Koło nawadniające grafa Strachwitza

Jako że Kadłub leży na piaszczystych terenach, często latem łąki są bardzo suche. Z tego powodu graf Strachwitz postanawia w roku 1900 wybudować system nawadniania na łąkach należących do jego majątku, który w przeważającej części bazował na gospodarce leśnej. Wedle metod starożytnych Egipcjan wybudował koło wodne do nawadniania systemu kanałów. Koło wodne wygląda jak zwykłe koło młyńskie. Potężna oś koła, belki krzyżowe podwójne i pierścień koła zostały wykonane z drewna dębowego. Na kole umieszczono drewniane czerpaki, po 10 z każdej strony. Czerpaki czerpią wodę i wlewają ją do skrzyni, od której prowadzą koryta. Koło zajmuje całą szerokość rzeki. Końcówki osi koła są posadowione w łożyskach olejowych. Przed kołem zbudowana jest zapora wedle wzoru spiętrzających zapór młyńskich. Przesuwana zastawa pozwala na regulację pracy koła.

Źródło: Deutsche Kunstdenkmäler in Oberschlesien 1934

Poniżej zdjęcie ze zbiorów własnych: graf na tle koła.

Graf Strachwitz i koło nawadniające pola

Powyżej mapa z oznaczony kołem wodnym i siatką kanałów. Na tym terenie graf pasał potem swoje owce. Jak pisze w swoich wspomnieniach: „W Kadłubie powstało stado owiec wiejskich z Wirtembergii. To rasa, która dobrze tolerowała nasz klimat.”

Kaplica w Kadłubie

Zasoby opolskiego konserwatora zabytków są ciekawym źródłem informacji o naszych wioskach. Zawierają bowiem one dokumentację zabytków sporządzoną w latach 1960tych. Rozpoczynam więc serię o najstarszych budowlach naszej wioski.

W centrum Kadłuba stoi kaplica. Dziś pięknie odremontowana, poświęcona jest św. Walentemu. Jednakże z opisu z lat 1960ych wynika, że w kaplicy znajdowała się figura św. Jana Nepomucena.

Zdjęcie z lat 60tych.

Z boku kaplicy leżą fundamenty pomnika ku czci poległych w I wojnie światowej. Pomnik stan niedaleko kaplicy, w centrum Kadłuba.

Pocztówka z pomnikiem w środku.

Zdjęcie z poświęcenia pomnika. W rzędzie stoi straż pożarna, w tle budynek starej remizy.

Pomnik został rozebrany zaraz po wojnie, tablice z nazwiskami poległych umieszczone zostały na cmentarzu. Fundamenty ułożono najpierw koło kaplicy, a dziś leżą pod murem na placu kościelnym.

Tutaj w tle widać sklep spożywczy.

Powyżej szkic sytuacyjny kaplicy. Poniżej opis.

Kaplica musiała powstać między rokiem 1827 a 1863. Dlaczego? Na mapie z 1827 roku nie jest oznaczona, dopiero na mapie z 1863.

Mapa z roku 1827

Mapa z roku 1863

Kaplica dziś.

Specyfikacja poddanych wsi Kadlub i Banateck w roku 1725

Poezją jest ten dokument, który sporządzili urzędnicy cesarza Karola IV Habsburga. Kaligrafowane litery, dokładne opisy poddanych, ich stanu/zawodu, posiadanego majątku, naliczonych podatków, ilości bydła. Do tego opis sytuacji poddanych, z zaznaczeniem trudnych warunków ich życia i pracy. To wszystko znajduje się w katastrze karolińskim.

Kataster karoliński?

Cesarz zarządził w 1721 na Śląsku, znajdującym się wtedy pod panowaniem Habsburgów, modernizację systemu podatkowego. W tym celu urzędnicy cesarscy odwiedzali poddanych i rejestrowali ich majątek, od którego naliczano podatek.

I tak to w listopadzie 1725 roku przybyła do Kadłuba cesarska komisja rektyfikacyjna w osobie Carla Friedricha von Rogoyskiego i Johanna Ignatza Jäckela.

Komisje rektyfikacyjne dokonywały rewizji gospodarstw i ich zasobności. Tomy Katastru Karolińskiego zawierają tym samym spis poddanych z informacjami dotyczącymi ich sytuacji gospodarczej oraz protokoły rewizyjne dotyczące posiadanych nieruchomości, tabele podatkowe i spis podatników.

Tomy Katastru Karolińskiego, które przetrwały II wojnę światową, są przechowywane głównie w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. I tamże znalazłam także rejestry odnoszące się Kadłuba, Osieka, Grodziska, Rozmierzy i Krośnicy. Są źródłem informacji dla badaczy historii lokalnej ale także dla genealogów.

Czego dowiadujemy się z katastru?

Po pierwsze, ilu podatników mieszkało w Kadłubie i kolonii Banateck i jakiego byli stanu/zawodu:

Adalbert Knap sołtys

wolni poddani

Peter Steindor

Barthel Klischt [Klyszcz] posiada sad

Baltzer Kalla osiada sad

chałupnicy [posiadali dom]

George Pasterack [Pasternok]

Blasius Schwietz

Jochem Jochemczick

Węglarze [produkowali węgiel drzewny na wsad do wysokiego pieca]

Paul Purda posiada sad i ogród warzywny

Michael Glick

Thomas Schawel

Martin Kalla

Wytapiacze [pracowali przy wytopie żelaza na wysokim piecu]

Mathias Spaleck

Andreas Duda

Johann Brandela

Mathias Piessa

Kowale [pracowali w młotowni znajdującej się wtedy w miejscu dzisiejszego sklepu spożywczego w Kadłubie]

Johann Bomba

Johann Koziel

Johann Kuczmann

pozostali

Greger Kolodziejczick – karczmarz

George Zulka – młynarz

Kadłub na mapie w roku 1741. Wg legendy, w Kadłubie mieszka wtedy tylko 12 zagrodników i chałupników.

Co wynika ze spisu? Kadłub jest wtedy osadą przemysłową. Na 20 podatników, aż 11 pracuje w hucie. Nie ma w Kadłubie ani jednego kmiota [posiadającego większą ilość ziemi, z której może utrzymać rodzinę], tylko chałupnicy (posiadają tylko dom) albo zagrodnicy (posiadają niewielki skrawek ogrodu). Mapa z tamtego czasu pokazuje, że Kadłub jest jeszcze osadą hutniczą w lesie. Większe połacie pól znajdują się tylko w jego północnej części, zwanej kolonią Banateck. Prawdopodobnie założono kolonię na terenach pozostałych po wyrębie lasu na potrzeby produkcji węgla drzewnego. W księgach kościelnych istnieją adnotacje, że rodziny Spranzel, Spalek, Hasterok mieszkały właśnie na Banatkach.

Ze spisu dowiadujemy się też, ile krów hodowano w osadzie, gdyż każda krowa była opodatkowana.

W kolejnych tabelach znajduje się wyliczenie objętości wysiewanego zboża i należnego od tego podatku, wraz z opisem, kto jakie pola posiada i gdzie się one znajdują. Na przykład sołtys Knapp posiada pole pod lasem dębowym, Barteck Klischt ma pole przy swoim domu, Baltzer Kalla przy drodze na Rosmierkę, Paul Kurda w stronę Boryczy, Josef Kutzman za karczmą i przy drodze na Grodzisko.

Dokument jest ciekawie podpisany:

Woytek Knop Scholtis

Gregor Kolodzieytzig Starsy [sic!]

Baltzer Sklars Starsy [sic!]

Na kolejnej stronie znajduje się informacja o nadzwyczajnych dochodach ze sprzedaży siana, które także podlegają opodatkowaniu:

„Mimo że poddani w tej miejscowości nie zbierają dużych ilości siana, którym można nakarmić bydło wykonujące pańszczyznę lub inne bydło, dodatkowo większość nie posiada ziemi, a jedynie wykonuje należne prace na rzecz majątku lub odprowadza czynsz, co więcej, w ostatnich pięciu latach panowała choroba bydła a i dzierżawca zmuszał do ciężkiej pracy pańszczyźnianej, z tego powodu konsumpcja była niewielka i co niektóry zarobił na sprzedaży siana, co też sumiennie zgłosił do opodatkowania, jednakże taka sprzedaż nie będzie możliwa co roku i brak możliwości jej przedłużenia.        

Johann Standor 16 groszy

George Hasterack 10 groszy

Stentzel Grobarz 10 groszy

Anna Sigmuntin 12  groszy

Michael Pieczorka 16 groszy

Blasig Schwircz 18 groszy

Mathes Spalegk 12groszy

i Andreas Hommel, Johann Sprentzel, Franz Kostarczik, Gregor Pakosch i Stenzel Groborz każdy 1/4 grosza […] „

Na kolejnych stronach są adnotacje odnośnie zaszeregowania zagród, ziemi i bydła do odpowiednich grup podatkowych. Z tekstu wynika, że w Kadłubie były tylko 4 zagrody.

Na koniec dokumentu znajduje się tabela z podsumowaniem opodatkowanych pozycji:

  • Sady, ogrody warzywne i chmielowe, winnice obsadzone owoconośnymi drzewami: 4 zagrody
  • Młyn: brak
  • Siano wykraczające poza własne potrzeby
  • Urobek drewna: brak
  • Krowy: 17
  • Świnie hodowlane: 2
  • Wysiew letni i ozimy

Układ tabel i opisów powtarza się dla każdej miejscowości.

Joanna Ania Mrohs

Jak Pan na Grodzisku sprzedał karczmę kadlubską Dorothei Kolodziejczyk w 1708 roku

Że nasza karczma jest stara, to wiemy. Jednakże znalezisko w Archiwum Państwowym w Opolu odkryło historię ponad 300 letnią. W aktach gruntowych karczmy znajduje się bowiem tłumaczenie aktu sprzedaży karczmy z 1708 roku.

Powyżej: obraz z przedwojennego muzeum w Strzelcach Opolskich, przedstawiający karczmę w powiecie strzeleckim z około 1700 roku. Może to ta nasza? 😉

Oryginalny dokument został sporządzony w 1708 roku na zamku w Toszku w języku morawsko-czeskim, a w roku 1847 przetłumaczony przez sekretarza sądu w Bolatitz, pana Zimirskiego. A to jako dowód w sporze ówczesnego (1847) właściciela Johanna Kalka o prawa do wyrobku drewna z pańskiego lasu.

Oto więc tłumaczenie z języka niemieckiego na polski tłumaczenia z języka morawsko-czeskiego na niemiecki.

***

Poświadczona kopia

Oryginał sporządzony w języku morawsko-czeskim znajduje się w księdze gruntowej majątku Rozmierka, Rozmierz, Szymiszów

Tłumaczenie przysięgłe sporządzone w Bolatitz 28 lutego 1847 roku przez sekretarza sądu Zimirskiego 

Sprawiedliwość dla Dorothei Kolodziejczyk na karczmie w Kadlubie.

Ja, Johann Heinirich von Peterswald, wolny pan Peterswadu i właściciel majątków na twierdzy Buchlow, Zierawycz i Mostneitz w Margrabstwie Moraw, jak również w Księstwie Opolskim na Toszku, Pyskowicach i Grodzisku, oznajmiam moim spadkobiercom i potomnym, i gdzie tylko będzie to konieczne, że na mocy niniejszego listu i na wniosek obecnie nie będącej mą poddaną Dorothei Kolodziejczyk, jej samej i jej potomkom sprzedaję na wsze czasy należącą do majątku kadłubską karczmę wraz z siedzibą i przynależnym wyposażeniem, wraz polami, a to obok pola należącego do majątku koło drogi pieszej do Grodziska dwa pola, jedno pole na Banowskym koło pola łowczego, pod Zrazem w Dambniku dwa pola, także małą Niwę położoną przy polu górnym i polu należącym do majątku i Niwie Kaczmarzonkowej, a także wraz z łąkami poniżej Zrzaźu i obok pola należącego do majątku, dwie łąki obok Palischczek i jedną przy Cziantke, jedną koło łowczego na Banowskym, za sumę w gotówce 60 florenów, każdy po 60 krajcarów i każdy krajcar po 6 hellerów liczony, z poniższym warunkiem, że właściciele i posiadacze karczmy co roku w terminie na św. Michała zamiast czynszu, sześć talarów śląskich liczonych po 72 krajcarów odprowadzą do mojej administracji, i będą zobowiązani do serwowania pańskiego piwa i wódki, które sami muszą sobie przywieźć.

Muszą także w celu serwowania napojów pańskich sami zakupić kwarty (naczynie do picia piwa, ok. 0,7l), dzbany i świeczki.

Jeżeli właścicielka serwować będzie inne napoje niż z majątku pańskiego, podlega karze zgodnie z urbarzem w wysokości 2 florenów.

Ma być ona zwolniona także na wsze czasy z wszelakiej pańszczyzny, także pańszczyzny świadczonej zaprzęgiem. Zezwala się także jej na wsze czasy na pobranie i przywiezienie drewna z moich lasów w celu budowy stodoły i innych koniecznych budowli, w okresie 10 lat nieodpłatnie a po upływie tego terminu za opłatą, oraz nieodpłatnie zbieranie drewna leżącego z moich lasów przeznaczonego na opał.

Jednakże wszelkie inne podatki, lenna cesarskie i inne zwyczajne zobowiązania musi spełniać jak każdy zagrodnik, przejmować zobowiązania w związku z przemarszem wojsk i zakwaterowaniem jak zwyczajny zagrodnik.

Mocą niniejszego listu posiada ona prawo bez uszczerbku prawa dominialnego i opłaty laudemialnej do sprzedaży, zamiany, zastawu, darowizny, przepisania tejże karczmy, i rozporządzania nią jak swoją własnością.

Moim własnoręcznym podpisem i odciskiem mojej pieczęci potwierdzam nienaruszalność powyższej umowy, do której mam się stosować ja i moi spadkobiercy i potomkowie oraz przyszli właściciele Grodziska – oraz zarządzam niniejszym, że chcę, aby moja wola wykonana była tak a nie inaczej.

Tak spisano na zamku w Toszku dnia 12 lipca 1708 roku.

Pieczęć i podpis

Johann Heinrich von Peterswald

***

Rodzina Kolodziejczyk jest przez jakiś czas jeszcze właścicielem karczmy, co potwierdza kataster karoliński dla Kadłuba z roku 1723. Późnej trafia w ręce rodziny Kalka, następnie Adamietz, Woschek, a w roku 1900 kupuje ją Thomas Mross.

Poniżej kataster karoliński dla Kadluba (Archiwum we Wrocławiu). Właścicielem karczmy jest Gregor Kolodzieyczik.

Joanna Ania Mrohs

Transkrypcja dokumentu

Copia vidimata

Das mährisch-böhmische Original befindet sich Fol. 17 18 und 19 des Rustikal Grundbuchs der Herrschaft Groß Klein Rosmirka, Schimischow

Übersetzung

Gerichtigkeit, der Dorothea Kolodziejczyk auf der Kretscham

zu Kadlub erhielt.

Ich Johann Heinrich von Peterswald Freiherr von Peters

wald und Grundherr auf Burg Buchlow, Zierawycz und

Phen Mostenitz in Marggrafthum Maehren gelegen,

wie auch im Fürstenthum Oppeln auf Tost, Peiskretscham

und Grodisko, thue mit meinem Erben nur Nach¬

kommen, da wo dies etwa nöthig werden sollte, kraft

dieses Briefes hiermit kund, daß ich auf das angebrachte

Gesuch der zur Zeit nicht unterthanen Dorothea Kolodziejczyk, ihr und ihren Nachkommen meinen Kradl¬

ber herrschaftlichen Kretscham nebst dem Sitz und ande¬

rem zu demselben von Wraltensher gehörendem

Zubehor, als dem Acker, dessen neben dem Herrschaft¬

licher Acker bei dem Fußwege nach Grodisko zwei

Gewende, auf dem Banowskyschen bei dem Acker

des Jägers ein Gewende, und unterhalb Zraz im

Dambnik zwei Gewende sich befieden, desgleichen

die kleine Niwa, welche bei dem Obenfelde nur

bei der Herrschaftlichen und Kaczmarzonkyschen

Niwa gelegen ist, ferner mit den Wiesen, derer uter

halb Zrzaź bei der herrschaftlichen und bei der

Palischczek zweie und eine bei der des Cziantke

aus der des Jägers auf dem Banowskyschen (Feld

theil) belegen sind, für die baare Summe vor sechszig

Floren, jeden zu 60 Xr und der Xr zu 6. Hellern gerech

net, mit dem nachstehen den Onus für ewige Zeige

verkauft habe, nehmlich daß die Inhaben und Posseso

dieses Kretschams alljärlich Termino St. Michaeli anstatt

Zins Sechs Thaler schlesisch jeden zu 72 Xr gerechnet

in meine Renten abzuführen, das Bier, den Brandwein

wie auch alles andere herrschaftliche Getränk aus

Auschänken und sich dasselbe selbst anzufahren verbunden

und verpflichtet sein sollen. Dieselben sollen aber für  

den Ausschank dieser herrschaftlichen Getränke das

dreißigeste Quart jetzt und künftig hin pasirt erhalten, woraus sie sich je doch die Quarte (Auschankge

fässen, Kannen und das Licht selbst schaffen müsten

Fals dieselbe (Besitzerin) aber ohne herrschaftliches

Getränken betroffen werden sollte, so verfällt sie in de

in Urbario ausgesetze Strafe von 2 Floren. Diese  

soll auch von allen erdenklichen Roboten und Fuhrdien

sten für ewige Zeiten befreit bleiben. Derselbe

wird hiermit semel pro sempor erlaubet, zum Aufbau

der Scheune und zu anderen nöthigen Bauten

das erforderliche Holz intra Decennium unert

geltlich, – nach Verlauf dieses Termins gegen Bezalung,

zur Feuerung aber für künftige und ewige Zeiten

das liegende Holz aus meinen Waldungen unentgelt¬

lich zu entnehmen und sich anzufahren. – die abga¬

be, Anlagen und die andere alleartigen Kaiserlehen, Landes- und gewöhnlichen Verpflichtungen müssen

gleich einem Gärtner geleistet, die Durchmärsche

und Einquartirungen ebenfalls gleich den an¬

deren Gärtnern übernommen werden. Und

somit wird dieselbe Kraft diese Briefes das Recht

und die Befugniß haben, diesen Kretscham, wem sie nur immer will salvo tamen jure Dominu,

der Laudemial Gelder ohne Schaden zu verkaufen,

zu vertauschen, zu verpfänden, zu verschenken, zu

vermachen, undendlich damit so wie mit ihrem Eigen¬

thume zu schalten und zu walten. – Daß ich sowie

meine Erben und Nachkommen und die künftigen

Herrn von Grodisko diest alles unverbruchlich

zu halten und uns hiernach zu richten haben, sol¬

ches bekräftige ich mit meiner eigenhändigen

Unterschrift und durch Beidrueckung meines

angestammten Innsiegels, – und verordne

ich hiermit, daß ich es so und nicht anders ge¬

halten haben will

So gegeben auf dem Schlose tost den 12ten Juli 1708.

L.S. Johann Henrich v. Peterswald

Drewniany Kadłub

Dziś dom z bali jest marzeniem wielu. Kojarzy się z luksusem i romantycznym weekendem w górach. Ale wyobraźcie sobie, że jeszcze 150 lat temu, wjeżdżając do Kadłuba pokazał by się wam taki obraz:

Z daleka, jeszcze w lesie, na głównym trakcie ze Strzelec, którzy przebiegał wtedy dzisiejszą ulicą Wolności, poczulibyście dym, który unosił się z murowanych kominów drewnianych chat. Domy były zbudowane z ciosanych belek drewnianych, kryte słomą, co niektóre jeszcze dodatkowo były otynkowane gliną i na biało pomalowane. Jedyne murowane domy w tym czasie to stara szkoła na Piecu, pozostałości wysokiego pieca, młyn na Barwinku, gospoda na Piecu (potem poczta), gospoda i młyn w Kadłubie, pałac hrabiowski z zabudowaniami gospodarczymi (potem nadleśnictwo). Wioski w naszej okolicy wyglądały jak skansen w Bierkowicach.

W tle drewniany dom na ulicy Młyńskiej, kryty słomą, tynkowany gliną i bielony

Niestety ówcześni fotografowie ulegli poglądowi, że murowane jest nowoczesne i tylko murowane należy fotografować, dlatego na starych kartkach pocztowych znajdujemy często jedyne murowane budynki we wiosce. Tak też to było w Kadłubie.

Na niewielu zdjęciach rodzinnych z lat 1920tych udało się jednak uchwycić starą drewnianą zabudowę.

Dom posłańca gminnego Josefa Locha mieszczący się koło nowej szkoły, a rozebrany w 1932 roku.

Poświęcenie kamienna węgielnego kościoła, w tle dom drewniany obok domu murowanego.

Rzut typowego drewnianego domu

Architekt Hans Joachim Helmigk w publikacji „Oberschlesische Landbaukunst um 1800“ zachwyca się, że Śląsk i śląscy cieśle słynęli z kunsztu stawiania drewnianych budowli. Każdy chłop potrafił z pomocą czeladnika ciesielskiego wybudować dom czy budynek gospodarczy. Drewno na lesistym terenie było prawie za darmo, a drewniane domy kryte słomą skutecznie chroniły przed srogimi zimami. Nawet koloniści niemieccy, którzy przynieśli ze sobą technologię stawiania domów z muru pruskiego (drewniana konstrukcja szkieletowa wypełniona cegłą) dopasowywali swoje budynki do klimatu i stawiali często domy drewniane.

Jednakże domy drewniane miały jedną poważną wadę: były bardzo palne. Po przejęciu Śląska przez Prusy król Fryderyk Wielki wydał w 1756 roku pierwsze przepisy ppoż. i zabronił stawiania domów z drzewa ciosanego. Jednakże zarządzenie długo nie wszędzie przestrzegano, szczególnie w odległych od miast wioskach położonych w gęstych lasach. Mieszkańcy byli bardzo biedni, nie stać ich było na kupienie cegieł czy kamieni. A dodatkowo bardzo złe drogi uniemożliwiały transport.

Jednakże w 20 wieku śląskie drewniane budownictwo dopadła moda i przepisy. Dom drewniany uchodził za niemodny, zacofany, a przepisy pożarowe, szczególnie wysokie stawki składek na ubezpieczenie ogniowe, zmusiło właścicieli do budowy domów murowanych. Stopniowo domy drewniane zastępowano murowanymi. Ostatni drewniany dom w Kadłubie rozebrano w latach 1960tych.

Spalony w pożarze w 1936 dom Johanna Koya na przeciw nowej szkoły.

Jak palnym materiałem jest drewniana wioska opowiada artykuł z 22 maja 1936 roku, którego wycinek znajduje się w kadłubskiej kronice szkolnej.

„Wielki pożar w Kadłubie. W sobotę przed południem spaliły się 4 zagrody: Johanna Koya, Jakoba Lasara, Antona Kaczmarczyka i Petera Hasteroka. Częściowo aż do fundamentów. Pożar szczególnie silnie zniszczył zagrodę Koya, gdzie się ogień zaprószył. Został tylko komin i kila gołych murów. Straże pożarne z okolicy, w tym ze Strzelec mogły już tylko zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia.

Pożar zaprószony w domu chałupnika Koja (mieścił się naprzeciwko szkoły podstawowej) przeszedł na kryty słomą dach, tak więc nie można było uratować nawet bydła. Żona właściciela po zobaczeniu ognia chciała uratować żywy inwentarz i pognała bydło z obory, jednak bydło pobiegło z powrotem w ogień. Spaliły się dwie wartościowe krowy, jeden byk, cztery świnie, 13 gęsi i nawet pies. Kobieta i jeszcze jedna wycużniczka doznały oparzeń i musiały być przewiezione do szpitala do Strzelec. Zaraz po zgłoszeniu ognia na miejsce przybyła miejscowa straż z sikawką silnikową. Jednakże nie potrafiła ugasić zarzewia ognia. Wezwano także strzelecką jednostkę, która po 30 minutach pod dowództwem kierownika straży Wosnitza przybyła na miejsce. Ogień zwalczano trzema rurami, użyto 400 metrów węży, gdyż rzeczka wiejska była w znacznej odległości od miejsca pożaru.

Spalony dom obok domu Johanna Koya.

Przyczyną pożaru było zapalenie się komina, a iskry wydobywające się z niego zapaliły sąsiednie dachy kryte słomą. Szkoda trafia właścicieli mocno, bowiem nie byli wystarczająco ubezpieczeni. Mieszkańcy opowiadali, że co roku w maju spotykają wioskę takie pożary. 10 starych budynków spaliło się w pożarze w roku 1931.

Znowu uległa zniszczeniu praca rąk ludu. Jakkolwiek domy kryte słomą są romantyczne, jednakże są one niebezpieczne szczególnie w ciepłych porach roku, z powodu ich łatwopalności.”

Na marginesie wycinka prasowego wynotowano pożary w Kadłubie od 1927 roku:

2.7.1927

Klyszcz Wiktoria

14.2.1927

Koj Josef naprzeciw szkoły

Styczeń 1927

Stodoła dominialna (hrabiowska)

4.5.1928

Mrohs Franz II

Chlebosch Johann

Anderwald Franz

Hapetta Lorenz

Na Banatkach

Potem

Gordzielik

1929

Pollok Peter

Hasterok Franciska

Jagusch

Banatki

3.3.1929

Klyszcz Michael

Banatki

Klyszcz Franz

Ploch Michael

Kadłub

Mapa z murowanymi domami rok 1881

Historia Carmerau wg kroniki szkolnej

W archiwum w Opolu znajduje się kronika szkoły w Carmerau/Spóroku. Szkoła w Carmerau została założona w 1809 roku w domu przeznaczonym dla gminnego pasterza bydła. Ale to inna historia.

Co ciekawe, kronika szkolna opisuje nie tylko wydarzenia ważne dla szkoły, ale także zawiera opis historii kolonii Carmerau [poniżej pierwsza strona].

Oto jej wycinek:

„Carmerau

Powiat opolski i strzelecki

Założenie

Kolonia Carmerau, w języku polskim Spórok zwana, została założona wkrótce po zakończeniu wojny siedmioletniej [wojna Austrii z Prusami, między innymi o zajęty wcześniej przez Prusy Śląsk] przez Fryderyka Wielkiego króla Prus, a jako że kolonia ta częściowo znajdowała się na terenach majątku strzeleckiego, podzielono ją na pół, tak że północną część przydzielono majątkowi strzeleckiemu a południową Królewskiemu Urzędowi w Opolu. Podział podobno nie przebiegał sprawnie i szybko, z tego powodu krążyła legenda, że kolonia nazywała się „Spórok“ od słowa „spór”.

Nazwa

Jednakże polska nazwa kolonii Sporok pochodzi od nazwy ostępu leśnego „Sporne”, w którym założono kolonię. [więcej na temat procedur zakładania ówczesnych kolonii tutaj]. Niemiecka nazwa Carmerau pochodzi od Johanna Heinricha Kasimira hrabiego Carmera urodzonego dnia 29 grudnia w wówczas należącym do palatynatu reńskiego mieście Kreuznach. W roku 1749 wstąpił Carmer do pruskiej służby państwowej. W roku 1750 został radcą rządowym w Opolu, dyrektorem w 1751 roku a w 1763 roku prezydentem rządu we Wrocławiu, w roku 1768 ministrem sprawiedliwości i prezydentem wszystkich rządów na Śląsku, w 1779 wielkim kanclerzem. W roku 1788 wycofał się z życia publicznego na swój majątek w Ryczeniu koło Głogowa. Król Fryderyk Wilhelm II. nadał mu tytuł hrabiowski. Carmer zmarł 23 maja 1801 roku.

Pierwsze akty nadania własności dla kolonistów miały te same brzmienie, jak przytaczamy poniżej:

[pełna treść aktu nadania własności dla posesji 11 znajduje się tutaj]

„Po tym, jak Najwyższa Królewska Izba Wojny i Domen we Wrocławiu ustanowiła nową kolonię z 20-toma posesjami w lesie krasiejowskim, w ostoi zwanej Sporne, której to kolonii nadano nazwę Camerau, i obsadziła ją obcokrajowcami narodowości niemieckiej, podzielonej w wyniku recesu granicznego założonego przez hrabiego Colonnę w Strzelcach Opolskich dnia 9 listopada 1775 i potwierdzonego 10 lutego 1776 przez Królewską Izbę Wojny i Domen, w ten sposób, że połowa posesji od numeru 1 do 10 przypadła domenie Strzelce Opolskie a druga połowa od numeru 11 do 20 Królewskiemu Urzędowi w Opolu, powołuje na kolonistę N. N. z N. w N. na posesję pod numerem …”. W przypadku posesji 17 był to Florian Koschinski z Budišova na Morawach.  [w przypadku posesji 11 był to Ignatz Weiss z Karniowa na Śląsku Austriackim, a posesji 16 Balthasar Thiel]  

Powyżej pierwsza strona aktu nadania własności dla Ignatza Weissa z Karniowa

Do aktu nadania własności do posesji 17 dla Floriana Koschinskiego dodano § 10, w którym nadaje się koloniście prawo w dwa dni w tygodniu, które leśniczy wyznacza do ścinki drewna, do zbierania leżaniny bez użycia siekiery w lasach królewskich za opłatą 2 groszy 3 fenigów, przy czym drewno zabrania się używać do celów handlowych (dla hut szkła lub potażu itd.).

Akty nadania własności dla 10 kolonistów w Carmerau strzeleckim są wystawione 7 maja 1776 roku [tak późno, bowiem dopiero w 1776 doszło do ugody z hrabią Colonna] i prawie identyczne w brzmieniu z zapisami dla kolonistów w Carmerau królewskim, oprócz kilku zmian i dodatków odnośnie odprowadzania dziesięciny od miodu i zbierania popiołu za wynagrodzeniem 16 krajcarów [waluta] za opolski korzec [jednostka miary].  

Część hrabiowska Carmerau należała wtedy do Philippa hrabiego Colonna von und zu Fels, właściciela gruntów i sędziego majątku Gr. Strehlitz, Tworog, Olschowa, Dzieschowitz, Dziewkowitz i innych.

Pierwsi osadnicy, którzy byli Niemcami z Moraw [jak wspomniano wcześniej, nie tylko z Moraw, ale też Karniowa], otrzymali gotowe domy i obory w konstrukcji szachulcowej zwane „lepionkami” [oryginalny zapis w kronice w języku śląskim].

Drewno uzyskane podczas karczowania lasu pod pola nie mogło być wykorzystane do budowy, więc było gromadzone na polach i palone.

Oprócz samych posesji kolonistów założono następujące działki względnie budynki:

a. dla gminnego pasterza bydła dom (obecnie [czyli w chwili spisywania pierwszych stron kroniki, około roku 1830] znajduje się w tym budynku szkoła) oraz pole o powierzchni 4 mórg. Pole dla gminnego pasterza bydła graniczy od wschodu z działką kolonisty Leopolda Klyszcza, od południa z drogą wiejską, od zachodu z działką chałupnika Franza Koja i królewskim lasem krasiejowskim oraz od północy z tym samym lasem. Ta działka jest wydzierżawiona a zyski z dzierżawy dzieli między sobą 10 kolonistów z Carmerau królewskiego w równych częściach.

[poniżej lokalizacja budynku pierwszej szkoły]

b.  dla gminnego pasterza świń dom oraz pole o powierzchni 1 morgi. Pole dla gminnego pasterza świń jest wydzierżawione a zyski z dzierżawy dostaje urzędujący sołtys z Carmerau hrabiowskiego jako odszkodowanie za nakład pracy.  Dom został sprzedany. Obecnie należy do chałupnika Martina Korek a dokładnie do jego spadkobierców, hipoteka numer 26 dom numer 45 Carmerau hrabiowski.      

c. dla buhaja gminnego działki, które obecnie posiada Wilhelm Bąk. Hipoteka numer 23 dom numer 3 Carmerau królewski. Później do tej posesji przydzielono 1 morgę ziemi, zwaną „sowina”.  

Pierwsi mieszkańcy kolonii byli w ¾ katolikami i około ¼ ewangelikami. Katolicy należeli do parafii Krasiejów, która należała do Szczedrzyka. [ewangelicy należeli do parafii w Ozimku. Analiza ksiąg kościelnych pokazuje, że dzieci z małżeństw mieszanych wyznaniowo chrzczone były w obrządku katolickim, tak więc ilość ewangelików stale malała] Pierwsi właściciele sprzedali wkrótce swoje posesje Niemcom lub Górnoślązakom z okolicy. Jak mówią starzy ludzie, z 20 pierwszych kolonistów tylko 3 pozostało i przekazała swoje majątki dzieciom. [Nie do końca jest to prawdą. Jako właściciele posesji pojawiają się także nowe nazwiska przez wżenienie się. Np. parcela 11 należąca do Carla Weissa, po jego śmierci przeszła na wdowę, a potem na jej dzieci z drugim mężem Sobkiem Lochem pochodzącym z Krasiejowa. Kwestia ta wymaga zbadania w archiwum].   

Np. właściciel hipoteki numer 4 Johann Georg Meisner sprzedał swoją posesję komornikowi Blasiusowi Mrochen z Krasiejowa za 70 talarów wraz ze zbożem na polu za 10 talarów. W umowie spisanej w sądzie wiejskim 5tego czerwca 1783 spisano między innymi: „ A jeżeli między kupcem a kupującym dojdzie do niezgody i zmienią zdanie, oskarżony jako karę ma odpracować w urzędzie dominialnym 6 klastrów, a sołtysowi i sędziom sądu wiejskiego strzeleckiej części Carmerau przekazać 4 garnki wódki i pół achtla piwa, aby oni prawidłowość zgodnie z obowiązkiem atestowali. Spisano Kolonia Carmerau w części strzeleckiej. 5 czerwca 1783. Podpisano Matheas Finke sołtys, sędziowie sądu wiejskiego Martin Müller i Thomas Krautwurst.

Powiększenie gminy

Mniej więcej w okresie od 1800 do 1826 roku założono posesje chałupnicze [działka z domem bez pola] na wschód kolonii, przy drodze do Staniszcz Wielkich. Pierwszymi właścicielami byli zazwyczaj robotnicy lub osoby na służbie majątku pańskiego, którzy za wierną służbę lub z powodu inwalidztwa nabytego na służbie mogli kupić od dominium jedną do czterech mórg ziemi, na których zbudowali dom. W tym samym czasie powstały bielarnie na Ptasim Potoku. W jakiej kolejności powstawały nowe parcele pokazuje kolejność hipotek 11 do 24 w hrabiowskim Carmerau.

Parcele chałupników na Banioku w powiecie opolskim powstały częściowo przed 1825 rokiem, częściowo po. Parcele chałupników w Banioku w powiecie strzeleckim powstały dopiero po roku 1832, najpierw po południowej stronie drogi do Strzelec Wielkich, a potem po północnej. Każda parcela chałupnika miała tylko 24 prętów kwadratowych (1 pręt kwadratowy, niem. Quadratruthe = 18m2) ziemi, reszta była dzierżawiona.

Stan liczbowy w roku 1843

Carmerau Königlich (królewski)22 domy prywatne mieszkalne186 mieszkańcówZ tego ewangelicy 22Niemcy 16
Carmerau Gräflich (hrabiowski)43 domy prywatne mieszkalne  393 mieszkańców łącznie z BaniokiemZ tego ewangelicy 27Niemcy 16

[autorowi chodzi tutaj prawdopodobnie o niemieckojęzycznych mieszkańców, jak pisze Niemcy]

Stan liczbowy w roku 1855

Carmerau Königlich24 domy prywatne mieszkalne203 mieszkańcówZ tego ewangelicy 22Niemcy 8
Carmerau Gräflich47 domy prywatne mieszkalne394 mieszkańców łącznie z BaniokiemZ tego ewangelicy 12Niemcy 7

Stan liczbowy w roku 1864

Carmerau Königlich25 domy prywatne mieszkalne219 mieszkańcówZ tego ewangelicy 20Niemcy 41
Carmerau Gräflich47 domy prywatne mieszkalne415 mieszkańców łącznie z BaniokiemZ tego ewangelicy 5Niemcy 81

Stan liczbowy w roku 1867

Carmerau Königlich25 domy prywatne mieszkalne228 mieszkańcówZ tego ewangelicy 18Niemcy 43
Carmerau Gräflich47 domy prywatne mieszkalne440 mieszkańcówZ tego ewangelicy 7Niemcy 87  

W tym

Stan bydła wedle dobrowolnych danych:

 źrebiętakoniewołykrowycielętaŚwinie i prosiętapsyule
Carmerau Königlich2635631151515
Carmerau Gräflich2811066331306

Kronika szkoły obejmuje ponad 100 stron chronologicznych wpisów. Transkrypcję i tłumaczenie będę publikować na bieżąco. Jeszcze jedną kwestię warto opisać: skąd przyszli pierwsi koloności i jak się nazywali. Odpowiedź na to dają różne źródła: akta z archiwum w Opolu, księgi kościelnie i portale genealogiczne. Oto zestawienie:

  1. Ignatz Weiss kolonista na domu numer 11. Pochodził z Schoenwiese, dziś Krasna Loucka pod Karniowem w austriackim Śląsku, był Niemcem. On jako pierwszy dostał akt nadania własności dla posesji kolonisty numer 11. Wkrótce na Ptasim Potoku założył też bielarnię. Posesję kupił od niego syn Carl, który jednak zmarł. Wdowa Marianna Kolodziejczyk (pochodząca z Barwinka) wyszła ponownie za Sobka Locha z Krasiejowa. Sobek zmarł, Marianna wyszła ponownie za Mathusa Dlugoscha z Grodziska.
  2. Balthasar Thiel z Bruntalu, otrzymał posesję kolonisty numer 16. Umiera 1777, wdowa po Balthasarze żeni się potem także z wdowcem Ignatzem Weiss.
  3. Posesję kolonisty numer 4 otrzymał Johann Georg Meisner, sprzedał ją komornikowi Blasiusowi Mrochen z Krasiejowa za 70 talarów wraz ze zbożem na polu za 10 talarów.
  4. Posesję kolonisty numer 10 posiadał Johann Hahnel
  5. Posesję numer 12 posiadał Hanus Georg Gildner a potem wdowa po nim Anna z domu Berger urodzona w Zauchel koło Neu Jitschin. W 1788 kupuje posesję Gottfried Rückert, w 1798 Joseph Bock, syn kolonisty Antona, wspomnianego poniżej. Joseph urodzony jeszcze w Jägerndorf, jest mistrzem ciesielskim w hutach w Malapane, Königshuld, Gleiwitz i Kieferstädtel. W 1805 Joseph Bock sprzedaje posesję Beniaminowi Habel, który jest mieszkańcem innej kolonii – Podewils (dziś Kały). Koloniści w Podewils pochodzili z tym samych okolic, co ci z Carmerau i często się żenili ze sobą i sprzedawali sobie posesje.
  6. Georg Gerlich, wspomniany jako kolonista w księgach kościelnych, gdyż w marcu 1773 roku rodzi mu się jeszcze w ostoi leśniej Sporne córka Marianna. Georg urodził się w Kuttellberg, dziś Spalene w kraju morawsko-śląskim. Przybył wraz z synem Gottfriedem, który urodził się już w Langendorf, dziś Dlouha Ves.
  7. Johann Müller, z Neiderdorf koło Jägerndorf, występuje w księgach kościelnych jedynie jako świadek, więc prawdopodobnie był ewangelikiem. Ewangelicy należeli do kościoła w Ozimku. Jednakże tam księgi spłonęły. Z ogłaszanych w dziennikach ustaw kontraktów kupna działek wynika, że rodzina Müller posiadała parcelę numer 13.
  8. Johann Ludwig, żeni się w 1773, wpis w księdze kościelnej mówi, że pochodzi z Seibertsdorf koło Jägerndorf (dziś Karniów)
  9. Anton Bock, miał 3 synów: Franza, Lorenza i Josepha. Jego syn Lorenz miał 17 dzieci. Prawdopodobnie jest przodkiem wielu Bocków w okolicy. Patrz drzewo na ancestry
  10. Martin Bock, umiera już w 1775 roku w wieku 45 lat na gorączkę. Jest prawdopodobnie bratem Antona Bocka.
  11. Lorenz Kosin, wspomniany w księgach, gdy umiera mu córka w 1775 i żona Anna w 1777 roku
  12. Franz Richter, urodzony w Jägerndorf, kolonista na posesji numer 20 i masorz, wspomniany w księgach, gdy jego syn Ferdinand żeni się w Grodzisku z Agnes córką młynarza Johanna Kostka. W 1780 posesję posiada już wspomniany syn Ferdinad, i w księgach podany jest jego przydomek „Masarz”.
  13. Mathes Finck, wspomniany w księgach kościelnych, gdy w 1779 rodzi mu się syn, lub gdy umiera w 1797 roku, i żona Elisabeth.
  14. Posesję 17 otrzymał Florian Koschinski z Budišova na Morawach, o czym wspomina kronika szkolna.
  15. Florian Repecky, wspomniany w księgach kościelnych.
  16. Johann i Hedwig Paul(Pohl), wspomniana jako świadek przy chrzcie w księdze kościelnej
  17. Johanna Goerlich wspomniany w księgach kościelnych
  18. Christian Spielvogel
  19. Andreas Kiersner
  20. Andreas Gosla
  21. Balzer Dela
  22. Anton i Anna Waldner
  23. Friedrich i Barbara Keprych
  24. Johann Paprich

25. W roku 1791 pojawia się w zapisach Johann Bock, prawdopodobnie przybył w kolejnej fali kolonizacji, i kupił posesję od jednego z pierwotnych kolonistów. Johann żeni się z Josephą Slotta, córką leśniczego z Łazisk. W 1804 sprzedają kolonię i kupują ziemię w okolicy Łazisk, tamże też powstaje karczma. Od ich nazwiska wywodzi się nazwa miejscowości Bokowe koło Łazisk.

c.d.n.

Ania Mrohs

Historia Spóroka | Geschichte von Carmerau | dzwonnica | Glockenturm

Jako że w 2023 Spórok/Carmerau będzie obchodził 250-lecie założenia, rozpoczynamy cykl artykułów o tej kolonii fryderycjańskiej z 1773 roku.

Da Carmerau 2023 sein 250jähriges Gründungsjubiläum feiern wird, werden hier Artikel zur Geschichte dieser friderizianischen Siedlung veröffentlicht. (Deutsche Version siehe unten).

Poniższy wpis pochodzi z kroniki szkoły w Spóroku odnalezionej w archiwum w Opolu.

„Dzwonnica

W roku 1864 wybudowano murowaną dzwonnicę. Do tego celu wykorzystano:

Dzwonnica z dobudowaną kapliczką.

– 9 klaftrów kamieni wapiennych z Rozmierki za 6 talarów wraz z transportem za 18 talarów 5 groszy – razem 24 tlr 5 gr

– 600 szt. cegieł z Dobrodzienia i 300 ze Strzelec łącznie z transportem – 11 rtl 21 gr

– 1000 cegieł łamanych z Kolonowskiego z transportem – 4 rtl

– 18 korców wapna z Opola 2 rtl 12 gr (transport 1 rtl 6 gr) 15 korców z Tarnowa 2 ¼ rtl (transport 1 ¼ rtl) – 7 rtl 13 gr

– za gaszenie powyższego 29 gr

– 4 pnie 3 rtl 16 gr  (transport 20 gr) 4 deski 1 rtl 4 gr 15 korców gontów 4 rtl – 9 rtl 10 gr

– murarz zgodnie z kontraktem – 16 rtl

– cieśle zgodnie z kontraktem – 7 rtl 10 gr

– kowal – 3 rtl 27 gr  6 pf

– za kamienie polne do gruntu i różnorakie drewno – 1 rtl 10 gr

Sołtysowi Jarząbek za podróż w celu zakupu cegieł, drewna itp – 2 rtl 20 gr

Suma 88 rtl 25 gr 6 pf

(1 talar to dziś 30 Eur, więc koszt całkowity to 2.640 eur. Roczne wynagrodzenie nauczyciela wtedy wynosiło w tym czasie w Spóroku 20 talarów a w Kadłubie 28.)

Koszty poniósł Carmerau królewski 31 rtl 5 gr, Carmerau hrabiowski: 57 rtl 20 gr 6 pf.

Dzwon kupiono w styczniu 1857 za 43 rtl w Gnadenfeld (Pawłowiczki). Ważył 87 funty wg. starych miar, na boku miał obraz naszego Pana na krzyżu, pod obrazem napis „Jesus unsere Zuversicht“ (Jezus moją nadzieją) a na drugiej stronie rok 1856. Stary i bardzo mały dzwon sprzedano do Nowej Schodni za 10 rtl.

Hałupnik i sołtys Mathus Jarząbek z Carmerau hrabiowskiego był inicjatorem i kierownikiem budowy dzwonnicy. Usłyszał nie jedno gorzkie słowo od co niektórych mieszkańców obu wiosek zarówno na początku jak i podczas budowy. Bez jego starań, dzwonnica by nie powstała. Sołtys Mathus Jarząbek zmarł 25.10.1866.”   

Tradycja głosi, że dzwon kupili mieszkańcy Spóroka, którzy wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Archiwa amerykańskie podają, że ze Spóroka wyjechały do USA w styczniu 1855 dwie rodziny: Lorenz Bock z rodziną oraz Mathies Knappik z rodziną, prawdopodobnie oni byli fundatorami?

Powyżej Lorenz Bock z żoną Marianną Knappik w USA, źródło: ancestry.de

Poniżej lista pasażerów parowca Archimedes z Bockami, Knappikami ze Spóroka oraz Klabisch i Wiorra ze Staniszcz.

Glockenturm

Im Jahre 1864 wurde der Glockenthurm massiv aufgebaut. Es wurden dazu verwendet

9 Klafter Kalksteine aus Rozmierka 6 Reichstaler und Ausfuhr 18 Reichsthaler 5 Groschen – 24 rtl 5 gr 

600 Stück Mauerziegeln aus Guttentag und 300 aus Gr. Strehlitz incl. Ausfuhr – 11 rtl 21 gr

1000 Stück Bruchziegeln aus Colonowska und Ausfuhr – 4 rtl 

18 Scheffel Kalk aus Oppeln 2 rtl 12 gr /: Ausfuhr 1 rtl 6 gr :/ 15 Scheffel aus Tarnau 2 ¼ rtl /:Ausfuhr 1 ¼ rtl:/        – 7 rtl 13 gr

Für Löschen desselben 29 gr

4 Stämme 3 rtl 16 gr  /: Ausfuhr 20 gr :/ 4 Bretter 1 rtl 4 gr 15 Schock Schindeln 4 rtl – 9 rtl 10 gr

Den Maurer laut Contrakt – 16 rtl

Den Zimmerleuten laut Contrakt – 7 rtl 10 gr

Dem Schmiede – 3 rtl 27 gr  6 pf

Für Feldsteine in den Grund und diverse Hölzer – 1 rtl 10 gr

Dem Scholzen Jarząbek für Wege zum Ankauf der Steine, Ziegeln, des Holzes ect       – 2 rtl 20 gr

Summa 88 rtl 25 gr 6 pf

Zu diese Kosten trug Carmerau Köngl. bei: 31 rtl 5 gr, Carmerau Gräfl.: 57 rtl 20 gr 6 pf.

Die Glocke wurde im Januar 1857 für 43 rtl in Gnadenfeld gekauft. Sie wiegt 87 Pfund altes Gewicht und hat auf der einen Seite das Bild unseres Herrn am Kreuze und darunter die Worte: „Jesus unsere Zuversicht“ und auf der anderen Seite die Jahreszahl 1856. Die alte sehr kleine Glocke ist nach Neu Schodnia für 10 rtl verkauft worden.

Der Häusler und Scholze  Jarząbek zu Gräfl. Carmerau war der Anreger und Leiter des Glockenturmbaus. Er hat so manches bitteres Wort von einzelnen Einsaßen der beiden Gemeinden sowohl vor Beginn des Baues sowie auch während desselben hören müssen. Ohne sein Bemühen wäre der Bau nicht zu Stande gekommen. Der Scholze Mathus Jarząbek starb 25.1.1866.

Eintrag in der Schulchronik von Carmerau:

O Mariannie urodzonej w spornym lesie

Rzecz dzieje się w Langendorf (dziś Dlouha Ves) w okolicach Karniowa na Śląsku austriackim w marcu 1773 roku.

Katharina jest już w zaawansowanej ciąży. Jednakże z mężem Georgiem Gerlichem i dziećmi zdecydowali się na daleką podróż z austriackiej części Śląska do jego pruskiej części, do nowej kolonii budowanej przez królewskich urzędników w lesie pod Krasiejowem.

W roku 1768 w Langendorf rodzi się Katharinie i Georgowi syn Godefridus, od którego pochodzą Gerlichy mieszkające w naszej okolicy.

Ostatnie dwa lata Katharina i Georg cierpieli głód, podobnie jak cała Europa. W latach 1770-1772 kontynent dotknęła tzw. mała epoka lodowa. Do maja zalegały olbrzymie ilości śniegu, rzeki zamarzały do samego dna, następujące po tym roztopy były nazywane drugim potopem. Silne i długotrwałe opady deszczu latem spowodowały, że zboże w spichlerzach pleśniało a ślimaki zjadały uprawy na polach. Ogłoszenie urzędowe było dla nich zbawienne i kuszące: Dostaniecie gotowy dom i 4 ha pola, będziecie przez 10 lat zwolnieni z podatku gruntowego i służby wojskowej. Jedyny warunek do spełnienia, to dostarczanie drewna do huty Malapane (Ozimek).

Więcej o nieurodzajach lat 1772-73 i motywacjach osadników – tutaj z kolonii Podewils (dziś Kały) można przeczytać w: Joachim Poppe Podewils in Oberschlesien: Zur Geschichte des Dorfes im Kreis Oppeln. 250 Jahre Friderizianische Kolonisation 

Katharina i George Gerlich wraz z innymi mieszkańcami osad wokół Karniowa wyruszyli w drogę. Jednakże, gdy dotarli do swojej nowej wioski, domy były dopiero w budowie. Georgowi wydano niezwłocznie sprzęty do ręki i musiał karczować teren i rąbać drzewo potrzebne do budowy domów. Katharina kilka dni później rodzi córkę, Mariannę, która jest pierwszym dzieckiem urodzonym w osadzie leśnej zwanej Spurok. Bowiem kolonia została wytyczona w lesie, o który zarządca majątku hrabiego Colonny ze Strzelec Opolskich – Harrassowsky, od roku 1770 toczył spór z Urzędem Królewskim w Opolu.     

Wpis z 26 marca 1773 w księgach kościelnych mówiący o chrzcie Marianny Gerlich, córki kolonisty Georga Gerlicha i Cathariny z „kolonii koło Krasiejowa, zwanej Spurok”. Świadkiem jest także kolonista – Anton Bock pochodzący z Karlstal (dziś Karlovice).

Kolonizacja fryderycjańska

W 1753 roku król Prus Fryderyk Wielki zarządza budowę huty Malapane (Ozimek). Wkrótce okazało się, że osiedleni przy hucie węglarze nie nadążają z dostawą węgla drzewnego, dlatego konieczne jest założenie nowych osad i sprowadzenie nowych kolonistów, którzy karczowali by las i produkowali węgiel drzewny. Zaplanowano więc założenie 20 kolonii, po 20 domów w każdej. Posesja kolonisty obejmowała dom oraz około 4,5 ha pola, do tego prawo wypasu bydła i wyrębu drewna na własne potrzeby. Ekonomicznie zagroda była tak zaprojektowana, że nie miała zapewniać utrzymania kolonisty z rolnictwa, kolonista na życie miał zarabiać wyrębem drewna dla huty żelaza. Koloniści do pierwszych kolonii przybyli z Frankonii, Hesji, Wirtembergii. Jednakże nie poradzili sobie z trudnymi warunkami klimatycznymi i pracy, więc szybko powędrowali dalej. Dlatego urzędnicy królewscy postanowili zmienić strategię. Co też opisuje architekt Johannes Reichel, który przeanalizował akta i korespondencję z tamtego czasu, znajdującą się do dziś w archiwum we Wrocławiu, i opisał w Oppelner Heimatkalender 1934, jak powstała kolonia Carmerau.

 Jak powstał Spórok/Carmerau

Johannes Reichel pisze tak:

„Zwerbowani koloniści z Niemiec zachodnich nie wytrzymywali klimatu i ciężkiej pracy i dezerterowali. Po niepowodzeniach z zakładaniem kolonii w latach 1771-1772 urzędnicy królewscy podjęli nową strategię. Na ich miejsce postanowiono osadzić Górnoślązaków i Austriaków. Tak też np. kolonia Kreuzthal [Krzyżowa Dolina] została obsadzona ludźmi z okolicznych wsi a do Spóroka ściągnięto kolonistów ze Śląska Austriackiego (a dokładnie z okolic Karniowa).

Mapa kolonii w powiecie opolskim z roku 1792 w Zöllner, Johann Friedrich: Briefe Über Schlesien, Krakau, Wieliczka, Und Die Grafschaft Glatz. 1.

Postanowiono w koloniach realizowanych od 1773 roku wybudować gotowe wioski i dopiero potem sprowadzać kolonistów do już gotowych domów.  

18 stycznia 1773 roku sporządzono więc pismo dla lokalnego leśniczego ze zleceniem budowy kolonii w krasiejowskim lesie, roboczo nazywanej Sporne – od sporu granicznego prowadzonego z hrabią Colonną: „Królewska Wysokość łaskawie nakazała zbudowanie nowej wioski w tym roku w krasiejowskim rewirze leśnym. Ważnym jest, aby powstało należne miejsce na wybudowanie wioski, o ile możliwe w środku rewiru, w którym można odpowiednio wydzielić pola i łąki, co też zlecono łowczemu Hellerowi. Leśniczy Templer ma obowiązek Hellerowi wskazać okolicę. Wydzielenie wioski ma nastąpić wspólnie przez leśniczego Templera i łowczego Hellera oraz administratora Opolskiego Urzędu Królewskiego Senftlebena. Jak tylko Heller będzie gotowy z obmiarem, Templer ma obowiązek niezwłocznie oczyścić miejsce budowy. Wycięte drewno należy przeznaczyć na budowę domów, brakujące drewno należy w odpowiednim okresie ściąć. Templer postara się o cieślę, który wybuduje domy, jednakże umowy z nim zawrze z polecenia Królewskiej Izby. Jak tylko pogoda pozwoli, należy zadbać o zaopatrzenie w cegły do budowy murów, w tym celu należy znaleźć zasoby gliny w pobliżu. Najlepiej będzie do budowy murów ogniowych znaleźć wykonawcę w okolicy. Warunkiem głównym pozostaje to, że domy muszą być gotowe do początku sierpnia.”

Mapa kolonii Carmerau w Oppelner Heimatkalender 1934

I domy były gotowe. 22 lutego leśniczy informował, że łowczy Heller gotowy jest z obmiarem miejsca na budowę wioski oraz przesłał Izbie dwa kosztorysy: na dom w konstrukcji szkieletowej za 109 Talarów i na dom w konstrukcji z belek ciosanych za 94 talary. Drugi kosztorys odrzucono. Już pięć dni później przekazano pieniądze z kasy skarbu, a to „1000 talarów dla Templera jako zaliczka posłana pierwszym transportem pocztowym za pokwitowaniem”.

4 marca leśniczy informował o problemach w kwestii miejsca na budowę wioski z sąsiadującymi wioskami (chodziło o to, że na terenie przeznaczonym pod kolonie okoliczni mieszkańcy mieli prawa do wypasu bydła) i zaproponował inne miejsce. Wrocławska Izba zadecydowała jednakże krótko i zwięźle kilka dni później: „A więc niech Templer nie pozwoli sobie na zakłócenia w budowie przedsięwzięcia, ma tylko zapewnić, że zostanie zupełnie zakończone do początku sierpnia.”

Na terenie, który Templer wyznaczył alternatywnie, Izba jeszcze w tym samym roku wybudowała kolonię Münchhausen (Mnichus) z 20 domami. W poleceniu budowy kolonii Mnichus Izba poleciła Hellerowi „niezwłoczne udanie się do Krasiejowa i wskazanie sobie miejsca”.

Dnia 15 marca zawarto umowy z 4 cieślami, każdy miał wykonać 5 domów po 42 talary (za prace ciesielskie). W ten sam dzień przybyło pierwszych 7 rodzin, którym tak jak stały przekazano narzędzia do karczowania lasu.

A że były to rodziny z kobietami w zaawansowanej ciąży potwierdza wpis z księgi kościelnej! W połowie maja w przyszłej kolonii Carmerau było już 13 austriackich rodzin w ilości 50 osób. Jako że domy nie były gotowe, wybudowali sobie tymczasowe chaty.

Żyd z Kadłuba chciał dostarczyć materiał

Mistrz murarski otrzymał za wykonanie murów ogniowych i wypełnienie wykonanej przez cieśli konstrukcji szkieletowej 25 talarów. Dla każdej kolonii wykonano 4 studnie za 5 talarów każda. Szczególne trudności sprawiało pozyskanie słomy dla pokrycia dachu. 12 kwietnia leśniczy Templer informował, że oddelegowanych przez niego dwóch ludzi przez 3 dni bez powodzenia szukało słomy i trzciny. Tylko jeden Żyd z Kadłuba chciał dostarczyć materiał, ale żądał 200 talarów zaliczki. Jednakże Izba podziękowała i odmówiła. Jako że w roku 1773 istniał niedobór słomy, pokrycie dachu kosztowało 28 talarów (w roku 2022 – 3450 EURO lub 16.500 zł). Dlatego w tym roku zezwalano często na pokrycie dachu klepkami drewnianymi pod takim warunkiem, że jak tylko będzie możliwość, zastąpi się je pokryciem ze słomy. Preferowano dach kryty słomą, bowiem był on cieplejszy a klepki podczas pożaru od razu spadały. Pod koniec maja już 19 domów było gotowych a 22 lipca wszystkie 20, do których wprowadziły się 84 osoby, przeważnie Austriacy (z austriackiej części Śląska, z okolic Karniowa, co potwierdzają wpisy w księgach kościelnych).

Projekt domu w kolonii Tauenzinow, domy w Spóroku wyglądały prawdopodobnie identycznie. Oppelner Heimatkalender 1934

Dom w kolonii Tauenzinow. W ten sposób wyglądały wszystkie domy we wiosce. Dopiero w latach 1930tych zastąpiły je domy murowane.

Później rozpoczęta budowa Mnichusa została zakończona w październiku 1773. Jednakże budowa stodół się opóźniała. Koloniści mieli budowę stodół przejąć sami i dostali na to 15 talarów i za darmo drewno budowlane. Jako że koloniści na lata byli zajęci ciężką pracą karczowania lasu pod pola i łąki, budowa stodół wydawała im się niepotrzebna. Stodoły były im potrzebne dopiero, gdy mieli pole do uprawy. Ostatecznie stodoły zostały wybudowane przez państwo za pośrednictwem wykonawców. Stodoły miały rozmiar 9,15/7,00 metrów i zawierały oprócz gumna do młócenia zboża także sąsieki do jego przechowywania.

Stodoła w Spóroku, Helmigk, Oberschlesische Landbaukunst um 1800

W koloniach królewskich stodoły były zawsze budowane oddzielnie, zazwyczaj z tyłu zagrody, często także po drugiej stronie ulicy. W koloniach wybudowanych w roku 1771 domy stały prostopadle do ulicy, jako to było lokalnie w zwyczaju. W późniejszych koloniach domy i obory ustawione były równolegle do drogi. Król kładł szczególny nacisk na zieleń we wioskach. W roku 1774 leśniczy meldował, że w 3 koloniach posadził w alejach 1125 drzew: jesiony, klony i buki.         

Koloniści nędznicy w walących się domach

Na prace związane z karczowaniem koloniści dostawali za morgę 5-20 talarów, odpowiednio do trudności terenu. Podczas budowy własnych i sąsiednich później zakładanych kolonii osadnicy byli angażowani przez leśniczego do prac pomocniczych, np. karczowania miejsca budowy wioski lub dostarczania materiału do budowy konstrukcji szkieletowej. Za wykonaną pracę otrzymywali do 4 groszy na dzień. Po za tym koloniści na lata musieli być zaopatrywani w zborze na chleb, przede wszystkim dla dzieci. Każdy kolonista dostawał 2 krowy. Mimo to żyli oni w większości wiosek w żałosnych warunkach. Szczególnie w Radomierowicach, które były często zalewane. W roku 1774 nadleśniczy Büttner pisał do Wrocławia do Izby: „Wśród kolonistów zapanował jeszcze większy głód, a ich żale i codzienne lamenty nie da się opisać słowami. Sam muszę przyznać, że mimo że pilnie wykonują prace karczowania, w szczególności podczas tak ciężkiej zimy nie są w stanie zapracować na chleb.” Izba od razu przekazała 500 talarów pomocy. Pomocne dla kolonii było by jednak wykonanie choćby części prac karczowania przez państwo. Jednakże koloniści przez lata byli zajęci karczowaniem zamiast uprawą pól, na których ziemia i tak była słabej jakości.

Co roku 15 sierpnia leśniczy mieli obowiązek sporządzenia zestawienia o stanie gotowych i budowanych kolonii i przesłania go do Wrocławia. Zestawienie zawierało stan budowli, ilość i pochodzenie osadników, wielkość pogłowia bydła oraz stan zaawansowania karczowania lasów pod pola uprawne i łąki. Na przesłane zestawienie w sierpniu 1773 Król odpowiedział: „Takie podoba mi się, ale musicie mi w nadchodzącym roku plany budowanych wiosek posłać, żebym mógł z wami to omówić, itd.”.

Po tym, jak Królowi mocą deklaracji z 26 sierpnia 1773, w której wyznacza kwotę 150 talarów za każdą zagrodę kolonijną wyposażoną w 8 mórg ziemi, zachęcić szlachtę do kolonizacji, państwo mogło tą działalność ograniczyć. Tak więc kolonie zaplanowane na 1775 rok przekazano całości szlachcie.

Mapa kolonii Carmerau

Karczowane w między czasie szło bardzo powolnie. Rewizja z roku 1776 wykazała, że starsze opolskie kolonie uzyskały tylko połowę gruntu przeznaczonego pod uprawy. Większość kolonii uzyskała pod uprawy dopiero ¼ lub 1/3 terenu. Kilka wiosek miało do wykarczowania 250-270 mórg z 320 do tego wyznaczonych, jak Derschau (Suchy Bór), Zedlitz (Grabice) i Karmerau (Spórok). Izba więc poczuła się zmuszona do wypłaty zaliczek w wysokości 15 talarów dla zagród, które miały wykarczowane pół lub mniej terenu.   

W latach 1776-77 przychodziły z większości opolskich kolonii skargi, że kominy groziły zawaleniem. Przyczyną było prawdopodobnie mokre podłoże, na którym zbudowano domy. Fundament, który z braku kamieni polnych często był zbudowany z piasku i gruzu, tutaj oczywiście nie wystarczał. Pomocne by tu było tylko dokładne odwodnienie terenu, gdyż te kilka wykonanych rowów nie wystarczało. Usunięcie szkód w samym Podewils (Kały) i Zeidlitz (Grabice) kosztowało 2514 talarów.    

Potiomkinowskie wioski

To, że kolonie nie były w najlepszym stanie, okazało się podczas podróży króla na Górny Śląsk w roku 1779. Starosta opolski miał obawy przed pokazaniem władcy kolonii Tempelhof (Niwki), gdyż tam zbudowano domy z belek ciosanych (co Król wyraźnie zabronił). Zatrzymanie się w Gräfenort (Grotowice) i Schulenburg (Walidrogi) nie wchodziło w rachubę, bo tamże odpadł tynk z domów. Wszystkie rozpoczęte budowy z belek ciosanych na trasie podróży Króla zostały tymczasowo usunięte. Mimo wszelkich środków ostrożności Król zgłaszał uwagi w piśmie z 23 maja 1779: „Jako że zauważyłem, że kolonia zwana Derschau koniecznie wymaga pomocy, rekomenduję wam niniejszym i polecam zapewnienie, że postaracie się o lepszy stan tej miejscowości”.

Żebranie i drukowanie pieniędzy jako pomysł na niedolę

Koloniści nie żyli w luksusach, wręcz przeciwnie, przede wszystkim ze względów warunki, w których przyszło im żyć. Ale należy zaznaczyć, że w wielu przypadkach byli sami sobie winni. Leśniczy Templer pisał w 1773 roku do Izby we Wrocławiu: „że koloniści z Tempelhof nie chcą się słuchać, włóczą się po wioskach i żebrzą, nie chcą budować swoich stodół, i nie chcą wykonywać zleconych im robót karczowania gruntu pod kolonię Carmerau”. Izba musiała grozić karą więzienia i wygnaniem z zagrody, aby przywrócić porządek. W Georgenberg (Bukowo) jeden kolonista wpadł na pomysł produkcji własnego pieniądza, aby poprawić swoje warunki ekonomiczne. Po upływie 10 lat zwolnienia z obciążeń (służba wojskowa, podatek gruntowy, szarwark), co niektóry kolonista po prostu zniknał.            

Salomonowe rozwiązanie

Już od roku 1770 trwał spór Colonny z urzędem królewskim w Opolu o las między Kadłubem a Krasiejowem, nazwany potem „spornym”. Jak wspomniano wyżej, już 4 marca 1773 roku leśniczy informował o problemach w kwestii miejsca na budowę wioski, jednakże wrocławska Izba zadecydowała o kontynuacji. Jak sprawę rozwiązano, można wyczytać z nadania dziedzicznego (Erbverschreibung) pierwszej posesji kolonijnej dla Ignatza Weissa, gdzie można przeczytać, że

„Po tym, jak Królewska Izba Wojenna i Dominialna we Wrocławiu ustanowiła nową kolonię z 20toma posesjami w lesie krasiejowskim zwanym Sporne, której nadano nazwę Camerau, i obsadziła obcokrajowcami narodowości niemieckiej, podzielonej w wyniku recesu granicznego założonego przez hrabiego Colonnę w Strzelcach Opolskich dnia 9 listopada 1775 i potwierdzonego 10 lutego 1776 przez Królewską Izbę Wojenną i Dominialną, w ten sposób, że połowa posesji od numeru 1 do 10 przypadła dominium Strzelce Opolskie a druga połowa od numeru 11 do 20 Królewskiemu Urzędowi w Opolu, powołuje na kolonisty Ignatza Weissa z Karniowa z austriackiej części Śląska na posesję pod numerem 11”.

Pierwsza strona nadania dziedzicznego posesji numer 11 dla Ignatza Weissa. Cały dokument z transkrypcją w poprzednim wpisie.

Wkrótce ciąg dalszy historii kolonii.

Erb-Verschreibungs-Briefes von der neuen Colonie Carmerau

Copia eines Erb-Verschreibungs-Briefes von der neuen Colonie Carmerau im Amte Oppeln.

Nachdem die von Einer Königl. Hochgerichtl. Krieges und Domainen Cammer zu Breslau, in dem Krascheower Forst und dessen Stallung Sporne genannt, etablirte neue Colonie von zwantzig Possessionen, welcher der Nahme Carmerau beygeleget und solche mit Ausländern deutscher Nation besezt worden, durch den mit dem Hoch-Reichs-Gräflich von Colonnaschen Dominio Gross. Strehlitz unterm 9ten November 1775 errichteten und den 10ten Februar 1776 von Einer Hochgerichtl. Königl. Krieges und Domainen Cammer zu Breslau confirmirten Gräntz-Recess dergestallt in Theilung gekommen, daß die Helfte der Possessionen von No. 1 bis 10 inclusive dem Dominio Gross Strehlitz, die zweyte Helfte aber von No. 11 bis 20 inclusive dem Königl. Amte Oppeln zugefallen, und dann der Ignatz Weiss aus dem Oesterreichischen Antheil von Schlesien von Jaegersdorf gebürtig auf der Stelle sub No. 11 zu einem Colonisten angenommen worden.

So wird demselben als ersten Acquirenten zu seiner Legitimation und Sicherheit von königlichen Amtswegen gegenwärtiger Schenckungs-Brief und Erb-Verschreibung folgender gestallt ertheilet:

1. Wird ihm Ignatz Weiss besagte Stelle No. 11 mit einem völlig ausgebauten Wohnhause und Stallung, nebst den freyen BauHoltze und einer baaren Beyhülfe von Fünfzehn Reichsthalern zu Erbauung einer Scheune, ingleichen mit den dazu ausgemessenen und angewiesenen Siebenzehen Morgen Magdebg. a 180. □R., 12. Morgen zu Acker nehmlich, 4 Morgen zu Wiesewachs und 1 Morgen zur Hof-Rehde und Gartenland

hierdurch und Krafft dieses, zu Erb, und eigenthümlichen Rechte zugetheilet, geschenckt und unentgeltlich dergestallt überlassen, daß er weder jezt noch künftig einiges Kaufgeld dafür zu bezahlen gehalten seyn, und damit als mit seinem wahren Erb, und Eigenthume zu schalten und zu walten, auch nach seinem Wohlgefallen, jedoch nicht ohne Vorbewusst und Genehmigung des Königl. Amtes Oppeln zu verkauffen, zu vertauschen und zu verpfänden, freye Macht und Gewallt haben solle.

2. So wie überhaupt das Amtliche Artheil der Colonie seine hinlängliche Huthung in dem Königlichen Amts-Forst angewiesen erhalten, also hat er Ignatz Weiss auch solche vor sich darin dergestallt frey und ohnentgeldlich zu geniessen, daß er und alle seine Nachkommen und Besitzer dieser Stelle befugt seyn sollen zwey Kühe und zwey Pferde oder zwey Zug-Ochsen in selbige einzutreiben ohne von dieser Anzahl jemals einigen Huthungs-Zinß abführen zu dürfen.

3. Da die Rodung der ihm zugetheilten Acker und Wiesen viel Zeit und Mühe erfordert, so ist demselben nicht nur Ein Morgen zum Anfange auf Königl. Kosten gerodet worden, sondern es werden ihm auch zu Rodung der übrigen 16 Morgen die er auf eigene Kosten zu besorgen hat, und wozu ihm blos die Geräthschafften an einem Grabscheite, Rodehacke, Holtz Axt und Säge geschenckt worden,

Acht Frey Jahre und zwar von Termino Trinitatis 1774 an bis dahin 1782 gerechnet, accordiret während welcher Zeit er seine Stelle und dazu gehörige Grundstücke ganz frey und ohne Abführung einiges Zinßes genießen soll.

Nach Verlauff dieses nehmlich der Acht Frey Jahre hingegen ist er schuldig und verbunden, exclusive des 1. Morgens zur Hof Rehde und Garten, welcher zinßfrey bleibet, von jedem der übrigen 16 Morgen Jährlich 3. ggr. als einen Grund Zins zu erlegen; und zwar unter folgenden Modalitaeten,

dass er von den 12 Morgen Acker die auf Königl. Amts. Grunde gelegen, den Zins mit ein RThler 12 ggr. an das Amt Oppeln von den 4 Morgen Wiesewachs hingegen, welche auf der dem Dominio Gross Strehlitz zugefallenen Seite liegen, den Betrag desselben jährlich mit zwölf guten Groschen an das dasige Rent-Amt entrichte, zu Termino Trinitatis 1783 damit den Anfang mache und so denn alljährlich damit continuire

4. Ist er Ignatz Weiß als ein Ausländer für sich und seine hieher nach Schlesien mitgebrachte Kinder von aller Werbung und Enrollierung frey, deßgleichen außergedachten Grund Zinßen nicht nur von den Landesherrlichen Abgaben an Steuern und an Nahrungs-Gelde von der Stelle /: nicht aber von derjenigen Profession, die er etwa treiben möchte / sondern auch von aller Fourage Lieferung an die Regimenter, Grasung und Einquartierung völlig eximiret und befreyet.

5. Ueberdies bleibet er nebst Weib und Kindern, so wie bisher freye Leuthe, dergestallt, daß weder Er noch Sie durch Acquisition dieser Colonie dem Amte Oppeln in diejenige Erb. Unterthänigkeit verfallen sollen, der andere aus dessen Jurisdiction angesessene Wirthe unterworfen sind; wenn er demnach mit der Zeit diese seine Possession, nachdem sie im Stand gesezt und nutzbar gemacht worden, verkauffen, und sich anderwärts in dem Königl. Preuß. Schlesien und der Grafschafft Glatz niederlassen wollte, so ist er keines weges schuldig, für sich oder die Seinigen einiges Loßlassungs-Geld, oder von seinem Vermögen einiges Abzugs-Geld zu bezahlen.

Nichts destoweniger aber, bleibt er dennoch, sowie alle nachfolgende Besitzer dieser Stelle, der Jurisdiction des Königl. Amtes Oppeln, als auf welcherer sein Domicilium hat, in allen Fällen unterworffen und muß sich dessen Verfügungen gehorsamlich submittiren.

Folglich ist er

6. bey etwanniger Veräußerung dieser Stelle, welche jedoch, wie hiemit ausdrücklich reserviret und verboten wird, an keinen unterthänigen Einländer geschehen soll, verbunden, solches dem Amte anzuzeigen und dessen Obrigkeitliche Genehmigung und Confirmation hierüber zu suchen, wiedrigenfalls der deshalb geschlossene Contract eoipso ungültig, null und nichtig seyn und keine Klage aus derselben statt finden soll.

Desgleichen muß er

7. bey jeder Veräußerung dieser Frey Stelle, sie geschehe durch Verkauff oder Tausch, von dem contrahirten Kauff-Quanto das Landübliche Laudemium a 10 Procent und das festgesezte Verreichgeld nehmlich drey Heller vom Reichsthaler: wie auch die sonst nach dem Sportul Reglement und der bisherigen darauf gegründeten Observanz zu entrichtende Gerichts-Gebühren an das Königl. Amt Oppeln ohne Wiederrede abführen und bezahlen.

Nichtweniger ist

8. in dem oballegirten Grenz-Recess festgesezzet worden, daß der Bier und Branntwein Verlag, auf der Colonie Carmerau wechselsweise ein Jahr um das andere von dem Königl. Amte Oppeln und dem Dominio Groß-Strehlitz genutzet werden soll; daher die ganze Colonie und jedes Individuum der selben mithin auch der Weiß schuldig und verbunden ist, sich darnach zu achten, und in den Jahren, welche dem Amtlichen Debit zugehören, das Bier und den Branntwein bey Vermeidung der darauf gesezten Strafe der Confiscation und Erlegung vier Rthl. vor jedes fremden Achtel Bier und Acht Silbergroschen für jedes Quart fremden Branntwein, sonst nirgendsher, als aus dem Amtlichen Brau und Branntwein Urbar zu Dembiehammer zu nehmen, wie er denn auch sein Mahlwerck in keinen fremden, sondern lediglich in Amtlichen Mühlen fördern und mahlen lassen muß, bey ebenmäßiger Strafe der Confiscation des Mehls und Bezahlung der doppelten Mahl-Metze.

9. Endlich ist er und alle nachfolgende Besitzer dieser Stelle, so wie jeder andere Einwohner dieser Colonie schuldig, statt der ihm auf immer und ewig erlassenen Frohn-Dienste und Robothen, für das Oppelnsche Forst-Amt und in specie für dasjenige Revier, in welchem die Colonie gelegen, Jährlich nach verflossenen Acht Frey Jahren Neun Klaftern Holtz ohnentgeldlich und ohne alle Wiederrede und Zwang einzuschlagen. Dagegen hat derselbe keine weitere Unterstützung, sie habe Nahmen wie sie wolle, auch in keinem Falle weder einige Remission noch freyes Bau, oder Brenn Holz zu gewärtigen, sondern solches muß nach der Forst Taxa erkaufft, und zur nothdürfftigen Consumtion des leztern jährlich aus den Hauen drey Klaftern Tannen, Fichten, Birken oder Weiß-Buchen Holtz gegen die Taxe genommen werden.

Zu mehrerer Urkunde und Festhaltung alles dessen, ist gegenwärtige Erb-Verschreibung unter Vordruckung des grössern Amts Siegels und unserer des dermaligen Amts Administratoris und Amts- Justitiarii Unterschrift ausgefertiget worden, und soll nach erfolgter allerhöchsten Confirmation Einer Königl. Hochgerichtlichen. Krieges, und Domainen-Cammer zu Breslau dem Ignatz Weiß zu seiner Legitimation und Achtung eingehändiget werden.

Sogeschehen. Schloß Oppeln den 7ten May 1776.

Königl. Preuß. Oppelnsches Domainen Amt

Senftleben          Krieger.

Vorstehende von dem Königl. Domainen-Amte Oppeln unterm 7ten May. c. a. ausgefertigte Erb-Verschreibung für den Colonisten Ignatz Weiß über die demselben auf der in dem Krascheower Forst-Revier gedachten Amts etablirten Colonie Carmerau mit 12 Morgen zu Acker, vier Morgen zu Wiesewachs, und einen Morgen zur Hofrehde und Garten-Land erb- und eigenthümlich übergebene Stelle sub No. 11. wird in allen ihren Puncten und Clausuln von der Königl. Krieges und Domainen Cammer hiermit confirmiret und bestätiget.

Signatum Breslau, den 17ten Juni 1776.

Königl. Preuß. Breslauische Krieges- und Domainen Cammer.

v. Pfeil   Reisel    Bochno.

Confirmation der ErbVerschreibung für den Colonisten Ignatz Weiss über die Stelle sub No. 11 auf der Colonie Carmerau Amts Antheil, im Krascheower Revier.

Abschrift mit ihrem Original collationiret und von Wort zu Wort gleichlautend befunden worden. Solches wird hiermit pflichtmäßig attestiret.

Amt Oppeln den 10ten Dezember 1776.

Senftleben.         Krieger.

Transkription erstellt mit https://lite.transkribus.eu/, korrigiert von Joachim Poppe (Podewils in Oberschlesien: Zur Geschichte des Dorfes im Kreis Oppeln. 250 Jahre Friderizianische Kolonisation)

… i przyrzekam ci miłość i wierność małżeńską i 2 krowy.

Czyli jak wyglądała przysięga małżeństwa w Kadłubie 1793 roku.

Archiwum w Opolu skrywa ogrom nieodkrytych tajemnic. Podczas moich poszukiwań materiałów do publikacji o historii Spóroka, kolonii założonej w roku 1773, natknęłam się na protokół sporządzony przez kadłubskiego sołtysa w roku 1793. A tam przysięga małżeńska między panną z Kadłuba a kawalerem ze Spóroka o treści, która dziś dla nas wydaje się śmieszna, a kiedyś była po prostu praktyczna. Młoda ustala w jej treści podział majątku na wypadek śmierci któregoś z nich. Oto treść:

Akta Kadłuba należącego do hrabiego von Tenczina

dnia 29 października 1793

Stawili się przed tutejszym (w Kadłubie) sądem wiejskim kawaler Carl ślubny syn Ignatza Weissa (kolonisty z zagrody numer 11) z kolonii Carmerau (Spórok) jak też panna Marina ślubna córka Walka Klitza[Klyszcza] wolnego kmiota z Kadłuba należącego do hrabiego von Tenczina i zgłosili, że złożyli przysięgę małżeńską, jak poniżej:

Carl Weiss przysięga swojej małżonce całą swoją miłość i wierność aż do końca swojego życia, a gdyby przed jednym rokiem i jednym dniem zmarł, zapisuje jej całe swoje szaty ślubne i całe gospodarstwo (zagroda kolonisty numer 11 w Spóroku Królewskim, patrz mapa).

Panna młoda także przysięga miłość i wierność aż do śmierci, a w przypadku zgonu przed jednym rokiem i jednym dniem bez urodzenia dziedzica, zapisuje w spadku mężowi także szaty ślubne oraz swój udział dziedziczny w gospodarstwie ojca, czyli 3 florenów, 2 krowy i pierzyny.

Powyższe ślubowanie atestują: para młoda Carl Weiss i Marina Klitzin, sołtys Kadłuba Micholl Kalka, świadkowie Jasch Prweith i Barteg Sprantzel. Obok sołtys stawia ówczesną pieczęć Kadłuba, z grabiami i młotami w środku. Młoty, bo w Kadłubie działała wtedy huta z wysokim piecem, fryszerkami i młotownią.

Wszyscy podpisują się trzema krzyżykami, bo jeszcze nie potrafią pisać. Może ich dzieci potrafią już, bo szkoła w Kadłubie powstaje dopiero w 1804.

p.s.

Skryba spisujący oświadczenie miał widoczny problem z zapisywaniem śląskich miejscowości i nazwisk. Kadlub zapisał fonetycznie jako Kattlub, a także pomylił nazwisko panny młodej. Proboszcz z Rozmierzy we wpisie w księdze ślubów zapisał je poprawnie.

Na zdjęciu wpis w księdze ślubów z 17 listopada 1793: Carl Weiss bierze ślub z Marią Kleszcz córką Valentina Kleszcz

p.p.s.

Marianna Weiß umiera dwa lata później, 3 kwietnia 1795 podczas porodu.

Carl żeni się ponownie już 5 lipca 1795 z Marią Kollotzieczick z młyna na Barwinku.

Ania Mrohs

Transkrypcja za pomocą sztucznej inteligencji https://lite.transkribus.eu

Actum Kattlub Graff von Tencina gehörig

Den 29ten October 1793.

Erschienen vor hiesigen Dorff Ge¬

richte der Junggessele Carl

Eheleiblicher Sohn des Ignatz Weiss

von der Collonie Carmerau,

Wie auch die Jungfer Marina

Eheleibliche Tochter des Walleg

Klitz Frey Bauer aus

Kattlub Graff von Tencina

Gehörig und zeigten an das sie

einander die Ehliche treu an

gelobet hätten; und zwar wie

hier folget.

Es gelobet der Carl Weiss seiner

jetzigen Brauth alle Liebe und treu

bis an sein ende, und ben Er ja

unter Jahr und Tag solte mit

Tode abgehen so vermacht er ihr

seine gantzen Trauungs- Kleider

wie auch die gantze Wirthschaft

des gleichen verspricht auch die

Braudt daß wenn sie unter jahre

und Tag solte ohne Erben mit

Tode abgehen, so vermacht sie

ihrem Mann alle ihren Braudt Kleider

wie auch ihr Erbtheil aus ihres

Vaters Stelle nemlich

30. Floren, und

2. Kühe, wie auch die

Better.

darüber wird von ues Scholtz und Ge¬

richten pflichtmäßig attestiret.

Carl Weiss Bräutigam

Marina Klitzin Brauth.

Micholl Kalka Scholtz

Jasch Prweith Zeuger

Barteg Sprantzel