryszerek stały na Piecu jeszcze po wojnie a w całym Kadłubie można do dziś znaleźć charakterystyczny żużel – pochodną wytopu.
Schemat zamontowanej turbiny Francisa, która generowała prąd.
Z Kadłuba pochodzą sami fajni ludzie. Prawie … bo jest też Martin Mroz, bandyta, bydłokrad, oszust, zabity z rąk ludzi szeryfa w El Paso w 1895 w wieku 33 lat.
Ale wróćmy do początku … 12 lutego 1837 roku rodzi się w Kadłubie Valentin Mrosz, jego rodzice to komornik Franciskus Mrosz i Maria córka Andreasa Szczeponek. Komornik to kategoria mieszkańców wsi, którzy mieszkali komorą (zazwyczaj cała rodzina w jednej komorze/izbie) u rolnika lub zagrodnika. W zamian za komorę pomagali w gospodarstwie.
Wpis w księdze kościelnej odnośnie chrztu Valentina Mrosz
Jednakże będzie mu dorastać w ciężkich czasach na Górnym Śląsku. Na wschodnim krańcu Prus, Górnym Śląsku, panuje bieda, zacofanie, brak ziemi, wyzysk właścicieli ziemskich, choroby dziesiątkują ludność, obowiązują wysokie podatki. Wielu z naszej okolicy rusza więc do Ameryki, gdzie obiecano im ziemię – on też. W 1859 roku już w San Antonio Valentin Mrosz żeni się z Barbarą córką Laurenza Plocha, także emigrantką ze Śląska, a dokładnie z Osieka. Mają kilka dzieci, drugie z nich rodzi się 15.11.1861 roku i dostaje imię Martin. Mały Martin dorasta w otoczeniu samych Ślązaków. Jego ojciec Valentin i dziadek Laurenz (urodzony w Suchej) byli aktywnymi budowniczymi lokalnej szkoły i kościoła w Cottage Hill, niedaleko St. Hedwig. Martin jako dziecko miał zapewne za zadanie uczenie się pisania, liczenia i modlitw, prawdopodobnie zarówno po polsku i po niemiecku. Miał w końcu zostać jak ojciec porządnym śląskim chłopem. Jednakże on ma inne plany. W tym czasie żywa była w tamtych okolicach legenda kowbojów, którzy poganiając ogromne stada bydła przeżywali fantastyczne przygody, spotykali dzikich Indian i oglądali egzotyczne miejsca. Jako młody chłopak zafascynowany tą wizją zatrudnia się, jak wielu jego kolegów, jako kowboj na południu Teksasu w rejonie zwanym wówczas „krowi kraj”. Tam dopiero uczy się angielskiego. On i jego śląscy kumple, Sam Kravitz, Simon Kosub i Michael Dylla, wpadają wtedy na pomysł, znany wówczas dobrze, żeby wyłapywać ze stad nieoznakowane krowy i znakować je swoim własnym znakiem, i tak zbudować sobie własne stado. Proceder był oczywiście nielegalny. Niektórzy co bardziej sprytni potrafili tak znakować zwierzę, że znikał poprzedni znak prawowitego właściciela. I tak już w 1870 cała czwórka zostaje oskarżona o kradzież bydła. Kolejnym kompanem, który jeszcze bardziej pogrążył Martina w przestępstwie, był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości za brutalne czyny i zabójstwa Elic Tulic a.k.a. Alex Tudyk. Po aresztowaniu Tudyka, Martin znajduje zatrudnienie jako szef stada VVN Cattle Company of Seven Rivers w Nowym Meksyku.
Martin M’rose po lewej, Tom Fennessey manager Cattle Company po dobiciu targu
Tam dorabia się fortuny, znakując nielegalnie bydło i tworząc własne stado, podczas gdy pędzi stado swojego pracodawcy do Kansas czy Wyoming. Mimo iż był znany z tego, że świetnie władał rewolwerem, brak dowodów, że kogoś zabił. Raz tylko wyzwał na pojedynek Boba Forda, tego, który zabił Jesse Jamesa. Martin się bogacił, kupił ziemię w Nowym Meksyku i Kolorado, skupywał także stada innych kowbojów. Popełnił następnie błąd, który kosztował go życie – ożenił się z Helen Beulah, damą uprawiającą najstarszy zawód świata.
Helen Belulah MrozJohn Wesley Hardin
Martin, ścigany przez prawo, ucieka do Meksyku, gdzie w Juarez zostaje aresztowany. Jego żona zatrudnia Johna Wesleya Hardina, dopiero co zwolnionego z więzienia bandytę, który postanawia zostać adwokatem i ma uzyskać ekstradycję Mroza. Jednakże Hardin i Helen Mroz nawiązują romans. Martin Mroz, usłyszawszy o zdradzie małżonki, wpada w szał i postanawia wrócić, żeby odzyskać żonę, pieniądze i rozliczyć się z konkurentem. Ginie jednakże w chwili przekraczania granicy z rąk ludzi szeryfa.
przeszyty kulami Martin Mroz
Legenda mówi, że zabito go na zlecenie samego Hardina, który chciał przejąć majątek Mroza. Helen Belulah Mroz podobno nie smuci się śmiercią męża, ale kochankiem też długo się nie nacieszyła. Hardin zostaje zabity przez szeryfa Selmana sześć tygodni później.
źródła
George Scarborough: The Life and Death of a Lawman on the Closing Frontier. Robert K. DeArment
Za roczne wynagrodzenie nauczyciel w Kadłubie nawet nie kupił by konia roboczego. Kiedy? W 1806 roku
Z okazji dnia nauczyciela przeniesiemy was w czasie: do szkoły w Kadłubie w roku 1806. Wtedy to – 6 marca – odbyła się wizytacja nowo założonej szkoły. W uzgodnionym terminie stawili sołtysi i sędziowie wiejscy obu gmin należących do szkoły, czyli Kadłuba i Osieka, oraz 94 dzieci.
budynek z 1806 roku, dziś świetlica wiejska
Mimo, że nauka rozpoczęła się dopiero na św. Michała (29 września), zapewniono jednakże wizytatorowi, że młodzież jest pilnie nauczana przez tutejszego nauczyciela. 32 dzieci potrafi już porządnie pisać, 40 literuje a 22 zna litery. Osiem dzieci piszących już sprawnie naucza dzieci kolejne. W sztuce liczenia uczniowie znają podstawy, dzieci liczące poprowadzono do miliona. Dzieci uczone są też dwa razy w tygodniu śpiewu. W tym celu wyposażone są w książki zgodnie z przepisami. Nauczyciel szkolny pilnie wypełnia swój urząd, wpajając dzieciom zachowanie czystości, dobre obyczaje i porządek, rozumie istotę urzędu nauczyciela i w przyszłości pragnie kształcić się, złożyć egzaminy i odbyć praktyki w seminarium nauczycielskim w Ober Glogau.
Pomiędzy nauczycielem a obiema gminami, Kadłubem i Osiekiem, zawarto poniższy kontrakt, który obejmował:
Roczne wynagrodzenie wynosi 28 talarów i 24 szylingi. (koń kosztował 25 talarów)
Zboże – 15 szefli (szefel około 50l)
Jęczmień – 2 szefle
Kartofle 6 szefli 3 kwarty
Kapusta – 2 miary
Sól – 2 garnce
oraz wolne paszenie jednej krowy latem, a zimą pasza dla niej. 3 stogi i 8 snopków słomy i tyle samo siana.
Wizytator zauważa, że tutejszy budynek szkoły jest przepisowy i został wybudowany w tym roku, nie wymaga więc napraw.
Jako że nie było już nic do wniesienia do protokołu, a ze strony nauczyciela i obu gmin nie zgłaszane są żadne pretensje, protokół zatwierdzono, przeczytano obecnym i podpisano przez nich.
Podpisy złożyli:
Thomas Mantzyk nauczyciel
XXX [niepiśmienni się tak podpisywali] Michael Kałka sołtys z Kadłuba